Ufff, że se tak westchnę głośno.
Uprzejmie oznajmiam, że problem zażegnany, a zatem mogę wrócić na blogowe łono.
A skoro mój mąż zwraca mi uwagę, że "dlaczego mysa, nie ma żadnego nowego wpisu na blogu?", to chyba jest źle.
Nie, że z niego jest jakiś wierny czytelnik, który każdy kolejny post śledzi w napięciu... nie, nie. Raczej z doskoku, jak mu się nudzi w pracy.
Widać dzisiaj ma luźniej, skoro dzwonił i upominał:)
Także oznajmiam, że od dzisiaj jestem znowu czynna.
otwarta.
zwał jak zwał :)
No więc co?
Dziecko mi urosło.
Wystroiłam go w koszulę w Święta... i okazało się, że rękawy takie 3/4 się zrobiły.
A w Boże Narodzenie była jeszcze dobra.
Obskoczyliśmy urodziny mojej mamy. Sześćdziesiąte.
Było fajnie. Haft (hendmejdbajmysa) wisi na ścianie przy wejściu do salonu. Wszyscy na niego patrzą. No chyba, że ktoś wzrokiem jeszcze nie sięga. Puchnę więc z dumy.
W sobotę zaś mieliśmy dzień pizzy. Upiekłam 7.
Jestem miszczu.
Autentycznie.
Niech mi tylko ktoś podskoczy.
Z szynką szwarcwaldzką, mozarellą i rukolą - the best.
Opracowałam taką technikę, że mucha nie siada.
Szwagier kazał mi założyć bizness w tej materii, ale ja się boję haraczy.
Poza tym co?
Już prawie wiosna, tak?
I dajcie spokój, nie chcę słyszeć, że "prawie robi różnicę", tak?
Znaczy wczoraj jeszcze śnieg sypał, ale dzisiaj takie słońce, że muszę nabyć sobie patrzałki jakieś przeciw.
I koniec i kropka.
W każdym razie koniec ze zrzędzeniem.
Zrozumiano?
Jest bliżej jak dalej.
A jak już zrobi się ciepło, to wezmę i pójdę do ogrodu.
Siać, sadzić, plewić i w ogóle.
Póki co jeszcze jedno wielkie bajoro, miast trawy, kilka strumyków i 3 oczka wodna, które sama zbudowałam jesienią. (z kostki granitowej zbudowałam sobie takie kółka, w których posadziłam różne tulipany, narcyze, hiacynty i inne takie... coś tam się przebiło, ale kurna po kwiatkach póki co nie ma śladu)
Mam już plan na studnię , cwiety przy niej i takie krzaczory przy wjeździe do garażu.
A potem będziemy grillować,
Tfu - palić ognisko.
M zarządził lato pod znakiem prawdziwego ognia. W związku z czym wziął piłę i wyciął pniaczki w ramach siedzisk. Mnie oczywiście zostaje zrobienie paleniska, czyli wypielenie kawałka ziemi i obłożenie kostką (bo wszyscy pamiętamy, że ja i kostka, to jedność). Trza by jeszcze zakręcić się koło żeliwnego i dużego kociołka i będzie cudnie.
I tak dzień w dzień....
....
Już niedługo...
a co u Was?
Zazdraszczam! U mnie wiosna baaaardzo powoli nadciąga. Ale juz ją czuć! I tego sie będę trzymać :)
OdpowiedzUsuńtrzymaj się trzymaj. Ja też się łapię! :)
UsuńNareszcie jesteś :)
OdpowiedzUsuńTylko nie znikaj nam od razu w tym ogrodzie...
będę nadawać z ogrodu :)
UsuńNo ja myślę...
Usuńbo tak być nie może że znikasz, a my tu czekamy
i tęsknimy
przyschnąć trochę na wiosnę może by się przydało, ale nie przesadzajmy, co? :)
woow ta pizza miszczuniowa... ufff :) fajnie że masz już ogródkowe plany, ja się zaczynam czaić delikatnie wokół moich donic na balkonie.. ale chyba to jeszcze umarźnie... eee tfuuuu nie no absolutnie ;)))
OdpowiedzUsuńTylko się obawiam że będzie jak w zeszłym roku - dzie Mysa?? W ogródku!!! i slad po niej zaginął obiecaj ze chociaż focić będziesz to co będziesz robić :D:D buziole! Cieszym się, że ok :)
Beatka, ja wyrzuciłam swoje wrzosy już na taras... niech się hartują. Mam to gdzieś. :)
UsuńBęde nadawać z ogródka, obiecuję :)
Ja też się ciszym, że ok :)
Wiosna chyba faktycznie nadchodzi bo tylko pół ogrodu mam zasypane śniegiem.Pomijając że rano,wybierając się po bułki prawie zabiłam się na lodzie przed domem:-D
OdpowiedzUsuńJa poproszę w takim razie tą pizzę z rukolą cooo?;->( swoją drogą 7 pizz- szacuun!)
