Obiecałam post aktualizacyjny, to piszę :)
Szybciorem, póki pamiętam wszystko :)
Więc ciągle z przedszkolem nam (Gutkowi) nie po drodze.
Cały wczorajszy ranek przepłakał, uspokoił się dopiero na spacerze ;) Kiedy przyszłam po niego siedział grzecznie w kółku na podłodze z innymi dziećmi i słuchał z otwartą japą, co pani mówi :)
Kiedy pani powiedziała, że mama po niego przyszła, to aż podskoczył z radości, a na mój widok ryknął płaczem - ofkors :)
Znacznie szybciej się jednak uspokoił niż dzień wcześniej, i znacznie mniej przeżywał nową sytuację, co uznałam za dobrą oznakę....
... do wieczora.
Albowiem wieczorem urządził taką scenę żalu, płaczu i jęków innych, że masakra.
Prawie godzinę zajęło mi ustawianie go do pionu.
Ten się darł, że muszę go natychmiast wypisać z przedszkola, że on chce iść do pracy z tatą, że chce zostać ze mną w domu, więc ja, że nie mogę go wypisać, bo z kim zostanie w domu, kiedy my będziemy w pracy (ja oczywiście, kiedy znajdę nową;), że w przedszkolu jest fajnie, że to jest jakby jego praca i inne takie bla, bla. Gadka szmatka. Aż w końcu przeszliśmy do żartów, bo Gutek zaczął puszczać bąki.
Więc pytam go, czy w przedszkolu też puszcza, a ten mi kiwa twierdząco głową :) No to ja do niego, że hihih, ja też puszczałam (wy też?;). Do rozmowy dołączył się M, który przyznał się, że on i w pracy jak nikt nie słucha puszcza...
.... a potem od bąków przeszliśmy do kupy. Od słowa do słowa, tata z syneczkiem uzgodnili, że kupę najlepiej robić poza domem, bo po co brudzić domowy kibelek, a hasłem wieczoru okazało się "tylko pamiętaj, kupa w przedszkolu, bącurki w domu!"
Hi hi, ha, ha, ale dziś rano dziecko me obudziło się z zapytaniem czy wypisałam już je z przedszkola, a na słowa, że "nie" marudzenie od nowa :-/
Dość szybko jednak poskładał się (o ironio!) do kupy i nawet pożartowaliśmy sobie w aucie trochę. Podkowa i syrenka po rozstaniu zaliczone... ale liczę na to, że pomału godzi się z sytuacją i że będzie lepiej. Obserwuję go uważnie i widzę jak sam sobie tłumaczy całą sytuację...
Nagrody go jednak trochę motywują :)
W następnym poście, obiecuję, że już nie będę przynudzać o przedszkolu (najwyżej wspomnę, mimochodem;), tylko wlepię zaległe wyróżnienie. O! :)
UPDATE:
Jest lepiej! Gutek ryczał przez chwilę, na początku (5-10 min) potem było już dobrze, tylko.....
.... tylko gdy go odebrałam, to był usikany!
Nie było widać, tylko gdy go wzięłam na ręce, żeby przytulić, to poczułam ;)
Gutek nie sika już w majtki od dawna, żeby było jasne.
Mnie powiedział, że siedział przy stoliku, bo był obiadek.
Nie wiem czy wstydził się powiedzieć, czy pani mu nie pozwoliła odejść, bo nie powiedział o co chodzi, czy jak. Nie wiem. Jutro zapytam ;)
UPDATE:
Jest lepiej! Gutek ryczał przez chwilę, na początku (5-10 min) potem było już dobrze, tylko.....
.... tylko gdy go odebrałam, to był usikany!
Nie było widać, tylko gdy go wzięłam na ręce, żeby przytulić, to poczułam ;)
Gutek nie sika już w majtki od dawna, żeby było jasne.
Mnie powiedział, że siedział przy stoliku, bo był obiadek.
Nie wiem czy wstydził się powiedzieć, czy pani mu nie pozwoliła odejść, bo nie powiedział o co chodzi, czy jak. Nie wiem. Jutro zapytam ;)
Ja myślę, że jeszcze kilka dni i będzie tam chodził z uśmiechem na twarzy!!! trzymam kciuki!!!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję!
UsuńPóki co trzymaj kciuki, dam znać, kiedy będziecie mogły puścić :)
Początki są trudne, ale myślę, że z każdym dniem będzie coraz lepiej a w październiku to już będzie biegł do przedszkola jak na skrzydłach!;0)
OdpowiedzUsuńdo października jeszcze hoho ;) mam nadzieję, że to nieco wcześniej nastąpi! na szczęście jest jedynym rozdartkiem w grupie :)
UsuńSłuchaj, twardy zawodnik jest w domu Mamunia tylko jego - w przedszkolu wszystkim trzeba się dzielić - to jakieś negocjacje nie zaszkodzą ;) Ale myślę, że da radę. No Mysin w końcu, nie? :))
OdpowiedzUsuńz dzieleniem Gutek nie ma problemu, mimo, że jest jedynakiem ;) spokojnie podzieli się zabawkami i inne takie... tylko ta tęsknota.
UsuńNo Mysin w końcu, musi być kwardy! :)
zabawki to pryszcz ale Mamunia albo Pani i ich uwaga to trochę więcej moja sienznicka tak ma :D na szczęście do przedszkola przychodzimy pierwsze i ma taką sztamę z Panią że już jej nic nie przeszkadza :D
Usuńu nas to chyba jednak tęsknota, rzadko rozstajemy się na godziny, a nawet jeśli, to zawsze miał zapewnioną super rozrywkę. teraz tą rozrywką jest p-kole ;)
Usuńbuziaki dla sienznicki :*
Normalnie kółko wsparcia jesteśmy;) Mam nadzieję, że codziennie będzie lepiej bo jednak ten płacz rano to ściska za serce. Antoś też wył rano aż podałam go na ręce Pani. Jednak jak po niego poszłam o 12 był uśmiechnięty więc to mnie pociesza. Jutro kolejny dzień i kolejne starcie.
OdpowiedzUsuńPowodzenia i całuski dla Gutka.
No bo nikt tak nie zrozumie mamy płaczącego przedszkolaka, jak inna mama płaczącego przedszkolaka :)
UsuńSpoko. U nas też jest lepiej. Dzisiaj nie płakał, kiedy go zostawiałam :)
Wiedziałam!
OdpowiedzUsuńGutek to zuch facet więc da sobie radę. A jak Gutek sobie poradzi to i Mysi lepiej będzie ;p
Wiadomo, że jak płacze to żal ściska.
Wczoraj widziałam mamę małej dziewczynki, która z sali wyszła. A za drzwiami pisk. Mama sama walczyła żeby łzami nie popłynąć.
Szkoda Maluszka :(
Z sali obok wyszła inna pani i mówiła, że jak dziecko zobaczy, że mama nie odpuszcza to samo odpuści. Tylko skąd czasami na to siły brać. Na to nie odpuszczanie :)
No właśnie, trza się zebrać do kupy i nie odpuszczać. Nie ma innej rady :)
UsuńKurcze, dziewczyny, ale przeboje macie z tymi przedszkolami no... Na razie ten temat to dla mnie wiadomo - zupełny kosmos, ale i tak już się boję... ;-P
OdpowiedzUsuńJestem pewna, że z dnia na dzień będzie lepiej. Gutek się przyzwyczai i Ty też. ;-)
Trzymam kciuki! :-***
Bój się, bój. Przyda się na zaś :)
Usuń