Siedzi baca na gałęzi świerku i tnie tą gałąź przy pniu. Przechodzi turysta i krzyczy:
- Baco! Nie piłujcie tej gałęzi, bo spadniecie!
- Nie spadne panocku, nie spadne!
Turysta zdążył przejść, a baca razem z gałęzią spada! Zszokowany wzdycha:
- Ło kruca fuks! Prorok, jaki cy co?
Ok, wszyscy to znają. Wiem.
Ale ostatnie zdanie jest przeze mnie często używane, stąd to jedyny dowcip, który potrafię rzucić ot tak.
Z buta.
Bo normalnie to żarty się mnie nie trzymają.
Nic a nic :)
No i nadszedł ten moment, kiedy muszę użyć ulubionego przeze mnie sformułowania bacy.
Kilka dni temu żaliłam się Kobiecie z drugiej strony lustra, że już nie mogę, że już mi się nie chce... oklapłam po zeszłym cukierniczym tygodniu i weekendzie, po pierdylionie ciasteczek i torcie dla Gutka. A to niedobrze, bo ciasteczek prawie wyszły, o torcie już nawet nie wspominam, a Święta dopiero będą.
W związku z czym Kobieta ustawiła mnie do pionu i przywróciła równowagę mówiąc, żebym nic się nie martwiła, koło środy wszystko wróci do normy i znowu poczuję klimat i wpadnę do kuchni.
Nie pozostaje mi więc nic innego jak powiedzieć:
ło kruca fuks! prorok jaki cy co?
Wczoraj była środa?
Była!
Weny dostałam?
Dostałam.
Prezenty kupiłam?
Kupiłam
Nie wszystkie jeszcze. Bo został mi M i Gutek (ale już wiem co, więc 5min. i gotowe będzie) i została mi siostrzenica M, lat 12, której chcę kupić coś do ubrania w kierunku piżamy, ale mam z tym problem, bo na wielkość jest jak ja... więc xs-ka będzie na nią dobra, natomiast dupeckę ma jeszcze dziecięcą.... i tak ni w kij ni w oko... dziecięce ubrania są zbyt dziecięce, a te dla dorosłych za duże :-/
Nie wiem... jeszcze mi rezerwat (reserved) został.
Piernik upiekłam?
Upiekłam.
A przy okazji zarobiłam sobie ciasto na kolejne ciasteczka i znalazłam jeszcze w spiżarce marmoladę z róży robioną przez moją babcię, i gdy odkręciłam słoiczek, żeby sprawdzić czy jeszcze działa (marmolada, a nie słoiczek;) to odjechałam równo... bo zapach był taki, że od razu poleciałam dorobić jeszcze ciasta na inne ciasteczka :)
No i się robią właśnie....teraz....
tak.....
przerywnik na herbatkę sobie zrobiłam właśnie.....
Ale ja właściwie piszę, żeby zedytować swój wczorajszy wpis.
Bo jak się popołudniu okazało, znowu listonosz był.
Patrzę na odbiorcę - Gutek. Patrzę na nadawcę - Lilijka.
Gutek mało nie pękł z dumy, bo pierwszy raz dostał paczkę zaadresowaną na siebie.
Kartkę urodzinową czytałam mu 17 razy (liczyłam).
A prezent miałam Wam dzisiaj pokazać, ale poszły rano z chłopakiem
-bo mamo, serce i rozum jeszcze nie widziały mojego przedszkola ;)
Lila... dzięki! Wiesz, że Gutek Cię kocha... już Ci mówiłam. Teraz i on czeka, aż się zobaczymy :)
ło kruca fuks.... ciasteczka się palą!
lecę
pa
Oj, szalonaś Mysko z tym pieczeniem i w ogóle... Z tymi Twoimi wypiekami to jak u nas ze śniegiem ;) - dostatek ;).
OdpowiedzUsuńAh ta nasza, kochana Lilijka... No właśnie, gdzie ona znowu przepadła? Nadal chora?
Lilijka na L4 w domu :) Trza by ją przywołać do porządku z tym pisanie, bo co to ma być? :)
UsuńPieczenie zakończyłam wczoraj. Tyle. Dość. Więcej piekarnika nie włączę... chyba ;)
Tyyyy weź się opanuj z tymi ciasteczkami bo przyjadę do Ciebie ;P
OdpowiedzUsuńZapraszam... mam świeży towar hihi :)
UsuńHahaha, Bea jak baca - istny prorok! ;-)))
OdpowiedzUsuńMysia, Ty szalejesz normalnie! :-)
Ach, jak ja Ci zazdroszczę, że nie musisz całego dnia w pracy spędzać i możesz sobie piec do woli. Ja chciałam wczoraj po pracy, ale zwykle do domu po całym dniu to już same moje zwłoki docierają....
