29 mar 2012

SERIALE

No dobrze, jakiś czas temu krążył w sieci łańcuszek szczęścia dotyczący seriali.
Oczywiście z deczka przetrzymałam temat, ale wiadomo, to tylko po to, żeby uśpić waszą czujność :D

Dzisiaj ni z gruszki ni z pietruszki wyskakuję z zabawą jak klaun z pudełeczka i wołam: tadaaam!

A więc. Macham szybciorem zasady:
  1. Napisz kto Cie otagował
  2. Opublikuj u siebie na blogu logo taga
  3. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali
  4. Zaproś co najmniej 5 innych blogów



Ad. 1.
W zabawie otagowała mnie Galopek (o, tukej!)

Ad.2. Oto ono:


Ad.3. I teraz meritum:

No nie wiedziałam jak się zabrać do tej notki, bo zdawało mi się, że ja w zasadzie nie oglądam żadnych seriali nałogowo. Bardziej od przypadku do przypadku. Gdy włączę TV i trafię to leci i już.
Ale jak tak zaczęłam analizować i pomyślałam trochę, to właściwie uzbierała mi się dość pokaźna lista oglądanych przeze mnie tasiemców.
Aczkolwiek.
Większość seriali nie oglądnęłam w całości. Przerwałam w którymś momencie, zaburzyłam swój rytuał i potem jak domino kolejne odcinki się sypały. Tak miałam z większością tych najbardziej popularnych: Desperatki, Grzesiek House, Chirurdzy, Prison Break i takie tam.
Najwięcej tego badziewia oglądałam w ciąży, kiedy to całe miasto spało, a ja w okolicach drugiej robiłam ping i do piątej jechałam na Comedy Central albo AXN. W ten sposób zaliczyłam Scrubs, Sex and the city i inne takie, co to wszyscy oglądają.
No ale wszystkie te powyższe przerywałam i obawiam się, ze już do nich nie wrócę.
Wciąż powstają nowe seriale… no nie ma czasu na oglądanie za siebie :]

Najbardziej bliskie są mi seriale obyczajowe i te lubię najbardziej. Potem uciekam do kryminałów.

Zawsze, ale to zawsze oglądając jakikolwiek film zwracam uwagę na wnętrza, ubiory i muzykę – to takie moje zboczenie!!!  - podkreślam ten fakt celowo, bo jestem szurnięta na tym punkcie :)

Na palcach jednej ręki wymieniam Wam poniżej seriale, które oglądnęłam w całości. Od pierwszego do ostatniego odcinka. Wszystkie sezony. A także subiektywna ocena według mię ekhem, ekhem.
A więc.

Usta, usta
Źródło tu.

Zaczęło się super. Pierwszy sezon, normalnie siedzieliśmy z M i się brechtaliśmy, aż nam łzy ciekły. Pamiętam, że po kilku pierwszych odcinkach, jeszcze gdzieś klepiąc na Onecie wspominałam, że mam nadzieję, że film się nie popsuje.
Ten serial jest zaszufladkowany jako komedia, niestety z sezonu na sezon coraz mniej śmieszna, coraz bardziej smutna, kontrowersyjna, czasem gorzka. No cóż, takie życie. Do tego doszły kwestie sporne, które mnie z lekka mierziły i te zdrady w kółko i na okrągło, każdy z każdym, prawie jak w modzie na sukces.
Zakończenie – bardzo, bardzo smutne. Płakałam jak mops.
W ogólnym rozrachunku uważam, że to i tak jeden z lepszych polskich seriali (dokładniej brytyjska przeróbka). Wielkie plusy daję za grę facetów, muzykę, zdjęcia i humor.


Przepis na życie
Okropnie sztuczne zdjęcie - źródło
Obecnie leci trzeci sezon serialu i póki co z radością wyczekuję kolejnego odcinka. Akcja może nikogo nie zaskoczy, bo jest przewidywalna dla bólu, ale choćby tylko dla roli Adamczyka i Ostaszewskiej ten serial warto obejrzeć - przeszli samych siebie w tym filmie. W dodatku  czas nam umilają: dowcipkujący i spiskujący emeryci, piękne wnętrza i fantastyczna kuchnia. Póki co jest dobrze.

