Wiem, wiem, znowu na dwa tygodnie mnie wcięło i nie pisnęłam nawet słówka.
Ale teraz to już nie moja wina ;)
Najpierw zrobiliśmy sobie z M gabinet. To znaczy sypialnię dla gości.
To znaczy pokój z biurkiem, komputerem, całym tym elektronicznym majdanem, książkami, segregatorami i temu podobnymi, a przy okazji wstawiliśmy łóżko, na którym mogą spać goście.
I spali.
Przez ostatnie dni.
Ale o tym za chwilę.
No więc ściany, podłogi to oczywiście M. Ja - jak wiadomo resztę, czyli urządzanie, dekorowanie etc. Uchhhh, jak ja lubię się tak znęcać.
A ponieważ ze strychu poznosiłam ostatnie pudła z książkami i innymi bajerami i przeglądnęłam je pierwszy raz od wielu lat, znalazłam również swą sztukę, albowiem kiedyś, dawno, dawno temu.... kiedy byłam młoda i piękna, czasem miałam napad i sięgałam po akwarele. I malowałam nimi. I dwa obrazki wiszą w domu i o dziwo nikt nie zrywa boków. Raczej jest:
Ktoś: o, jakie ładne obrazki, skąd masz?
Ja: namalowałam
Ktoś: aha... - po chwili- ale że co? TY-NA-MA-LO-WA-ŁAŚ?
Ja: ano ja
Ktoś: to ty malujesz obrazy?
O i tak.
Oprócz tego dodatkowego gabineto-sypialnianego czegoś, musiałam uporządkować ponownie pokoiczek pierdolniczek, gdyż podczas tworzenia gabineto-sypialni, zrobił się tam niezły grajdoł. Przerzuciłam chyba tonę pudeł, gratów, sprzętów, po czym wniosłam doń stary segment i szafę, i znowu przerzuciłam tę samą tonę pudeł ;)
Ale teraz jest już super.
Zakisiłam ogórki.
Wymyłam sobie okna.
Przekopałam ogród.
Opaliłam ładnie nogi (przy robocie, a nie że leżałam na leżaczku;).
Ścięłam włosy.
Ufarbowałam.
Ulepiłam miliard pierogów. Z borówkami, truskawkami, śliwkami i ruskami.
Zjadłam.
Upiekłam na cześć brata babeczki z masą i owocami.
Wysłałam M po przepis na sałatkę z cukinii taką świeżą do obiadu i przepadł, a trzy godziny później przytachał wielkie wiadro wiśni.
Na socek.
A jak przerobiłam wiśnie, to poszłam do cioci podziękować za nie i przepadłam. Ale tylko na godzinkę.
Za to wróciłam z porzeczkami.
Na socek.
Jeszcze maliny muszę gdzieś przydybać i spiżarka będzie piękna. Socków a socków.
No a potem przyjechali goście. Mieli być 2 dni, a byli 5. Za dobrze im zrobiłam i nie chcieli wyjechać.
Był mój braciak z rodzinką, spali u nas i jedli, w związku z czym nie miałam czasu się po tyłku podrapać, bo albo pizza, albo ognisko, albo obiadek, albo znowu pizza, albo śniadanko, deserek i ponownie pizza.
Świadomość, że według mojego brata robię najlepszą pizzę (bo robię!) wcale mnie jakoś nie pociesza, gdyż mam już jej serdecznie dość.
Niemniej jednak w połowie sierpnia czeka mnie powtórka z rozrywki, bo brat znowu przyjedzie.
A więc sałatkę z cukinii robi się tak:
młodą cukinię (w sensie małą, a nie taką wielką pałę) ściera się na tarce jak ogórki na mizerię, nasala i odstawia na chwilę.
W tak zwanym międzyczasie kroi się w plastry rzodkiewkę, pomidora, paprykę i co tam mamy na zbyciu.
Jak cukinia puści sok, a puści go mnóstwo, to trzeba ją odcisnąć, dodać pozostałe warzywa i do tego robi się dressing (brrr) ze śmietanki (śmietana, ząbek czosnku, pieprz i sól do smaku). Miesza i podaje do obiadu.
No. A Jowisz ma najwięcej księżyców, wiecie? (63 bądź 64 bądź 67 według różnych źródeł;)
A na Neptunie wieje najsilniejszy wiatr!
Gutek mnie tego nauczył,
A teraz zakuwam ludność świata, czyli ile dany kraj ma mieszkańców.
Ahoj!
Gdzie jedziecie na wczasy?
Myska, mam wrażenie, że Ty ciągle coś porządkujesz, segregujesz, przekładasz, odnawiasz... I jeszcze gotujesz, lepisz, kręcisz, mielisz. Baba-Herod, a takie chucherko.
