Ale najpierw o Gutku.
Wiem, że znowu i że ogólnie za dużo jakby ostatnio o tym całym przedszkolu, ale wczoraj gadam z dzieckiem i:
Ja: to którego kolegę najbardziej lubisz?
G: Kubę
Ja: a masz jakieś koleżanki?
G: Mam, Olę - rzecze dziecko i dodaje od razu - Olusię. ona jest najfajniejsza.
Ja: lubisz ją? fajna jest?
G: bardzo fajna. i bardzo ładna
:)
To już?
:)
*
Wypuściłam się wczoraj w miasto i cóżem zobaczyła?
Ano powiem Wam, że niejedno.
Otóż, nasajmprzód, w osłupienie wprawił mnie jeden jedyny manekin na wystawie salonu sukien ślubnych. Albowiem manekin ten był tuż przed rozwiązaniem. Śliczna sukienka i dziewiąty miesiąc ciąży :)
Osłabłam.
Na jego miejscu już bym poczekała do porodu, albo i dalej.
Serio :)
A potem me spojrzenie przykuł sklep firankowo-zasłonowo-pościelowy, który na jednej z szyb miał wywieszoną turkusową pościel w szare delfinki. A wielki napis głosił, że ona - ta pościel - jest w 3d.
I znowu osłupiałam.
Ktoś to naprawdę kupuje?
Pościel 3d?
I co się z tym robi?
Człowiek kładzie się spać wieczorem i zamiast baraszkować, to zakłada okulary i gapi się na delfinki, czy jak?
A czy po pięciu praniach trzy wymiary nie zamienią się w dwa? Albo, co gorsza, cztery?
Ktoś wie?
Ale i tak najbardziej spodobała mi się wywieszka, sprzed jednego sklepu spożywczego. Jechaliśmy akurat autem, stanęliśmy na światłach i czytam:
bułka zwykła - cena
bułka grahamka - cena
pączek z różą - cena
krojsant z czekoladą - cena
Ja: Krojsant z czekoladą? Co to jest?
M: Krojsant?
Tępo składamy literki i ciężko nam uwierzyć w to, co widzimy ;)
Zrobię wam dzisiaj fotkę i wkleję, musicie to zobaczyć (o ile będzie wisiało :)
Krojsant :)
hihih
Teraz tak.
W sobotni wieczór, kiedy wracałam z herbatki od sąsiadki Janiny, patrzę w granatowe niebo, a tam coś leci.
Żółta kulka.
Pędzi.
Zbyt szybko jak na samolot.
Zbyt nisko jak na samolot.
Zbyt żółto jak na samolot.
Zbyt cicho jak na samolot.
No i myślę, bądź co bądź jako człowiek małej wiary w zielone ludziki, że to jakieś jaja. Ale potem słyszę głosy sąsiadów, że co to? że strasznie szybko. że nisko. i w ogóle.
I patrzę i myślę, że kurna, to zaraz wleci nam w dom. Tętno, jak na prawdziwą mys przystało, ponad dwieście, chwilowo mię zatkało, ale gnam do domu, coby polec dzielnie na placu boju.
Czuję podskórnie, że to kurna jakiś meteoryt, czy coś.
No i lecę, ten meteoryt spada . Już widzę, że jednak ominie mi dom, ale gdzieś tam, całkiem niedaleko walnie.
Wpadam więc do skąpanego w zmroku domu, a tam, o ironio, widzę płomienie!
Zaznaczę może, że kominek mamy umiejscowiony na przeciw wyjścia na taras i cały ogień odbija się w szybie i niejedna osoba przychodząc do nas, gdy ciemno na zewnątrz, pytała już, czy palimy ognisko na zewnątrz, bo takie to mniej więcej złudzenie jest. I ja się na to też tym razem nabrałam.
Mało nie padłam na zawał, mówię Wam.
I do dzisiejszego ranka intrygowało mnie, co to mogło lecieć i ile dostanę za resztki z kosmosu, jeśli je znajdę (bo ponoć cenne ;), aż mnie jedna taka uświadomiła co to mogło być.
Lampion kurka wodna.
Lampion kurka wodna.
