Dziwnie mi.
Mój malutki syneczek, syneczek mamuni, pojechał na wycieczkę przedszkolną.
Z jednej strony czad, bo nowy plecaczek, w nim woda, miś lubiś i małe chipsy, z drugiej zaś kolejna trauma, "bo ja mamo nie chcę nigdzie daleko od Ciebie jechać, łeeeee"
No ale co? Jest 10:30, nikt nie dzwoni z alarmem, że mam natychmiast przyjechać i zabrać rozwrzeszczane dziecię, to chyba dobrze, co?
No musi się chłopak trochę przełamać, bo masakra.
Poza tym co?
Basen rozłożyliśmy.
Najpierw taki mały, tylko dla Gutka, ale że żeśmy się przez całą niedzielę ślinili ze starym na to plumkanie, to wczoraj małżonek mój był wrócił z pracy z dużym, cobyśmy się mogli wszyscy taplać.
Zaiste jednak plan nasz nie został w 100% wykonany, a my nie zdążyliśmy zamoczyć swych szanownych pupencji w wodzie, gdyż po pierwsze: woda ze studni niczym Bałtyk objawiała się temperaturowo, czyli lodowata, a po drugie: tejże wody nam zabrakło w studni i nie napełniliśmy całości, zaledwie pół.
Wody by wystarczyło, gdyby wcześniej mój szlachetny małżonek nie zechciał zezwolić Zbyszkowi, coby napełnił swój wodny przybytek naszą studniową wodą. Owszem, ciecz za free, z nieba nam spadła dosłownie i w przenośni (w sensie, że deszczówka), ale żal, że dla nas nie starczyło.
No nic to, póki co będziemy się kąpać w tym co jest, a w międzyczasie liczę na jakiś PRZELOTNY opad (PRZELOTNY!!), coby nam chociaż 1 kubik wody dostarczył ;)
Oczywiście weekend był u nas rozrywkowy. I to bardzo. Bo przecież M nie może spokojnie na tyłku usiedzieć i zorganizował grillo-ognisko.
Najpierw jednak odbył się piknik rodzinny w przedszkolu (piątek).
Czy muszę wspominać, że Gutek się zestresował i beczał przez pierwszy kwadrans? Ojciec (Gutka) też prawie beczał.
Te chłopy mnie kiedyś wykończą, mówię Wam. Twardość pluszowej kaczki OBAJ.
M gdyby mógł, to jeździłby z Gutkiem do pracy, żeby tylko uchronić go przed widmem przedszkola.
W sobotę zaś strach się ulotnił i jak gdyby nigdy nic tato z synem, twardziele nie z tej ziemi, gościli i dogadzali przybyłym grillem, ogniskiem i noclegiem.
Tiaaa.
Szkoda tylko, że to mnie mało nogi do tyłka nie wlazły od latania w tę i z powrotem (zbiera mi się na post o tym lataniu ;)
Jadę dzisiaj po zdjęcia, jak się będzie coś nadawało do umieszczenia w sieci, to solennie obiecuję wstawić :)
Jeszcze jestem Wam winna fotki studni i skalniaczka, to może wezmę tyłek w troki i pójdę coś popśtrykać, co?
Ale najpierw muszę zjeść czekoladę... bo wiecie.... tego......%^$%#$%@&%*&(&*^&$%^#%
No.
To pa.
Oj Myska jak nam Ciebie brakowało! Pisz pisz kochana!
OdpowiedzUsuńTą twardoscią kaczki pluszowej to mnie powaliłaś;) czyli raczej marne szanse, ze Gutkowi z wiekiem przejdzie?
Ty nam lepiej wrzuć zdjecie jak szanowne czetery litery w basenie moczycie, to dopiero będzie miało polot;)
U mojego M wszyscy tacy twardziele ;)
UsuńOoo, jak podobnie Mysko. Oluś tez dziś pojechał na wycieczkę przedszkolną. I też mieliśmy piknik rodzinny w przedszkolu - tyle, że w sobotę. O lataniu też bym mogła, bo też latam... jak śmigłowiec. I właśnie dostałam phona, że mamę (w sobotę około północy przywiozłam ją ze szpitala) zabrało pogotowie bo dostała chyba udaru... Zażyłam nervomix z torebki, bo już nie mogę... Po prostu nie mogę. Ślę uściski w doli i niedoli.
