To już miesiąc?
Serio.
Sorki.
Tak się czasem zdarza w życiu niefajnie.
W każdym razie M ok.
Studnia ok.
Skalniak ok.
Gutek ok.
Urósł. Boże, jak on rośnie. Co mu jakieś spodnie zakładam to krótkie. Buty rozmiar 29. Za kilka dni na liczniku wybije 4,5 roku.
Wciąż jesteśmy na etapie znaków drogowych, aczkolwiek musiałam wykuć na blachę wagę naszych samochodów i zorientować się ile jakie auto mniej więcej waży i czy aby może jechać drogą z ograniczeniem do podanego tonażu.
Ja nie ok.
Ale ja to ja.
Wiadomo.
Smutki zajadam kosmicznymi ilościami caprese.
Usiłuję sobie odtworzyć co się wydarzyło przez ten miesiąc, poza pierdyliardem oberwanych chmur.
Na pewno robiliśmy ognisko i grilla.
A, wiem. Dostaliśmy zaproszenie na ślub.
Więc czy ktoś chciałby nam ewentualnie ufundować bilety do Miami w grudniu?
Był jeszcze Dzień Dziecka, prawda.
Daliśmy Gutkowi prezent, a Gutek w bek.
Nie, że mu się nie podobało (wręcz przeciwnie), tylko się wzruszył.
Twardziel. Po tatusiu ;)
Kochane jesteście, wiecie?
Dzięki za komentarze, smsy i @
Postaram się poprawić, przynajmniej do sierpnia.
Tymczasem podwijam kiecę i lecę robić zasmażaną młodą kapustę.
Ciao.
Uwielbiam zasmażaną młodą kapustę :)))
OdpowiedzUsuńTrzymaj się dzielnie!
Dzięki za sygnał.... już się niepokoiłam ciut!
Ja też uwielbiam taką kapustę :)))
UsuńTrzymam się, a przynajmniej staram się jak mogę :)
Dziękuję!
Gdzieś ty była jak cię nie było?Tęskniłam za twoimi notkami!
OdpowiedzUsuńPodwijaj kiecę i wracaj tu znowu szybko.
Byłam tutaj, tylko tak po cichutku i rzadko :)
Usuńpostaram się teraz bardziej systematycznie pisać ;)
Teskniliśmy, wiesz;*
OdpowiedzUsuńJAk mantre powtarzaj, że będzie dobrze, bo będzie!
Będzie dobrze, będzie dobrze, będzie dobrze, będzie....
Usuń:):*
Myska, a my już na mszę za Ciebie daliśmy ::))
OdpowiedzUsuńa o studniach mi nie wspominaj....jak już sobie kapustkę młodziutką zrobisz: http://portia34.blogspot.com/2013/06/narodziny-nowej-gwiazdy.html
a i bardzo dobrze z tą mszą, bo póki co wciąż w niepewności sobie siedzę :)
UsuńCzytałam o Twojej studni, czytałam :))) Uśmiałam się przy tym jak norka, bo Ty taka wiejska dziewka jak ja rok temu :) Teraz już się wprawiłam nieco w boju i już się tak ze mnie sąsiedzi nie brechtają :)
Smutki? dolek? nie wiem co jest,ale kto da rade jak nie taka mycha :) Siskam-Marta
OdpowiedzUsuńskoro mówisz, że dam radę, to będę się starać jak mogę, żeby sprostać :)
UsuńRównież siskam :)
Kochana, dobrze, że się odezwałaś bo już zastanawiałam się czy cię ktoś nie porwał ;) Nie smuć się, a jak już musisz to pisz często będziemy cię wspierać dobrym słowem.
OdpowiedzUsuńWolałabym już, żeby mnie ktoś porwał chwilowo :)
UsuńDzięki! :)
Wpadła i wypadła jak burza. No i... to Ty kiece nosisz? Dżinsy mi się z Tobą kojarzą - jak i ze sobą.... ;)
OdpowiedzUsuńZa caprese ZAWSZE oddam wszelakie słodycze świata - więc tu Cię rozumiem ;). Też będę zażerać, bo już mi bazylia w P. puściła się w te pędy. A co swoja to wiadomo. Jak to ta zasmażana kapusta?
U nas już ponad 5 i 28 - Gutek jest kurde lepszy... No, ale wiadomo, że mój wolałby nie jeść w ogóle to i ten wzrost mało wybujały.
Ty się zaś za bardzo nie stresuj, pls!
Czasem i kiecę noszę.... szczególnie jak się cieplutko robi :)
UsuńBazylii to mi taki krzaczor urósł, że musiałabym 2 razy dziennie ją skubać i zajadać, żeby podołać :)))
Gutek jest długi, ale chudziutki Amishko. Faktycznie lubi jeść, więc i tak się dziwię, że mu żebra widać :)
Postaram się za bardzo nie stresować ;)
Ja dziś kapuśniak. Z młodej oczywista :) Więc się kapuściano łączę. Jak wygram w lotto to na to wesele na pewno polecisz. :) Aleś mi smaka na tą caprese zrobiła... a ja mozzarelli w chałupie ni mam :/ Trzym się. ja za Ciebie trzymam, żeby Ci wena wróciła i takie tam :* :)
OdpowiedzUsuńTrzymam Cię za słowo z tym weselem :) Fajnie by tak było majami uwidzieć :)Ja teraz kupuję w lidlu po kilka opakowań mozzarelli, bo tak u mnie idzie :) Najbardziej to lubię potem oliwę chlebkiem sobie z talerza zbierać :)
UsuńJak to "Ja to ja"...tradycja wszyscy pędzą :) Dbaj o siebie, dla siebie, dla rodzinki :)
OdpowiedzUsuńdbam, dbam, ale na pewne rzeczy wpływu nie mamy :)
UsuńDzisiaj też wszyscy są lepsi ode mnie, ale czasem tak bywa. Buziaki.:***
OdpowiedzUsuńode mnie stale jest ktoś lepszy.... wcale mnie to nie martwi, bo są też gorsi :)
UsuńUwielbiam Gutka:D wzruszył się:D
OdpowiedzUsuńDobrze, że jesteś! Pisz częściej, bo bez Ciebie pusto!
