28 lut 2013

DZISIAJ W PUNKTACH

Na wstępie może zaznaczę, że dzisiejszy post sponsoruje jeden powtarzający się w kółko wulgaryzm, szczególnie często występuje w pkt 1, dlatego co wrażliwsi proszeni są o przeniesienie się do punktu nr 2.
A więc.

1. Często sobie myślę o ujebywaniu.
Tak, tak, 
Dosłownie.
Otóż kiedy przeprowadziłam się na wieś powiedziałam, a może tylko pomyślałam sobie głośno - jako ta w pełni miastowa dziewka, 30 lat w bloku mieszkająca, która na widok muchy i pająka popitala, gdzie pieprz rośnie, a krowę zazwyczaj tylko na zdjęciach ogląda - że to "nie wieś mnie ujebie, tylko ja ją"
I tak też uczyniłam.
Powinnam nawet pójść krok dalej i powiedzieć, że nie tylko wieś ujebałam, ale nawet polubiłam (pokochałam?)

Tak samo miałam teraz z zimą. Wyjątkowo mi zleciała, dlatego że z miejsca, jeszcze w listopadzie postanowiłam ją ujebać nim ona zrobi to ze mną. Najpierw zrobiłam ją na czerwono (bo święta - wiadomo), potem na różowo / liliowo (bo nie miałam pomysłu za to miałam wrzosy zachowane z jesieni), obecnie jestem przy żółtym (bo tak mi się podoba). Jak widać moje słoneczne durnostojki zadziałały bardzo pozytywnie, bo słońce wyszło, śnieg stopniał i w ogóle wiosnę czuć w powietrzu.

Ale z tym ujebywaniem to zmierzam do tego, że "pracuję" najczęściej na starym lapku, który ma jakieś 7 lat i zdaje się, że pomalusiu wykańcza się i mię przy okazji, to znaczy, próbuje mnie ujebać na wszelkie możliwe sposoby. Zamiast pisać post 20 min, piszę go półtorej godziny, bo dziadek coraz wolniej chodzi i w ogóle, żeby mi się otworzył jakikolwiek program to czekam i czekam.
Do tego na mojej wsi (którą ujebałam - we should not forget) nie dochodzi żaden internet kablem, w związku z czym jestem skazana na wszelkie mobilne playe i inne iplusy co wcale nie dodaje mu (lapkowi) szyku.
Pomijam już fakt, że lapek - dziadek ma kartę dźwiękową od 3 lat uszkodzoną (bo mały Gutek włożył spinacza biurowego w taką szczelinę), do tego zdążyłam się przyzwyczaić, w razie potrzeby czytam z ust ;) Przez cały czas sobie myślałam, że skoro nie stać mnie na to, żeby budować chałupę i spełniać jednocześnie wszelkie możliwe zachcianki, to będę sobie jakoś pisać na tym moim lapku - dziadku.
Ale tak od kilku dni myślę intensywnie o tym, że mam dość i że wystarczy tego poświęcenia. 
Soro lapek próbuje mnie ujebać, to wiecie co ja zrobię?
Brawo!
W przyszłym tygodniu idę na polowanie. Gutek ma mi pożyczyć ze swojej skarbonki.
Obiecał. 
Bezinteresownie zapewne tego nie robi.... 
Ciekawe tylko, kto tu będzie teraz ustalał warunki korzystania ;)
(żarcik taki)
(warunki ustala ujebywacz, czyli mła, choćby tylko z racji tego, że jako rodzic ma władzę;).

2. Skoro już jestem przy sprawach komputerowych, to ponawiam swoje pytanie do znawców tematu:
lapek czy tablet?
Jak wiadomo nagminnie używam bloggera i photoshopa, potrzebuję też niekiedy office'a i innych taki małych programików do których przywykłam, a nie wiem czy są dostępne w postaci aplikacji.

