5 lut 2013

CIUTKĘ O GUTKU I DZIEŃ 2/7

Nie wiem czy wszyscy wiedzą, jeśli nie, to mówię, a tym co już czytali przypomnę, że Gutek jest pacyfistą. Nigdy nikogo nie bije, nie popycha, nie krzyczy na nikogo ;) dzieli się zabawkami, pomoże słabszemu i inne takie. No anioł - by rzec można. 
Ale nie wszystko złoto co się świeci ;) Gutek jest nieprzystosowany do brutalnego świata kompletnie. Nie umie się on ani trochę obronić przed atakami kolegów z przedszkola. 
Jako jedynak, co prawda z licznym kuzynostwem, ale jednak jedynak, nie musiał nigdy walczyć o nic i nie kuma, że gdy go ktoś atakuje, to powinien zareagować.
Matka też, głupia blondynka, sądziła zawsze, że wszelkie konflikty można rozwiązać za pomocą rozmowy, niekoniecznie używając siły. 
Można by rzec, że matka bardziej naiwna niż dziecko.


Tłumaczyłam bowiem Gutkowi przez cały czas, że gdy go jakiś kolega popycha/bije/szczypie/gryzie w przedszkolu, to żeby mówił pani "bo nikogo nie wolno bić".
Niczym Natalia Boska z rodzinki.pl broniłam swych ideałów i warczałam gdy M posapywał ciężko, bo on niektóre przedszkolne konflikty rozwiązałby oczywiście po męsku (niczym Ludwik Boski;)
Zapał swój jednakże straciłam po trosze wtedy, gdy okazało się, że niejaki Kuba lunął Gutka i poszczypał, pytam więc w domu swe dziecko jak to było i:
Ja: powiedziałeś pani?
G: powiedziałem
Ja: i co?
G: pani powiedziała na mnie skarżypyta
Ja: aha, to spoko (madafaka, niech ją drzwi ścisną)
Wczoraj natomiast zapał mój odfrunął bezpowrotnie w siną dal, gdy zobaczyłam u swojej pociechy limo pod okiem
G: mamo, bo wiktor b mi odebrał zabawkę i potem mnie tu uderzył.
Ja: następnym razem mu oddaj - samo wyleciało z mych ust, nawet nie wiem kiedy, bo ile można patrzeć jak z dziecka sobie ktoś robi worek treningowy. Jak to nie pomoże, to tatuś rozwiąże sprawę ;)
Z radością podkasa rękawy coś czuję ;) 

                                                                      *
Czy ktoś jeszcze ma problemy z pocztą gmail? Połowa @ do mnie nie dociera :-/ (to połowa z powiadomieniami o nowym komentarzu ;)

                                                                      *
Dzisiaj dzień drugi wyzwania fotograficznego, a jego tematem jest słowo: ZABAWA
No cóż. Mnie zabawa kojarzy się z dzieckiem głównie. 
W grudniu, na urodziny, Gutek dostał od jednej z cioć grę SPUZZLE w związku z czym wieczorami to ona u nas rządzi. Bardzo fajna alternatywa dla typowych gier planszowych z kostką ;)


PS dzisiaj mam spotkanie z panią z przedszkola więc będzie okazja do porozmawiania o siwym oku dziecia. Trzymać mi tu kciuki ;)



45 komentarzy:

  1. A ja z dzisiejszym dniem mam mega problem:(
    Chyba nie zabawna jestem po prostu:(
    hi hi
    Naucz koniecznie Gutka sierpowego i niech sie cjhłopak broni, a tak na poważnie to jak Gutek jest skarżypyta to niech tej pani też przyłoży;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, wszyscy już wiemy, że problem wcale nie był tak wielki, bo wyszedł fajny kolaż :)
      Ja Gutka nie nauczę, ale M już tak :)

      Usuń
  2. To Mama już wie, co ma zrobić na dzisiejszym spotkaniu z Panią?
    No, wie, mam nadzieję...

