13 mar 2012

CZASEM SŁOŃCE, CZASEM DESZCZ

Powiem Wam, że im dłużej człowiek zwleka z kolejnym postem tym trudniej się do niego zabrać.
Bo w sumie co? Nic wielkiego się nie działo:)
Moment, analizuję.
Nie, wielkiego nic.

Zapisaliśmy Gutka do przedszkola, takiego normalnego, regularnego, zobaczymy czy się dostanie. Twierdzi, że pójdzie i zostanie bez mamy, a mama po niego później przyjedzie, ale nie wiem. Teorię opanował perfekcyjnie, praktyki się jednak obawiam. I jeszcze kwestię transportu musimy rozwiązać, ale z tym mamy czas do września. Ewentualnie. Bo jest jeszcze opcja, że się nie dostanie. hmmm.

Na tapecie mamy ostatnio "pieski małe dwa". Zawsze w aucie jedziemy z koksem. Ostatnio cali rozśpiewani wpadliśmy do pepco, ciągle nucąc sobie pod nosem, Gutek całkiem głośno, ja po cichu
G: mamo, no śpiewaj ze mną.
Ja: przecież śpiewam
G: ale głośno śpiewaj, nie wstydź się! śmiało!
Tak synku. Otoczenie doceni ;)

Gutek, jako dziecko dwojga inżynierów, zaczął przejawiać zainteresowania w podobnym kierunku i zasypuje nas pytaniami co z czego powstaje i najważniejsze - jak co działa?
Zaczęło się od zmywarki, poprzez mikrofalówkę, odkurzacz, żelazko, piekarnik, obecnie przerabiamy płytę indukcyjną.  Póki co herezji jeszcze nie opowiadam, ale jak zacznie bardziej wnikać, to nie ręczę za siebie. Będę musiała w necie rozkminiać, coby głupot dziecka nie uczyć ;) Na razie Gutek nie docieka czym są mikrofale, cząsteczki wody, czy pole magnetyczne więc ok.
A wczoraj:
G: mamo, polecimy w kosmos?
Ja: w kosmos? ale to trochę daleko
G: to nic... polecimy w kosmos? na księżyc? polecimy?
Ja: no, ale nie mamy rakiety
G: to nic... tata nam zbuduje, taką dużą! – zaradził, dodając po chwili - i plawdziwą!
Także drogi ojcze mojego syna, tekturowy robotkowóz służył jako preludium do prawdziwej techniki! Do roboty!

Słyszałam, ze wiosna do nas idzie. W weekend ma być nawet 20 stopni. Niesamowite, zważywszy na to, że w niedzielę mieliśmy 3 pory roku tu u mnie – śnieg, wiatr, słońce, deszcz… lata tylko zabrakło.
W weekend była u nas siostra M z rodziną swoją i wiecie co?
Okna mi wszystkie umyła.
Znaczy wszystkie na dole, na poddaszu już jej nie pozwoliłam, bo i tak teściowa będzie miała o czym gadać.
No ale co miałam zrobić jak sama chciała? Normalnie jak traktorek zapierdziusiała, kiedy ja sprzątałam po obiedzie. Oni są jednak walnięci na punkcie okien. Bo ja to przekładam zdrowie nad czystością szyb. Umyłam jedno w listopadzie jak się wprowadzaliśmy, po czym zachorowałam, tak? Więc powiedziałałam, noł łej, czekam na min.15 stopni, bo mojej odporności lepiej na próbę nie wystawiać.
Co prawda, ostatnio jak słońce świeciło, to widziałam, znaczy nie widziałam nic co na zewnątrz, bo widać to było tylko szyby.
No więc przyjechała i umyła. Normalnie cały dół, łącznie z garażem i kotłownią. A jaki M zadowolony!
Ktoś chce numer do niej? ;)

Normalnie nie oglądam telewizji śniadaniowej bo mnie z deczka prowadzący irytują, ale wczoraj jak miąchałam kanałami, to w pytaniu na śniadanie moim oczom ukazał się napis w dolnym pasku: reklamy kosmetyków wpędzają kobiety w FLUSTRACJĘ.
Także drogie kobiety, pomijając temat dwudziestolatek reklamujących kremy przeciwzmarszczkowe, nie flustrujcie się, wszystko będzie dobrze, to tylko reklama ;)

PS
Mam zaległe dwie zabawy. Obiecuję, że kiedyś podołam. Ale wczoraj odkryłam, że mam też zaległe maile (w tym jeden z grudnia!!! - sic! byłam pewna że odpisałam :-/). Także pomalutku, powolutku i jakoś podołam. Kiedyś :)

20 komentarzy:

  1. Myszo im bardziej codzienną codzienność opisujesz tym więcej masz do opisania :) A ja bardzo lubię jak piszesz nawet o niczym :D Flustracja świetna, a Gutek nawet jeśli nie od razu to W KOŃCU się przyzwyczai ;) Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę o niczym, bo codzienność za bardzo mnie czasem przytłacza :) Poza tym jak się dzieje COŚ, to się to potem pamięta, a o głupotkach się zapomina... dlatego o nich piszę :)
      Gutek pewnie się przyzwyczai i to ja chyba bardziej panikuję niż on :]

      Usuń
  2. Oj tak. Ja też popadam w flustrację na różnego rodzaju reklamy.
    Na takich dziennikarzy też :)

    Ostatnio głośno było o wpadce tvnowskiej tv śniadaniowej, kiedy puścili na pasku komunikat że "Reni Jusis urodziła cureczkę!".
    Może pytanie na śniadanie chce przebić tvn :))

