4 gru 2012

BILANS PRZEDSZKOLNY I O DOJRZEWANIU GUTKA*

*czyli post ku pamięci (mojej głównie)

Żartowałam z tym, że wczoraj było ślisko.
Dzisiaj to dopiero tańczyłam na lodzie :)

Ale do rzeczy.
Bilans przedszkolny miałam zrobić już jakiś czas temu, ale wrzesień mi gdzieś wsysło, październik i listopad też, Święta idą, a po nich to wiadomo.... rzut beretem do wakacji.
A tu postu ni dudu :)

(post będzie w punktach, bo przy większej ilości tekstu lubię mieć pogrupowane wszystko. Jestem taka, kurna, punktowa panienka) 

1. Gutek przyzwyczaił się do przedszkola.
Przestał płakać jeszcze we wrześniu.
Mniej więcej na przełomie października i listopada bez przymusu przyznał, że przedszkole jest fajne... a teraz chodzi tam z wielkim bananem przyklejonym do twarzy.
Choć nie zawsze, bo....

2. Bo we wtorki mamy kryzys w postaci siostry Beaty :)
Zaczęło się od tego, że Gutek na każdej katechezie dostaje obrazki do pokolorowania.... zupełnie jak jego rodzice lat temu niespełna trzydzieści.
No i przez wrzesień i październik te obrazki kolorowane były z przymusu. Jeden obrazek - dwie godziny. Ile stękania było przy tym, to masakra.
Rysowanie, malowanie, wyklejanie - yes, yes, yes.
Kolorowanie - no, no,no.
Ale ponieważ do pewnych rzeczy Gutek musi dojrzeć (o tym za chwilę), to kolorowanie obrazku obecnie nie stanowi problemu, natomiast w niedzielny wieczór zaczyna się trauma pt: ja nie chcę iść we wtorek do przedszkola, ja się boję siostry Beaty, ja się boję religii etc. i wycie.
Zaczął tak przeżywać, że pomyślałam, że może siostra jakaś nie teges... więc zaczęłam robić wywiad.
Najpierw wypytałam Gutka i wyszło mi, że boi się jej, bo gdy ktoś jest niegrzeczny, to siostra nakleja czarne serduszka na czole.
No i co?
I nic.
Serduszka owszem są, ale czerwone i nie na czole, tylko na bluzeczce naklejane!
Więc:
Ja: gutek, to komu ta siostra Beata przykleiła czarne serduszko na czole?
G: nikomu
Aha. Luz.

Okazało się więc, że siostra Beata jest bardzo fajna i lubiana. Śpiewa piosenki, gra na gitarze, przytula dzieci i ogólnie super.
więc:
albo się Gutkowi coś umyśliło (przyśniło,bądź jakiegoś żartu nie zrozumiał)
albo, co bardziej prawdopodobne, przeraża go fakt, że kiedy siostra przychodzi, to pani wychodzi, a on nie lubi rozstań :)
W każdym razie wczoraj przez bite 2 godziny wałkowałam z nim temat religii..... co, jak, gdzie, kiedy, że to tylko pół godzinki, że siostra Beata jest fajna i bardzo go lubi - na dowód przekartkowałam z nim zeszyt, w którym to przyklejają pokolorowane obrazki, za które dostaje same szóstki (z kwiatuszkiem, serduszkiem i słoneczkiem;) i wydaje mi się, że osiągnęliśmy pewien konsensus.
Odebrałam go dzisiaj zadowolonego, z kolejną szóstką z religii i naklejką na bluzeczce i obiecał, że już się nie będzie więcej bał.
Zobaczymy :)

3. Samo przedszkole jest..... średnie. Czyste, ale nieładne. Moje poczucie estetyki bardzo cierpi, kiedy tam wchodzę. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego publiczne placówki wciąż są malowane na wstrętne kolory i takie jakieś.... bidne no.
Ponieważ jestem w radzie rodziców, to wiem dokładnie jak się przedstawia budżet przedszkola, jakie dostaje wsparcie finansowe od miasta , jakie od rodziców etc.
Niestety, ale Gutka placówka wciąż musi liczyć na pomoc tych zamożniejszych mamuś i tatusiów, którzy fundują różne środki czystości, czy przybory szkole...każdy pomaga jak może :)

