30 sie 2012

CHAOTYCZNIE DZISIAJ

No więc robiąc porządek w pokoiku-pierdolniku natknęłam się na pudło pod tytułem "kalendarze".
Jego zawartość, jak sama nazwa wskazuje była oczywista ;)
Począwszy od mojego pierwszego pamiętnika z 4 klasy (szkoły podstawowej), poprzez kolejne podlotkowe egzemplarze, aż po kalendarze, które w szkole średniej zostały moim substytutem pamiętników i już tak zostało (aż po czasy blogu ofkors;).
Nie miałam czasu czytać wszystkiego, zresztą te najstarsze były oczywiście na kłódkę, a tu kluczyka ni dudu, więc dziwnym zbiegiem okoliczności wpadł mi w ręce kalendarz z czasów, kiedy poznałam M. 
Naprawdę, ale tak naprawdę, ale tak serio, serio, to dziwię się, że my jesteśmy małżeństwem ;)
Jak on dał mi popalić to dzięki.
Normalnie siedziałam, czytałam, i na nowo wszystko się we mnie gotowało :)
Miał waćpan szczęście, że tym razem jemu przypadło warsaw city reality nudne szkolenity, bo inaczej biada mu, chyba bym go zdzieliła za tamto me zbolałe serce :)
Piernik jeden świerkowy :)

Ze szkolenity jednak mąż był wrócił w szampańskim nastroju, także i mię się udzieliło :)

[moment, ktoś do drzwi dzwoni...]
[po godzinie...
to był sąsiad (Mosiek), a potem ciotka wpadła na chwilę, i tak mi wsysło godzinkę, którą miałam przeznaczoną na blogowanie;) więc teraz szybciusiem]
Mam nową miłość, wiecie?. Ma na imię Teodor i jest moim małym pomocnikiem:
 

Więc niniejszym odwołuję to co mówiłam o malinach.
Że mam ich dość.
ok?
Chętnie przyjmę kolejne wiadro, gdyby ktoś miał przypadkiem na zbyciu :)
Tak to ja mogę robić soki!.
I pomyśleć, że babrałam się z sitkami, przecieraniem i innymi pracami ręcznymi!
Ha!
A teraz wrzuciłam malinki, zasypałam cukrem, potem poukładałam kilka obrazków logicznych w telefonku, a na końcu zlałam wszystko do słoiczków i gotowe! 

[kurde, znowu Mosiek przyszedł, grrrrr]

Kocham go! Teodora, a nie Mośka, żeby było jasne

[Mosiek przyszedł podpiąć się do prądu. Prawdziwy Mosiek. Tak się podpiął, że mi trzy razy korki wywaliło, a to jeszcze nie koniec ;)]

Dobra, kończę. Mam w zanadrzu różne posty, ale z moim tempem to nawet już nie obiecuję ;)

PS a jeszcze sobie przypmniałam...
nie wiem co mam zrobić z Murzynem. 
Generalnie przychodzi kilka razy dziennie i siedzi. 
Ja nie mam serca się go wyrzec tak całkiem.
Sama nie wiem...

29 komentarzy:

  1. Mam ci i ja takie "kalendarze" Mysko... ;-). Kolejny dowód na ... pokrewieństwo dusz?

    Teodora muszę zakupić dla mamy na Pastorczyk - skoro reklama pochodzi z dobrego źródła ;-). Ja w Grajewie nie mam miejsca na takich kolesi - zresztą żadnych przetworów tu nie robię - jak już to TAM i stamtąd ciągam TU.

    Twój Murzyn mnie frapuje i łapię się na tym, że też usilnie myślę co Ty masz z nim zrobić... Może póki co nic nie rób - siedzi, niech siedzi.