3. A skoro wspomniałam o bloggerze, to od poniedziałku zaczyna się nowe wyzwanie u Uli, wiecie?
Tym razem postanowiłam je umieścić w mysiej norze, bo:
a) muszę nad nią popracować i będzie mi łatwiej zrobić to "na miejscu", a nie przeskakiwać z bloga na bloga
b) strasznie ją zaniedbuję i mam wyrzuty sumienia. chęci mam olbrzymie, ale ujebujący mnie komputer działa wielce zniechęcająco
c) czuję, że i ta nora chce mnie uj.....  może nie będę kończyć
d) zapewne większość wyzwaniowców szuka inspiracji, czyli blogów tzw kreatywnych w związku z czym myślę sobie, że jeśli już szukać czegokolwiek kreatywnego to raczej tam, moje zapiski to moje zapiski jak sama nazwa wskazuje
e) i co ja tutaj będę się krygować, chodzi mi również o promocje (sic! nienawidzę tego słowa:)
f) tak sobie myślę, że ja w ogóle te wyzwania to powinnam była tam umieszczać ;)
g) dlatego w przyszłym tygodniu proszę mnie szukać tam.... a po wyzwaniu zapraszam z powrotem tutaj z nowym foto-postem. 

4. Niedobrze zrobiłam, że nie kurowałam się u teściów bo rozłożyło mnie na łopatki.
We wtorek dokładnie.
Zawiozłam dziecko do przedszkola, wróciłam, zrobiłam sobie śniadanie, usiadłam żeby spłodzić nowy post i płodziłam go i płodziłam i płodziłam. Z godziny na godzinę słabłam niemiłosiernie i czułam, że gorączka zaczyna się do mnie dostawiać.
A ja nie lubię natarczywego podrywu. 
Trzymałam się do momentu przytransportowania dziecka z powrotem na łono (domu). Obrałam kierunek łóżko, a kiedy wrócił mąż i ojciec, powiedziałam "bye" i uciekłam (czyt. ledwo poczłapałam) na górę z polopiryną. Zaliczyłam taki zgon, że masakra. Mogliby mi waltornią nad uchem trąbić, a ja nic. null. zero.
Dopiero, kiedy Gutek zaczął bawić się mną i przestawiać moje kończyny, to zaczęło do mnie coś docierać:
mamo, będę Twoją pielęgniarką, ok?
przestawię ci nóżkę! ooo taaak... i teraz drugą!
a teraz rączki!
będę się tobą opiekował, ok? - i fru poduszka spod łba ;)
mamo, ok?
ok?
ok?
OK?
no odpowiedz. OK?
(on tak może w nieskończoność, więc lepiej szybko pozbierać się do kupy i odpowiedzieć)
Tak więc wstałam przed bajką. Obejrzałam i poszłam znowu spać.
W środę obudziłam się zdrowa. Prawie. Znaczy jeszcze troszkę gardełko bolało czy coś, ale ważne, że wróciłam do świata żywych ;)

5. Mam pms-a właśnie. Mówicie, że widać?

6. W związku z czym M uciekł do Warszawy. 
Pojechał na siakieś szkolenie.
Tak przynajmniej powiedział ;)
Wróci w nocy z piątku na sobotę. 
Dziewczyny, przyjeżdżajcie! Zrobimy sobie imprezę! :)
Mam 2 litry wina domowego!

7. O! Pralka mi pika. Jeszcze tylko dwa razy ją dzisiaj załaduję i z głowy.

8. Łoj, przypomniało mi się jeszcze, że ten Dziadek Zegar próbuje mnie również ujebać. Dzisiaj ostatni dzień lutego.... a ja przez ostatnie dni robiłam wszystko, żeby nie wchodzić do swojej szlifierskiej komnaty. Ale chyba dzisiaj już się nie wywinę.... 