Prawo Agaty
Agata
Skoro już jesteśmy przy tvn, to wraz z pierwszym odcinkiem zaczęłam oglądać Agatę
Nie przepadam za Dygant, głównie dlatego, że kojarzy mi się jednoznacznie z rolą niani, której do bólu nie znoszę, ale mam tutaj najlepszą okazję, żeby zmienić swój punkt widzenia i się do niej przekonać. 
I póki co, wszystko wskazuje na to, że i tę bohaterkę bardzo polubię. W dodatku gra jeszcze Leszek Lichota, którego za samą gębę lubię i już :)
Realia serialu dla większości oczywiście nierealne, czyli piękni i bogaci z wielkiego miasta – wiem, że poniektórych to razi, osobiście zwisa mi to i powiewa.
Coby nie gadać za dużo, akcja jest ciekawa, ciekawe są sprawy, które prowadzi główna bohaterka (prawniczka), fantastyczne zdjęcia no i ode mnie - tak osobiście - ogromny plus za stroje (Agaty głównie) i piękne wnętrza.

U Pana Boga...
Źródło
Dobra, może i jestem chora, ale za jeden z lepszych polskich seriali to dla mnie u Pana Boga w ogródku i za piecem. Uwielbiam karykaturę polskiej wsi, małomiasteczkowości, uwielbiam muzykę z tego filmu, uwielbiam wschodni akcent, aktora grającego księdza i pana komendanta. Piękne widoki. No szkoda, że już wszystkie odcinki widziałam.

A teraz lecimy na inny kontynent.


Gilmore girls (Kochane kłopoty)
Źródło

Bardzo ciepły serial o przyjaźni matki i córki. Akcja toczy się w małym miasteczku - Stars Hollow, w którym wszyscy mieszkańcy się znają i wiedzą o sobie wszystko.
Matka Lorelai - piękna, niezależna, ale również ciepła i fajna babka prowadzi mały hotel, córka – Rory, jest ambitną uczennicą liceum, a z czasem staje się świetną studentką literatury (o ile mnie pamięć nie myli)
W serialu jest mnóstwo fajnej muzyki, ciepła i humoru.
No i… Luke. Wielki, nieogolony, nieokrzesany – coś co małe myski lubią najbardziej se, se, se :)

Friends (Przyjaciele)
The Best
Muszę przyznać, że bardzo długo nie mogłam zrozumieć fenomenu Przyjaciół. Dopiero gdzieś na III roku studiów mój native kazał nam streścić po jednym odcinku bla bla. Więc ściągnęłam sobie 5 odcinków 9 sezonu m.in. ten w którym jadą na Barbados. I tak sobie je machnęłam kilka razy i się zakochałam. A także odkryłam w czym problem - ten film należy oglądać w oryginale.
To jest jedyny serial, który obejrzałam wielokrotnie, który znam na pamięć i na jakikolwiek odcinek nie trafię w tvn7 to zawsze wiem o co chodzi :)
Dla mnie  - serial nad seriale!

Obecnie również:
Life unexepted (Druga szansa) – dzisiaj oglądnęłam ostatni odcinek drugiego sezonu (ostatniego). Momentami nudnawy. Momentami wzruszający. Innym razem zabawny i śmieszny. Dla mnie serial na plus.
Rush - nie wiem ale coś mnie kręci w australijskich serialach. Oglądałam Córki McLeoda, oglądałam Szkołę  złamanych serc (czasem). Ten akcent, ta pogoda no i nie powiem, ale Australijczycy są jacyś tacy… ładni :) Kobiety i mężczyźni zarówno :) Chociaż nie wiem, nie widziałam na żywo, a telewizja i ze mnie może by zrobiła człowieka.

Ad. 4. 
Komu? Komu? Bo idę do domu!
Królowa Matka? Lilijka? Julitka? (Amishka, już klepnięta?), Maryanka? Linka? Kto chce jeszcze? Bo rozdaję za free. 

Ad. 5.
Nadprogramowy
Uffff :)

25 komentarzy:

  1. Mysko - ja nie za bardzo oglądam seriale, nawet nie wiem czy miałabym o czym w tym temacie pisać, ale jak czas pozwoli - skrobnę cosik - chociaż jeszcze muszę skompilować post o swoich grzeszkach... Może więc aż po Świętach, bo teraz na pewno nie dam rady. Żadnego z seriali, o których piszesz - chyba nie oglądałam - bynajmniej nie w całości - może na wyrywki ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amishko rozumiem, że niektóre osoby mogą mieć problem z zabawą na ten temat:) Ja wolę pisać bardziej o sobie niż zdawać recenzje, bo nie czuję się ekspertem ani od kosmetyków, od filmów tym bardziej :)
      Coś mi się o dziwo nawet uskładało tych filmów, choć część z nich oglądałam już jakiś czas temu.
      Tak więc kochana, może być i po świętach, moze być i na wakacjach, a możesz też odpuścić jak nie czujesz tematu :)

