Powiem Wam, że ostatnio mam bardzo intensywne sny. Znaczy, śni mi się strasznie dużo rzeczy jednej nocy.
Dzisiaj na przykład śniło mi (między innymi), że wczoraj napisałam 3 posty :)
Ale to był tak realistyczny sen, że gdy rano się obudziłam, to byłam pewna, że znajdę coś w roboczych.... a tu lipa :-/
Z kolei kiedyś mi się śniło, że mi się śniło.... tak, tak, śniłam, że śnię :)
No więc śniło mi się, że mi się śniło, że chce mi się sikać.
I się obudziłam, w tym śnie, i poszłam się wysikać. I strasznie długo to trwało, i kiedy skończyłam, to i tak dalej mi się chciało.
Dopiero kiedy obudziłam się naprawdę to poczułam jak bardzo mi się chce :)
Tylko z początku nie mogłam zajarzyć dlaczego, skoro przed chwilą wstałam i sikałam.
Nieźle zamotane, nie? :)
Mam taką obsesję na punkcie snów o sikaniu.
Bo kiedy miałam może z 5-6 lat, to śniło mi się, że szłam do babci i u niej poszłam skorzystać z ubikacji.
A kiedy się obudziłam, to się okazało, że zmoczyłam łóżko.
Nie no, luz, nikt na mnie nie krzyczał, ale tak mi się to wryło w pamięć, bo to była niejako plama na moim honorze, tak?
I teraz zawsze, kiedy mam sen o sikaniu, to się zrywam rano i sprawdzam łóżko.
Jednak dorosłe zwieracze lepiej trzymają :)
No.
A wczoraj ni z gruszki ni z pietruszki pojechaliśmy do Krakowa.
Do zoo konkretnie.
Więc wnioski są takie, że:
- Gutkowi większość zwierząt śmierdzi.
- świnki wietnamki są super
- mamy mu kupić kucyka szetlandzkiego
- papugi się strasznie drą
- najfajniejsza ze wszystkiego i tak okazała się dmuchana zjeżdżalnia ;)
Ja natomiast poczułam po raz kolejny silny związek z surykatkami.
Nie umiem nawet tego wyjaśnić, ale czuję, że jesteśmy z jednej gliny ;)
Szczególnie z tą jedną (trzecią od dołu / trzecią od góry / środkową;)
Mówię Wam.
Patrzyłyśmy sobie w oczy dobrych kilka chwil i jestem pewna, że czułyśmy to samo.
Ona i ja. Ja i ona. Jedna glina na stówę.
Nawet dziwię się, że na blogu jestem mysą, a nie surykatką.
Poza tym, jeśli już przy zoo jesteśmy, to chyba jestem na nie. Znaczy na pewno jestem na nie.
Niby fajnie dziecku pokazać w realu, ale jednak zwierząt mi żal, tak?
I wolałabym, żeby sobie hasały u siebie, a nie siedziały w za ciasnych klatkach.
Senkju.
Poza tym, byliśmy na obiedzie - uwaga dziewczyny - w tej samej knajpce co na naszym spotkaniu.
W zasadzie to poszliśmy do Chaczapuri, ale nie bardzo miał się kto nami tam zająć, bo najpierw nie mogliśmy się doczekać na karty menu, a potem nie było komu złożyć zamówienia.
A kiedy zobaczyłam przez okno ich kuchnię to stwierdziłam, że chyba więcej tam jeść nie będę.
W związku z czym podreptaliśmy na Mikołajską i powiem Wam, że super.
Lilijka, zamówiłam sobie Twój makaron i dostałam 2 razy większą porcję od Twoje! Nie mogłam skończyć! :)
M sobie tagine walnął i też był super.
Ale zupa krem z czosnku i tymianku... po prostu niebo w gębie.... łoooo!
Wycieczka nam się bardzo udała... gdybym tak jeszcze okularów słonecznych w jednym sklepie nie zostawiła to byłoby super ;)
No, a dzisiaj powrót do rzeczywistości. Czyli chwytam za szpachlę, i farbę i zabieram się za nakastlik (wszyscy już wiedzą co to? :)


powodzenia z nakastlikiem :-)
OdpowiedzUsuńa Zoo w Krakowie bardzo ładne, bylismy w zeszłym roku
Dobra, my tu gadu, gadu, ale nie wyjaśniłaś mi tych waszych słówek! ;)
UsuńZoo fajne, ale jakoś tak ciasno mają te zwierzęta, żal mi ich...
