12 kwi 2012

WRÓCIŁAM (w spodniach i rękawiczkach)

Jak wyjechaliśmy w niedzielę przed południem tak wróciliśmy dopiero wczoraj. 
Najpierw obiad u moich rodziców, potem do babci mojej kochanej... potem wpadliśmy w sumie tylko  spakować torbę i przespać się, bo w poniedziałek sruu w świętokrzyskie do teściów. I było nawet fajnie. 
To nie są ćwiczenia.
Naprawdę było fajnie.
Trochę mi teściowa zalazła za skórę na koniec, bo znowu soliła głupoty do dziecka, ale staram się o tym nie myśleć i nie zacierać dobrego wrażenia ;)

Powiem Wam w sekrecie, że mam jedno takie małe marzenie, ażeby się zważyć.
Przez ostatnie trzy dni dzielnie pracowałam przy stole, coby sobie przysposobić ze dwa dodatkowe kilogramy.
No i nie wiem.
Nie mam wagi.
Ważyłam się specjalnie tydzień temu u rodziców i jutro znowu muszę do nich śmignąć, żeby sprawdzić. A nuż, widelec, łyżka jakiś dodatkowy kilogram się mi zalągł. Trzymać no kciuki proszę. Bo u mnie wszelkie zmiany in plus mile widziane.

Poza tym co?
Zapomniałam sobie w Wielkanoc o spódnicy.
No co?
Każdemu się może zdarzyć, prawda?
Wzięłam i włożyłam wszystko - rajstopy, bluzkę, drugą bluzkę, płaszcz zimowy, kozaki (wiem, że kwiecień, ale 2 stopnie i śnieg, przede mną szła gorąca rodzinka z siedmiolatką w cienkich rajstopkach, baletkach, cieniuśkiej kurteczce i raz że ją wiatr mało nie porwał, a dwa to jej się te prawie gołe nózie telepały strasznie), no czułam, że mi się ta kurtka strasznie ślizga po tyłku, ale jeszcze nie zajarzyłam, tak?
I zasuwam drugiego kozaka, nie? Zasuwam... i zerkam jeszcze kątem oka (z medycznego punktu widzenia nie posiadam kąta oka, wiem, ale zerkam) i widzę, że spódnica wisi na krześle i myślę sobie... skoro ona jest tam, to co ja mam na tyłku?
No i tego...  
W kościele dziki tłum i gorąco straszne.
Jakbym się tak przed księdzem rozsunęła, to by były dopiero jaja, co?
Picusia-damusia w samych rajtkach. 

Skoro już przy jajach jesteśmy.
Siedzimy u teściów... wiecie... tona jedzenia na stole, kupa ludzi, śmiechy i:
Teść: o matko, schyliłem się i mi mało portki nie strzeliły... by było dopiero...
Ja: noooo... to by były dopiero jaja!
Upss ;)

Wiecie co?
Dziecko mi się zmienia.
No widzę po jego zachowaniu, że jakiś takiś wstydliwy się zrobił. Zobaczy babcię - wstydzi się, zobaczy kuzynkę - wstydzi się. Tak dziwnie. Cieszy się jak dziki osioł, a jednocześnie się chowa za mnie.
Ale to tylko do czasu... bo potem zaczyna gadać. I gada. I gada. I gada.
Non stop i bez przerwy. 
Ja: dobra Gutek, wstajemy - zrywam się z łóżka 
G: ubieramy się? 
Ja: tak. masz tutaj majtusie, spodnie, bluzeczkę - wykładam po kolei dziecku ciuchy na łóżko - te są twoje a tu moje
G: a jak będzie ciepło, to założyś sukieneczkę - dziecko troszczy się o kobieca stronę swej rodzicielki
Ja: co, lubisz jak mama chodzi w spódnicy albo sukience? 
G: no...- zawstydza się chwilowo dziecko, po czym nie dając wyprowadzić się z równowagi, zaskakuje mnie pytaniem   
G: a gdzie masz rękawiczki na cycusie?
Ja: yyyy, jakie rękawiczki?
G: takie co się na cycusie zakłada
Chwila konsternacji
Ja: chodzi ci o to? - i pokazuję dziecku stanik
G: tak
Macie dziewczyny dzisiaj rękawiczki na cycusiach? Macie?

