14 sie 2012

DEPRESYJNY WPIS (PRZEZ POGODĘ)

I kto miał rację co do jesieni?
Aaaa?
Widziały gały te minus milion na termometrze i deszcz smagający po szybach?
I brzozy w żółć wpadające?
I czerwoną jarzębinę?
Widziały? Aaaa?

Aż trudno mi uwierzyć, że w weekend znowu ma być upał jak patrzę przez okno.
Brrr.
W kominku palę.
Brrr.
Sierpień.
Brrr.

W domu też mamy jesień, tyle że to jesień średniowiecza.
Atmosfera taka, że siekierę można w powietrzu powiesić i ona, ta siekiera, będzie sobie wesoło dyndać.
Albo i niewesoło.
Powiadam Wam. Z teściami nie da się mieszkać. Ani z moimi, ani z mojego męża.
Remont u moich rodziców, że tak powiem, nawet nie zbliża się do końca, mimo, że miał trwać miesiąc. Tenże miesiąc dawno już minął, a końca ani widu, ani słychu.
M się ścina z teściami.
Teściowie z M.
A ja między młotem, a kowadłem. Bliżej młotu, bo to młot na własnej piersi hoduję, rzecz jasna.
W każdym razie jak wygląda nasza sypialnia, którą sobie tak wycackaliśmy, zdążyłam zapomnieć, gdyż albowiem, rodzice w niej sypiają, a w ciągu dnia się tam po tajniacku zamykają.
Byle do września więc.
A we wrześniu....
...we wrześniu, zacznie się przeeeeeddddszzzzkkkk......
nawet ciężko mi to wymówić.
Gutek się cieszy.
Ja mam deprechę i koszmary.
Luz.


Poza tym ośmielam się zdegradować Murzyna ze stopnia świętego.
Miskę mi zakosił.
Normalnie wziął ją (z karmą) w pysk i pognał hen.
Za drugim razem.
Bo za pierwszym zdążyłam w porę zareagować.
Ale przy drugim podejściu został sam na sam z M, a wiecie jak to jest, gdy chłop się zajmie robotą, nie?
No więc nie wiem gdzie mam szukać teraz tej miski.
Złodziej jeden.

No ale dam mu drugą szansę. Czekam wręcz aż się pojawi, bo mam mu sporo do zaoferowania. W niedzielę robiłam obiad na 13 osób, więc kostek sporo zostało.
Bądź co bądź, coraz częściej Murzyn jawi mi się jako Murzynka.


*
Wracam z zakupów i wykładam z siatek zakupione dobra, w tym kilka tabliczek czekolady.
M patrzy na te czekolady i: oho! czas się szykować na wojnę!

Z moimi hormonami rzecz jasna ;)

22 komentarze:

  1. No nieźle. Obie napisałyśmy depresyjny post sponsorowany głównie przez pogodę (masz rację - minus milion jak nic!) ale też i przez nasze damskie cholerne dni.. (tak? te czekolady..) ;-)))

    A jeśli chodzi o jesień średniowiecza w domu to nie zazdroszczę. Z teściową, czy teściami razem, z jakiejkolwiej strony, ale zawsze jest masakra. Można wytrzymać tydzień, dwa, ale ledwiusio... A tu miesiąc minął i jeszcze... ojoj!
    Musisz się Mysia w wielką cierpliwość uzbroić i dasz jakoś radę!

    I dobrze, że Murzynowi dajesz szansę. Tylko czemu on tą miskę tak chce na własność. Może mu (jej?) te kostki na ziemie po prostu połóż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie kosteczki dawałam normalnie na ziemię, ale to była karma taka jak kolorowe kamyczki ;) i nie chciałam, żeby mi się to walało po całym podwórku ;) To mam za swoje... znaczy nie mam (miski)

      Zgrałyśmy się z tymi postami :)

      Usuń
  2. Myska, Ty po prostu wyjmij knebel z buzi i zacznij do państwa starszych mówić. Potokiem słów ich zalejesz, poczuciem humoru z krzeseł zwalisz i albo na pogotowie prosto trafią, albo, jeśli to nie ta liga, uciekać będą na swoje jak najprędzej. Tak, czy inaczej, chata wolna ;)
    A przedszkole... teraz sobie popłaczesz z tęsknoty, a później będziesz płakała, jak Ci Gutek w paradę zacznie wchodzić i chęć pozostania w domu wyrazi. Poczekaj, przekonasz się :D
    Ty w ogóle zaglądasz na lubimyczytac.pl?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, dobre... moi rodzice są tak drętwi, e mało co ich śmieszy ;) Im starsi tym bardziej zgredziali, nie moja liga (tudzież ja - nie ich liga;)

      Pewnie masz rację z tym przedszkolem :)

      Usuń
    2. przynajmniej wiesz, na co zwracac uwage, zeby na starosc nie zgredziec ;)
      do przedszkola powoli sie przyzwyczaisz, zareczam!