    U nas na odwrót niestety. Coś często ostatnio słyszę "mamusiu, siedziałem na krzesełku "grzeczności'", super - se myślę, po czym słyszę "dwa razy" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lila, ktoś musi siedzieć na krzesełku, a ktoś być tym przez którego się siada hihi :)
      Muszę przysłać Gutka do Twojego N na przeszkolenie :)

      Usuń
  3. Wiesz co, lepiej Ty sama jej oddaj za to co zrobiła ;D

    A mail ode mnie dotarł??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yyy nieeee.... a kto pyta? mam zablokowany dostęp do bloga i nawet nie mam jak sprawdzić!
      aaaaaaaa!
      co się dzieje z tym bloggerem?

      Usuń
  4. No kurcze, to niefajnie... Zaraz myśle a co bym powiedziała Jagodzie, i dylemat gotowy. Ale wiem ze S. powiedzialby to samo, oddaj! Swiat jest brutalny. Trzymam kciuki za rozmowe z przedszkolanka.
    pS. no ale ze co skarzypyta go nazwala, masakra!Uff, podnioslo mi sie cisnienie z rana. Dzieki i teraz juz moge wziasc sie do pracy ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze do usług :)
      mnie by się przydało dzisiaj podnieść ciśnienie, bo się nie mogę wziąć za robotę :)

      Usuń
  5. Wiesz co Mysa? Bezczelna ta przedszkolanka, że jasna cholera. Jak może mówić na Gutka, że skarżypyta, skoro ten mały robi mu krzywdę? W końcu Gutek nie skarży że chłopiec nie posprzątał, czy pobrudził, tylko że używa przemoc, kurde jego mać. Co za lud :/ ja bym sobie pogadała z panią przedszkolanką, baaardzo chętnie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co Noelko, ja już się trochę napatrzyłam i nasłuchałam (szczególnie jak panie nie wiedzą, że rodzic stoi za drzwiami) a Gutek dopiero od wrzesnia chodzi do p-kola. Myślę, że powinien być ostry odsiew kadry... bo część się stanowczo nie nadaje

      Usuń
  6. co za babsko, przedszkolanka z powolaniem, nie ma co. A Ty sie Myska nie daj, w razie czego lutnij jej porzadnie i nabij takie limo jakie ma Gutek, a co! :) Gdyby byly potrzebne posilki, to my chetnie pomozemy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, dzięki kfiatushku :) jak coś to będę was wołać! :)

      Usuń
  7. ja już nie mogę się dczekać tego typu zabaw z moim synkiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaak, to jest super sprawa jak dziecko już kuma czaczę i można z nim porobić fajne rzeczy :)
      ale powiem Ci w sekrecie, że mi się trochę tęskni do takiego małego gugającego bobasa :)

      Usuń
  8. No nie ma to jak taki "autorytet" sprowadzi nam dziecko na ziemię. Trudny temat...

    OdpowiedzUsuń
  9. O proszę, jak fajnie wieczory spędzacie! Uwielbiam gry planszowe! I fajnie od małego grać z nie z dziećmi! ;-)

    Kochana, tej przedszkolance to nagadaj, no, bo aż mi się ciśnienie podniosło! No żesz...!!!

    Ps. U mnie poczta ok. Może tylko coś u Ciebie, na dalekim..., jakoś nie dochodzą? ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julitka, poczta wciąż mi nawala. Dostaję wybiórczo :-/ Zaczyna mnie to złościć.

      gry planszowe tez bardzo lubię :) Czekam aż zaczniemy grać z Gutkiem w monopol i inne takie :)

      Usuń
  10. Aż się we mnie zagotowało, jak przeczytałam, co powiedziała pani przedszkolanka, wrrr!
    Gry to fajny pomysł na spędzanie czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chimero.... i we mnie się zagotowało. To kurcze strasznie trudne jak się dziecku tłumaczy i tłucze do głowy, że przemoc jest niedobra, a jakaś obca baba potrafi jednym słowem zgasić i podważyć wszystko!
      Gry są super!

