No i wytrzymaliśmy.
Po raz kolejny obyło się bez antybiotyku... choć już niewiele brakowało.
W ciągu dnia po Gutku zupełnie choroby widać nie było i u pani doktor tryskał energią niczym średniej wielkości elektrownia atomowa, natomiast w sobotę po południu rozłożyło go na łopatki i zagorączkował.
Póki co jest ok.
Ale do przedszkola go nie puściłam.
Więc jeżdżę autkami, ziewam, buduję garaże, ziewam, gram w gry planszowe i ziewam.
No nic to...
W sobotę umyśliliśmy sobie z M poprzesuwać TROCHĘ meble w salonie, bo nam się znudziło.
Tak średnio raz na pół roku nam się nudzi.
Tym razem jednak nasza myśl tak ewaluowała, że na maleńkim przesuwaniu się nie skończyło. Wyrzuciliśmy wielki (i masakrycznie ciężki) regał na książki do sypialni, dzięki temu babci maszyna dostała nowe miejsce i w końcu wygląda jak człowiek ;)
No i w ogóle rewolucja nastała w salonie. Całkiem inny pokój nam się zrobił.
A najgorsze jest to, że od razu mi w głowie wykiełkowało, że jak tylko zrobi się ciepło, to te meble co mamy, to je przemaluję, zmienię im uchwyty i tym sposobem (i najtańszym kosztem) zmienię całkiem imidż salonu.
Dodatkowo nareszcie wykiełkował mi pomysł na klatkę schodową i w końcu wiem jak ona będzie wyglądać.
Dodatkowo nareszcie wykiełkował mi pomysł na klatkę schodową i w końcu wiem jak ona będzie wyglądać.
Jednak nie będzie kamienia na ścianie.
Będzie drewno. Dużo drewna.
M jeszcze o tym nie wie :)
Ale na papierze sobie wszystko wyrysowałam i mu to dzisiaj przedstawię :D
(ja pierdzielę, myska, ty chcesz mnie wykończyć - założę się, że tak będzie;)
Dobra, a tak z innej beczki.
Czy Wy słyszeliście o najnowszym pomyśle Lilijki?
Oto moja odpowiedź na to:

Lila, Ty teraz MUSISZ pozostać, bo się Myska nałyka prozacy, xanaksu i jeszcze laksigen do kawy sobie doleje, a to będzie na Twoim sumieniu!!!
OdpowiedzUsuńno właśnie
UsuńMyska jak Ty masz takie pomysły jak z tymi śliwkami w ostatnim poście to ja dziękuję ;) Chwała nie wiem komu za to, że dzień wcześniej uzupełniłam w domu zapasy produktów różnych w tym papieru na t., który ma trzy warstwy :P
OdpowiedzUsuńMartyna
hehe Kooooochana, taki apel to jest na prawde COŚ! Mam nadzieję, że zadziała :) Nie znam Lilijki, ale też popieram apel, bo im nas mniej tym niestety gorzej i smutniej w blogowym świecie...
OdpowiedzUsuńA czyli klatka schodowa z Twoich marzeń to coś realnego wg M? :)
no żeby tylko podziałał mój apel.
UsuńJak się okazało, pomysł spodobał się mężowi i schody na poddasze będę miała, takie, jakie chcę :)
ależ my mamy tak samo, wlaściwie ja mam, bo karol zawsze marudzi:znowu??!!! co ja zrobię, jak przemeblowywanie mam we krwi:)
OdpowiedzUsuńGutek silny choróbsko pokonał i super!
dołączam się do apelu odnośnie lilijkowego bloga.
no dokładnie. tego nie da się przezwycięzyć. to siedzi tak głęboko w człowieku :)
UsuńSię dołączamy do apelu! Stajemy w szeregu, podnosimy ręce do góry i krzyczymy wszyscy razem!!!! :-)))))
OdpowiedzUsuńNasza Mysia poetka taki przekaz wysmarowała, że nie można się do niego nie zastosować i już!
Mysiu, ja też w sobotę miałam ochotę poprzestawiać w całym mieszkaniu... ;-)
no właśnie. W grupie siła :)
UsuńKomentarz od Martyny (nie wyświetlił się na blogu)
OdpowiedzUsuńMyska jak Ty masz takie pomysły jak z tymi śliwkami w ostatnim poście to ja dziękuję ;) Chwała nie wiem komu za to, że dzień wcześniej uzupełniłam w domu zapasy produktów różnych w tym papieru na t., który ma trzy warstwy :P
a na mnie i tak nie działają:( buu
UsuńMartyno... te śliwki to akurat nie mój pomysł, bo to krąży w rodzinie już od jakiegoś czasu. Ja tylko przekazałam go dalej :) Ale skutek dobry, nie? :)))
UsuńStokrotko, ja wiem, że Ty jesteś śliwkoodporna. Mojego męża, po kilkudniowej kuracji też przyblokowało :)
Mąż sie musi zgodzić na Twoje pomysły, bo jak nie to znów w ścianę wejdzie czy jakoś tak;) Myska rządzi;)
OdpowiedzUsuńNo a Lilijka to chyba tez wyjścia nie ma;)
haha, no dokładnie... znowu będzie nie wiadomo skąd limo pod okiem i co wtedy? :)
UsuńNo oby Lilijka nie miała wyjścia. Oby!
To ja się z tą energią podpinam iiii.... niech nas ktoś powstrzyma tylko!!! To będzie fajny rok :D:D a pomysł Lili to nie POMYsł to POMYłka ;)
OdpowiedzUsuńo widzisz, widzisz... POMYłka :)
UsuńNo ja zaliczam teraz taki rozkwit myśli twórczej, że wyrobić na zakręcie nie mogę. Spisuję sobie wszystko w notesie, żeby niczego nie zgubić. Ten dyktafon to jednak fajna sprawa, tylko, że ja nie lubię siebie słuchać :-/
Takie przesuwanie mebli w pokojach, to jest fajna sprawa!
OdpowiedzUsuńMyska, może Ty powinnaś zostać architektem?:D
Przyszła zima, to i przyszły choroby.
Blee:/
a wiesz, że bardzo żałuję, że nie jestem architektem?
Usuń:)
Podziałam podziałam
OdpowiedzUsuńWariacie kochany :)
no!
Usuń:*
wiesz.... to gnicie...brrrr.... :)