Ja też byłam w zoo w Krakowie, choć jestem w drugiego końca Polski :) Podobało mi się :) Wiadomo, że dobrze by było gdyby zwierzątka mogły żyć na wolności, ale wtedy nie byłoby nam dane większości z nich zobaczyć w realu :)
OdpowiedzUsuńCo to nakastlik to ja doskonale wiem. Bardzo fajnie, że się za niego bierzesz - koniecznie pokaż czy będzie żółty :)
Podoba mi się też listownik w Twojej norki :) Dobra robota :) Też bym potrzebowała czegoś takiego tylko jakoś targów staroci u nas brak :(
Pozdrawiam serdecznie,
Dominika
PS. Za nogi od maszyny jeszcze się nie wzięłam a Ty? :)
Nakastlik pokażę na pewno. Trochę dłużej mi zejdzie nad tym niż planowałam, bo goście się zjechali z zagranicy, ale jestem w trakcie :)
UsuńU mnie niestety też brak targów staroci, kiedyś przypadkowo u teściów na zwykłym targu kupiłam tamten listownik (3 stoiska na krzyż;)
Nogi od maszyny póki co stoją, nie mam na nie czasu :)
PS. A tak w ogóle to uświadomiłaś mi, że nic o Tobie nie wiem :)
Wiek, zawód, miejsce zamieszkania, mąż, dzieci, wnuki?
;)
żartuję, nie musi być to wszystko, ale napisz mi coś niecoś:) Może być na @ :)
Z jednej strony - racja - zwierzątka lepiej mają na wolności ale z drugiej czasem jest to jedyne wyjście żeby utrzymać dany gatunek przy życiu.
OdpowiedzUsuńMy się ciągle wybieramy do zoo w Krakowie ;D
A sny masz cudne :D
Ja tam jednak będę za opcją, że Gatunek najlepiej utrzymywać w jego naturalnym środowisku :)
UsuńWy faktycznie macie daleko do zoo, nie dziwię się, że Wam tyle schodzi :)
mi z całego wpisu najbardziej utkwiło sikanie :)
OdpowiedzUsuńbo sikanie to ważna sprawa :)
UsuńJuż se zapamiętałam ten nakastlik, no! ;-)
OdpowiedzUsuńJak dobrze zobaczyć wpis u Ciebie i pośmiać się w poniedziałek z rana. ;-))))
Mówisz, że dorosłe zwieracze lepiej trzymają? hehe:-)))
I byłaś w naszej knajpie i jadłaś TEN makaron!!! O Tyyyyy!!!! Szczęściara! ;-P
No to miłego!
I możemy Cię od dzisiaj surykatką nazywać, skoro taka głęboka więź Cię z nimi łączy. Przyjmie się, dziewczyny???
A jak zdrobinale?
Surcia? Surysia? ;-P
Jadłam TEN makaron! :) Był pycha! :)
UsuńAle powiem Ci, że tagine i ta zupa też rewelka! Normalnie palce lizać!
Surcia - córcia. Surysia - marysia. Surysia - mysia...hmmmm.... ciężko wybrać. Niech już ta mysa zostanie ;)
jestem pod wrazeniem, nareszcie mam przyklad "normalnego" dziecka, ktoremu cos smierdzi. moim nie smierdzi nic. mlody guano zjadlby i nawet nie poczul, ze cos nie halo ;))
OdpowiedzUsuńto Gutkowi wiele rzeczy śmierdzi, ale nie wiem czy on nie przegina znowu w drugą stronę :)
UsuńJa też, ja też! Ja też miałam takie sny o sikaniu! I zawsze wtedy budziłam się i musiałam biec do sikalni!:-P Ale że 3 posty... Kochana, to podświadomość daje Ci znać, że za mało piszesz! Poważnie! :-P
OdpowiedzUsuńO! No to wiesz co czuję, kiedy mi się śni, że sikam! Co za durnowate uczucie, nie? :)
UsuńNo kurczę, żebym ja tak miała czas i machnęła za jednym zamachem 3 posty to byłoby super :)
Sny o sikaniu to dla mnie nowość ;D hehe nie mam doświadczenia w tym temacie więc niestety nie wypowiem się...
OdpowiedzUsuńAle za to napiszę Ci coś ciekawszego. Zawsze gdy jestem w zoo to właśnie najdłużej jestem popierwsze przy surykatkach, po drugie przy żyrafach, po trzecie przy słoniach ;) Surykatki są takie śmiszne, zawsze się wygłupiają przed ludźmi, no nadziwić się nigdy nie mogę :D Też mam ich zdjęć z zoo, ale takiego fajnego jak Ty niestety nie posiadam :P
Poważnie nigdy Ci się nie śniło, że chce Ci się sikać?
UsuńSurykatki są super :) Mają to coś w sobie :)
Przy słoniach też mnóstwo czasu spędziliśmy. Żyraf niestety nie było (albo nam się w oczy nie rzuciły, chociaż o to trudno by było;)
Z tym sikaniem to mam podobnie.
OdpowiedzUsuńCzęsto mi się śni. Tzn może nie często, ale zawsze pęcherz daje o sobie znać, jak jest pełny, wtedy mi się śni, budzę się i biegnę :)
A z takich historii, to mam taką jedną, koleżanka z liceum mi sprzedała. Jak była młodsza, dużo młodsza, to jej się śniło, że chce jej się siku i że idzie do kibelka i nawet czuła jak siada na desce. No i puściła. Obudziło się jak poczuła, że jej mokro i że wcale w kibelku nie jest :D
Odkąd mi to powiedziała bardzo szybko się zrywam mając sen o sikaniu :)
Surykatki też bardzo lubię. Szczególnie te ich wystające i kręcące się łebki :)