W sumie to dobrze że ta wiosna jeszcze dłuższą chwilę będzie do nas szła,przynajmniej coś tu napiszesz:)
haha, poważnie masz jeszcze tyle śniegu? U mnie stopniał dzisiaj ostatecznie :)
UsuńNa pizzę oczywiście zapraszam. Robię w ilościach hurtowych ostatnio :)
A pisać teraz będę bo w sumie mam o czym :)
No poważnie..i niestety droga przed domem znajduje się w cieniu więc albo jest oblodzona,albo jak jest dużo na + to mam pięękne błotko:-P
UsuńNo nareszcie!
OdpowiedzUsuńProszę tak więcej nie robić, bo dzień bez Twojej notki jest dniem straconym!
I niektórzy tu usychają z tęsknoty :)
haha, postaram się....
Usuńale powiem Ci, że z bananem na około głowy siedzę i czytam wasze komentarze i przypominacze :)))))
No jesteś!!
OdpowiedzUsuńJuż się miałam pytać kiedy wracasz bo się stęskniłam!
Siedem pizz?! Zaadoptuj mnie! :D
Dobrze, że jesteś:******
Wiosna jest w dechę! xD
haha, zapomniałam o tym, że coś może być w dechę, a to takie fajne powiedzonko! :)))))
UsuńJestem i na razie nigdzie się nie wybieram! :)
Na pizzę oczywiście zapraszam!
No. Nareszcie bociany będą miały co jeść. Bo mys(z)y z dziur wylazły ;). Ufff, odetchnę ze spokojem.
OdpowiedzUsuńKociołek mówisz... No to się będzie działo!
nooo musssiaałam, bo przecież chłopaki usychały na tych słupach :)
UsuńAle dobrze, że już jesteś.
OdpowiedzUsuńAle będzie cudnie u Was w lato!
Ale dopiero wtedy do Was zawitamy!
Ale musisz nam zrobić wtedy taką pyszną pizzę, bo ja pizze - a jeszcze domowej roboty - uwielbiam.
Deal? ;-)))
no więc krakowskim targiem chcę oznajmić, że pizzę własnoręcznie ci zmajstruję ale nie latem tylko wiosną, jak przyjedziecie :) latem to ja się do was wybieram! :)
Usuńno w koncu jestes :) Powiem ci, ze pizza to calkiem fajny pomysl. Moze trza by cos zakrecic w sobote na obiad. Zobaczymy co wyjdzie, w razie czego zamowimy juz sprawdzona ;P
OdpowiedzUsuńU nas wiosna juz pelna geba, sniegu nie ma, coraz bardziej zielono sie robi i nawet krokusy kwitna!!! :) Bajoro u nas na dzialce powoli wysycha i prace ida pelna para. Takze wiosna Pani :)
p.s. tesknilismy :)
a proszę bardzo, założę się, że koło piątku/soboty znowu będę piekła, to mogę zarobić więcej ciasta i podesłać :)
UsuńU nas dzisiaj też krokusy wyszły!!!! juuupiiiiii:):):):)
ps
ja tez tęskniłam ;)
:)
OdpowiedzUsuńTy wiesz;) buziaki;)
wiem, wiem
Usuńbuziaki :*:*:*
no jak się mąż nawet upomniał to coś znaczy :D
OdpowiedzUsuńa jak mi tą pizzą narobiłaś smaku, bo ja uwielbiam z szynką szwarcwaldzką i rukolą, no uwielbiam!
prawda, że dobra... to moje odkrycie sprzed kilku tygodni. Jest po prostu super!!! :)
Usuńdobrze, że jesteś:) u nas ok a najlepiej jak słońce świeci. Kurczę jak ja bym chciała robić taką dobrą pizzę, już tyle razy próbowałam zrobić ciasto i nigdy mi nie wychodzi, coś poradzisz? U nas też jeszcze nie kwitną kwiaty ale może za kilka dni będzie lepiej. Buźka.