    Kiedy z kolei ja Ciebie "czytam" to jakbym leciała z górki na pazurki i w międzyczasie uśmiała się, zastanowiła, wzruszyła, nauczyła, najadła, napiła i jeszcze zdążyła posprzątać. Genialne i już :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie kup mamie sokownik. Nie ma porównania, ile mniej roboty przy tym :) A i ty skorzystasz przy tym :)
      No jakoś pisanie nigdy nie było moją mocną stroną, stąd pewnie ciągłe zwroty akcji i mierna jakość :)

      Usuń
  2. hmm podoba mi się ten Teodor! A kalendarze i ja mam :0)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och jak ja uwielbiam czytać o tym co było kiedyś, moje wypociny o tym jak coś się zaczęło, jak zakończyło, człowiek tak to przeżywa jakby to było dziś... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie nie czytam, bo nigdy pod ręką nie mam, ale skoro nadarzyła się okazja, to i super :) choć de facto średnio super ;)

      Usuń
  4. Ty to jesteś zakręcona Mysiu! Ale tak baaaaardzo pozytywnie. Amishka ma rację - jak się Ciebie czyta to jakby się na karuzeli było. ;-) Cudo! :-D

    Takiego Teodora to wyobraź sobie my też na wsi mamy. Bo u nas tyle tych malin, że jak wcześniej się robiło soki tez niego to masakra była i sto lat zajmowało. Teraz lajcik! ;-)
    Nasz Teodor identyczny! ;-D

    A co do pamiętników i kalendarzy, to już się chyba kiedyś zgadałyśmy, że my to prawie wszystkie takie cuda posiadałyśmy. Ja od 5 czy 6 klasy podstawówki, potem wielkie grubaśnie zeszyty... w średniej KSM i inne kalendarzyki, na studiach i w Londynie luźne kartki w kalendarzu albo maile, a teraz blog.
    Pisać będziemy pewnie całe życie. Z tego się chyba nie wyrasta! ;-)))

    Ps. Dobrze, że nie kochasz Mośka, bo by dopiero było! ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HA!
      KSM to było coś :)
      Baaaardzo lubiłam :)

      Usuń
    2. Wyobraźcie sobie dziewczyny, że ja nigdy nie miałam KSM, w szkole podstawowej jechałam na pamiętnikach, a potem od razu przeszłam na krakowskie - studenckie, bo mi braciak przywoził :) I nawet nie wiem jak one, te kalendarze wyglądały, bo moje koleżanki też jakoś niespecjalnie chyba miały :)

      Teodor rządzi! :)

      Usuń
  5. O i ja mam takie pamiętniki, jakże się uśmiałam czytające je po latach! :) Bomba :)
    Na mężu wywieraj poczucie winy za dawne czasy, nich cierpi za winy hehe ;)
    Te Twoje mailnki muszą być pyszne. Uwielbiam maliny :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja malinki lubię też bardzo, a taki soczek malinowy w środku zimy to prawdziwy skarb! :)

      Z tym wywieraniem poczucia winy, to dobrze prawisz! Niech się chłopak troche zastanowi nad sobą :)

      Usuń
  6. Ach te kalendarzeeee... :)) Też sobie taki kiedyś odkopałam. I wiesz, miałam zgoła inne spostrzeżenie... Po cholerę ja wyszłam za mąż?? On by mnie przecież do tej pory na tych ręcach nosił, kwiatki kupował i wielbił pod niebiosa. A teraz co? No zonk, no.

    Teodor boski - jakie kształty, jaka linia, modny garnitur i jaki pomocny no no no... ja bym się na miejscu twego męża zastanowiła, czy pozwalać Ci ot tak z niego korzystać ;)) Ale pamiętam moją walkę z sitkami, więc podzielam zachwyt. Musze kogoś w okolicy na takie cudo namówić, bo sama nie mam gdzie trzymać ;))

    A Murzyn bigamista hmmm. Też nie wiem. :)
    Buziol!