A tak się cieszyłam na ten meteoryt ;)
no pewnie, że już;))) szukuj się mamusia na zderzenie z miłościami Syna:p
OdpowiedzUsuńkro...co? o mamo!to ja żem nie widziała, jakiem żyję:ppp
a co do manekina, dziwny jakiś:D Też bym urodziła najpierw:)
Ja też kiedyś widzialam coś dziwnego,lecącego...ale tyle osób mnie wyśmiało, że zaczęłam wierzyć, że nic nie widziałam.:p
ej weź... nie dobijaj mnie z tymi miłościami. ON JEST JESZCZE ZA MŁODY!!! :))))
UsuńMoże Ty też lampion widziałaś?
:)
ten Twój meteoryt chyba nawiązuje do tej sukni ślubnej ...
OdpowiedzUsuńLUDZIE NIE MAJĄ ZA GROSZ WYOBRAŹNI! Przecież jak się pali i leci to gdzieś spadnie ...
Bardzo ładna Olusia przyprawia szeroki uśmiech blogowej cioci Karolinie ;o)
A krojsanty dobre są! NIGDY NIE JADŁAŚ KROJSANTA?A bo Ty tylko te croissant i croissant a spróbowałabyś choć raz krojsanta!
:o))))))) (CZEKAMY NA FOTO!)
No właśnie... krojsantów nigdy nie jadłam. Teraz na przykład pochłaniam do kawy zwykłego rogala z czekoladą ;)
UsuńNajbardziej bawi mnie to, że jest polski odpowiednik więc skoro się nie wie jak, to po co używać zagranicznej nazwy ;)
Olusia spoko.
Tylko wczoraj było coś o Igusi... także nie wiem jak to będzie ;)
rośnie mały amant ;o)
Usuńmasz rajce. r o g a l e smakują NAJLEPIEJ :o)
Ja powiem tylko - dobrze, że Cię nie porwało bo byś musiała te krojsanty pod pościelą 3D do nie wiadomo kiedy zajadać ;)
OdpowiedzUsuńAle Gutek kochliwy oj Matka ;))
aj tam zaraz kochliwy...
Usuńwczoraj gadali sobie z M i ojciec go pyta, którą panią bardziej lubi Anetę czy Agnieszkę.
Ten mówi: bardziej lubię panią Anetę, ale kocham najbardziej mamusię..
:D
Ja chcę zobaczyć zdjęcie krojsanta i manekina w ciąży!!! ;-)))
OdpowiedzUsuńWybierz się tam jeszcze raz plisss!
Szczególnie ten manekin przed rozwiązaniem rozwalił mnie na łopatki. Czyli dla każdego coś dobrego! ;-D
A skąd Ty wiesz, że to lamiopn był a nie PRAWDZIWY meteoryt? Może akurat gdzieś dalej w jakimś przydomowym ogródku wylądował i dziurę w ogrodzie ku uciesze dzieci zrobił? ;-P
Julitka, obiecuję, że jak tylko będę miała możliwość to cyknę fotkę... przynajmniej tego krojsanta ;) Nawet dzisiaj o tym myślałam (wciąż wisi) ale nie mogłam przez szybę złapać ostrości bo strasznie lało, a mam na to tylko chwilkę, o ile czerwone światło się pali. Bo ja tamtędy tylko autem śmigam :)
UsuńAle może mi się kiedyś uda. Mam wrażenie, że ta kartka już długo wisi :)
No właśnie nie wiem czy to był lampion... kurka, a jak to był prawdziwy meteoryt? :]
Zdjęcie krojsanta przydałoby się ale w 3D oczywiście ;P Jak sama nazwa wskazuje to chyba coś krojonego ;)
OdpowiedzUsuńkrojony sant... tylko co to ten sant? :)
UsuńPostaram się o to zdjęcie... ale 2d musi wystarczyć :)
Myska, gdzie Ty mieszkasz?!;))) Krojsanty, 3D, meteoryty!!!
OdpowiedzUsuńHa! A widzisz jak ja na tym zadupiu mam ciekawie :)
UsuńA jak Ty spostrzegawcza jesteś Mysiu. Tyle rozmaitości nałowiłaś na mieście ;-).
OdpowiedzUsuńCo z tym krojsantem? Języki obce przenikają do naszego i czasem się spolszczają, tak? Chopin też w końcu został Szopenem, prawda? To i croissant może być krojsantem ;-).
