Mówicie, że mam sobie jeszcze dać na wstrzymanie z tą jesienią?
A trza było wpaść wczoraj wieczorkiem jak sąsiad palił gałęzie. Jechało końcem lata na kilometr :P
Murzyn jak był, tak jest :)
Gutek ma w końcu słuchacza, który nie przeszkadza mu w mówieniu, nie przegaduje, nie ucina w pół słowa... tylko leży u nóg i słucha :)
A to rzadka cecha, bo Gutek to gaduła jakich mało i czasem ciężko się przebić przez potok płynący z jego ust lub skupić myśli, gdy wciąż jest się ostrzeliwanym miliardem pytań i pomysłów.
I nie myślcie sobie, że kwestia "skąd jak się właściwie wziąłem?" się skończyła.
Nic bardziej mylnego!
Występuje coraz częściej, a zadawane pytania są coraz bardziej dociekliwe.
Oglądamy Ninę i neuronki - jak na złość puszczają odcinek o pępowinie ;) Gutek ogląda, ogląda i nagle wypuszcza serię niczym kałasznikow:
G: mamo, ja też miałem taką pemponiwę jak byłem u ciebie w brzuszku?
G: mamo, a czemu ją się ucina?
G: mamo, a to nie boli?
G: mnie też nie bolało?
G: mamo, a skąd ja się wziąłem w tym brzuszku?
G: mamo, a chciałbym mieć braciszka
nie, siostrzyczki nie... wolę braciszka
będę się z nim bawił
i opiekował się nim
mam tatę poprosić?
Taaaatttuuuusssiuuuu...?!
;)
Jeśli zaś idzie o obowiązki domowe, to Gutek najbardziej lubi robić zakupy i gotować
M: Co Gutek robiłeś dzisiaj? - pyta ojciec wróciwszy z pracy
G: Robiłem z mamą tortillę
M: Robiłeś ciasto?
G: Nie, mama ciasto zrobiła, a ja potem wałkowałem
i kroiłem
i ugniatałem
i mąkowałem...
Albo kupujemy grzyby - kurki na sosik:
G: mamo, dzisiaj będą koguciki na obiad?
Słuchajcie (czytajcie), ja właściwie piszę dzisiaj tylko po jedno
Potrzeba 245.800 euro, żeby pomóc chłopcu.
Bartuś jest tylko 4 miesiące starszy od Gutka.

Instrukcja:
klikamy zalinkowane imię -> czytamy -> płaczemy -> włączamy stronę banku -> robimy przelew -> rozsyłamy stronkę dalej,
tak?
TAK! :)
OdpowiedzUsuńNo! :)
UsuńGdy 2 dni temu dostałam maila, czytałam w pracy i ocierałam łzy z policzków. Nikt w sali nie wstydził się emocji.
OdpowiedzUsuńDzisiaj widzę kolejne informacje, odnośniki do historii Bartka i też się łezka w oku kręci, ale ze wzruszenia.
Wiedziałam, że można na Was liczyć :)
Dziękuje.
W sile kupa.... tfu w kupie siła!
UsuńLilijko, ale tak serio... nie da się przejść obojętnie...
Pisałam dzisiaj u Marty, że to straszne że ludzkie życie wylicza się na takie kwoty tylko kiedy chodzi o leczenie i wyłożenie pieniędzy na stół. W innych już niewiele jest warte :(
UsuńI ci na stołkach kompletnie się tym nie przejmują że zwykli ludzie przeżywają taką tragedię.
Informacje o Bartusiu na bieżąco są na fb.
Liluś, dzisiaj czytałam w gazecie, że jeden taki prezes, którego zdegradowano swego czasu ze stołka ministra, zarabia obecnie 3.000zł DZIENNIE!!! ->
UsuńMiesięcznie - 90.000. W ciągu roku - 1.080.000. Akurat bartkowi by to uratowało życie...
Rzygać się chce jak sobie o tym myślę
Ale wiesz co jest fajne?
UsuńŻe się w ogóle nie musiałyśmy zgadywać co do tego posta :)
Maskara...