A Lilijka... no przecież wszystkie wiemy, jaka ona jest kochana! Ale i tak mnie rozczuliła ponownie! :-)
I właśnie, gdzie ona się podziewa?
No laska, korzystam póki mogę. Też gdybym zasuwała jak człowiek co dzień na 8 godzin (czy więcej) do roboty, to by mi się potem nie uśmiechało machać wałkiem ;)
UsuńLilijka kochana.... tylko strasznie milcząca ostatnio :)
Hahaha :D mów mi ta no, Kassandra :D tak mi się jakoś wymsło ;) Ważne, że zadziałało ;) Ja się biorę znowu jutro bo mi Mężon uszczupla zapasy bardzo systematycznie. Jula zresztą też myskuje po szafkach, chyba w przyszłym roku jakiś sejf sobie wynajmę poza domem ;)) Jula smarczy więc dajemy spokój przedszkolu i bierzemy się do dzieła na całego. Jeden dzień urlopu w tę czy we w tę jaka to różnica ;) Buźka. PS a na te z "kąfiturą" to mi smaka TAKIEGO narobiłaś że łoj. Może na mysiej norze jakiś przepis wysmerfuj? :)))
OdpowiedzUsuńok kassandro :)
Usuńno kurde... ja ci powiem, że myślałam, że jak sobie popiekę wcześniej, to będę miała spokój przed świętami. A tu się okazuje, że muszę piec dwa razy, bo tamto schodzi w oka mgnieniu :) Faktycznie trza by mieć sejf jakiś.
Moi rodzice zamontowali zamek taki fachowy do barku, jak my byliśmy dziećmi... ale i tak w końcu zorientowaliśmy się, gdzie trzymają kluczyk do niego :)
Ciasteczka z kąfiturą jak zdążę to wkleję dzisiaj albo jutro :) bo przepisu na samą kąfiturę nie mam.... muszę babcię poprosić, póki jeszcze mam kogo! Normalnie jak odkręciłam słoiczek, to mi się w głowie zakręciło, taki zapach! :)
Czuć u Ciebie zapach i atmosfere świąt :-) I jako,że jestem wyjezdzająca to wpadam z życzeniami-wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Twojej rodzinki!Wesołych Swiąt i szczęśliwego Nowego Roku!
OdpowiedzUsuńDziękuję i wzajemnie Simero! Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! :)
UsuńHej....no więc czytuję Cię już baaaardzo długo, ale jakoś nigdy nie zostawiam komentarzy ;) ale.....uwaga, uwaga dzisiaj robiłam pierniczki korzystając z Twojego zeszłorocznego przepisu ;) http://norka-myski.blogspot.com/2011/12/popierniczyo-nas.html - o tego ;) i wyszły pyszne, tylko narazie jeszcze są twarde;) ale już siedzą w słojach ze skórką pomarańczy wiec powinny zmięknąć lada dzień ;) a teraz właśnie biorę sie za robienie lukru;)dzięki ;)
OdpowiedzUsuńhej... no więc cieszę się, że w końcu zamieściłaś jakiś komentarz :)
UsuńResztę napisałam w @ :)
Ten słoik ze skórką pomarańczy to genialny pomysł. Już sobie maznęłam w przepiśniku, żeby kiedyś wypróbować! :)
aaaaale Ci zazdroszczę tego, że już masz PRAWIE wszystkie prezenty kupione ;) Kurczaki, ja jeszcze ani jednego, jakoś w tym roku cięzko mi się zebrać...
OdpowiedzUsuńOj jak cukierniczo u Ciebie! :)
wszystkie mam kupione, a dzisiaj czekam na dowózkę (brat mój) dla dzieciaków i zakończę pakowanie :)
Usuńdziękuję za kartkę :***** normalnie się wzruszyłam !!!:)
OdpowiedzUsuńRycz, mała, rycz
UsuńPłacz maleńka, płacz
Masz to u mnie od dziś :)
a tak poważnie to nie rycz... bo sama zacznę :)