8 maj 2013

Dzień 3 wyzwania, czyli chwalcie łąki umajone.

Dzisiaj dzień trzeci wyzwania. 
Jeden jedyny, który od razu wykluł się w mojej głowie i tak głęboko zakotwiczył, że musiałam się dzisiaj rano narazić na trąbienie rozjuszonego kierowcy passata ;)
Ale o tym za chwilę.

Maj kojarzy mi się między innymi z buchającą kolorami przyrodą. Z bzami, fiołkami, konwaliami, z kwitnącymi drzewkami owocowymi a także z piękną, nasyconą zielenią traw.
Maj kojarzy mi się też z moim tatą, bo jest to miesiąc jego urodzin.

Ale tak najbardziej, tak maksymalnie, tak od palców stóp po kokardę na głowie maj kojarzy mi się z przystrojonymi kapliczkami.



Będąc w wieku szkolnym, często jeździłam na wycieczki rowerowe po okolicy. Któregoś majowego popołudnia, wybraliśmy się z kolegami na przejażdżkę i skręciliśmy w polną dróżkę, którą często mijaliśmy. Dróżka doprowadziła nad do kapliczki pod lasem, pod którą na pniaku siedziały babcie i śpiewały litanię. 
W ciągu sekundy człowiek dosłownie w czasie się przeniósł. Jakby niczego poza tym laskiem, kapliczką i babuleńkami nie było. Dziwnie nam było wtedy wjeżdżać na powrót do żyjącego swoim rytmem miasta.

A zatem moja dzisiejsza interpretacja to kapliczka. Nie ta sama, niestety.
Nie wiem czy do tamtej bym jeszcze trafiła.
Ale kapliczka, którą mam niedaleko domu, przy dość ruchliwej drodze stoi sobie Maryja, jakby czuwała nad przejeżdżającymi kierowcami. Skorzystałam więc z sekundowego momentu, że nikt za mną nie jedzie i pstryknęłam zdjęcie. Za jakość przepraszam, nie było czasu na poprawki, bo jakiś rozjuszony pan zaczął za mną rapować (wymachiwać łapami ;) Nic w tych ludziach cierpliwości. Nic! ;)


 *
Gutek przechodzi ostatnio fazę na bycie kierowcą. To znaczy uczy się znaków, przepisów, a także obsługi auta. Wczoraj na przykład tłumaczyłam mu zasadę działania sprzęgła, kiedy się wciska i pokazywać musiałam co się stanie, jeśli je za szybko puszczę i inne takie. 
Dzisiaj za to rano, kiedy odwoziłam go do przedszkola, to jechałam drogą z ograniczeniem do 40, a ten jakoś ze swojego fotelika wypatrzył faktyczną prędkość i:
G: mamo, jedziesz za szybko, dostaniesz mandat
Ja: jaaaa? eeee, wcale nie
G: no przecież widzę. Na znaku było czterdzieści, a ty masz sześćdziesiąt. Zwolnij mamo.
Strażnik moralności osiągnął właśnie nowy stopień wtajemniczenia. Teraz nawet na drodze nie będę mogła mu kitu wcisnąć ;) 

37 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasz Adrian też kiedyś strofował każdego, by jeździł wolniej, za to teraz woli szybką jazdę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko Natusiu, zrozumiałam za pierwszy raz też :)
      Gutkowi pewnie kiedyś też przejdzie, najgorzej tylko jest w centrum miasta, kiedy człowiek musi się skupić na światłach, przechodniach, robotach drogowych, znakach i jeszcze to wyjaśnianie ;) Ale co zrobić :)

      Usuń
  3. w pobliskiej parafii młody ksiądz zawsze w maju prowadzi fajną "akcję majówkową" i robi niedzielne "majówki bliżej nieba (czy chmur)"- czyli przy górskich kapliczkach :) Fajna sprawa nawet dla "ałopraktykujących"katolików czy osób o innym wyznaniu, bo to zawsze wyprawa w góry a po śpiewach jest zawsze "bipka" czyli ognisko itp :)

    Mama ma ciężką nogę tak? Ja to lewus jestem totalny, więc jak już muszę to przepisowo jadę...bo to i tak zawrotna dla mnie prędkość ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super pomysł z tymi majówkami pod gołym niebem, jak niewiele trzeba, żeby zachęcić. A i śpiewanie pieśni i litanii całkiem inaczej wtedy wygląda. Ja akurat majowe bardzo lubię, ale widzę w kościele jak niewiele jest takich osób, babciulinki albo dzieci pierwszokomunijne i na tym koniec.