    PS Mośka jak tak dalej będzie przychodził i zabierał Ci cenny czas na blogowanie sama podłącz do prądu ;) Będzie szybciej i na amen :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym Mośkiem, to dobry pomysł, bo mnie wkurza trchę... ja tu mam robotę, a ten stoi i pla pla... gada i gada, a mnie minutki lecą ;)

      To u nas faktycznie różnie z tymi wspomnieniami :) Ja bym się nie wróciła. Znacznie lepiej czuję się jako żona niż dziewczyna :D

      Usuń
  7. ja też pisalam pamiętniki:)))a Teodora posiadać to i przetwory robić można, a nie przez sitka,:///
    a takich Murzynów to ja zawsze stadka miałam i miało ich nigdy nie być, a potem zawsze zostawały;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w następnym poście też będzie o Murzynie... i nie tylko... :)

      Usuń
  8. Mysa uwielbiam Cię :) i to Twoje zakręcenie jak słoik ogórków na zimę / ewentualnie sok malinowy :D:D:D:D
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być sok malinowy... ogórków chwilowo mam dość :)

      Usuń
  9. To ci skarby odkrylas pamietniowe. A wiesz ze ja nawet chyba dobrze rozumiem emocjie z fragmentami bo i ja ma w pamietniku takim pisanym lapka kilka fragmentow ktore na samo wspomnienie jeszcze dzisiaj sprawiaja mi przykrosc ... ach te CHLOPY!
    ;o)
    Mosiek ma szczescie ze ma taka cierpliwa sasiadke co to korki pozwala sobie wysadzac ;o).
    A Murzyna nie znam - musze poszperac u Ciebie, KIM JEST MURZYN ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Kto szuka ...
      juz wiem Murzyn to piesek przybleda! :o)
      Wybredna do tego co do jedzonka i nie uwaza gdzie sika ..
      to z Twojego pracowitego posta wyczytalam.
      Swoja droga respekt - 3 wiadra malin a Ty jeszcze jednak nie masz dosyc ... !
      Dobrze ze wlasnych krzaczkow nie zasadziliscie :o).

      Usuń
    2. Tak, tak, Murzyn to przybłęda, czasem niedobra, ale urocza do granic możliwości :)

      Faktycznie dobrze, że nie posadziliśmy malin... chyba już zrezygnowałam z tego pomysłu :)

      Usuń
  10. nieeee.... tak mało o mężu szanownym i popaleniu??? ja chcę więcej, bardzo proszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ja też, ja też! ;-)

      Usuń
    2. pomyśli się kiedyś nad takim postem :)

      Usuń
  11. Ehhh pamiętniki...
    Kto ich nie pisał? :)
    Ja do nich nie zaglądam, bo się wstydzę za te głupoty które wypisywałam :D
    Mam ich całe pudło, przymierzam się już od jakiegoś czasu do spalenia, ale troche mi szkoda.

    Tym Teodorem to mi ćwieka zabiłaś. Bo ja durna baba gotowałam tyle soku metodą standardową...
    Zrobiłam zapas jak na 2 zimy.

    A propo tych kalendarzy jeszcze.
    Czy gdzieś na blogu było o "pierniku jednym świerkowym"?
    Bo jakoś nie kojarzę historii, a ciekawa była na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty. Nie wyrzucaj. Nie pal. Za 50 lat znajdzie je Twoja prawnuczka i będzie czytać z zapartym tchem :)
      Nic się nie martw, ja też niektórych wpisów się wstydzę bardzo:)

      A nie wiem czy o pierniku świerkowym było, ale pomyślę o takim wpisie ):

      Usuń
  12. Fajny ten Teodor, nic tylko się zakochać;)
    Pamiętniki....ech kiedy to było, nawet nie wiem gdzie je mam,po tylu przeprowadzkach;) ale pewnie jakby tak poszperac....
    A tego Twojego Mośka to nawet lubie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko ja się mnóstwo razy przeprowadzałam, ale wszystkie pamiętniki zawsze u mnie lądowały w moim biurku (miałam na kluczyk zamykane:) Dopiero jak się całkiem z domu wyprowadziłam to spakowałam je do pudła i wstawiłam do piwnicy rodziców. Kilka tygodni temu oddali mi to pudełko :)

      mośka mogę podesłać :)

      Usuń
  13. Jak mi brakowało tych Twoich zapisków. Musze znów tu zacząć regularnie bywać. Lekko nie będzie, ale motywacja spora :)
    Pozdrawiam Cię Mysko cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kogóż to moje piękne oczy widzą? :D Regularnie bywać nie musisz, ale jakąś notkę u siebie miło by było, żebyś wstawiła :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...