OdpowiedzUsuńMeg, obiecuję, że za jakiś czas napisze post na temat mojej pizzy... taki konkretny - krok po kroku - jak to robię, żeby wyszła idealna! Tyle razy próbowałam, że w końcu zaczęła wychodzić jak należy! :)
UsuńU mnie kwiatki dzisiaj w południe się pojawiły. nagle! :)
U nas to samo, co u Ciebie. Dosłownie. Słońce świeci, mąż zapier.. w ogrodzie przy pniaczkach i innych takich, dziecko mi rośnie i z tej dorosłości całą chałupę ogarnia, łącznie z piwnicą. Tak właśnie jest u nas, tzn. u mnie, w głowie mojej...
OdpowiedzUsuńtylko w głowie??? :)))
UsuńUfffff..
OdpowiedzUsuńBez zadyszki dobiłam do końca ;)
No myślę że przy takim pięnym słońcu to już na dniach grilowanie czas zacząć o przepraszam ogniskowanie ;)
a u nas u nas .... zapraszam do nas :P
pozdrawiam :)
no właśnie, po co pytam, jak sobie sama mogę sprawdzić co u was :)
UsuńAj, kocham 'Cię czytać' :)) Dobrze, że jesteś! A u mnie choro (?) ale wiosennie ;D
OdpowiedzUsuńto niech się zdrowo (?) stanie :))))
Usuńbuziaki!
dobrze, że jesteś :* ♥
OdpowiedzUsuńa u nas... śnieg leży, ale już nie sypie, to krok do przodu po poniedziałku!
i niektórzy rzucili się w wir wyzwania foto i się martwią, że Myski brak...
a Mąż super, że się upomina :)
no, ja w tym miesiącu spasowałam z wyzwaniem :)
UsuńMąż teraz się upomina, a koło piatku usłyszę "znowu siedzisz przy kompie?" :)
powoli nastrajam się na sezon grillowy ;)
OdpowiedzUsuńbędzie się działo w Kurniku :)
UsuńWiosna to chyba jest- ale kalendarzowa :D Zimno, pizga, dziś rano siąpiło i tak pochmurnie było, że rano byłam przekonana, że albo jest 5ta rano, albo rolety opuszczone tak ciemno było, a budzik uparcie dzwonił 8mą na pobudkę ;(
OdpowiedzUsuńpoważnie? U mnie pięknie było. wieczorem lunęło z nieba, ale zaraz sobie poszło dalej i potem pachniało parującą ziemią... zupełnie jak w wiosnę :))))
Usuńto u mnie było tak dzisiaj. Słonecznie, ślicznie, aż chciało się żyć :)
UsuńNo mądry ten mąż. Dobrze, że wreszcie wróciłaś :)
OdpowiedzUsuńdziękuję w imieniu męża :)))
UsuńTeż się ciesze, że mogłam wrócić :*
Co u mnie? Wiadomo, link po lewej.;)Zapraszam.:)
OdpowiedzUsuńA poza tym wszędzie pełno wody, a ja nadal nie mam kaloszy.;)
nooo, z tą wodą to masakra. u mnie straszne bajoro za domem ;)
UsuńMysa widzę, że wróciłaś i to pełna nowej energii i już Cię rozsadza :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę :)
Może jak i u nas wiosna zawita to będę się czuć podobnie? Póki co zapowiadają sam deszcz, deszcz i jeszcze deszcz, także planuję leniwy weekend i nicnierobienie raczej :)
Dominika
spoko... u mnie dzisiaj już gorzej, a po południu ma się rozlać już na całego więc zapewne oklapnę :)
UsuńPoza tym kobiety w ciąży rządzą się swoimi prawami :)
buziaki
No nie.... narobiłaś mi chęci na grilla i na wiosnę... ;)
OdpowiedzUsuńsamej sobie też :-/ a tu na ulewę się zanosi :-/
UsuńMyska, jeśli chodzi o pizze to ja jestem "miszczu"...
OdpowiedzUsuńfajnie, że wróciłaś na łono :)
No właśnie tak brakowało Twoich postów o zdjęciach na wyzwanie nie wspomnę.
OdpowiedzUsuńJa przez dwa tygodnie byłam odcięta od internetu - na szczęście mamy już innego dostawcę :)
No to faktycznie miszczu ;) 7 nieźle :)