      Usuń
  11. też mam dzisiaj spotkanie w przedszkolu. I też pacyfikuję Julę. (i też nie wiem czy dobrze robię) i trzymam te kciuki trzymam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bea... no właśnie, czy my dobrze robimy, że tak pacyfikujemy? do tej pory wierzyłam, że tak, ale zaczynam się łamać. Daj znać jak u ciebie! :*

      Usuń
  12. Powiem tak... Moja Jagna, gdy miała ponad 2 latka, przebywała z chłopcem, który ja szturchał, czasami uderzył. Mimo że też namawiano mnie, żebym Jej powiedziała, by Mu oddała - stwierdziłam, że nie będę Jej uczyła takiego samego zachowania. Liczyłam po cichu, że ...zacznie się sama bronić i sama Mu odda. I się nauczyła. I Mu oddała. I On był wielce zdziwiony ;)
    Mój komentarz wczoraj nie doszedł. Ciekawe jak ten...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to szczęściara z Jagny :) Mój Gutek ma tak silnie zakorzeniony przyjacielski i stosunek do innych, że nawet nie marzę o tym by komuś przyłożył. Ma cztery lata więc chyba musze go nauczyć... nie chcę, żeby go bili i żeby on się dawał! :)

      Usuń
  13. w temacie dzieci się nie wypowiem, bo się nie znam, ale przeczytałam z przyjemnością:)
    też miałam wczoraj kłopoty z gmailem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam kłopoty już któryś dzień... mam nadzieję, że to szybko minie

      Usuń
  14. też bym tej pani powiedziała madafaka, rozumiem, że dziecko na inne dziecko może ryknąć "skarżypyta!", ale przedszkolanka to raczej chyba powinna mimo wszystko zapobiegać rękoczynom, a nie takie teksty rzucać! no madafaka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no! madafaka! :)
      dokładnie, z ust dziecka "skarżypyta" nie brzmi strasznie, a z ust dorosłego człowieka to jednak nie uchodzi... bo jak dziecko się skarży to zazwyczaj ma powód

      Usuń
  15. Mysko kochana jakbym o moim młodym Lubku czytała.Ja postępowałam podobnie, ale nie raz po podobnej sytuacji mówiłam:"oddaj, ale tak mocno, by więcej łapy na Ciebie nie podniósł".Niestety w SP takie sytuacje też miały miejsce, bo dziecię spokojne, dobrze się uczące, to dokopać mu trzeba.Raz to nawet sama załpałam takiego jednego (bo nauczycielka sprawę olała) i wykrzyczałam mu w twarz, że mu wszystkie kły powybijam, jak znów ruszy Lubka...oj było różnie.
    Ale na pocieszenie Ci powiem, że przychodzi czas, gdzie inteligencja wygrywa z pięsciami.Lubek dziś żadnych problemow nie ma, a wrecz odwrotnie.Z mojego Gutka wyrósł swietny facet, także glowa do góry:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martusia, najpierw wpadłam w bezdech jak przeczytałam, ze Lubek dostawał jeszcze w SP, a potem znowu wpadłam w bezdech jak napisałaś, że teraz jest super.... bo Twój Lubek jest naprawdę super facetem!
      Miałam Ci ostatnio napisać, że chciałabym, żeby mój Gutek był takim samy fajnym starszym bratem jak Twój Gutek :)
      Twój Lubek to dla mnie najfajniejszy starszy brat jakiego znam (szkoda, że nie osobiście)

      Usuń
  16. A mój Mikołaj jak miał lat 4 to zbierał bęcki od swojego kuzyna (wtedy mniej więcej rocznego) i ja, i moja siostra mówiłyśmy "oddaj Wojtusiowi", a moje dzielne dziecko mówi: "ale ja nie chcę tego Wojtusiowi oddawać, bo ja się chcę tym bawić". No ręce nam opadły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. padłam! :)))))))))
      Mikołaj rządzi!

