12 gru 2012

CIUJECIE JUŻ ŚWIĘTA?

Bo ja tak.
Gdzieś pomiędzy czwartkiem, a piątkiem poczułam ich powiew.
Przystroiłam pół chałupy w czerwono-białe ozdoby i od razu lepiej mi się na dyszy, tfu duszy zrobiło. 
W sobotę zaś w okolicach godziny dziesiątej włączyłam piekarnik, a wyłączyłam go po osiemnastej. 
I wtedy już na maksa poczułam Święta w powietrzu....
...i w nogach....
w nogach szczególnie.
12 blaszek ciasteczek, murzynek i schab na niedzielę.
Na niedzielę sprosiłam pół familii na obiad więc musiałam się wykazać. 
W nadchodzącą niedzielę powtórka z rozrywki - impreza urodzinowa Gutka. 

Ale, ale. Upiekłam ciacha do przedszkola i dzisiaj po południu jedziemy ozdabiać. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)

No, a tak w ogóle, to okazuje się, że kalendarz adwentowy Gutka świetnie się sprawdza. 
Zasada jest taka, że każdego dnia Aniołek wrzuca mu kolejną drobnostkę do właściwego pudełeczka. Z racji tego, że Gutek to łakomczuch, Aniołek nie mógł sobie pozwolić na zapełnienie całego kalendarza za jednym zamachem ;)
Zazwyczaj Aniołek uzupełnia kolejne pudełeczko, kiedy Gutek jest w przedszkolu i za każdym razem, kiedy dzieć wraca, to pyta, który to mamy dzisiaj dzień i sprawdza. Jednakowoż w piątek Aniołek z deczka przychorował i zaspał sobie, a że Gutek w piątek miał wolne (bo przychorowiały Aniołek nie miał sił go odwozić do przedszkola), to zaliczył niezłą wtopę. Gutek przez cały ranek warował przy schodach i czekał na prezent, a Aniołek łaził z lizakiem w kieszeni i czekał aż dziecko da sobie siana. W końcu Aniołek zebrał się w sobie i wygłosił dziecku przemówienie, że Aniołki przychodzą i wrzucają prezenty wtedy, kiedy nikt nie patrzy i żeby dziecko poszło i włączyło sobie Martę (marta mówi) na dvd bo inaczej Aniołek nie będzie miał szans, żeby się wykazać. 
Podziałało. 
Dziwnym sposobem, kiedy Aniołek szedł na górę trochę poprasować to i pudełeczko się zapełniło ;) 
W sobotę i niedzielę było już łatwiej, bo Aniołek mógł wykorzystać ojca dziecka, który to najwcześniej wstaje ;)
Ale do czego ja właściwie zmierzam?
Ano do tego, że taki kalendarz to świetna sprawa. W zeszłym roku z racji przeprowadzki nie miałam czasu myśleć o nim, ale w tym już tak i muszę przyznać, że świetnie się sprawdza. Bo choć znalezisko jest zazwyczaj maleńkie (no sorry, ale nic poza pudełkiem po zapałkach mi do głowy nie przyszło;), to jednak frajda i ta cała tajemnica wokół tego jest super. Gutek wniebowzięty i nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że Aniołek wziął bezceremonialnie rozmienił na drobne paczkę mikołajową z przedszkola, bo zapomniał zrobić zapas małych słodyczy :)
Także pamiętajcie drogie mamowie i ojcowie, że kalendarz na przyszły rok wszyscy diełamy, tak?
(na allegro można fajne kupić;)

Dobra lecę, bo chce jeszcze umieścić nowy wpis w mysiej norze, ale musze foty popstrykać :)

A! zapomniałabym!
Onufry zdobył specjalne wyróżnienie w konkursie! :)
Więc niniejszym kłaniamy się oboje w pas (Onufry chyba musi zrzucić trochę z brzucha bo mu ciężko) i dziękujemy za głosy. 
A zwycięzcy gratulujemy i machamy łapkami! :)))

UPDATE
Ola, sorry.

12 komentarzy:

  1. ja ciuję :-)
    hej, spoko Aniołku, nawet by mi do głowy nie przyszło, że coś kopiowałaś, po prostu na świecie dużo takich zapominalskich Aniołków się błąka :-)
    ale masz rację fajny pomysł z tym kalendarzem, podnieta jest na maksa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a powiem Ci, że już nie raz mi się zdarzyło coś pomyśleć, że o tym napiszę, a potem czytam, a u Ciebie prawie idento. najczęściej właśnie jeśli chodzi o dzieci :) A od pewnego czasu próbuję się przestawić i zaczynać od siebie, dopiero potem odwiedzać inne blogi :)

      Usuń
  2. u nas też jest kalendarz - póki co kartonowy z okienkami, ale Juli pomysł się spodobał, nauczyła się zaglądać do naszego kalendarza zapamiętuje datę i leci otworzyć właściwy kwadracik :)) Za rok na pewno wymyślę jej coś podobnego jak u Ciebie i u Oli, bo pomysł jest świetny :)
    A co do Ciastek, my też działamy, przekopałam już przepisy, PRAWIE przeselekcjonowałam, Aganioczki już się upiekły wa od weekendu następne :) Uwielbiam to :D hurrraaa świętaaa!!! :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bea, zrób/kup koniecznie na przyszły rok kalendarz... póki dziecia masz w tym wieku, że wierzy jeszcze w takie bajki :)
      Ja też uwielbiam taką przedświąteczną krzątaninę :)

      Usuń
  3. Ja też ciuję i nie mogę się doczekać:-D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam taki jak Kobieta z drugiej strony lustra :)12 blaszek ciasta ??????????????????????????? jesteś wielka!!!!!Onufry wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w przyszłym roku koniecznie pamietaj o "prawdziwym" kalendarzu adwentowym :) przynajmniej dla Jaśka. Będzie na mur beton zadowolony! :)
      12 w sobotę, a we wtorek 6 :)

      Usuń
  5. ale się uśmiałam z tego Aniołka, że biedny nie mógł podłożyć łakoci :P:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, ale w końcu sobie jakoś poradził, tak? :)

      Usuń
  6. Aniołek Gutkowy jest po prostu w dechę ;-). A o tym kalendarzu i ja pomyślę - ale oczywiście już za rok, bo zaiste fajna to rzecz :) i dla mnie nowość. U mnie w domu nigdy nie było tradycji takiego kalendarza...

    Ja świąt jeszcze nie czuję, choć powoli, powoli zaczynają docierać. Z tej racji, że już od 21 grudnia będziemy w P. to strojenie naszego domu, który cały ten świąteczny czas niemalże aż do 1 stycznie będzie pusty (bez nas)nie ma większego sensu... Ale choinkę ubierzemy - może po niedzieli?

    Gratuluję Onufremu szczerze :). No, i jego właścicielom - a jakże!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amishko, koniecznie w przyszłym roku kalendarz dla Ola przynajmniej! :) Z resztą Maksymalny też już będzie bardzie kumaty :)
      Ty jesteś zabiegana więc kup.... może po tych świętach będą jakieś w promocji? :)
      Jeśli spędzacie święta w P, to faktycznie szkoda bawić się w waszym mieszkaniu :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...