4. Właściwie standardu nie da się nawet porównać do tego prywatnego, do którego chodziliśmy na sobotnie zajęcia. To, co tam bardzo mi się podobało, to faktycznie wszystko było bardzo czyściutkie i zadbane i bardzo kładli nacisk na przykład na zdrowie odżywianie. W każdej sali stały butle z wodą i dzieci mogły w każdej chwili sobie nalać. Gutek jako "wodziarz" cierpi teraz bardzo.... bo ma do wyboru kompocik i herbatę, która nie jest smaczna, mamo
Wyposażyłam go kilka razy w małą butelkę, ale nie wiem co z nią zrobiłem.

5. Ale zajada wszystko jak leci.
Uff. Przynajmniej o jedno nie muszę się martwić, bo taka prawda, że Gutkowi jeno wątróbka nie podchodzi.... resztę wsuwa jak odkurzacz.
A potem przychodzi i mi skarży kto zjadł, a kto nie.
Już wiem, że Tomek (ten mamo, co ma czarne ząbki) nie je prawie nic, a Ola, mamusiu, dzisiaj mleka nie wypiła, tylko same płatki zjadła.

6. Żeby nie było, że tylko oskarżenia z przedszkola przynosi, to najbardziej mnie bawi, kiedy sam z sobą bawi się w przedszkole. Sam sobie zadaje pytania i sam na nie opowiada. Do tego ciągle przynosi
nowe piosenki czy wierszyki
(Ewka marchewka rąbała drewka.
Ucięła paluszek i lała się krewka... ;)
No i bawi się w strażnika moralności
mamo, usiądź ładnie (fuck!)
tato, nie rozmawia się przy jedzeniu! (fuck!fuck! - my zawsze rozmawiamy przy jedzeniu!!!)
etc ;)

7. Widzę mnóstwo plusów przedszkola. Przede wszystkim "uspołecznia się", bo faktem jest, że mamusia jest w stanie dziecko wiele nauczyć, ale rówieśników - choćby skały srały - mu nie zastąpi.
Bałam się, że zeświruję sama w domu, ale okazuje się, że nic bardziej mylnego. I po pierwszych dniach, kiedy wypuściłam Gutka na przedszkolne łono i tęsknym okiem patrzyłam w okno, wzięłam się w garść i do roboty. A zatem nie nudzę się. 

8. Wszelkie niedogodności biednej placówki rekompensują panie, które są wspaniałe. 
Opiekunki grupy, czyli Pani Aneta i Agnieszka, młode (jedna chodziła z moim bratem do klasy;), obie bardzo fajne, z zapałem i polotem. Są bardzo lubiane przez dzieci, jednakże niedawno okazało się, że pani Aneta jest tylko na zastępstwie i od stycznia będzie nowa (a właściwie stara) pani. Zobaczymy jak dzieci ją przyjmą, a ciężkie zadanie przed nią, bo pani Aneta jest uwielbiana. 
Dodatkowo grupa Gutka dysponuje panią woźną - Łucją, która robi za ciociobabcię przedszkolaków. 
Gutek ją kocha. Przytula się do niej i nawet łapie ją za uszy w dowód sympatii (tylko mnie, tatę swojego, mojego tatę i właśnie panią Łucję łapie:)

9. Gutek jest najmłodszy w swojej grupie i bałam się, że będzie do tyłu z wiedzą, ale nie.
Z liczeniem radzi sobie świetnie, a kiedyś z braku laku, będąc u babci, bawiliśmy się cukierkami i w ten oto sposób przerobiłam z nim dodawanie, odejmowanie, a ponieważ miałam ochotę na te cukierki to Gutek załapał się i na ułamki :)

Czytać też już zaczyna i wszystko mi w domu sylabizuje, albo lata za mną i mówi co na jaką literę się zaczyna. To jego ulubiona słowna zabawa ostatnio. Pisać nie umie, tak dobrze nie ma. Ćwiczymy szlaczki, ale do literek pewnie jeszcze trochę.... no ok podpisać się umie ;)
Do tego musi zapewne dojrzeć....