      Usuń
  2. Seriale mówisz...
    Wiesz, że ja - serialohowicz jak popełnie taki post, to będzie tak długi, że nikt go nie przeczyta :)
    I trochę się pewnie zejdzie, zanim powstanie, ale wyzwanie przyjmuje :)
    Buzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie ciekawie, czuję to :)przeczytam cały - słowo harcerza! :)

      Usuń
  3. :D wygrzebałaś się wreszcie z zaległości - gratuluję ;) Mnie kiedyś ktoś też nominował ale się wyłgałam :D Z Twojej listy oglądam - prawo Agaty (póki nie przeniosą pewnie na jakiś dzień "w tygodniu w okolicach 22-giej ;), uwielbiam przyjaciół i oglądałam pierwszy sezon "Przepisu na życie) póki go nie przenieśli na "w tygodniu w okolicach 22-giej) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff - trochę mi zeszło, ale dałam radę :)
      Widzę, że oglądasz seriale jak mój mąż... dopóki go nie przeniosą na "w tygodniu w okolice 22" :) M wstaje po 5 do pracy i pada jak mucha wieczorem :)
      Niby dają te powtórki w sobotę czy niedzielę, tylko kto wtedy siedzi przed ekranem? :]

      Usuń
  4. Z twojego rankingu kojarzę jedynie Usta-Usta i Przyjaciół, hehehe

    A Rodzinki.pl nie oglądasz?
    Bo wydawało mi się, że kiedyś o tym pisałaś.
    Jak go odbierasz?
    Ja wymiękam. Tracę cierpliwość i padam z nóg jak widzę tę umęczoną służącą - która jest podobno matką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Figa, z tą Rodzinką to dałam sobie spokój. Strasznie mnie ten chłystek najstarszy wkurzał. Jak nieraz słyszałam jego teksty i jak się odnosi do rodziców, to miałam ochotę mu w łeb dać. No to co się będę wkurzać? I przestałam oglądać :)
      A umęczona służąca to albo pralkę ładuje, albo zmywarkę - więc też się nie opracuje za bardzo :)

      Usuń
    2. Też tego starszego jakoś strawić nie mogę.
      ale słuchaj: mój ma prawie 12 lat i zaczyna podobnie. I faktycznie działa tylko anielski spokój. Wdawanie się z nim w dyskusję wywołuje obustronną pyskówke a ja się nie dam sprowokować. Nie wiem co jest grane, bo im więcej mu tłumaczę tym bardziej staje okoniem. Więc milczę i to działa. Ale taka mam ochotę pacnąć a dziób, że ręce chowam do kieszeni bo nie wytrzymam.
      Trafiłam w Rodzince na jakiś odcinek kiedy mamusia lata i podaje jedzonko, nadskakuje, sprząta i zastaje totalny bajzel po pobycie Starszego w kuchni i: ona nie zmusza tego smarkacza do posprzątania po sobie. No padłam. Ona powinna mieć aureolę w tym serialu.
      Tyle, że ten serial nie wnosi pozytywnych rozwiązań tylko "uczy" dzieci jak wykorzystywać kobietę w domu. Tak ja to odbieram. To nawet nie jest śmieszne :(

      Usuń
    3. Figa, pyskowania chyba nikt nie uniknie, ale mnie wkurzała taka jego nonszalancja, kompletne lekceważenie tego co rodzice mówią. I faktycznie, chyba też widziałam odcinek, w którym chłopy robią burdel, a mamuśka przychodzi i ręce tylko załamuje. Ja bym tam chyba z kałasznikowem wpadła, zamiast stroić miny :-/
      Ja odebrałam ten serial nie tylko jako brak szacunku dla kobiet (to też), ale w ogóle rodziców.
      W jednym odcinku ten najstarszy nie chciał wyrzucić śmieci (czyli pójść do garażu i wrzucić do kubła - czyli wykonać 10 kroków) I jeszcze kazał sobie za to zapłacić. zapłacili mu. Weeeeź... Ręce opadają.