9. To co? Kawusia i do roboty, tak?


40 komentarzy:

  1. obrzydliwie strasznie spodobało mi się Twoje słowo i chyba je sobie będę zapożyczała czasami. Bo czasami mi też wypadało coś ujebać, zanim to cooś ujebie mnie! qrczę, że ja na to wcześniej nie wpadłam.. ;)

    Dobry pomysł z tym wyzwaniem. Przyznam, że niedawno dopiero tam zajrzałam...i już dzisiaj chwaliłam się przyjaciółce, że wyślę Jej linka do strony z cynamonowymi ślimakami :)

    Ja obstawiam laptopa. Mój staruszek też jest na wykończeniu. Kupiłam zatem kiedyś sobie netbooka i dupa! Wkurwia mnie nieziemsko i suma sumaru nadal wszystko robię na mojej starowince. Także jak dla mnie te wszystkie tablety, netbooki itp. to gadżeciarski szajs.

    Zdrówka życzę! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że "ujebywanie" jeśli już się komuś spodoba, to tylko obrzydliwie i strasznie! :)))

      cynamonowe ślimaczki jak najbardziej polecam.... bo ja już się ciepło zrobi, to już nikomu nie będzie się chciało ich jeść :)

      No właśnie tak sobie myślę, że nie ma co szpanować i najlepiej kupić stary, dobry lapek... znaczy nowy, dobry lapek! :)

      Usuń
    2. Netbook to w ogóle do odstrzału na starcie. Miałam - sprzedałam czym prędzej choć był nowiutki i czerwoniutki. Lipa i już. jak masz smartfona - nie inwestuj już w większego zwanego tabletem... ;) Olimpia jak widać ma to samo co ja zdanie.

      Usuń
    3. dziewczyny, jakie wy mądre jesteście... :)
      dzięki!

      Usuń
  2. Jak ja Cię kocham Mysia...
    Jak zawsze powalisz mnie swoim postem ;)
    Powiem Ci, że mnie zima w tym roku też nie ujebała, wyjątkowo. Też mi szybko zleciała. Ale to dobrze.
    Wiosnę też już czuję, nie tylko w powietrzu. Juupi! :)
    A wiesz, że gdyby M to szkolenie miał dłużej, to miałabyś mnie na weekend... Bo dziś już nie dam rady się wyrwać :/

    PS Mój Dzieć też tak ma, że czeka na odpowiedz i w tym czekaniu jest niesamowicie cierpliwy, tylko u nas jako przypominacz służy "mamo", "mamo" "mamo" "no mamo" "mamo" i tak w nieskończoność - wiemy, nie? ;P

    Buziakuje wiosennie :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wooow, co za wyznanie z rana! :)
      U mnie piękne słońce i naprawdę ciepło się zrobiło! :)

      M mówił mi o delegacji we wtorek, kiedy się pokładałam i w środę musiałam do niego dzwonić bo nie wiedziałam, czy mi się to śniło, czy nie :)

      Oj wiemy, wiemy, że dziecku należy odpowiadać na pytania i to szybko!!! :)

      buziam!!

      Usuń
  3. Myślę sobie, że jak najbardziej trafne jest umieszczenie Wyzwania Foto w Norce, bo faktycznie tam sami inspirujący się ludzie biorą udział.
    Ja, choć średnio się inspiruję, a innych nie inspiruję prawie wcale, to znów postanowiłam wziąć udział, bo świetnie się bawiliśmy. I chcemy jeszcze raz :-)
    Muszą mi wszyscy wybaczyć, że blog zupełnie nie o inspiracjach ;-)

    Buziaki :-)

    No a u nas dziś pierwszy powiew wiosny czuć :-)

    Pozdrawiam znad kawałka przepysznego sernika:-)

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oszzz Tyyyy... ale mnie kusisz tym sernikiem! Może zrobię go na powrót ojca marnotrawnego, co tam będę czekać do niedzieli! :)

      W wyzwaniu biorą udział różni bloggerzy, ja jedna czuję, że skoro posiadam tamten blog to mnie to jakoś obliguje do umieszczenia wyzwania tam...
      Od początku miałam to zrobić, ale wtedy się wstydziłam :) taka pokręcona jestem :)