      Nooo tą ciężką nogę to mam, ale znaki też czasem stoją w bezsensownych miejscach ;)

      Usuń
  4. Piękna ta kapliczka, pierwszy raz widzę taką.. elegancką? Wszystkie które mijam są kiczowate.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeeee, u mnie dużo ładnych kapliczek. Ja najbardziej lubię takie bardzo stare, rozwalające się.
      Nawet taki jarmarkowy wystrój w kolorowe chorągiewki i sztuczne kwiaty (których nie znoszę) mają taki swojski, słowiański klimat jak dla mnie :)

      Usuń
  5. U mnie na wiosce jest taka kapliczka. Ostatnio jak szłam z małą na spacer, stały właśnie babuleńki i śpiewały. Dziwnie tak się czułam. W mieście czegoś takiego nie ma, a tutaj ludzie czują się swobodnie.

    No to teraz masz klopsa, nic w deche nie pociśniesz. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze ja to aż mam ochotę poszukać takich babć, bo to zanikający widok...

      no nic nie pocisne, chyba, że jadę sama :)

      Usuń
    2. ale powiem ci, że mi się aż głupio zrobiło. ja młoda wiekiem, nie odważyłabym się tak śpiewać na środku wioski. dla nich to normalny widok, ale jak by gdzieś indziej tak śpiewały, to już by zostały wyśmiane.

      Usuń
  6. Kapliczka urocza.

    A dzieci tak maja. Po pewnym czasie to może być wkurzające, a z drugiej strony uczą się szanować prawo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie tyle jest wkurzające, co czasem nie nadąża człowiek z odpowiedziami, bo znaków jest od czorta, a tu człowiek musi jeszcze prowadzić to auto ;)

      Usuń
  7. ha ha to cie teraz ma, a kapliczka cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  8. fajna musiala byc ta kapliczka pod lasem. Moze kiedys uda Ci sie ja odnalezc. Swoja droga to fajny pomysl na rowerowa wyprawe :)
    A miec takiego policjanta w samochodzie to troche przechlapane :P Bedziesz teraz super przepisowym kierowca :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że przechlapane. Liczę, że mu przejdzie. Jak na drodze spotkacie wlekące się auto (znaczy jadące zgodnie z przepisami) to może oznaczać, że to ja :)

      Usuń
  9. Bardzo fajne podejscie do tematu ;) Oczami wyobrazni widze ze J. w aucie tez tak bedzie (jak zacznie siegac wzrokiem tych numerków ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przybijam piąteczkę, a tymczasem ciesz się wolnością prowadzenia :)

      Usuń
  10. Sandra ma rację, większość kapliczek jest kiczowata, a ta jest naprawdę ładna! :-)

    Ty piracie drogowy! Żeby 60-tką po wiejskich drodach jeździć! Szaleństwo! ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeeno, w mieście już byłam :)
      Ta kapliczka jest bardzo ładna, ale na żywo. Jakoś nie udało mi się uchwycić jej prawdziwego piękna. Bo drzewa które wokół niej rosną, tworzą jakby taką grotę i fajnie to wygląda. Zresztą sama figurka jest ładna :)

      Mnie ten kicz się nawet podoba. Przynajmniej wiem, że ktoś chciał dobrze :)

      Usuń
  11. a ja dziś też o kapliczkach;) i o majówkach, teraz u nas już tylko abbuleńki a kiedyś to były nastolatki... znaczy spiewały nastolatki, a nie że one teraz są już babuleńkami.. zamieszałam, zle myśłę, ze ty wiesz co mam na myśli;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pewno, że wiem. Pobiłaś mnie na głowę swoim postem, ślicznie to ujęłaś wszystko :)

      Usuń
  12. Ty, Ty! Myślisz, ze jak masz kapliczkę obok, to SE możesz jechać 60? Dobrze, że masz jeszcze w aucie Aniołka Stróża :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet trzy kapliczki obok mam (wczoraj odkryłam jeszcze dwie:)

      Usuń
  13. Myska, my jak jechaliśmy do Francji to Młody spał raptem od 23:00-4:00 a pozostałe 10 godziny spędził na instruowaniu kierowcy, gdzie ma zwalniać, bo są ograniczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, to super drogę mieliście :)