OdpowiedzUsuńNo muszę porządkować, jak co chwila sama albo ktoś tworzy wielki burdel... a ja w nieładzie to jakoś nie umiem funkcjonować ;)
UsuńJa tylko licho wyglądam :)))
Na wczasy to ja IDĘ. Przejdę się...np do sklepu ;)
OdpowiedzUsuńSocków jak mrówków!! Ty masz jakieś turbodoładowanie? ;P
O, to wczasy mamy podobne :)
UsuńNie mam doładowania, nie martw się... czasem wieczorem płaczę bo mnie nogi/plecy bolą :)
To może jakieś owsiki/ADHD? :D
UsuńWidzę, że nie tylko ja miałam przerwę w blogowaniu, chociaż u mnie soków trochę mniej;)
OdpowiedzUsuńja non stop ostatnio mam przerwy, a myślałam, że w wakacje będzie luźniej ;)
UsuńA gdzie zdjęcia tych obrazków dwóch, co TY-NA-MA-LO-WA-ŁAŚ? ;)
OdpowiedzUsuńzdjęcia? o rany, nawet nie wiesz ile mnie kosztowało zawieszenie ich na ścianach i wystawienie się na osąd :) nie wiem czy jestem w stanie słuchać Waszych opinii :)
UsuńRODOS.
OdpowiedzUsuńA ty gdzie jedziesz na wczasy?
Co to Rodos wyjaśnia wpis u mnie na blogu, hehe
haha, widziałam to RODOS... u mnie działka spora więc się nawet z domu ruszać nie muszę :)
UsuńW ramach wczasów mamy dodatkowy pokój i barierki na balkony wkrótce stolarz przywiezie :-/
Może na weekend gdzieś chociaż pojedziemy :)
Lato jest jednak cudowne. Tyle się rzeczy dzieje, może zaginąc na godzinkę lub dwie ;) Wstawisz zdjęcie swoich malowideł?
OdpowiedzUsuńByliśmy we Władysławowie. Pogoda nam dopisała, była super ale ludzi było wszędzie bardzo dużo. Buźka.
oooo, to super, że Wam się wczasy udały :)
UsuńJa nie przepadam za polskim morzem i wołami mnie tam trzeba ciągnąć :) Ale zdaję sobie sprawę, że zwolenników jest cała masa i gdy pogoda dopisuje to wylęgają i robi się tłoczno :)
Nie mówcie, że chcecie oglądać moje malowidła?
Muszę to przemyśleć, bo strasznie się wstydziłam je powiesić, że ktoś mnie wyśmieje ;)
Ależ Ty jesteś pracowita! Myśmy na wczasy musieli kupić nowy komputer, bo nam poprzedni synek zalał w trupa...
OdpowiedzUsuńMy na wczasy barierki na balkon sobie fundnęliśmy, coby synek nie wyleciał :)
UsuńJak to gdzie na wczasy? Do Ciebie przecież ;) I o malinki się nie martw. Dostarczę tyle, że Teodor się zatrze... Widziałaś ile tego mam.
OdpowiedzUsuńA poważnie to dobrze, że jesteś. Nie znikaj mi tak... Mówiłam, że nie zdążysz odpocząć po jedynych i zaraz będą następni.
Ucałuj chłopaków :*
PS Czego ja nie widziałam tych obrazków? Ślepiec ze mnie...
Właśnie, kiedy przyjeżdżacie? :) Gdzieś w połowie sierpnia mój braciak znowu się zwala... ale nie wiem dokładnie kiedy... i mam urodziny siostrzenicy.
UsuńObrazków nie widziałaś, bo jeszcze wtedy nie wisiały :) Dopiero w zeszłym tygodniu je zawiesiłam.
Przyjedziesz, to zobaczysz :) Dużo się zmieniło od ostatniego razu :)
Właśnie Myska jak ty takie zapasy porobiłaś i taką pyszna pizze robisz to ja mysle ze poł blogowego świata na wczasy do ciebie spokojnie moze przyjechac!
OdpowiedzUsuńKto sie pisze? tydzień w Myskowie....?
Przeciez ktoś te spizarnie musi Ci opróżnić, tak;)
aaaaaa, suuuperr, to możemy zrobić teraz zlot u mnie :) Nawet się poświęcę i znowu upiekę 10 pizz :) Wszystko dla dobra sprawy :) Jak łóżek zabraknie, to są materace, a podłogi wystarczy dla wszystkich! :)
UsuńZapasy robisz jak Mrowka. Moze pora ksywke zmienic? :)
OdpowiedzUsuńhmmm... to nie głupi pomysł :)
UsuńCukinie tak na surowo?? :o) (Z tą wielka pałą odnośnie to mnie rozbawiłaś!)
OdpowiedzUsuńTY MALUJESZ! ;o)))
Nogi też sobie opaliłam wiesz, podczas spacerowania po górach, teraz w sandałach dalej wyglądam tak jakbym miała na sobie białe skarpetki...
Pracowite ale i przyjemne dwa tygodnie. Spiżarka Ci się bogaci, Ty się zmieniasz (fryzurkę mam na myśli) w domu zmiany. No no no. Jak Cię tu nie to wszędzie Cię pełno normalnie ;o)))
tak właśnie, cukinie na surowo :) jak są młode i się ja nasoli przed spożyciem, to robią się miękkie i pysznie smakują :)
Usuńja mam nieopalone japonki na nogach :)