      Usuń
  4. Mysko to ja w punktach komentarz jak mogę bo tyle treści, że będąc w moim stanie boję się pogubić;)
    1.Z moją wsią na tą chwilę zapoznaję się zwłaszcza ze wszystkimi dziurami na drodze przejazdu do i z domu. A Ty jak długo na tej wsi mieszkasz?
    2. Mój laptop też jakoś tak coś koło 7 lat będzie miał i póki co działa ale wiesz co CI powiem po przetestowaniu tableta, nie zamieniłabym mojego starego laptopa tak na stałe na tablet. To chyba jednak zależy kto co woli. Mi do pisania, edytowania tekstu zdjęć, wygodniejszy jest laptop bo tablet to tylko do czytania w każdej chwili wygodny.
    3. Jestem bardzo ciekawa będę zaglądać.
    4. No to pięknie twój organizm się rozprawił z wirusami
    5. hmmm :)
    6. To zaproszenie jest też dla mnie? Gdybym miała teleporter;)
    7. Mi jeszcze nie pika więc mam chwilę by sobie poczytać blogi
    8 i 9. Ja mam dzisiaj ambitny plan zrobienia pierogów i więc kończę kawusię i lecę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katiuszko, ja półtora roku na wsi. Niby niedługo, ale mi wystarczyło. Bardzo się polubiłyśmy :)
      Dziur u nas też pod dostatkiem. DO wyboru do koloru :)
      Co do tableta, to chyba się zgadzam, że to taki dodatkowy bajer.... lepiej zaopatrzyć się w normalny sprzęt!
      Zaproszenie oczywiście otwarte. Im nas więcej tym lepiej! :)
      Ale będziecie mieć dzisiaj pyszny obiad!
      mniam!

      Usuń
  5. Jesteś zajebista!!! Świetnie się Ciebie czyta :D Szkoda, że tak daleko, bo na winko domowe bym się skusiła :)
    Wsi zazdroszczę Tobie, ale neta i lapka nie :) Robię się nerwowa przy wolnym necie i powolnym komputerze, już jedna myszkę (ale nie Ciebie :D) rozwaliłam wymachując we wszystkie strony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, dzięki za komplement! :))))
      no własnie ten komputer i internet.... oszzz, strasznie wkurzające, sama się dziwię, ze jeszcze nie rozwaliłam niczego! :)

      Usuń
  6. ale wiesz co? Wiosna juz prawie i bedzie superowo juz niebawem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już prawie?!!!
      dziewczyno u mnie takie słońce, że ja tą wiosnę to od 3 dni mam! :)))

      Usuń
    2. a u nas dalej sniegu full mgla i brak jakiegokolwiek slonca. Masakra jakas. Dlatego zazdraszaczam... podeslij mi tu troche tej swojej pieknej pogody, bo juz nie wyrabiam

      Usuń
  7. To już nie pierwszy raz, jak mamy tego pms razem, w tym samym momencie, co? ;-)

    Bardzo podoba mi się Twój sposób na ujebanie czegoś, zanim to coś ujebie nas. No wspaniałe! To może ja zacznę od ... hmmm, pomyślę jeszcze.

    Kurcze, kobito, żebyś Ty bliżej mieszkała, to ja na to wino to zawsze! A tak przecież do pracy trzeba jeszcze jutro iść... ;-)

    Buziaki!

    Ps. Ja chyba też jestem za lapkiem jednak. Choć ja to mało się znam na tych wszystkich cudach techniki. Może to i wygodne? Choć nie wydaje mi się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PMS razem, nie mówiąc o @ :)
      Ujebywanie rozdaję za free, częstuj się do woli w razie potrzeby! :)

      PS. Ja też chyba jestem bardziej za lapkiem!