      Usuń
  14. I skończyło się piracenie na drogach ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój Jasiek już przy 60 woła "Mamo nie szalej" :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to u mnie najbardziej przerąbane ma M, bo to on najczęściej prowadzi jak jedziemy gdzieś w trasę i wtedy gdy można docisnąć, to z tyłu Gutek się drze: tato, jedziesz za szybko. wolę, żeby mama prowadziła :)))

      Usuń
  16. Mój Maczek na razie nie woła, ale jestem szczęściarą!:)))
    Kapliczki, babcie, majowe, zapach bzu... Dzień Matki:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mysko, dziękuję Ci bardzo, bardzo...
    bo mnie się marzyło, żeby się takie kapliczki dziś oczom oglądającym zdjęcia ukazały :)))
    spełniłaś moje ukryte marzenia :)
    /chyba nawet przeleciała taka myśl zazdrosna lekko przez głowę, że Myska to może mieć bliżej do takich kapliczek, niż ja, absolutnie miastowa/
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rajuśku, jakbym wiedziała, to bym się bardziej postarała, a nie dawała spławić facetowi. Albo pojeździła po okolicy, bo u nas faktycznie dość dużo kapliczek stoi :) Nawet wczoraj odkryłam, że sąsiedzi w ogrodzie mają coś na kształt małej groty w Fatimie :)
      A tak w ogóle, to masz pretekst, żeby wybrać się na wycieczkę po okolicznych wioskach, a nuż trafią Ci się piękne kapliczki :)

      Usuń
  18. Dla mnie Mysko maj też jest szczególny i chyba jak każdemu kojarzy się głównie z piękniejącą przyrodą. Również z komuniami, wspomnianymi przez Ciebie kapliczkami, dniem Matki, moimi imieninami - oj, dużo tego. Nie da się ukryć, że to jeden z najpiękniejszych miesięcy - ba, może nawet w ogóle najpiękniejszy. Mi kojarzy się też z zasiewaniem ogrodu w Pastorczyku ;). Pod koniec maja zwykle zaczyna się też koszenie traw na siano czy bele. Bo ja zawsze odnoszę wszystko również do prac gospodarskich ;-).

    Co do kapliczek - u nas w P. mamy takich swoich stróżów - figurka Maryi i Krzyż. Nie przypominam sobie jednak majowych litanii... Może dlatego, że P. to tylko my i sąsiedzi... Ale odnawianie figurki i krzyża oraz pielęgnacja kwiatów tam - swego czasu były moim obowiązkiem. Miłym. Teraz mniej się udzielam - z oczywistych względów, ale ostatnio nieco przepieliłam wśród tulipanów.

    Maj to mlecze i bzy i kwitnące drzewka owocowe - bo tego w P. mamy mnożestwo.

    Co do jazdy autem - na naszej drodze z Kolna już do P. zawsze kieruje Oluś ;). Na moich kolanach rzecz jasna. Często też moi bracia czy dziadek pozwalają mu kierować traktorem... Nie samemu rzecz jasna, ale u nas to rodzinne - ledwo odrośliśmy od ziemi a już ojciec sadzał nas za kółka.

    Gutek bystry - pilnuje mamy i dobrze! Mój Oluś mnie nie upilnował tydzień temu i zabuliłam pierwszy mandat w życiu - w Kolnie, jadąc po nasionka i wyprzedzając niewłaściwie wlokący się ciągnik z beczką. A z naprzeciwka nadjeżdżał właśnie władza na motorze. Ech!

    Ależ się rozpisałam. Pozdrawiam majowo!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie także maj kojarzy się właśnie z Maryja i śpiewaną majówką.Kapliczka sliczna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Niedaleko domu po moich dziadkach stoją dwie kapliczki, jedna niedaleko od drugiej. Tak na wyjeździe z lasu.
    N każdej co wieczór pali się znicz.
    Teraz wyobraź sobie wyskakujesz samochodem nocą zza zakrętu, normalnie 40/h na zakręcie, a tu światełko się pali blady strach, ciepło, gorąco, no cuda, cuda.
    Wrażenia murowane, mówię Ci, sama przeżyłam sekundę grozy, choć wiedziałam o tych kapliczkach.
    Potem we wsi też jest jedna, też się znicz pali. I też się ciepło robi jak się po północy wraca.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...