Wczoraj, kiedy odebierałam Gutka z przedszkola, wyszedł do mnie wyraźnie zadowolony i rzekł:
G: mamo, ani łezki nie zapłakałem. Deszczyk padał więc nie byliśmy na spacerku, ale mieliśmy strasznie dużo pracy dzisiaj.
Więc chyba ok, tak?
Dzisiaj rano wstał bez problemu, powiedział, że nie chce mu się iść do przedszkola - ale tak jakoś pro forma, a w aucie sobie wesoło śpiewał, kiedy go wiozłam :)
Teraz tak.
Oficjalnie wyprowadziłam już swoich rodziców z powrotem do ich mieszkania. Dzisiaj rano zawiozłam im ostatnie graty.
Ale to nie wszystko.
Skoro moi wybyli, to dzisiaj w południe przybędą rodzice M ;)
Także spoko.
Żebyśmy się przypadkiem sami nie zanudzili :)
Lecę więc psiątać i meble przesuwać, bo stary mi gdera :)
No i wiecie... skoro Gutek w przedszkolu, M ma wolne, ja mam wolne ;), jednych rodziców już nie ma, drugich jeszcze nie ma - TO IMPREZA!!!! :D
Paaaaa :)
To miłej imprezy ;0)
OdpowiedzUsuńWidać, że w sprawach Gutkowo-przedszkolnych idzie wszystko w dobrą stronę. To, że płakał i może jeszcze czasem łezka popłynie to tak naprawdę bardzo dobry objaw. Znak, że w domu jest "debest" i mamusia jest najlepsiejsza :)
OdpowiedzUsuńMuszę Ci powiedzieć Juno, że bardzo podoba mi się to, co piszesz :)
Usuń:D dobree ale Ci chyba nie będą siedzieć tyle co tamci "dla wyrównania" co? :D:D Ciesze się że Młody skapitulował. Teraz będzie tylko lepiej - miłego przesuwania i tego tam... sprzątania :D
OdpowiedzUsuńteściowie na weekendzik :)
UsuńGutek skapitulował, choć nie spodziewam się, żeby to był koniec wycia :)
:o)
OdpowiedzUsuńto udanej imprezy ;o)
aja lece nadrabiac moje zaleglosci u Ciebie ...
dzienks :)
Usuńbędziecie klona gutka robić?
OdpowiedzUsuńOd jakiegoś czasu już robimy... jak widać z marnym skutkiem :]
Usuńdopracowany musi być, a na to czasu potrzeba ;)))
Usuńnoooooo impreza, seks, impreza :P masz wyróżnienie :)
OdpowiedzUsuńha, ha! :)
UsuńO dziękuję bardzo! :D
hahahah to była mega szybka impreza:PPP
OdpowiedzUsuńrodzice dbają, byście się sobą nie znudzili:p
ha! nie liczy się długość, a jakość... chyba :)
UsuńPoprawimy się, obiecuję. Zostaliśmy sami. Nareszcie!!!
ho ho, to jak w jak w tym dowcipie. gdzie zyd poszedl do rabina narzekac, ze mu ciasno w domu. rabin mu polecil przyjac pod dach ciotke, po jakis czasie bezdomnego, koze i jeszcze jakiegos zwierza a po dluzszym czasie ich wszystkich wygonic:D nagle miejsca zrobilo sie o wiele wiecej ;) niekoniecznie fizycznego ale jednak :)
OdpowiedzUsuńoj jak ja dawno w goscach blogowych nie bylam :)ale juz po wakacjach wiec wracam do codziennosci :)
a widzisz widzisz....to jest to! Ile się miejsca zrobiło, to się w głowie nie mieści :D
UsuńFaktycznie rzadko pisujesz, dobrze, ze wakacji koniec :D
No, czyli Gutek ZUCH! Będzie dobrze! ;-)))
OdpowiedzUsuńNo to ja trzymam kciuki, żeby te Wasze "imprezki" małżeńskie okazały się bardzo owocne! :-***
Miłej niedzieli kochana!
Dzięki Julcia, ale obawiam się, że kolejny miesiąc w plecy :-/ "ten" moment został przegapiony :)
UsuńZnowu razem w niedoli i w tym samym czasie... ;-)
Usuń:-*
I jak??? Jak się udała impra???;-]
OdpowiedzUsuńa dziękować, dziękować, nie najgorzej :)
UsuńWszystko idzie w dobrą stronę, zdecydowanie!:))) Trzymam kciuki!!!
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuń"Kiedy nie ma w domu dzieci..." ;) Dzieci robią dzieci :D
Oby efektywnie! :)
Gutek zuch chłopak :) U nas podobnie było na początku. Rano "nie chce mi się", a potem chętnie szedł do sali :)
Kolejny raz bez efektów :-/
UsuńI tak leci miesiąc za miesiącem ;)
Impreza mam nadzieję udana.
OdpowiedzUsuńTrochę po czasie co prawda piszę, ale lepiej późno niż wcale :)
Wizyta teściów już też za Wami? Czyli chata wreszcie wolna. Juupi :)
Wolna! Nareszcie. Imprezka udana :)
Usuń