Nikt mi nie wmówi, że to zdrowe i skuteczne.
MŻ (mniej żreć) i WR (więcej ruchu) - to wszystko, co akceptuję.
Ale jeśli ktoś z was bardzo chce, nie tyle się odchudzić, co oczyścić poświątecznie swoje jelita, to znam skuteczny sposób.
Się bierze i idzie do sklepu, w którym to robi się zapas ze śliwek suszonych na dwa tygodnie.
Codziennie zalewa się je, te śliwki, wrzątkiem po sztuk 10, następnie spożywa (wraz z wodą z zaparzania), jako pierwszy i ostatni posiłek.
Odradzam zajadanie nabiału przez okres tych dwóch tygodni, chyba, że ktoś ma olbrzymi zapas papieru toaletowego i chce się go akuratnie pozbyć :)
Gwarantuję Wam dużo lepsze samopoczucie i bardziej płaski brzuch :D
Metoda sprawdzona, a przede wszystkim nieszkodliwa dla organizmu, dlatego polecam.
No i chyba muszę Gutkowi zastosować terapię śliwkową - oczyszczającą, bo przed godziną połknął pieniążka ze swojej zabawkowej kasy :D
Znaczy nie na 100%, bo nie widziałam tego, ale wpadł w coś w rodzaju paniki, dlatego skłonna jestem uwierzyć.
Rozumiecie zatem, że przez najbliższe dni mogę być nie w sosie.... w końcu nikt się w kupie babrać nie lubi :D
Poza tym zaliczyliśmy dzisiaj z M fantastyczną nockę.
Najpierw nie mogłam usnąć, bo się zaczytałam, potem jak już mi powieka zleciała, to Gutek zaczął tak kaszleć, że myślałam, że sobie płuca wypluje... więc udałam się na poszukiwania DexaPico. Kiedy już znalazłam i napoiłam Gutka i w końcu umilkł to już byłam tak rozbudzona, że ułożyłam chyba 6345612417401 pasjansów na telefonie. A kiedy znowu zasnęłam, to M pozapalał wszystkie światła, łącznie z tymi najbardziej dającymi po gałach, bo uwaga byłem myska taki nieprzytomny, że nie mogłem trafić do kibla i wszedłem w ścianę. W związku z tym mój mąż występuje dzisiaj z limem nad okiem.
Oczywiście nie muszę tłumaczyć, jak sobie żartują jego koledzy z pracy, tak?
No a Pani doktor Gutka przed chwilą (a propos tego kaszlu)
(w rodzinie mamy 2 zapalenia oskrzeli, jedno zapalenie płuc, 3 grypy i jedną anginę):
pani mysko, ostatniego pacjenta mam dzisiaj o 21.20. Zapisać was na 21.40 czy wytrzymacie do jutra?
Wytrzymamy. Chyba.I nie biję męża, nie myślcie sobie :P
Ha ha te twoje śliwki to chetnie wyprubuje ale że pierwszy i ostatni czyli nic po za tym? czy po za tym w miare rozsądnie ale normalnie?
OdpowiedzUsuńA i tak jestem prawie pewna ze na mnie nie zadziała:)
Moja siotra pracuje na kuchni w domu opieki i tam sok ze sliwek po pol szklanki z zasady rezydentom podają i taki sposób mi kiedyś poleciła, szukałam tego soku po całym miescie w koncu znalazłam, ona mówi tylko ostrożnie bo to silnie działa pół szklaneczki wystarczy, wypiłam pół, później drugie pół, później pozostałą zawartosc litrowego kartonu i dalej nic:( wiec i do twojego pomysłu sceptycznie podchodze;)
A Gutkowi dużo zdrówka, rozumiem te kaszle nocne.
A Mąz zasłużył widocznie;) hi hi
Stokrotko, to Ty widocznie jesteś jakaś śliwko-odporna :)
UsuńAle tak poważnie, to spróbuj, na pewno nie zaszkodzi.
Ja śliwki suszone normalnie zajadam, bo lubię, ale jakbym tak codziennie je szamała, to bym chyba znikła całkiem :)
Te posiłki pomiędzy to normalnie... może Ty możesz nawet nabiał jeść, skoro na Ciebie nie działają :)
Daj znać czy coś się ruszyło :)
M na pewno zasłużył, inaczej po co mu ta śliwka :)
Biedny mąż, chciał iść tylko do toalety a tu ściana go bije! :D
OdpowiedzUsuńJa też miałam ciężką noc. Księżyc mnie podglądał :/
trzymam kciuki byście wytrzymali:)
no właśnie... ten księżyc to bezczelny typek, już którąś noc z kolei się na nas gapi :)
UsuńWR to choroba weneryczna ;)
OdpowiedzUsuńpo to ten nawiasik tam jest, żeby nikt się nie pomylił :)
Usuńnawiasik dla zmylenia ciała czytającego ;))
Usuńchyba skorzystam z tych śliwek. Przyda się po świętach :)
OdpowiedzUsuńpolecam :)
Usuńkurczę i jak Ty zdążyłaś tak szybko ten wałek schować żeby on myślał że to ściana?? ;))
OdpowiedzUsuńzdrówka dla Gutka :*
Na mnie najlepiej działają płatki owsiane. Niedługo zabieram się za nie na nowo ;))
cicho, bo się wyda :)
Usuńpłatki owsiane są super! :)
hehe jak gapa to ma ;p
OdpowiedzUsuńA dla Gutka duuuuużo zdrówka, taki maluch nie powinien sie męczyć...
dziękuję w imieniu Gutka :)
UsuńSię zawzięłam i przeczytałam od deski do deski Onetowy blog i ten tutaj ;)
OdpowiedzUsuńWcześniej podczytywałam z doskoku między jednym praniem a prasowaniem, a skoro dziś pralka mi się zbuntowała i przestałą prać to sobie usiadłam i ciurkiem wyczytałam wszystko co się dało. A co!