UsuńA tu Rodzice sprzedają mieszkanie żeby ratować dziecko... i nikt nie myśli dokąd wrócą i gdzie będą mieszkać po wyjściu ze szpitala :(
Ja nie wiem, że świat nigdy nie był sprawiedliwy i nigdy nie będzie, nawet tego nie wymagam.
Ale żeby aż tak??? :(
to jest piękne Kochana :)
I powiem Ci, że nie pomyślałam od razu, żeby Was prosić o zamieszczenie informacji u siebie, ale wiedziałam że każda coś wykombinuje :) i puści przelew bez mrugnięcia :D
Tak właśnie tak. Wszyscy dołączamy! :-D
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o Gutka, to z postu na post rozwala mnie na łopatki! :-)))
Tatuś dał się uprosić??? ;-P
Tatuś zawsze zwarty i gotowy :)
Usuńno jasne,że tak!
OdpowiedzUsuńA Gutek rulez;D
Amen!
UsuńDołączam się i ja! uda się! Musi!!!
OdpowiedzUsuńSUPER! DZIĘKI!
UsuńTy to może ja powinnam kupić psa? żeby Skarb i Zu mieli do kogo gadać? nareszcie ktoś by wysłuchiwał ich monologów! ;-)
OdpowiedzUsuńA żebyś wiedziała. Ani ja ani M specjalnymi gadułami nie jesteśmy, ale Gutek wdał się w ciotkę (moją siostrę) i nawija bez przerwy... Murzyn się przydaje :)
UsuńSą jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie, i to trzyma nas przy życiu.
OdpowiedzUsuńi tak sobie myślę, że szkoda, że tak dużo mówi się o tych złych, zamiast tych dobrych...
Usuńchciałabym zobaczyć spotkanie Gutka z synkiem mojej koleżanki - jemy nie dość, że buzia się nie zamyka (dosłownie, gada nawet przez sen), to jeszcze mówi przeraźliwie głośno, a dyżurne pytanie "dlaczego?" przekształca się powoli w bardziej wyszukane "a jak to się robi?", "A skąd to się wzięło?"
OdpowiedzUsuńzastanawiam się, ile czasu dałabym radę wytrzymać w towarzystwie dwóch takich dżentelmenów :D
Z gadaniem by nie było problemów, ciekawe tylko, który by słuchał ;)
UsuńKoło nas buduje dom taki facet (Mosiek), który ma syna 4 m-ce młodszego od Gutka i ten synek jest strasznie nieśmiały... ale tak na maksa, nie ma żadnych kolegów, nie spotyka prawie obcych, nie chodzi na plac zabaw - dzikus straszny. Ale nie mogłam w to na początku uwierzyć, myślałam że mu przejdzie to milczenie, bo widzimy się niemal codziennie, a on jak na początku - chowa się za rodziców. Ostatnio przyszedł ze swoim tatą, a Gutek chciał go wziąć do piaskownicy, żeby się razem pobawili i bierze Szymka za łapkę i mówi chodź, pobawimy się... a ten nic, zero. To Gutek do mnie: mamo, czemu ten Szymuś nic nie mówi? Mamo?! Dlaczego?! Nie umie? Mamo, czy to dzidziuś i nie umie jeszcze? Mamo?! I tak w kółko
A szymuś dalej milczy jak głaz ;)
ciekawe, na ile pomocni są rodzice... bo, wybacz, ale dziecko to czysta księga i nawet z ogromną dozą nieśmiałości oraz "genami" można coś w maluchu wypracować
Usuńamen, siostro! Rodzice chyba nie bardzo są pomocni. Rozmawiam nieraz z mamą Szymka (o dziwo dość wygadana) i ona sama mówiła, że on nie chodzi na plac zabaw, bo nie ma kolegów. A jak powiedziałam, że nie ma kolegów bo nie chodzi na plac zabaw, to się na mnie krzywo popatrzyła. Nawet próbowałam ich namówić na zajęcie w przedszkolu sobotnie, żeby się oswajał, ale jakoś nie wykazali entuzjazmu. No trudno. Gutek też był straszny maminsynek i przylepa, ale mu przeszło. Tylko ja wręcz przeciwnie, zabierałam go gdzie się dało, żeby się oswajał :)
Usuń