... i tym oto sposobem zręcznie przeszłam do kolejnego etapu tego postu, czyli do dojrzewania :)
Nie, że mu pryszcze już wyskakują, nie o takie dojrzewanie mi chodzi... tylko o podejmowanie nowych wyzwań :)

Zaczęło się od smoczka :)
Dziecko używało smoczka przez ok rok. 
Wyłącznie do spania.
Tak go wyżuł, że w pewnym momencie okazało się, że nie ma już czego memłać przed zaśnięciem, a mamunia nie ma zamiaru kupować nowego. Przez kilka dni próbował chwycić ząbkami maleńkiego kikuta, który wystawał z plastiku, ale nijak mu się to udać nie chciało. Więc w końcu sam podjął decyzję i bachnął smoczek do kosza. 
Także odstawienie smoczka przebiegło u nas w zasadzie bezboleśnie. Jak mi się raz obudził w nocy, to pokazałam mu smoczek, on sobie "aha, nie ma czego cyckać" przypomniał i tyla!

Potem przyszedł czas na nocnik.
Pamiętam, że Gutek miał 9 miesięcy i wszyscy się dziwili, że dlaczego ja nie wysadzam go na nocnik. 
Mnie się to za wcześnie wydawało, ale dałam się ponieść poradom i zakupiłam dziecku nocnik. 
A o dupę rozbić takie porady. 
Nie ma cenniejszej wiedzy niż własna intuicja. 
Wiedziałam i czułam, że to nie jego pora, ale namawiałam jak mogłam. I dupa. 
Najpierw traktował go jako zabawkę, a potem zaczął się go bać.
Więc odstawiłam dziada na jakiś czas (długi;) i dałam dziecku zapomnieć. Gutek miał dwa lata kiedy ja zaczęłam zauważać, że to sikanie jego się zmienia, i podjęłam wtedy kolejną próbę. Po tygodniu odstawiliśmy pieluchy w dzień, a po dwóch również na noc. Z nocnika piernikiem przeszedł na nakładkę sedesową, a z nakładki na zwykły sedes. Wszystkiego próbował sam, bez nacisku.

Tak samo musiał dojrzeć do rysowania, którego początkowo nie cierpiał jak Gargamel Smurfów, ale po jakimś czasie, kiedy odpuściłam i wyluzowałam okazało się, że rysowanie jest cacy. Teraz codziennie coś tam siedzi i marze.
Także dziewczyny słuchajcie przede wszystkim siebie i dziecka, a nie wujków i ciotków ;)

Dobra, tyle o Gutku.

Jeszcze 3 sprawy:
  • Amishko, Magbillko - dzięki za wszelkie komplementy a propos bobika, przepraszam, zapomniałam wcześniej
  • Krokodylku - dzięki za życzenia. trafiłaś w dziesiątkę :)
  • Jeśli zaś idzie o prezenty na święta to jestem w czarnej..... dziurze ;)

12 komentarzy:

  1. Boszzzzzeee!;-) A ja już myślałam, że to kompletna dupa i koniec i do kitu z tym wszystkim, bo ja to na bani tak starałam się pamiętać...i na drugi dzień to nie wyglądało za ładnie...ale ja już wcześniej przecież nadrabiałam!:)No. znaczy się git. To buziole Myszaku mój!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie krokodylku, trafiłaś w sedno, tylko nie miałam jak odpowiedzieć bo byłam u teściów i tylko na tel. wyczytałam :)
      (nienawidzę odpisywać na @ przez tel, bo robię straszne literówki i słowa przekręcam;)

      Usuń
  2. to się nazywa prawdziwy bialns :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. No, zmotywowałaś mnie do podobnego bilansu - tylko ja muszę razy 2... Oj, nie dam rady na razie. Ja też nigdy nie słucham dobrych rad - tzn słucham, ale mam swój rozum i najlepiej znam swoje dzieci ;-).

    9 miesięcy i sadzać na nocnik???? Ja chyba sobie w łeb strzelę??? Serio??? Że też są takie dzieci co dadzą się w ogóle posadzić... I matki co to robią. Nasz Olek zatrybił o co chodzi w 1 dzień, ale sam uznał, kiedy ma to nastąpić i było to jak miał 2 lata i 4 miesiące. Maksio ma teraz rok i 9 m-cy i dynda sobie na moje nocnikowe nauki. Ale widzę, że dojrzewa do decyzji, by zerwać z pampersem;).

