8 maj 2012

MAMA MA! (w rzyci taką politykę;)

Rany, jaki miałam sen. 
Śniło mi się, że nie mam uzupełnionych zeszytów z matematyki i ma być jakiś sprawdzian, i pożyczyłam zeszyt od kolegi z klasy, który miał wszystko kolorowymi długopisami ślicznie napisane i miałam mu oddać na drugi dzień ten zeszyt, ale poszłam na wagary, bo bałam się sprawdzianu. I kolega był zły. A potem poszłam na nieswoje ćwiczenia do innej grupy i bałam się, że się wyda.
W ogóle jakiś taki edukacyjny koszmarek. Wiele wątków, wielu ludzi. Ten zeszyt strasznie przeżywałam. 

Widzieliście reklamę w tv? Albo ?
Czy tylko ja zgrzytam zębami na ich widok?
Czy tylko ja żyję w innej rzeczywistości? 
Czy tylko ja w poprzednich latach miałam problem ze żłobkiem / przedszkolem / babcią (a właściwie jej brakiem) / nianią (która zarabia u mnie na wsi min.6zł za godzinę, razy 9 godzin dziennie, razy 20 dni w tygodniu, a niekiedy wymaga opłacenia sobie składek).
Czy tylko ja wraz zakończeniem urlopu wychowawczego, dostanę wypowiedzenie od przyjaznej firmy?
A inne mamy to tylko leżą i pachną zapewne, zamiast harować w pocie czoła, żeby pospłacać kredyty.
Ha-ha-ha-ha-ha-ha.
Normalnie płakać od tego śmiechu mi się chcę :-/
Dobra, już mi lepiej :) Zawsze jak człowiek wyrzuci z siebie to mu raźniej, prawda?
No.
W sumie nie spodziewałam się niczego innego więc o co mi chodzi :)
Gutek dostał się do przedszkola więc chyba nie powinnam narzekać. Co prawda jako ostatni na liście się znalazł (a jako pierwsi złożyliśmy podanie!!! po przesiewie dzieci, które wcześniej chodziły, dzieci samotnych rodziców, dzieci z rodzeństwem i takie tam.... decyduje kolejność zgłoszeń, także drugiego dnia rejestracji byłabym już bez szans). I tak nastał cud i od września będziemy mieć przedszkolaka pełną gębą. 

Sobotnie zajęcia też wyglądają już zdecydowanie lepiej, bo rodzice zostali miesiąc temu poproszeni o opuszczenie sali, także dzieciaki zostają same. Za pierwszym razem Gutek sprawdził ze dwa razy czy czekam na korytarzu, a ostatnio kazał mi wyjść: mamo, idź już sobie na kawę. No to poszłam. Bo co tak będę siedzieć i się stresować.

Dobra, lecę, bo mama ma obiad do ugotowania i garderobę do posprzątania i sypialnie do zmierzenia, bo trza się w końcu za nią wziąć i w ogóle... mama ma trochę pracy mimo, że zbija bąki na wychowawczym. Jeszcze.
Ole! :)

PS.1. Na pytania z ostatniego posta odpowiem hurtem. Także cierpliwości :)
PS.2. Coś mało ich :)
PS.3. Nie powiem, że liczyłam na więcej, bo nie chcę wyjść na nieskromną, ale jednak :)
PS. 4. Dobra, spadam. Pa :)


17 komentarzy:

  1. Myska widziałam te reklamy. Mnie w naszym kraju już nic nie zdziwi...
    I też mi się przez śmiech płakać chce, takie mamy prorodzinne państwo...ehhh

    Super, że z Gutkiem się udało. Ja nie pisałam, wyleciało mi z głowy w trakcie wolnego, ale mój Natan też się dostał, a myślałam już, że nic z tego nie będzie. Będziemy przeżywały ten wrzesień razem ;p

