27 lip 2012

O HELENIE, MAGDALENIE i JANINIE SŁÓW KILKA

Powiem Wam w sekrecie, że taki mną wczoraj leń zawładnął i tak mnie przymuliło, że hej.
Dawno tak nie miałam.
Najpierw zbijałam bąki do południa. Potem pojechałam po auto, które M zostawił w centrum (tato nas podrzucił do miasta). Skoczyłam po drodze do biblioteki i warzywniaka po chrzan.
A gdy wróciłam, to zaległam na kanapie z bólem głowy, zażyłam tabletę i przekimałam się do 18:00 ;)
Nie ugotowałam obiadu, nie odkurzyłam, nie zajęłam się dzieckiem.
Nic.
Masakra jakaś.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio spałam w ciągu dnia.
A kiedy już się odmuliłam, to poszłam sobie zrobić kawę do kuchni i mi się ogórki zakisiło przypadkiem.
Dzisiaj też mi się przypadkiem zakisiło kilka słoików. 
Poszłam oddać ciotce - sąsiadce grilla i dostałam reklamówkę ogórków. 
No to co?
W domu pachnie mi wsią.
A ręce jadą mi seksownie czosnkiem i chrzanem. 
Senkju.

A grilla pożyczałam, bo w środę, kiedy to u nas burza za burzą przechodziła, wyprawialiśmy grilla. Dziewięć osób dorosłych i troje dzieci. 
I teraz o Helenie będzie. 
Bo nie zliczę, ile razy w ciągu tygodnia powtarzam, że ją kocham. 
Kocham od dnia, w którym ją poznałam, mimo, że początkowo nie wierzyłam w nią za bardzo.
Teraz jednakże jest najbardziej komplementowaną maszyną jaką przyszło mi używać.
Helena jest wspaniała. I pracowita bardzo. I nigdy nie narzeka...robi swoje i już.
No więc po tym grillu, ona wzięła i te wszystkie talerze, talerzyki, miski, półmiski, lampki, szklanki, kufle, sztućce... no wszystko mi umyła bez szemrania. 2 razy ją załadowałam i po kłopocie.
Mówię Wam, jak nie macie Heleny to wypieprzyć jedną szafkę i wstawiać natychmiast zmywarkę. Znaczy kupić se swoją. Niekoniecznie Helenę. Może być Maria, Zofia, Krystyna.... Samanta, Dżesika... jak tam chcecie. Ja kocham Helenę.
Serio. 
Nic a nic nie żartuję. 
Jak sobie pomyślę, ile czasu spędziłam przy zlewie, kiedy jej nie było, to mnie krew zalewa. 

Więc teraz odbiegnę nieco od tematu zmywania i opowiem Wam jeszcze o Magdalenie.
Otóż Magdalena mieszka dwa domy niżej. Ma jakieś 12-13 lat i w przeciwieństwie do Heleny, jest żywą istotą.
Magdalenę też kocham. 
Popołudniami zabiera ode mnie Gutka i się z nim bawi :D
Fajo, nie?
Magdalena jest w boju wprawiona, bo ma liczne rodzeństwo (ok. sztuk 5 - nie zdołałam do tej pory policzyć, za szybko się przemieszczają ;), przy tym jest przesympatyczna... a jej jedyną wadą jest to, że ciut za wcześnie mi to dziecko odprowadza z powrotem ;)
Ale lepszy rydz niż nic, tak?
No i robi to za free ;)
A jak nie ma Magdaleny, to dom niżej jest Janina. No Janina mogłaby śmiało zostać babcią dla Gutka. Póki co jest panią sąsiadką, spragnioną własnych wnucząt, których jeszcze się nie doczekała. Więc Gutek jest jakby substytutem. Co prawda Janina myli błonnik z błędnikiem i ogólnie czasem głupoty opowiada, ale trudno się mówi. Nie można mieć wszystkiego, tak? Ogólnie jest fajną babką.

Gutek wniebowzięty. Idzie i nie patrzy na nic. I jest git. 

A kilka dni temu było tak...
Klękam przed mieczykami i pielę, Gutek podchodzi i pyta:
G: mamo, co robisz?
Ja: a modlę się nad tymi kwiatkami - odpowiadam mechanicznie
Dziecko klęka koło mnie i
G: w imię Ojca i Syna....

Czy ktoś jeszcze oprócz mnie nosi zegarek na prawej ręce?

Dobra. Zmykam. Wyjeżdżamy na weekend. Czas się spakować.  