      Usuń
    4. Sorki, że jeszcze pociągnę wątek: jak mi jakieś tam krótkie migawki tego serialu wpadały do oka to myślałam, że to serial o sporej rodzince z PRZESŁANIEM, morałem, mądry, wyważony, uczący jak radzić sobie z wychowaniem dzieci i małżeństwem - przez lekką i dowcipną formę fabuły serialowej.
      I tak strasznie się rozczarowałam, że aż mi przykro :(
      Rozmawiałam o tym z moją babcią i ona ma identyczne spostrzeżenia.
      To zmykam i już nie przedłużam dyskusji, bo się ciut fest rozwinęła. Hihi :)

      Usuń
    5. No bo dyskusja ciekawa, to i się rozwinęła :)
      My oboje z M na początku byliśmy zachwyceni, by po kilku odcinkach zniesmaczyć się całkiem :-/
      Pozdrowienia dla babci :)

      Usuń
  5. Ja oglądam jedynie Przepis na życie i to w dodatku tylko wtedy jak akurat nie jestem w pracy :) Taka ze mnie ignorantka serialowa :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja się wciągnęłam jeszcze w Agatę i muszę teraz niedzielny wieczór poświęcać na film :)
      Dobrze, że reszta już minęła i mam z głowy :)

      Usuń
  6. Mysiu, ja już też klepnięta tą zabawą byłam i wisi mi od jakiś 2 miesięcy... ;-) Ale sie w końcu zmobilizuję!
    Ty wiesz, że ja też mam schiza i zawsze, zawsze patrzę na wnętrza, stroje i muzykę? ;-)))
    Choć nie zawsze wszystkie trzy razem, bo np. uwielbiam chirurgów, a tam wnętrza i stroje to raczej odpadają, ale za to jaka fabuła! A jaka muzyka!!!
    A z polskich seriali niekwestionowany nr 1 dla mnie to Usta-usta. Nawet mimo tych smutków.
    Prawo Agaty obejrzałam na razie tylko 1 odcinek, ale też mi się podobał, więc będę się starać oglądać.

    Ps. Z tymi Australijczykami mam to samo! Bo oni SĄ jacyś tacy piękni, i tacy... kipiący życiem, no. Może jakbyśmy sobie żyły jak na wakacjach, tzn. przy oceanie, z deską snowboardową przy boku i wiatrem we włosach to też byśmy takie były? ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! No to świetnie. Nie tylko ja mam takie żółwie tempo :)
      No to musimy sobie kiedyś razem oglądnąć jakiś filmek, może w końcu będę miała z kim obgadać kieckę/pokój czy coś jeszcze :)
      Ale nie chirurgów... bo tam faktycznie... szczególnie te stroje - no o kolorach kitlów lekarskich jakoś nie bardzo mi się chce. Albo jak wyglądała sala operacyjna - to też nie bardzo moje klimaty hehe :)

      Coś w tych Australijczykach jest, prawda?
      Ale wiesz, że może w tym tkwi sedno? Że tam to jak na permanentnych wakacjach :)

      Usuń
  7. Krolowa Matka spróbuje, ale musi się pozastanawiać, bo jest serialowym ignorantem. Z przyczyn, które wyłyści w poscie, jak go juz popelni (no, poza "Chirurgami
    ', ale to jest choroba :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. echhhh, ci chirurdzy... :)
      To czekamy na post :) Powody mogą być doprawdy intrygujące, szczególnie cztery :)

      Usuń
  8. A ja już zostałam klepnięta przez Polę. ;) Buziaki. :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tamtą zabawe widziałaś? O siedmiu grzechach?
      Też cię klepnęłam :P

      Usuń
    2. Pewno, że widziałam, nie wiem tylko czy się odważę. ;)

      Usuń
    3. Nie bój boba, ja sama w strachu! :)

      Usuń
  9. Toś mnie Myska oświeciła!!!Ja połowy z tych seriali nie znam nawet ze słyszenia....bom zagraniczna i choć polska tv w doma jest to jak już mam czas i ochote to włączam lokalną i oglądam jakieś poważne programy typu wiadomośći :D żeby wiedzieć co na swiecie się dzieje,bym zupełnie nie wypadła z obiegu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziała pani? :)
      Ja poważnych programów jak na lekarstwo - tak w ramach psychoterapii, bo mnie za bardzo dołowały :)

      U nas ani auta, ani sport :) Dziwak z tego mojego męża :)

      Usuń
  10. A poza tym to u nas na okrętkę leci tvn turbo :/

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...