Dobra, kurczaki moje kochane. 
W następnym poście zabawa - będę się uzewnętrzniać co mnie kręci w facetach :)
Tymczasem lecę sobie jakąś kawę siekierę zapodać, bo po długiej nieobecności stolarz ma przyjechać... a mam mu dużo do powiedzenia :)
No.

14 komentarzy:

  1. Rękawicki na cycusie... Dooobre :D

    U nas obowiązywał cycnik. Mały jeszcze nic nie wymyślił. Poczekamy :))

    Święta wesołe. Szkoda jednak, że tym kątem oka, którego nie masz, zauważyłaś tą spódnicę... Dopiero wesoło byłoby :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cycnik też fajny :)
      Ja miałam taką babkę od angielskiego - amerykankę i pytała nas o sklep bieliźniarski, bo chciała sobie kupić biustonosz i nauczyliśmy ją "cyckonosz" i poszła do sklepu i prosiła o cyckonosz :)
      No z tą spódnicą to spoko... jak nie w kościele, to potem u rodziców i u babci byłoby na czym oko zawiesić :)

      Usuń
  2. Tak, tak jak byś spódnicy nie zauważyła to byłoby jeszcze weselej;)
    A rekawiczki na cycusie super;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy dla kogo to weselej :)
      Gutek już wie, że to nie rękawiczki, ale chyba jeszcze nazwy "stanik" czy "biustonosz" nie przyswoił :)

      Usuń
  3. o jak się obśmiałam :D:D dzięki Myso!!! czekam na next post :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekaj, czekaj... bo i tak cię nie ominie ta zabawa, no chyba, że się już podjęłaś, a ja przegapiłam ;)

      Usuń
  4. :-)))
    Jak zwykle poprawiłaś mi humorek. :-D
    Ale miałaś wesoło, no. Ale żeby tak spódnicy... zapomnieć? Co Ty kochana zakochałaś się czy co? ;-P

    Melduję posłusznie, że rękawiczki na cycusiach mam. Na każdym po jednej rękawiczce. Tak jak trzeba. :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tiaaa. zakochałam... we Flaku chyba.... spokojnie filmu nie mogę obejrzeć, bo co gościa pokazują w TV, to M się na mnie gapi czy go widzę :)

      Jest 20:38, melduję, ze rękawiczki z cycusiów najwyższa pora zdjąć :)

      Usuń
  5. Rany Mysko, jakby to było możliwe to dałabym Ci z pięć kilo gratis i byłoby ok.
    Teściowe mają to do siebie, że lubią się wtykać niepytane w wychowywanie dzieci... po długim zastanowieniu dodaję, że nie tylko teściowe. ;)
    A płaszczyk miał z tyłu rozcięcie? ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryanko, gdyby to było możliwe, to ważyłabym z milion kilo, bo większość znanych mi ludzi chce mi coś oddać :) Ale ja i tak z ochotą wiele przygarnę :)
      Płaszczyk bez rozcięcia :) uffff :)

      Usuń
  6. Cóz, Mysko droga, ja w tym roku zapomniałam,że jest Wielkanoc. Znaczy, w Niedziele Palmową pomyslałam, szczerze zadziwiona "Ale czemu Niedziela Palmowa jest dwa tygodnie przed Wielkanocą, skoro zawsze była tydzień?". We wtorek sie zorientowałam... W obliczu czegoś takiego, cóż jest zapomnieć spódnicę zalożyć, pikuś normalnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tych okolicznościach to ja pass Anutku:) Co tam spódnica! :) Ale faktycznie, co ta Niedziela Palmowa sobie wyobraża, żeby tak skakać po kalendarzu? :)

      Usuń
  7. hi hi hi, ja muszę z duma powiedzieć, że właśnie wydobyłam z czeluści szafy o rozmiar większe rękawiczki na cycusie ;-D
    a tutaj jak coś u mnie jest na plus to taka dzika radośc jak u Ciebie z ekstra kilograma :-)
    pozdrawiam poświątecznie kobieto bez kiecki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara z Ciebie :) Nie dość, ze rękawiczki większe, to jeszcze dodatkowe kilogramy! :) Mój gin zawsze się ze mnie śmiał, że jestem jedyną jego pacjentką, która się cieszy że tyje :)
      Buźka!

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...