21 komentarzy:

  1. Nosiłam zegarek na prawej ręce gdy byłam młoda, ale z czasem doszłam do wniosku że należy płynąć pod prąd mentalnie a nie zewnętrznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co, wciąż i zewnętrznie muszę:)

      A tak poważnie, to na lewej ręce, jako jeszcze dzieciak, dostałam mega - uczulenia od bransoletki. I czekając, aż mi się zagoi (a przy okazji zmieniwszy cały zegarek) przerzuciłam się na prawą rękę :) I już mi tak zostało, bo okazało się, że właściwie tak mi wygodniej i bardziej pod ręką.
      A tak ogólnie, to zegarka nie noszę nałogowo, tylko doraźnie :)

      Usuń
  2. Też nosiłam jako dziecko na prawej ręce. Teraz nie noszę wcale, bo chyba na wszystkie jestem uczulona. Jak denko zegarka jest z jakiejś blaszki (metalu) to mi takie pryszcze wyskakują, że hej ... i bolą. I rany się potem robią brzydkie. No to nie noszę i już. Komórka mi służy za zegarek.

    Ale mnie Gutkiem rozbawiłaś :))) Chwała ci dobra kobieto !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w ogóle napisałam parę dni temu maila do Ciebie !

      Usuń
    2. A widzisz... tu się zgadzam, bo ja też dostałam uczulenia od zegarka, jako dzieciak. Teraz nic mi się nie dzieje, ale nie noszę stale na ręce. Też najczęśćiej posiłkuję się komórką :)

      @ widziałam, przepraszam, zapomniałam odpisać, choć i tak nie będę umiała pomóc, bo nie używam czegoś takiego :)

      Usuń
  3. Ja na lewej ;) tak jak większość społeczeństwa ;] ale za to moja mama na prawej zawsze :D

    Kurcze, miałam pisać kolejną notkę o zbawiennym wpływie zmywarki na moje samopoczucie, ale teraz to juź nie będę się powtarzać ;P Zmywarkę kupiliśmy do tego nowego mieszkania (nigdy wcześniej nie korzystałam z tego sprzętu) i teraz nie wyobrażam sobie bez niej życia. W codziennym funkcjonowaniu sprawdza się świetnie a jak mamy gości to już w ogóle wychwalam ją w niebiosa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przybijam piąteczkę mamie :)

      Post o zmywarce napisz koniecznie. Ja używam swojej od grudnia, więc też niedługo, a w tej chwili nie wyobrażam sobie życia bez niej. To mniej więcej tak jak z pralką. Ręcznie prawie nie zdarza mi się prać i nie chciałabym się przekonywać jak to jest, gdyby mi wszystkie ciuchy przyszło w ten sposób czyścić :-/

      Usuń
  4. Magdaleny to fajne dziewczyny :P

    OdpowiedzUsuń
  5. ja nosiłam na prawej, bo było mi po prostu wygodniej, teraz nie nosze w ogóle, mój ulubiony zegarek utopiły jakiś czas temu Brzdące i niestety nie dało sie go uratować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Nie wiem w czym rzecz z tą lewą ręką, skoro człowiekowi całkiem po drodze z zegarkiem na prawej (a może dlatego, że praworęczna jestem ;)
      No cóż... każdy zegarek ma swoją wytrzymałość :) Mój niby był waterproof, ale nie wytrzymał regularnych wizyt na basenie :)

      PS.
      Witam u siebie, ja już milion razy zbierałam się za komentarz u Ciebie i ciągle coś... ale czytam wszystko, przysięgam! :)

      Usuń
  6. Nie zrobiłaś tych ogórków w nadmiarze? Bo ja chętnie przygarnę słoiczek albo dziesięć ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie, ale gwarantuję Ci, że w okolicach środy będę ich miała zdecydowanie za dużo. Bo wczorajszego wieczoru znalazłam u siebie dwa wielkie pudła z kolejnymi ogórami ;)
      To gdzie mam podesłać?
      :D

      Usuń
    2. no jak to gdzie? do mnie... ;p

      Usuń
  7. Rozłozyła mnie na łopatki Gutkowa modlitwa :) haha
    Ja nie mam Helki,Magdy i Janiny.W sumie te dwie mi obojętne,ale Helena mi się marzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... Helena zdecydowanie podbiła i moje serce najbardziej :)
      Gutek w ogóle daje czadu ostatnio :)

      Usuń
  8. Gutek rewelacja. Jak zawsze :D

    Patrz kurcze, koło mnie żadna taka miła pani nie mieszka. Włącznie z moją kuchnią :(
    Ehhh sprawiedliwość.
    Ty masz 3 i jeszcze ta Ania... a ja żadnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc powtarzać będę: weź i przyjedź. Ja się podzielę. Nie jestem taka, żeby wszystko dla siebie ;)

      Usuń
    2. Ojjj kusisz :)
      Żebyś tylko później nie musiała przepędzać, jak mi się spodoba. A w to nie wątpie :D

      Usuń
  9. Kochana, w końcu zabrałam się za nadrabianie Waszych postów i na początek zaserwowałaś mi nieźły śmiech z rana - dzienks! :-*
    Gutek powalił mnie na kolana! Jest BOSKI!
    I wszystkie te Panie też. Ty to masz życie! ;-D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...