Suknia ślubna.... powałka totalna, no ale wiesz, jak jest zapotrzebowanie to producent wychodzi na przeciw oczekiwaniom. Biznes jest biznes ;-).
O tych lampionach to pierwsze słyszę - siok, sama bym myślała, że meteoryt.
tak tak Amishko, ludzie teraz wyznaczają sobie targety, funkcjonują w świecie pipelinów i timeframów - osłabia mnie ta nomenklatura :)
UsuńJa nie wiem Amishko, ale mnie czasem ten progress scareuje ;)
Witaj, przeczytałam o Twoich przygodach i uśmiałam się jak norka:)Jak można to będę zaglądała do Ciebie:)
OdpowiedzUsuńA witam witam. Bardzo jest mi miło i cieszę się, ze trochę uśmiechu dostarczyłam. Zapraszam i sama wpraszam się do Ciebie :)
UsuńBardzo lubię gości, zapraszam:)
UsuńKrojsant? to może na deser.
OdpowiedzUsuńA na główne danie może "szarma z frytkami i suruwką"
Popijając to wszystko "napoiem gzaowanym"
Zapomniałabym o zupie "rzórek z jaiem na ciepło"
Czyli pyszny obiadek po polsku :)
Pozdrawiam
taaakkk... bardzo po polsku :)
Usuńpozdrawiam również i już sobie zaglądam do Ciebie
No tak, teraz moda na puszczanie lampionów nastała, więc więcej pewnie ich będziesz widzieć :)
OdpowiedzUsuńJa ostatnio byłam na takim ślubie, gdzie najpierw było widać brzuszek, a dopiero młodą, więc zapotrzebowanie jest, jak nic :)
Takiego krojsanta to do kawki rano bym przytuliła, czemu nie? :p
aaa
Usuńi zapomniałam
jak tu ładnie, tak... szkolnie :)
aj tam zaraz szkolnie... Gutek dostał szóstkę ze słoneczkiem za pokolorowanie obrazka z religii i mnie natchło :)
UsuńJa raz byłam na ślubie gdzie młoda cały czas rzygała (też w ciąży:) - to był dopiero widok.. idzie pod ołtarz i ją ciągnie na wymioty ;) Ale brzuszka jeszcze widać nie było :)
O jaaa, to jeszcze lepiej :D
UsuńŚlub marzenie...
Nie wiem co ci ludzie mają we łbach :)
Dostajecie oceny?
Bo my tylko znaczki, kilka mega dużych uśmiechów już załapał, pomimo zachowania ;p
Te uśmiechy spowodowały dokładnie takie same na buzi obdarowanego, ależ był dumny :)
Hahaha, z tym rzyganiem na ślubie to mnie rozwaliłaś na łopatki! ;-)
UsuńA trochę uśmiechu się dziś przyda, bardzo ponury dzień dziś mamy...
Ciepłe uściski dla Was dziewczynki! :-*
Słyszałam, że dają też serduszka w szkole. Co to teraz jest. Za NASZYCH czasów były tylko oceny. ;-)
Potwierdzam. U mojego też oceny w zerówce. Same szóstki, jeno z taką różnicą, że z koronka lub bez :)
UsuńHaha, manekin w stanie powiększonym :) Do wesela z darmową orkiestrą, z bębenkiem :) Moda się zmienia... tylko patrzeć jak zaczną do sukni dodawać gratis lekarza na wszelki wypadek, tak zamiast fotografa.
Lilijko, to oczywiście pic na wodę ta szóstka ze słoneczkiem :) Jest w zeszycie - na zachętę :)
UsuńTakich maluchów jeszcze nie oceniają. Zakonnica wczuła się w rolę chyba za bardzo :)
Julitka - fajnie tak iść do ołtarza,jak człowieka na wymioty pociąga, nie? :)
Admino - w zerówce oceny jak najbardziej... mój jest chyba jednak na to za mały. Ale to pewnie kwestia czasu :)
Lekarz do sukni?! Musisz to opatentować! :)
Jakże tu teraz pięknie!
OdpowiedzUsuńcieszę się, że się podoba :)
Usuńhahaha KROJSANTY są the best ;D
OdpowiedzUsuń