8 sie 2012

NO JESTEM, JESTEM

Mogłabym powtórzyć za Lilijką, że im człowiek ma dłuższą przerwę w pisaniu, tym trudniej napisać cokolwiek.
Nie wiadomo czy wracać do dni, które minęły, czy machnąć teraźniejszość?
No bo, że przed chwilą poszłam wystawić kubeł na śmieci, bo co drugą środę śmieciarka przyjeżdża, to was chyba średnio interesuje, nie?

Napiszę Wam więc, że jeździmy sobie na wycieczki zapoznawcze z okolicą. 
Na ambicję wjechał nam mój brat cioteczny, który od dziecka w hameryce mieszka, pół światu zwiedził, a teraz zwiedza okolicę swojej matki i zna ją lepiej ode mnie, która się tu urodziłam ;)
Więc okazuje się, że mieszkamy w naprawdę ładnym miejscu :)
O ile ktoś lubi góry.
Bo jeśli dysponuje się lękiem wysokości to nie wiem ;)

Z wycieczek owych, a także z targu, przywożę sobie różne chabazie i suszę. Zwisają mi zewsząd kwiaty, zioła i inne patyki, a w domu pachnie sianem. 
Jakoś tak mi wychodzi z tej okazji, że chyba jesień idzie. 
U nas w okolicy w zasadzie już po żniwach.... i tak jakoś zaleci mi czasem  jesienią (co nie zmienia faktu, że Podkarpacie wciąż upalne;).
Zmieniło mi się też całkiem przypadkiem kompozycje przed domem, a naręcze wrzosu i szyszek ewidentnie wskazują, że zła macocha idzie. Troszku się mi to za wcześnie zrobiło, ale z pelargoniami już mnie szlag trafiał ;)

Jeśli zaś idzie o Murzyna to:
a) merda na nasz widok ogonem i cieszy michę :)
b) daje się już swobodnie pogłaskać, a nawet okazuje się, że to pieszczoch nad pieszczochami
c) jest czystszy niż by się mogło zdawać
d) nie zna podstawowych komend
e) przypadkowo, kiedy Gutek ze swoją siostrą cioteczną zaczęli grać w piłkę, okazało się, że i on lubi. Potem przez godzinę szaleli we trójkę (po czym we trójkę padli na trawę;)
f) są dni, kiedy nie widzę go wcale, ale są dni, kiedy spędza u nas długie godziny. Na przykład w sobotę był u nas cztery razy i nawet mu mówiłam, żeby został, co tak będzie łaził, ale poszedł. Po czym późnym wieczorem załapał się jeszcze na końcówkę grilla, więc skorzystał ;)
g) wczoraj też był kilka razy, a wieczorem ułożył się na tarasie do spania.

Skoro tak, to przyszło mi urobić M (mięknie pomału;) i być może niedługo będziemy mieli psa bez kupowania ;)

Poza tym czytam właśnie "Wyspę" V.Hislop, a przedwczoraj skończyłam "kruchą jak lód" J.Picoult więc płaczę :)

Nuda. A co u Was?



15 komentarzy:

  1. Dobrze Cię "widzieć" :)

    Fajnie macie z tym Murzynem, może faktycznie lepiej, żeby już u Was został. Szczeniaki są super, ale zanim urosną...
    Tym bardziej że tak się dobrze dogadują z Gutkiem.

    Ja mam teraz sezon malinowy. Wczoraj zerwaliśmy 6 łubianek, a to nie wszystko. Zastawiłam całe okno w kuchni słojami. Będzie sok.

    A do książek mi się tęskni. Nie mam nic w domu, do swojej biblioteki nie skoczę, bo otwarta w godz mojej pracy :(
    Może zrobię nalot na piękne podkarpackie strony i zapakuje cały bagażnik, hę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ty.... no własnie... z tymi szczeniakami to często kłopot, a tu już odchowany taki psiak jak znalazł :)

      Jak będziesz robić nalot na podkarpackie strony to weź jeden słoiczek z malinkami, proszę :) Bo ja nie mam swoich, a takie kupne to licho wie czy dobrze będą się przechowywać ;)

      Usuń
  2. Kobieto, jaka jesień??? Ty mi tu jeszcze jesieni nie wzywaj bo przecież jeszcze wcale się latem nie zdążyliśmy nacieszyć. ;-P
    Ja to Ci troszkę zazdroszczę takiej pięknej okolicy do mieszkania, też bym chciała... A na jesień to dopiero musi być tam pięknie. To wiesz, że zjeżdżamy wtedy do Ciebie, nie? ;-D