Dziś wieczorem startuję ze śliwkami.
Buziaki! Martyna
witam Martyno w moich skromnych progach :)
UsuńWchłonąć 3 lata w tak krótkim czasie to jest wyczyn! mam nadzieję, że nikt do mnie nie będzie miał potem pretensji, że odrywam Cię od pracy :)
Powodzenia ze śliwkami. Daj znać jak poszło :)
Pozdrawiam znad deski do prasowania.
KOchana, i jak tam Gutek? Wytrzymaliście?
OdpowiedzUsuńDużo zdrówka dla naszego kochanego chłopaka! I może podaruj mu już tego pieniążka, co byś się w kupie babrać nie musiała. ;-D
I męża nie bij! ;-PPP
A z tymi śliwkami to wypróbowałaś? Że niby wszystko ze mnie pięknie wyjdzie i będę znowu miała płaski brzuch??!!
A kilka dnia nie starczy? To tak całe 2 tygodnie trzeba?
Wytrzymaliśmy. Ale dobrze, że poszliśmy, bo w dobry moment trafiliśmy... obyło się bez antybio... ale leków i tak za niemal stówkę ;)
UsuńJa sama ze śliwkami nie próbuję, bo nie chcę się pozbywać tego, co z trudem sobie uhodowałam...ale u mnie w rodzinie to dość powszechne. po to są te dwa tygodnie, żeby oczyścić jelita :)
Ja często robię jakieś mięcho ze śliwkami więc i tak w sumie zajadam je i lubię :)
Na mój brzuchol to taka kuracja nie podziała niestey :(
OdpowiedzUsuńJakiś wirus okropny panuje i wszyscy w koło chorują ją od 3 tygodni kaszle:( mam nadzieję że Gutkowi lepiej!
u nas oskrzela i grypa się strasznie szerzy.... pół familii nam dopadło :)
Usuńnareszcie jesteś! gdzieś ty się dziewczyno podziewała? :)
Taaa. Śliwki... Kilka lat temu pediatra zaleciła by mojej 2-letniej siostrzenicy podać na zaparcia przetarte jabłko podduszone ze suszonymi śliwkami. Mała za nic nie chciała tego jeść, ale my i siostrze zasmakowało. Nie minęło pięć minut jak pognałyśmy w wiadome miejsce. Od tego czasu nigdy więcej śliwek!
OdpowiedzUsuńno widzisz... czyli śliwki działają :)
Usuńhahahaha biedny małżon:PPP
OdpowiedzUsuńChyba też bym wytrzymała do dnia następnego, do północy przyjmuja?:)))
do oporu pani przyjmuje... prywatnie oczywiście. Będzie miała na wczasy :)
Usuńhej mysko, no właśnie ja się zastanawiam czy śliwka u męża to efekt ciemność+ściana czy raczej rozbudzona żona bo zapolone wszystkie światła ;o)))))))
OdpowiedzUsuńale powiedz mi, ten napar czy wywar czy co to z tych suszonych śliwek, to smacznawe jest choć trochę?
ja mam nadzieję że się ten zabawkowy pieniążek znajdzie ... szybko gdzieś na dywanie jednak!
:o)
Buziaki i pozdrowienia.
co złego to nie ja Linko kochana :)
Usuńja lubię suszone śliwki więc je mogę zajadać pod każdą postacią. A ten napar... to trochę jak kompot. Można zmieszać z sokiem malinowym i jest wtedy jak ta lala :)
Pieniążków znalazłam dużo przy sprzątaniu. ale nie wiem ile ich było więc zostaje kupa :)
Moja Mamuśka twierdzi, że jedyna dieta, jaka skutkuje na dłużej to "podniesienie korytka". W sumie zamienne z MŻ:-]
OdpowiedzUsuńJa kiedyś weszłam do lekarza około 23.00, bo moja pani doktor przyjmowała tak do pierwszej...
A Twój małżon rozbawił mnie do łez! I przypomniało mi się, że jak miałam może z dziesięć lat, to zdarzyło mi się wstać do toalety, a że byłam tak nieprzytomna jak Twój mąż, to chciałam wejść do szuflady, żeby zrobić siku. Mama w porę mnie powstrzymała!;-]
ooo kurcze... to ci wizyta o 23:00 :)
Usuńsłyszałam o takich lekarzach co do oporu przyjmują... ale prowadzić z takimi wspólny żywot - nie dzięki :)
Siku do szuflady? Laska, rządzisz! :D
Znam ten sposób na suszone śliwki (ale bez zalewania) z teorii,bo praktykować jak dotąd nie musiałam i nie zamierzam.Też wyznaje zasade MŻ i WR i wdrażam.Oby się ten żeton znalazł wszędzie,tylko nie w kupie :) Wredna ściana!Tak męża załatwić!
OdpowiedzUsuńja też w sumie nie stosuję tych śliwek :) mam świetną przemianę i nie muszę :)
Usuńwciąż nie wiem co z tym żetonem ;)
Już ja widzę reakcję kolegów M.
OdpowiedzUsuńMysa ze swoimi gabarytami dała radę mężowi z jego gabarytami ;D
ehhh, my kobiety, słaba płeć ;)
a jak pieniążek, wyszedł? :)
no właśnie nie wiem czy wyszedł :)
Usuńbo przestałam babrać się w kupie :)
może kiedyś się znajdzie :)