    Pytań ode mnie jeszcze nie ma, ale będą. Nie martw się, z tymi też Ci się trochę zejdzie. U mnie też niby sporo do 50 brakuje, ale ogarnąć wszystkie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łaaaa
      czyżby bloger się poprawił??? Widać godzinę według naszego czasu :)

      Usuń
    2. łoooo, godziny faktycznie się poprawiły przy komentarzach... łoooo :) Gdybyś nie napisała to pewnie bym nawet nie zauważyła :D

      Poważnie Twój Natan też się dostał do przedszkola? Ale fajnie! Będziemy mgły się wspierać wzajemnie :)

      Prorodzinne państwo ha-ha :)

      Usuń
  2. dżizz widziałam, Jula się do przedszkola nie dostała ale na szczęście za to nasze będziemy od czerwca mniej płacić, więc ciut lepiej. Ale tak czy siak pracuję głownie na przedszkole i kredyt :/ do żłobka państwowego też się nie załapałyśmy, jedna babcia chora a drugiej trzeba było płacić. A po roku od powrotu do pracy usłyszałam do widzenia. Sama radość z polityki prorodzinnej. No i mi się ulało trochę u Ciebie :D a pytania zaraz Ci wrzucę nie jojcz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko z tym ulewaniem. Mnie też się ulało co nieco:)
      To fajnie, że mniej będziecie teraz płacić... zawsze choć trochę w kieszeni zostanie. Jakaś porażka z tymi przedszkolami :-/

      Usuń
  3. Haha :-)))
    Mysiu, Ty to mi ZAWSZE humor poprawisz! :-)
    Ach, ten sen z kolorowymi długopisami... ;-) Może Tobie się powrót na jakieś studia marzy? ;-P

    Reklam nie mogę zobaczyć, bo youtube w pracy zablokowany, ale mogę się tylko domyślać, o czym są... Bo jeśli chodzi o politykę prorodzinną w naszym kraju to nie wiadomo właśnie, czy się śmiać, czy płakać! masakra jakaś!

    Ale jak to? Że Cię zwolnią jak wrócisz? Dlaczego???

    Cieszę się, że Gutek dostał się do przedszkola. Super! :-D

    Co do poprzedniego postu, to pytań na razie rzeczywiście mało, hihi, ale nie martw się, wszyscy myślą, jak Ci zaserwują to zobaczysz. Daj im jeszcze trochę czasu. Ja swoje bardzo niedługo wrzucę. :-)

    A co do ogródu, to paznokcie mam podobne (w pracy!!!, nie miałam jeszcze czasu ani siły och "naprawić" bo wczoraj na salsę biegliśmy wieczorem), też się narobiłam. I nie powiem, to jest całkiem przyjemne, choć u nas jest dość męczące, bo ogród warzywny ogroooomny (ale na szczęście więcej ludzi do roboty ;-P). A jaka potem satysfakcja, jak zaczyna rosnąć! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julitka mogą mnie nie zwalniać, ba, nawet mogłabym zająć ciekawsze stanowisko... problem w tym, że musiałabym dojeżdżać 200km w jedną stronę :D
      Dobre, nie?
      Mogłabym się przenieść. Ale po cholerę ja dom budowała, z dzieckiem w domu siedziała, żeby teraz co? widywać tylko w weekendy?
      noł łej! :)
      Już wolę zasilić grono bezrobotnych i szukać czegoś nieco bliżej :)

      Przybijam piątkę za pazurki :)

      Usuń
  4. No nie mogę - godziny rzeczywiście SIĘ NAPRAWIŁY! :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda słów z tymi reklamami, bo opcje mam trzy: 1)tworzyli je sami faceci, 2)kobiety bezdzietne, 3)kobiety i mężczyźni, którym w zajawce wyświetlił się stereotyp.
    Może któraś z Was doda jeszcze jakieś opcje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to taki "syndrom warszawki" czy innego dużego miasta, gdzie zdarzają się firmowe przedszkola, a ludzie dobrze zarabiają...
      Szkoda tylko, że nas - szaraczków to nie dotyczy :-/