    Fajne te książki? Mam ochotę coś poczytać dobrego ale nie wiem, co warto sobie kupić. Wzięłam jedną książkę na wakacje i ... nawet jej nie otworzyłam, uwierzysz?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, jaka jesień? czy coś mnie ominęło? ja się do wyjazdu szykuję, więc mi planów nie krzyżuj tfu tfu... wierzę na słowo, że w miejscu urokliwym mieszkasz, wystarczy mi, że góry są. zazdraszczam!

      a ty, julita, książki zostaw na ciemne długie wieczory i przeżywaj bezustannie hiszpanię, bo nie ma nic bardziej banana na twarzy wyzwalającego :)

      Usuń
    2. Julitka, zapraszam! możecie przyjeżdżać! :)
      Na wczasach ja też nigdy nie czytam... nie ma kiedy i nie ma też chęci :)
      A książki jak najbardziej polecam! Obie wzruszające i ciekawe, choć "wyspa" jakoś bardziej do mnie trafia :)

      Usuń
    3. Kids&Co. - weeeź.... na wyjeździe będziesz mieć lato w pełni... tu u mnie, koło domu, tylko tak jesienią zalatuje :)

      Usuń
  3. No się przywiązała psa już ;) I dobrze. Chabazie też lubię, kiedyś babci znosiłam :) i wielkie bukiety plotłam z trawska wszelkiego raz nawet wianek na drzwi i się śmiali czemu pogrzebowy ;) Ech Podkarpacie, masz rację, piękne jest ;) A do jesieni jeszcze kawałek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ttyyyy... no właśnie ja planuję uderzyć na targ jutro, albo pojutrze, bo chcę sobie upleść wianek na drzwi :)

      Usuń
  4. no masz, jesieni wygladasz a ja ciagle na lato czekam :( ale jak w Polszy jesien to nie mam co marzyc o lecie na polnocy.

    oj wycieczki, rob wycieczki po okolicach :) tak jak ja robie szukajac pieknych dzonnic. i foty rob, pokaz nam jakies widoczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee tam... taka na razie zapachowo ta jesień :) u mnie wciąż prawie 30 stopni więc jeszcze trochę lata na pewno będzie :)
      A fotki miałam ostatnio porobić, tylko mi bateria siadła :)

      Usuń
  5. Czytając "Wyspę" wczułam się bardzo,jako że geograficznie i mentalnie jestem blisko i też płakałam.Jest serial,tylko nie wiem jak z tłumaczeniem...Murzyna już dawno polubiałam,bom psiara a Ciebie za to jak wspaniale potrafisz pisac o codziennosci po prostu uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie jest serial o tym? oglądałaś? i jak?
      Rozumiem, że książka jest ci bliższa niż nam tutaj w kraju... ja najpierw oglądnęłam sobie zdjęcia (moja siostra była w lipcu na Krecie i na Spinalonga) i poczytałam trochę, żeby w klimat się wczuć... uchhh, aż ciarki przechodzą. Chciałabym kiedyś na żywo to poczuć

      Usuń
    2. Czytałam,oglądałam serial i słyszałam historie o Spinalondze...oglądać to live nie mam siły,za dużą mam wyobraźnie i chyba jestem za wrażliwa.Książka zrobiła na mnie niesamowite wrażenie,film..wiadomo jak to bywa z adaptacją,ale na pewno urzekła mnie muzyka.Jeśli chcesz to poszperam w necie,ale wątpie czy znajde coś z tłumaczeniami.
      http://www.youtube.com/watch?v=dNqYww0teJU&feature=relmfu

      Usuń
  6. Ja też ostatnio skończyłam "kruchą jak lód" no i nie powiem - poruszyła mnie ta książka, a już to zakończenie? Zupełnie nie takiego się spodziewałam.
    Mam teraz jakąś kolejną tej autorki, a w góle to przeczytałam już kilka jej książek i takie one wszystkie trudne i zawsze poruszające takie niełatwe sprawy. To nie romansidła do poduszki co to to nie ;)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Dominika

    PS. A okolicy tj.tych gór zazdroszczę niemiłosiernie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończenie "kruchej" faktycznie zaskakujące i w ogóle cała książka robi wrażenie. Dla mnie to pierwsza książka tej autorki, ale na pewno nie ostatnia :)

      A góry to u mnie jeszcze takie małe... właściwie pagórki :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...