      Usuń
    3. Zapomniałam dodać, że na Lubimyczytać zaglądam. Czasem :)

      Usuń
  3. matko ja już odliczam do czwartku godziny jak Jaśko pójdzie do p-la ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba jednak nie dzieje się tak żle, z teściami Twojego męża pod wspólnym dachem,skoro masz dobry humor?Bo masz-gdyby było inaczej nie napisałabyś tak świetnego posta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo po mnie już to wszystko spływa jak po kaczce :) i się nie przejmuję :) jest jak jest :)
      A post zdaje się być przeciętny... jak zawsze... :)

      Usuń
  5. A ja tak najzwyczajniej w świecie Ci nie zazdroszczę. Przerabiałam dawno temu mieszkanie z własnymi rodzicami i osobistym mężem. Siekiera w powietrzu?! Raczej piła motorowa!;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mieszkałam z rodzicami zarówno moimi jak i męża i nie, dziękuję. Czasami siekiera, a czasami piła motorowa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja tam jeszcze wierzę w to kilkudniowe gorąco, które się zbliża. Pomimo tego, że dziś strasznie zmarzłam, że poczułam się jak w jesienne deszczowe dni... Mimo wszystko mam nadzieję na ciepełko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i - jak czas pokazał - to Ty miałaś rację :)
      Do mnie powróciły upały i słoneczko. Lato w pełni! :)

      Usuń
  8. Ja tylko się melduję Mysko. Nie mogę zalogować się na gmaila w robocie a właśnie do niej wróciłam. Biurko mnie przeraża! Merytorycznie odniosę się do wpisu jak znajdę jakiś... czas, bo ostatnio coś takiego dla mnie nie istnieje... Oby do 18-stego :-)

    A.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze będzie ciepło - w sobotę na pewno ;) Przerabiałam mieszkanie z jednymi póki co i nie swoimi, choć prawdę mówiąc moja Mamunia z nami też pomieszkiwała pilnując Juli - czy to się liczy? Wyrodnam jest ale powtórki w żadnym przypadku nie planuję :D
    A Gutek jak się wkręci w przedszkole, zacznie Ci opowiadać i cieszyć się z wizyt TAM, to Ci przejdzie i będziesz ten tego dumna że SYN TAAAKI duuży i dzielny no. PMSa też objadam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdyby Żółw miał traktować nabywane przeze mnie tabliczki czekolady jako objaw nadchodzącej wojny, to biedak musiałby ze zbroi nie wychodzić, bo ja nawet do łóżka z czekoladą chodzę...;-P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty jestes taka delikatna i kobieca....taka baletnica...cudnie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ ja jestem ogarnięta...
    5 dni temu to pisałaś, a ja czytałam więcej niż 5x...

    Ja Ci dam jesień. Piękna to pora, ale jeszcze nie pora na nią... U nas wracają upały - na szczęście.

    "przeeeeeddddszzzzkkkk......"
    To słowo przychodzi mi równie ciężko jak Tobie.
    Codziennie rzucam jakąś umoralniającą gadkę, ale chce tym pocieszyć chyba siebie. Bardziej niż Małego...

    Ten Wasz Murzyn, to niezły gagatek. Tym bardziej należy mu się szansa. Nie lubię nudy i rutyny, a On Wam serwuje takie atrakcje... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Coś się dzieje z komentarzami u mnie chyba :(
    Masz poprzedni?

    OdpowiedzUsuń
  14. A tu Ci napisałam, ze jestem gamoń, bo posta czytałam kilka razy i zanim sie wzięłam za napisanie, to sie okazało że nie mogę
    wrrr

    Jeszcze trochę i będziemy sie stresować..
    I to bardziej niż wtedy, kiedy same maszerowałyśmy 1 września w białych koszulach, granatowych spódnicach i białych podkolankach... (tak, tak ja tak szłam... )

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...