      Usuń
  6. Oj rzeczywiście proprodzinną politykę w naszym kraju to my mamy ze ho ho, a już ja coś o tym wiem, ciezarnej zus zasiłek zabiera, w sadzie na sprawe trzeba czekac miesiacami i żyj sobie z cZego chcesz kobieto, powrót do pracy? najlepiej to jakbyś dziecko wzięła ze sobą i posadziła na krzesełku obok- złobki by były niepotrzebne, ty byś z dzieckiem była cały czas no co nie da sie tego połączyć?!
    Mama ma sobie ze wszystkim poradzić sama i nie zawracać du*y państwu.
    Tak czy ineczej Fajnie że Gutek dostał sie do przedszkola;)
    A pytań... u mnie chyba jeszcze mniej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest Stokrotko. Człowiek ma sobie ze wszystkim poradzić i nie zawracać du*py najlepiej. Oczywiście względem państwa obywatel ma spore obowiązki typu składki i podatki, ale co tam...

      Buźka!

      Usuń
  7. Widziałam te reklamy i jako,że w Pl nie mieszkam to się nawet ucieszyłam taką kampanią,bo naiwnie pomyslałam,że coś się w mentalności polskich pracodawców i polityce prorodzinnej zmienia...A może jednak nie będzie tak źle i Twój stołeczek biurowy czeka na Ciebie i długo na nim posiedzisz...Tego Ci życze!A kiedy wracasz do pracy?Fajnie,że Gutek znalazł miejsce w przedszkolu,pewnie rozstanie nie będzie łatwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj Boże wszelkim zmianom w tym kierunku. Ale myślę, że to nie tylko od mentalności one zależą, ale znacznie bardziej od warunków prawnych.
      Sama dwa razy usłyszałam, że kwalifikacje mam bardzo dobre, ale woleliby faceta (mam dość męskie wykształcenie), bo nie ucieknie na żaden urlop, nie będzie latał na zwolnienia na chore dziecko etc. W tej pracy, w której jestem zatrudniona tez mnie pytano czy planuję dzieci, mimo, że takich pytań nikt nie powinien zadawać.
      Stołeczek mój osobisty już jest zajęty nową pracownicą :)
      Rozstanie pewnie nie będzie łatwe.... szczególnie dla mnie :)

      Usuń
    2. A jeszcze zapomniałam napisać, ze są kobiety, które bardzo chciałyby ten wczesny wiek dziecka spędzić z nim właśnie i też powinny mieć ku temu sprzyjające warunki, a nie robić za kury, zacofańce, leniwce, papki we łbie i inne takie... bo stereotyp matki z dzieckiem też jest utarty mentalnie i niekoniecznie zgodny z faktycznym.

      Usuń
  8. jak mówili w wiadomościach, że jest matura z matmy to mi się też śnił koszmarek - że się guzdrałam w domu z kąpaniem, makijażem, układaniem włosów i się przez to spóźniłam...
    Zu też dostała się do przedszkola! u nas nie ma znaczenia kolejnośc zgłoszeń, ale za to jest boski system punktowy. jak dziecko jest wychowywane przez samotną matkę to na starcie ma 5000 punktów, jak ma obowiązek przedszkolny to 12 000, jak jest z rodziny zastępczej czy objętej kuratorek to 7000, Zu dostała punkty w kategorii pracujący rodzice (jakieś 15) i czterolatka (jakieś 5) więc nie wiem jaki to cud, ale cud! (normalnie liczyłaby się jeszcze kontynuacja, ale ja ją przenoszę do nowego przedszkola, więc kicha...)
    a teraz się odmeldowuję bo oczywiście MAMA MA w ciul roboty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, żeby tak na własną maturę się spóźniać, no wiesz! :)
      To fajnie, że Zu się dostała :) Widać dwa cudy nastąpiły :)
      Miłego dnia Mamie życzę :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...