20 gru 2012

ŁO KRUCA FUKS I EDIT WCZORAJSZEGO WPISU ;)

Znacie to?
Siedzi baca na gałęzi świerku i tnie tą gałąź przy pniu. Przechodzi turysta i krzyczy:
- Baco! Nie piłujcie tej gałęzi, bo spadniecie!
- Nie spadne panocku, nie spadne!
Turysta zdążył przejść, a baca razem z gałęzią spada! Zszokowany wzdycha:
- Ło kruca fuks! Prorok, jaki cy co?

Ok, wszyscy to znają. Wiem.
Ale ostatnie zdanie jest przeze mnie często używane, stąd to jedyny dowcip, który potrafię rzucić ot tak.
Z buta.
Bo normalnie to żarty się mnie nie trzymają.
Nic a nic :)

No i nadszedł ten moment, kiedy muszę użyć ulubionego przeze mnie sformułowania bacy.

Kilka dni temu żaliłam się Kobiecie z drugiej strony lustra, że już nie mogę, że już mi się nie chce... oklapłam po zeszłym cukierniczym tygodniu i weekendzie, po pierdylionie ciasteczek i torcie dla Gutka. A to niedobrze, bo ciasteczek prawie wyszły, o torcie już nawet nie wspominam, a Święta dopiero będą.
W związku z czym Kobieta ustawiła mnie do pionu i przywróciła równowagę mówiąc, żebym nic się nie martwiła, koło środy wszystko wróci do normy i znowu poczuję klimat i wpadnę do kuchni.
Nie pozostaje mi więc nic innego jak powiedzieć:

ło kruca fuks! prorok jaki cy co?

Wczoraj była środa?
Była!
Weny dostałam?
Dostałam.
Prezenty kupiłam?
Kupiłam
Nie wszystkie jeszcze. Bo został mi M i Gutek (ale już wiem co, więc 5min. i gotowe będzie) i została mi siostrzenica M, lat 12, której chcę kupić coś do ubrania w kierunku piżamy, ale mam z tym problem, bo na wielkość jest jak ja... więc xs-ka będzie na nią dobra, natomiast dupeckę ma jeszcze dziecięcą.... i tak ni w kij ni w oko... dziecięce ubrania są zbyt dziecięce, a te dla dorosłych za duże :-/ 
Nie wiem... jeszcze mi rezerwat (reserved) został.
Piernik upiekłam?
Upiekłam.
A przy okazji zarobiłam sobie ciasto na kolejne ciasteczka i znalazłam jeszcze w spiżarce marmoladę z róży robioną przez moją babcię, i gdy odkręciłam słoiczek, żeby sprawdzić czy jeszcze działa (marmolada, a nie słoiczek;) to odjechałam równo... bo zapach był taki, że od razu poleciałam dorobić jeszcze ciasta na inne ciasteczka :)
No i się robią właśnie....
teraz....
tak.....
przerywnik na herbatkę sobie zrobiłam właśnie.....

Ale ja właściwie piszę, żeby zedytować swój wczorajszy wpis.
Bo jak się popołudniu okazało, znowu listonosz był.
Patrzę na odbiorcę - Gutek. Patrzę na nadawcę - Lilijka.
Gutek mało nie pękł z dumy, bo pierwszy raz dostał paczkę zaadresowaną na siebie.
Kartkę urodzinową czytałam mu 17 razy (liczyłam).
A prezent miałam Wam dzisiaj pokazać, ale poszły rano z chłopakiem
-bo mamo, serce i rozum jeszcze nie widziały mojego przedszkola ;)
 Lila... dzięki! Wiesz, że Gutek Cię kocha... już Ci mówiłam. Teraz i on czeka, aż się zobaczymy :) 

ło kruca fuks.... ciasteczka się palą!
lecę
pa

16 komentarzy:

  1. Oj, szalonaś Mysko z tym pieczeniem i w ogóle... Z tymi Twoimi wypiekami to jak u nas ze śniegiem ;) - dostatek ;).

    Ah ta nasza, kochana Lilijka... No właśnie, gdzie ona znowu przepadła? Nadal chora?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilijka na L4 w domu :) Trza by ją przywołać do porządku z tym pisanie, bo co to ma być? :)
      Pieczenie zakończyłam wczoraj. Tyle. Dość. Więcej piekarnika nie włączę... chyba ;)

      Usuń
  2. Tyyyy weź się opanuj z tymi ciasteczkami bo przyjadę do Ciebie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam... mam świeży towar hihi :)

      Usuń
  3. Hahaha, Bea jak baca - istny prorok! ;-)))
    Mysia, Ty szalejesz normalnie! :-)
    Ach, jak ja Ci zazdroszczę, że nie musisz całego dnia w pracy spędzać i możesz sobie piec do woli. Ja chciałam wczoraj po pracy, ale zwykle do domu po całym dniu to już same moje zwłoki docierają....