OdpowiedzUsuńAmishko.... kurcze no. Przytulam kochanie
UsuńWycieczka :-) Jak ja przeżywałam, że mój Kuba ma jechać gdzieś beze mnie hehe ;-)
OdpowiedzUsuńBasenik u nas ciocia zza płota kupiła i pewnie też niedługo będziemy się moczyć, oby pogoda tylko była :-)
Ściskam Mysko :-***
no własnie, dla mnie najgorsza świadomość, że w razie czego nie będzie mnie obok ;)
Usuńu nas upał straszny, idealnie żeby się moczyć :)
...moja Myszka też dzisiaj ma pierwszą wycieczkę z przedszkola! Jeszcze nie dzwoniłam do Sis jak sobie poradziła, ale strasznie się stresuję- jak na starą ciotkę przystało ;D
OdpowiedzUsuńOj tak- grilki, ogniska są super...ale jak się jest gościem, bo jak samemu się gości innych to żelazne nogi i tyłek trzeba mieć. Dlatego ja lubię takie imprezy w towarzystwie przyjaciół których mogę "objechać" żeby ruszyli zadki i mi pomogli ;p
ściskam Kochana ;**
dokładnie Olimpio, my mamy niestety ten problem, że większość znajomych jest blokowych, więc jak się chce ognisko, to uderzają do nas oczywiście. Ulatam się jak głupia zawsze, bo lubię być przygotowana....
UsuńMyska za szybko rosną nam te chłopaki. Moja koleżanka ostatnio opowiadała jak swojemu "malutkiemu" synkowi kupiła już pierwszą koszulę męski rozmiar "S" bo z dziecięcej już wyrósł ;) Mój Antek jeszcze nie był na wycieczce, myślę, że dopiero za rok. Ściskam cię.
OdpowiedzUsuńa weź... do mnie nie dociera, że ten czas tak leci prędko :)
UsuńCzekolada? A ja zżarłam Michałka! (Cukierka, nie faceta:P)
OdpowiedzUsuńZdjęcia rób, ale już, już! bo my czekamy!!
Gutek już duuuży <3
ooooo michałek.... lubię michałki.......
UsuńCzyli ta dzisiejsza ulewa po to żeby Myska tyłek w basenie moczyła :)U nas teściu kupił basen i też go teraz montują na dworze :)
OdpowiedzUsuńu nas nie było żadnej ulewy, jeno jedna marna burza w nocy ;)
UsuńA u nas wtedy lało jak z cebra... a od dwóch dni lato pełną parą. Dziś o 17tej mieliśmy 39,5 a samochód w cieniu stał, więc nie chcę nawet myśleć ile było na słońcu w południe.
UsuńNo u mnie dzisiaj popadało. A u Was? Przybyło Ci wody w basenie? ;-)
OdpowiedzUsuńCzekam grzecznie na zdjęcia (koniecznie!),tymczasem idę pożreć obiadek, bo dopierom z pracy wróciła (tak, tak) i jak się domyślasz umieram z głodu.
Pms, to już? hmmm... i ja jeszcze nie mam? ale pewnie czai się za rogiem. ;-)
no właśnie Lila do mnie pisała, że leje u Was, niby nie daleko, a jaka różnica!
UsuńPms i @ :-/
Piszesz,że ze strony Gutka to rozstanie na "oκ" a z Twojej?Czy przypadkiem nie tęskniłaś "za bardzo" ? :)
OdpowiedzUsuńhmmm... zawsze za nim tęsknie, ale tutaj to raczej niepokój, bo jemu to trzeba kawa na ławę, żeby wiedział na czym stoi i co go czeka. Zdecydowanie tajemnice i niespodzianki nie dla mojego dziecka
Usuńwiesz ja zawsze mam łzy w oczach jak moje panny gdzieś jadą... nie wiem czemu ale jakoś tak przeżywam... zresztą tak samo jest na przestawieniach... nie potrafię tego wyjaśnić. dzis oczywiście tez się popłakałam na dniu rodziny... echhh...
OdpowiedzUsuńMy zaliczyliśmy już pierwszy wypad z kąpielą nad jeziorem ;)
pomogła czekolada?? ;)
zerknij na pocztę :)
Usuńczekolada zawsze pomaga :))))
Usuńja też się wzruszam oczywiście.... o ile jest czym :) a nie tak bez powodu :)
bo teraz sezon wycieczkowo-pikinikowy.... wszak w końcu wiosna, ooops, lato nastało ;)
OdpowiedzUsuńlaaaatooooo :)
Usuńmój bardzo chciał jechać ;) a Twój jakie wrażenia ??:)
OdpowiedzUsuńbardzo dobre! :)
Usuń