      Usuń
  8. Powiem Ci ja tak:
    Tablet to wygoda, szpan, bajer i w ogóle fajo gadżet.
    No właśnie... gadżet.
    Tablet jest na chwilę i nie zastąpi Ci prawdziwego komputera. Co prawda można na nim pisać notki na bloga, bo można pobrać aplikację blogger... ale jednak ma on o wiele mniej opcji i jest po prostu jak już mówiłam... gadżetem. Taka zapchaj dziura, którą można sobie kupić po to by móc oglądnąć film, pograć w durne gierki, albo poczytać ebooki (Choć w tym przypadku wg mnie ebook typowy do czytania sprawdzi się lepiej od tableta) w czasie wyjazdu. Jak dla mnie równie dobrze mogłabyś kupić telefon z androidem... Zastąpi Ci to kompa? Nie bardzo... I tu nie chodzi tylko o rozdzielczość ekranu...
    No chyba że w gre wchodzi windows osiem, który ja mam na swoim laptopie... Ale nie wiem jak jest z wersją na tablety...
    Podsumowując jak bym miała wybrać to wybrałabym laptop.
    Nie wiem czy Ci pomogłam i czy zrozumiesz coś z tego mojego chaotycznego komentarza, ale dziś trochu nie ogarniam... :-/
    :* Ale miałam jak najlepsze chęci! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noelko, nic się nie martw. Wszystko rozumiem!!! Serio!!! :)
      Mam telefon z adroidem, może dlatego wszystko jest mi sobie łatwo wyobrazić i masz rację..... telefon nie zastąpi mi komputera, bo nie znoszę z niego blogować.
      Możesz sobie pogratulować, bo ostatecznie mnie przekonałaś do laptopa! :)
      O ile miałabym dobry komputer pod ręką, to mogłabym sobie pozwlić na taki gadżet (tylko wtedy by mi było szkoda kasy), ale skoro dużo rzeczy robię na kompie, to lepiej, żebym nie musiała się wkurzać!
      Dziękuję!
      buziaki! :):*

      Usuń
    2. No to cieszę się, że pomogłam. :***

      Usuń
  9. Tablet jest fajny ale chyba laptop lepiej się będzie spisywał na dłuższą metę. Domowe wino mówisz? uwielbiam, ale jutro do pracy, kurczę;)
    Idę wstawić wodę na kawkę to chociaż to wypijemy razem. Buźka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci, że pierwszy raz jak mój brat pokazał mi swojego tableta, to bardzo mi się spodobał.... ale teraz już bardziej przekonana jestem do normalnyh lapków :)

      Ej dziewczyny, czemu wy w piątki wszystkie pracujecie? hihih :)
      Skończyłaś kawę? ja tak! :)

      Usuń
    2. Oj, czasem ci zazdroszczę tej wsi, czasu na tworzenie, pieczenie spokojne kawki. Ja na razie ciągle jestem w biegu.
      Dziś juz piątek więc wypiję kolejną kawunię, tylko musze skoczyć do sklepu po mleko bo się skończyło;)

      Usuń
  10. Poproszę przepis na ujebywanie. Bardzo proszę o szczegółowy, łopatologiczny przepis. W razie czego po wino skoczę do Biedry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no łopatą się ujebuje. Albo szlifierką. Albo wałkiem. Albo maszyną do szycia. No różnie, co akurat mamy pod ręką :)

      Usuń
    2. Kuźwa, nie mam. Wałek by się znalazł i tyle. A szydełko już nie spełnia wymagań. Chyba pojadę do sklepu ze starociami, może mnie natchnie na szlifierkę. I ujebywać będę, a co!
      Bo póki co, mnie ujebują

      Usuń
  11. iPada (kupiłam go będąc na naszym spotkaniu - pamiętasz może... ;-) nie polecam. Tzn, nie że iPada jako takiego, ale w ogóle tableta. Ja jednak wolę normalnego lapka i do tego ma mieć dopinaną normalną myszkę. Smartfon dotykowy zniosę, ale tabletów żadnych poza... ibupromem w wiadome dni męki damskiej nie ;). Na tematy inne poruszone w poście "jebnę" (adekwatnie) cosik więcej jutro. Z roboty! Bo już mogę! Postarałam się i mogę. No. A teraz idę ujeb.... chłopaków, bo mi znów chałupę roznoszą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pamiętam, że kupowałaś jakieś cudo :)
      i też wolę mieć normalną myszkę bo te touchpady mnie wkurzają :)
      Ale fajnie, że będziesz mogła z pracy znowu pisać! Brakowało mi Ciebie i Twoich postów! :)