    A Lilijka... no przecież wszystkie wiemy, jaka ona jest kochana! Ale i tak mnie rozczuliła ponownie! :-)
    I właśnie, gdzie ona się podziewa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No laska, korzystam póki mogę. Też gdybym zasuwała jak człowiek co dzień na 8 godzin (czy więcej) do roboty, to by mi się potem nie uśmiechało machać wałkiem ;)

      Lilijka kochana.... tylko strasznie milcząca ostatnio :)

      Usuń
  4. Hahaha :D mów mi ta no, Kassandra :D tak mi się jakoś wymsło ;) Ważne, że zadziałało ;) Ja się biorę znowu jutro bo mi Mężon uszczupla zapasy bardzo systematycznie. Jula zresztą też myskuje po szafkach, chyba w przyszłym roku jakiś sejf sobie wynajmę poza domem ;)) Jula smarczy więc dajemy spokój przedszkolu i bierzemy się do dzieła na całego. Jeden dzień urlopu w tę czy we w tę jaka to różnica ;) Buźka. PS a na te z "kąfiturą" to mi smaka TAKIEGO narobiłaś że łoj. Może na mysiej norze jakiś przepis wysmerfuj? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok kassandro :)
      no kurde... ja ci powiem, że myślałam, że jak sobie popiekę wcześniej, to będę miała spokój przed świętami. A tu się okazuje, że muszę piec dwa razy, bo tamto schodzi w oka mgnieniu :) Faktycznie trza by mieć sejf jakiś.
      Moi rodzice zamontowali zamek taki fachowy do barku, jak my byliśmy dziećmi... ale i tak w końcu zorientowaliśmy się, gdzie trzymają kluczyk do niego :)

      Ciasteczka z kąfiturą jak zdążę to wkleję dzisiaj albo jutro :) bo przepisu na samą kąfiturę nie mam.... muszę babcię poprosić, póki jeszcze mam kogo! Normalnie jak odkręciłam słoiczek, to mi się w głowie zakręciło, taki zapach! :)

      Usuń
  5. Czuć u Ciebie zapach i atmosfere świąt :-) I jako,że jestem wyjezdzająca to wpadam z życzeniami-wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Twojej rodzinki!Wesołych Swiąt i szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie Simero! Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! :)

      Usuń
  6. Hej....no więc czytuję Cię już baaaardzo długo, ale jakoś nigdy nie zostawiam komentarzy ;) ale.....uwaga, uwaga dzisiaj robiłam pierniczki korzystając z Twojego zeszłorocznego przepisu ;) http://norka-myski.blogspot.com/2011/12/popierniczyo-nas.html - o tego ;) i wyszły pyszne, tylko narazie jeszcze są twarde;) ale już siedzą w słojach ze skórką pomarańczy wiec powinny zmięknąć lada dzień ;) a teraz właśnie biorę sie za robienie lukru;)dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej... no więc cieszę się, że w końcu zamieściłaś jakiś komentarz :)
      Resztę napisałam w @ :)
      Ten słoik ze skórką pomarańczy to genialny pomysł. Już sobie maznęłam w przepiśniku, żeby kiedyś wypróbować! :)

      Usuń
  7. aaaaale Ci zazdroszczę tego, że już masz PRAWIE wszystkie prezenty kupione ;) Kurczaki, ja jeszcze ani jednego, jakoś w tym roku cięzko mi się zebrać...
    Oj jak cukierniczo u Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkie mam kupione, a dzisiaj czekam na dowózkę (brat mój) dla dzieciaków i zakończę pakowanie :)

      Usuń
  8. dziękuję za kartkę :***** normalnie się wzruszyłam !!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rycz, mała, rycz
      Płacz maleńka, płacz
      Masz to u mnie od dziś :)
      a tak poważnie to nie rycz... bo sama zacznę :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...