    Świetnie, że Gutek tak pięknie się zaaklimatyzował w przedszkolu :). Teraz będzie już tylko coraz lepiej. Czytać już zaczyna? No nie, mistrzu! Nasz Olu dopiero rysuje mi literki w powietrzu i pyta jaka to? Ale liczy do 10 w 2 językach ;-).

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam na twój wpis Amishko :)
      Oczyma wyobraźni już widzę tę epopeję, którą czyta się jak fraszkę leciutko i szybciutko... bo jak Amishka potrafi pisać, tak nikt nie potrafi! :)

      Tak kochana moja, 9-miesięczne dzieci sadza się na nocnik. Większość moich koleżanek to robi, a ja się nabijam z tego... bo te dzieci wysadzane są na nocnik i siedzą na nim czasem (a czasem nie) pół godziny i jak zrobią siku, to mamy aż pieją z zachwytu.... i trwa to rok mniej więcej zanim dziecko na dobre pożegna się z pampersem. Pytanie tylko po co to? Żeby robić wrażenie na innych? Myślę, że dziecko samo najlepiej wie, kiedy powinno to zrobić, a do nas nalezy uchwycenie tego momentu :)
      Wiesz.... liczę liczę, wiem, że było zimno wtedy jak się żegnał z pampersem i wydaje mi się, że miał 2 lata na pewno, jak miał 1,5 roku to rzucał jeszcze nocnikiem jak mu się go tylko pokazało ;) Muszę poprawić w tekście.
      Z tym czytaniem to bez przesady.... składa literki póki co :)
      Jeszcze 2 tygodnie temu potrafił powiedzieć taką oto bzdurę:
      mamo, Jaś jest na K.... K jak Basia, tak? :)
      BO zaczął uczyć się na pamięć, jakie imie jest na jaką literkę. Dopiero starannie mu wytłumaczyłam, że to niedobrze tak na pamięć, żeby słuchał uważnie i powtarzał sobie i wtedy będzie wiedział i poskutkowało. Teraz bezbłednie omawia literki :) On po prostu musi dojrzeć do pewnych rzeczy... jak już załapie to leci :) Ja też tak mam, nie umiem uczyć się na pamięć, dopiero gdy coś zrozumiem to wtedy mi wychodzi :)

      Usuń
  4. Ja też czekałam aż Jula sama się odzwyczai od pieluch. Wg mnie wcześniejsze "odzwyczajanie" to niepotrzebny stres dla dziecka. Mam znajomych którzy sadzali córkę na nocniku - póki się nie wysikała czy nie zrobiła kupy i tu ewidentnie mamusia miała święty spokój bo dziecko miało siedzieć i nic w tym czasie nie robić... :/ Cieszę się że Gutkowi przedszkole "spasowało" masz świętą rację z tymi skałami :D Teraz będzie już tylko lepiej :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bea, moi sąsiedzi mają roczną córeczkę. Od 3 miesięcy sadzają ją na nocniku i wszystkim się chwalą gdy Asia zrobi siku.... prawdopodobnie mała będzie łaziła z pampersem jeszcze z pół roku, ale rodzice podnieta, bo ich dziecko zrobiło siku do nocnika w wieku 9 miesięcy....pal licho, że dzieciak w tym wieku robi to dość nieświadomie :)
      W ten oto sposób będą dziecko "odpampersowywać" rok.... a przecież można to zrobić w przeciągu kilku dni :)
      Buziaki

      Usuń
  5. Mo Mysiu, moim skromnym zdaniem bardzo dobre są te Twoje metody wychowawcze. I nie ma co słuchać żadnych cioć! ;-)

    A Gutek to widzę zupełnie jak ja - wciąga wszystko oprócz wątróbki. ;-D
    Zresztą, apetyt pewnie po mamusi... ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się dopiero okaże, czy moje metody są dobre :)
      Najważniejsze moim zdaniem to bliski kontakt i obserwacja.... bo nikt nie zna tak dziecka jak mama

      Ja wątróbkę zjem.... nie, że z zapałem, ale zjem :) ale żadnych serc, móżdżków i innych takich :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...