      Usuń
  12. ja wole lapka. a do tego moj ma dorzucona zwykla klawiaturę haha tachpad też szwankuje ale taki urok. latop to laptop jednak. a ja znów całe zycie na wsi i jebiemy sie nazwajem hah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tymi touchpadami to też różnie, bo na tym moim starym świetnie działa (choć ja i tak wolę myszkę normalną i klawiaturę też) ale na nowym - służbowym mojego M bardzo średnio działa!
      To Ty ze wsią jak ja z miastem :)

      Usuń
  13. Ale ju fajnie - wszyscy jebią jak pojebani ::)). To ja też se coś jebnę, tylko jeszcze nie wiem co ::))
    Myska, powiedz mi, czy ta wieś, którą tak ukochałaś, to taka faktycznie wieś? Z kurami, krowami i zapachem obory? Taka wieś mi się marzy!!!!!
    pozdrawiam
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozwala mnie ta Twoja nowa ikonka! :)))))))))
      Nie, z tą wsią, to takie przedmieścia bardziej, choć kilka domów dalej jest już prawdziwa wieś :)
      Ja nie byłabym w stanie tak się rzucić na "prawdziwą wieś", bo ja całe życie w mieście spędziłam, nawet babci nigdy na wsi nie miałam ;) Chyba za duży szok byłby to dla mnie.
      Ale żeby nie było, to mamy już teraz 2 psy przybłędy, sarenki, lisy, bażanty (tych to całe stadka!)

      Usuń
  14. Ty z tym zapraszaniem Myska to uważaj, bo nigdy nie wiadomo kiedy ktoś to weźmie na poważnie;D hi hi
    słówka chętnie sobie zapożycze, bo też ujebana jestem po pachy i w pracy i prywatnie ze tak powiem, a już mój samochód to mnie w tym roku tak dojebuje kompletnie na kazdym kltroku że ja najchętniej też bym go jebnęła, tylko pieniedzy na alternatywę brak:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ bez krempacji możecie wpadać. U nas się prowadzi tzw dom otwarty :)
      Wciąż ktoś się przewija :)
      A słówko nie moje więc rozdaję :)

      Usuń
  15. Ładny mam pysio, no nie :)
    Jam też miastowa, ale wieś uwielbiam....fakt, życie na niej 24h/dobę mogłoby po jakimś czasem okazać się szokiem obyczajowo-kulturowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pysio jak ta lala :)
      sobie go powiększam i sie brechtam w ramach terapii śmiechowej :)

      szokiem mówisz? nie wiem czy by mi ta mysia pikawa nie wysiadła z nadmiaru nowych wrażeń :)

      Usuń
  16. Nie cierpię słowa ,,promocja", bo mi się źle kojarzy.;) Ale blogi wnętrzarskie uwielbiam, no i wreszcie zobaczę jak Myska kombinuje w swojej Norce. No to się przenoszę.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, mnie aż otrzepało jak je napisałam :)
      ale miałam pustkę we łbie i nie znalazłam alternatywy...
      Rozgość się gdzie chcesz :)

      Usuń
  17. O kurczę, metody na ujebywanie nie znałam, ale uważam, że warto ją wprowadzić w swe życie i to natychmiast. To jedyna (albo prawie jedyna) droga na to, by nie zwariować. Sprawdziłam, że mam wałek i ciężką starą maszynę. Mam też dużo polan do kominka - też ciężkie dziadostwo. chce kupić także gar żeliwny ( ciężki i w sam raz na ujebywanie - nawet lepszy od tego niż do gulaszu, chi chi).

    Ja to mało elektroniczna jestem, ale tablet to chyba denerwuje tym placowaniem. W lapie też używam myszki, bo nie to jeżdżenie palcem denerwuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hoho, proszę Pani, z takim sprzętem to ujebywanie pójdzie jak z płatka :)

      Ja też używam myszki... kurde no, powiem Ci, że to jak się człowiek nauczy tak mu potem to śmiganie palcami nie wychodzi za dobrze :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...