      Usuń
  17. nasz Jaśko to ancymon...choć najczesciej w stosunku do swojej siostry :) ale nie da sobie w kasze dmuchac i czasmi musimy go wyciszyć...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musimy ich ze sobą poznać. Może jeden drugiego by czegoś nauczył :)

      Usuń
  18. zawsze lubiłam różnego rodzaju gry planszowe i puzzle i naszła mnie ochota,że kupić znów cos fajnego(bo u mnie,zwłaszcza na wieczorach z grupą znajomych rządzi jenga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o! a ja nigdy w to nie grałam! muszę obczaić :)

      Usuń
  19. siwym oku dzieciaka???? hmmmm, jakoś nie w temacie jestem!

    gry planszowe zawsze lubiłam, a najbardziej uwielbiałam grać w państwa i miasta!
    z całą rodzinką, wieczorami... ahhh, kiedyś to były czasy!

    Buziaki Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo.... my też graliśmy w gry planszowe z rodzeństwem i rodzicami! super to wspominam!
      więcej o siwym oku dziecka w poście :)

      Usuń
  20. heh, historia Gutka i słów, które wyleciały z Twoich ust - zabawna a zarazem smutna :) i jeśli Cię to pocieszy, większość moich znajomy ma dokładnie taki sam problem... a gra to super alternatywa dla "współczesnych urządzeń" :) pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaak.... śmiech przez łzy :)))))
      teraz trzeba ostrożnie dawkować dziecku wszelkie nowości, bo jak załapie to już masakra... wciąga jak odkurzacz! :)

      Usuń
  21. Co za babsztyl rzec powinnam... sama jestem nauczycielką przedszkola... Jeśli nazwanie dziecka skarżypytą jest jedyną możliwością Pani synka to słów brak... Swoją drogą czy poza nadaniem Twojemu synkowi etykietki w jakiś sposób na sytuację zareagowała?...
    Gotuje się we mnie gdy o takich sytuacjach czytam, a jest ich niestety coraz więcej.

    A co do gry to i my uwielbiamy wszelkie. Póki co na naszym poziomie jest kot w worku, spadające małpki, stuku - puku... Może z czasem załapią smyki zasady Chińczyka - mama lubi może i dzieciaki polubią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniesiu, nie martw się, ja broń Boże nie pakuję wszystkich przedszkolanek do jednego worka... bo znam też te fajne z pasją i humorem! Rozumiem więc, że gotujesz się, kiedy o czymś takim słyszysz, bo takie panie wyrabiają opinię ogółowi! A szkoda... to fajny zawód!
      Ja też mam słabość do Chińczyka! :)

      Usuń
  22. Też mam ten problem z konkretnym nakierowaniem. Uczyć wrazliwości czy rozpychania się łokciami? Tatusiowie tak mają, ze dla nich wybór jest oczywisty ;o) Nie ukrywam, że gdy naszemu dziecku dzieje się krzywda to włącza się agresja i samemu by się problem rozwiązało i to nie spokojną rozmową ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, Moaa, właściwie nie posiadam łokci i nie wiem jak dziecko nauczyć rozpychania się nimi. I trochę szkoda... bo czasem mam wrażenie, że coś mi umyka przez ten brak łokci.
      Ale też, z drugiej strony, nie chcę wychowac małego chama, który ma za nic uczucia innych.
      Nie wiem.
      No nie wiem.
      echhh....
      masz rację... faceci są jednak prostsi i nie mają takich dylematów :))

      Usuń
  23. A to widzę że problem wielu Mam , mój Jurek też jest uczony żeby nie bić . No ale faktycznie co zrobić żeby inni dali spokój. U nas jeszcze problem z nowymi rzeczami i zabawkami... niestety . Aż mi się włos jeży jak widzę 4- latki chwalące się - ja mam coś nowego a ty niee..
    A gry planszowe u nas coraz częściej goszczą , chociaż Maks (2 latka) nie specjalnie zainteresowany.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...