13 paź 2012

KEEP CALM &...

Najbardziej w weekendzie lubię sobotnie popołudnia.
Posprzątane, pojedzone, poprane... 
Grzyby się suszą. Tradycyjnie. W piekarniku.
(Bo w całym mieście suszarek zabrakło - serio!)

Dziecka dogląda ojciec.
Więc cieszę się chwilą. Żłopię herbatę i jem ciasto. I piszę post (jak widać).


Nie mogłam się zdecydować na obrazek, będą więc dwa.





15 komentarzy:

  1. A ja najbardziej lubię piątkowe wieczory, kiedy w domu straszny syf, ale za to przed nami całe dwa dni wolnego. Siedzimy więc w tym bałaganie, objadamy się czymś pysznym, pijemy herbatkę... Och, chciałabym, żeby piątkowe wieczory były przynajmniej dwa razy w tygodniu!:-] Miłego relaksu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeniu, Żółwico... jak ja Ci zazdroszczę... nie jestem w stanie się zrelaksować jak mam chlew w domu, a bardzo bym niekiedy chciała! :)

      Usuń
    2. Zgadzam się:) Sobota rano to taki nerwowy czas. Niby wole, niby można dłużej pospać ale trzeba wstać... sprzątanie, gotowanie i te zakupy. Sobotnie wieczory są fajne:)

      Usuń
    3. Bo my tak od małego ćwiczone byłyśmy...jak sobota, to trzeba wstać, posprzątać, zeby na niedzielę było czysto, zrobić zakupy etc... otyra się człowiek jak nie wiem co...a potem pełen relaks :)

      Usuń
  2. Mysko - To taka umiejętność wyniesiona z czasów dzieciństwa: może być bałagan, ale weekend to świętość. Sama sobie tę zdolność wypracowałam, ku rozpaczy mojej Mamy, ha ha ha!;-]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie tej umiejętności zazdroszczę... bo u mnie nie ma szans na relaks jak mam bałagan. Jestem kurde jak Małgosia Rozenek tylko w mniej...ekhem, ekhem ... eleganckiej i wypacykowanej formie :-/

      Usuń
  3. podoba mi się nowa kreacja bloga - wesoła i wiosenna mimo zbliżającej się chlapy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też uwielbiam sobotnie popołudnie, jak w domu jest porządek i przez chwilę nie ma nic do roboty... (a grzyby nie chodzimy, nie ma czego suszyć...) ale lubię też niedzielne poranki, siedzę w kuchni, udaję, że robię obiad (w sensie obiad się robi na gazie) a ja siedzę na blogach podczas gdy tatuś zajmuje się dziećmi :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, niedzielne poranki też lubię, bo chłop się garnie do kuchni, więc mu nie przeszkadzam... mogę się zamknąć w łazience i wySPAmować troszku hihi :) Gutek sam się sobą zajmie, aż ciężko mi uwierzyć, że chcę kolejnego malucha :]

      Usuń
  5. i jeden obrazek i drugi jest mi bliski :P

    OdpowiedzUsuń
  6. powiem Ci szczerze, że i ja nie mogłabym się zdecydować ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ummm jaka przyjmna sobotnia chwila miala u Ciebie miejsce :o)

    ja ubieglej soboty latalam na walku do malowania i miotelce i odkurzaczu i srubokrecie ... wszystko oczywiscie w towarzystwie mojego Love i jak wczoraj "po wszystkim" poszlismy na spacer i wrocilismy do juz calkiem przyzwoicie wygladajacego duzego pokoju BYLISMY DUMNI z minionego weekendu .. ;o)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehehe
    widzę, że większość z nas z tej szkoły, że w sobotę posprzątać trzeba, bo w bałaganie to żadne relaks :)
    ja pisałam u Lucy ostatnio o stole - tak mam z większością, porządek musi być!

    A sobota po południu, albo wieczorkiem to jest raj.
    Jak dodamy do tego leniwą, piżamową niedzielę, to już całkiem super :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie soboty, kiedy jest posprzątane, a ja siędzę, piję herbatkę i mam czas na blogi. ;-)
    W lato takich sobót praktycznie nie ma, bo wtedy jesteśmy na wsi i w ogrodzie machamy grabkami i innymi cudnymi przyrządami ;-P, ale teraz idzie zima i cieszę się na takie sobotnie popołudnia. ;-)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...