    A z tą rakietą to nie zazdroszcze M - takie wyzwanie przed Nim synek postawił.... :))
    A jak będziecie lecieli w ten kosmos, to zabierzecie mnie ze sobą? Bo ja bym bardzo chciała :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flustracja czadowa co? Tak samo jak ta cureczka (ze dwa razy kasowałam właśnie, bo napisałam z rozpędu przez "ó" ;) I tak wygląda rzetelność - i tak mniej więcej oceniam telewizję śniadaniową. Można czasem coś wybrać, ale ogólnie jedna walczy z drugą, prowadzący z sobą wzajemnie - to nie dla mnie ;)

      Dam znać jak rakieta będzie gotowa! :)

      Usuń
  3. Jasne, jasne ,,nic wielkiego się nie działo". Codzienność bywa niecodzienna i z tego powodu tak dobrze czyta się Twoje posty. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękować Maryanko, mnie się wydaje, że codzienność nikogo nie obchodzi, a to co się dzieje poza nią akurat nie jest aktualnie fajne dlatego milczę, bo zarzekałam się, że narzekać nie będę ;)

      Usuń
  4. ja poproszę o ten numer do siostry M :-))))
    ja myłam okna na święta i teraz myślę - brać się za nie na wiosnę, czy juz olać bo w grudniu przeprowadzka? nienawidzę mycia okien! błe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ta siostra, to nawet d Ciebie miałaby pewnie bliżej niż do mnie ;)
      Na wiosnę wkręć Skarba w te okna i będzie z głowy :) A jak nie... to i tak nic się nie stanie, najwyżej koło lipca przestaniecie widzieć cokolwiek hihi :)

      Usuń
  5. Czasem słońce,czasem deszcz,jeszcze rzadziej post...:(
    Nie wiem czy Ci Mysko wybacze,bo brakowało Cię okrutnie.
    Jako,że okna masz czyste to się teraz nie będziesz usprawiedliwiać,że nie piszesz bo okna myjesz HaHa!Chwała za taką szwagierkę!!!Ja się flustruje niezaleznie od reklam :(
    Dzisiejsza scenka z toalety uniwersyteckiej z koleżanką w roli głownej:
    Ja: O Suzanna,patrz mam siwego włosa...
    Ona: Nie,dwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, dobra, Ty też nam nie fundujesz tych postów co i rusz :) Ale dzięki kochana, myślałam, że nikt nie zauważył mojej nieobecnością poza dwiema - trzema osobami! :)
      No oknami to się nie wykręcę, najwyżej zasłonami hihi :)
      Włosy luz - zawsze można ufarbować :) Ja sobie nie szukam bo jeszcze bym coś znalazła :)

      Usuń
  6. Tęskniło mi się za Twoimi wpisami Mysko:). Co do okien - no ta szwagierka wymiata!. U mnie ... niania Liliana już sama wyszła z inicjatywą, że mi pomyje ;). I była to dobra wieść dnia.

    I jak? rakieta gotowa? Bo jak tak, to może na Grajewo by przyjęła kurs? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Amishko! Nie chcę się powtarzać, ale myślałam, że nikt nie zauważył :)
      Masz wspaniałą tą nianię!
      Jak już będziemy się gdzieś dalej wybierać, to na pewno uderzymy na G! :)

      Usuń
  7. Czasem słońce czasem deszcz to po indyjsku jest: khabi khushi khabi gham I polecam Ci Mysko ten bollywood film. To jest indyjski hit i ja go obejrzałam jako pierwszy bollu i lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tytuł ewidentnie mi się z filmem skojarzył, choć nie oglądałam... Ale mnie kręci bollywood więc może się skuszę :) Jedynie co, to przeraża mnie długość tego filmu :]

      Usuń
  8. Codzienność jest zwykle najciekawsza, a z małymi dziećmi zdecydowanie nie-codzienna. Podoba mi się u Ciebie i kurcze żałuję, że nie ma mi kto umyć okien, będę musiała sie za to sama wziąć niestety... no chyba, że po konstrukcji rakiety jakiegoś robocika do mycia okien by Twój M. skombinował... ;) pozdrawiam serdecznie i będę do Ciebie zaglądać jeśli się zgodzisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! To jest myśl z tym robocikiem do mycia okien! Genialne!!!
      W codzienności jest jeden fenomen, wydaje się nudna, a po na przykład roku, gdy się do niej wraca, to okazuje się, że fajnie jest wrócić do niej :)
      Zapraszam do dalszej lektury, spróbuję nie zawieść :)

      Usuń
  9. To do mnie ta wiosna coś dojść nie może, za oknem jakaś hmmm...jakby jesień jest...tak szaro...mokro..brrr...
    Okna. Przemilczmy ten temat :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, u mnie wczoraj jesień była... co chwila padało, wiało i w ogóle błeee. Dzisiaj już znacznie lepiej. Jest nadzieja!

      Usuń
  10. I ja do grona flustratek nalezę:)
    A do szwagierki numer mozesz podac:) Trzeba bylo jej pozwolić iść jeszcze na góre, niechby się kobieta rozerwała;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie flustruj się kochana :)
    Jakbym jej pozwoliła iść na górę, to teściowa by gadać nie skończyła. Wystarczy, że ja ich nie myję jak są... nieważne, że pokoje czekają na gładzenie, malowanie, podłogi - okna mają lśnić, nawet tuż przed remontem ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...