Dziękuję Noelko :)
UsuńGutek faktycznie jest tak wrażliwy, że czasem jestem w ciężkim szoku jak widzę jego reakcje :)
czekałam aż wrócisz cierpliwie, bo czasami człowiek musi wyjsc ze swiata blogowego zeby uporzadkowac swoje sprawy albo pobyc sam ze sobą :*
OdpowiedzUsuńMadziu, a ja czytałam Twoje wsiowe posty i rozkochiwałam się w Tobie na nowo....bo tak bardzo moje to wszystko, co Ciebie teraz dotyczy :)
UsuńCieszę się, że wróciłaś, bo już się zaczynałam martwić ;*
OdpowiedzUsuńja cały czas się martwię hihih :) dobrze, że nie jestem sama :)
UsuńMnie tez wciaz nie ma i nie ma ale tesknilam wirtualnie:)
OdpowiedzUsuńno włąśnie co w tym jest, że nawet jak się rzadko jest to i tak się tęskni? :)
Usuńno w koncu!
OdpowiedzUsuńMysa, Ty sobie zadnych dolkow nie wyszukuj, bo po co
ja sobie nie wyszukuję, to one wyszukują mnie :)
UsuńMartwiła mnie Twoja nieobecność i te smutki o których piszesz...co się dzieje?
OdpowiedzUsuńProblemy zdrowotne Simero, mam jednak nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
UsuńŚciskam!
To faktycznie już miesiąc Cię nie było?! Sprawdzałam codziennie czy nie ma nowego posta, ale nie zdawałam sobie sprawy, że to już miesiąc. U mnie niewiele się przez ten czas zmieniło hehe - powinnam być już rozpakowana a nadal nie jestem!
OdpowiedzUsuńFajnie Wam z tym weselem, ale żeby aż w Miami? Wow :D Ciekawe czy uda Wam się pojechać :)
Dużo sił Mysko i więcej czasu wolnego Ci życzę :)
Dominika
Zleciało, co nie? :)))
UsuńNo właśnie czytałam, że ty nadal w dwupaku :)
Niezłe to Miami, co? - Na pewno nie pojedziemy. Strasznie dużo by nas wyniosła ta podróż. Do tego od czorta daleko. Choć nie powiem, że fajnie by było zobaczyć taki inny świat :)
Małpa jesteś, wiesz? Ja tu już neta przekopałam, bo myślałam,że dziurę zmieniłaś.No i w ten sposób się ujawniłam.Czytam Cię od.. nie pamiętam kiedy ale już kilka lat.Uwielbiam Cię i twoje posty,zazdroszczę pochłaniania żarcia bez efektu kurczenia się ciuchów. Spadam ,bo się rumienię...
OdpowiedzUsuńwiem, wiem :)
UsuńFajnie, że ktoś nowy się ujawnił, choćby tylko z tego względu dobrze było sobie zrobić przerwę :)
A ja zazdroszczę każdemu, kto nie musi się bać, że straci choćby kilogram ze swojego i tak chudego tyłka ;)
ściskam
To ja powiem tylko tyle, że będzie dobrze! :-*
OdpowiedzUsuńI że cieszę się, że piszesz. Tylko nie przestawaj!
I oczywiście też uwielbiam młodą zasmażaną kapustę, ale to Cię pewnie nie zdziwi. ;-)
no pewnie, że mnie nie zdziwi.... dobra kapustka nie jest zła :)
Usuńbuziaki kochana:*
Przyszlo lato i jak myska wyjszła ze nory tak się rozltała że o blogu zapomniała :p chyba nie czuję jak rymuje ;)
OdpowiedzUsuńno mam nadzieję, że się częściej teraz pojawisz, popraw się kobito ;)
pozdrawiam
aaaaj tam, chciałabym się rozlatać zamiast dołować innymi sprawami :)
UsuńNiemniej jednak zebrałam się trochę do kupy (kupki)i będę pisać :)
Mój Mały też urósł. Masakra, jak wszystko zrobiło się małe...
OdpowiedzUsuńMusiałam wymienić wszystkie letnie ciuchy na większe. A że trafiłam na promocje w 5 10 15 to zrobiłam też zapas na jesień. Kupiłam mu bluzy na 110!!!
Kto mi podmienił moje maleńkie dziecko?? ;)
Ja Ci dam "ja to ja"... Zobaczysz!
Ucałuj obydwu twardzieli :*
No już myślałam, że brzydki prezent! Fajnie, że jestes :)
OdpowiedzUsuń