7 gru 2011

GŁÓWNIE O ŻONIE SZEFA ;)

Ja wiedziałam.
Ja wiedziałam, że ten dzień musi nadejść ale odkładałam go na bliżej nieopisaną przyszłość. 
Jednakowoż.
Odsłoniłam dzisiaj okno i cóż to moje piękne oczy zobaczyły?
Zamiast trawy mam biały puch.
No dobra - puszek.
Niewiele tego, ale jest.
Z dwojga złego  wolę śnieg niż ciapę... ale... jak sobie pomyślę ile jeszcze przed nami to mi się odechciewa.
Chociaż w zeszłym roku było ciekawiej, bo o ile się nie mylę, to pierwszy śnieg spadł w październiku.
A może się mylę?
Hmmm
Musiałabym M zapytać. Bo zdaje się, że coś tam na budowie się opóźniło przez to. On będzie pamiętał.
Ale czy to wypada dzwonić do pracy męża z taką głupotą?
Chociaż żona mojego szefa dzwoniła do niego ze wszystkim. A bo jej marchewki zabrakło, a to coś wyczytała w gazecie i chciała się podzielić spostrzeżeniami, albo jakąś nową plotkę usłyszała w sklepie. Kilkadziesiąt telefonów dziennie. Nie-do-uwie-rze-nia. Jak tu któryś (któraś) twierdzi, że ma upierdliwą żonę (męża) to musiał(a)by poznać panią Stasię. Serio. 
Dodatkowo, kiedy szef wychodził to ja obsługiwałam jego telefony. Czad ta żona. Kiedy ja odbierałam, to ona rzucała słuchawką... chyba się wstydziła że ZNOWU dzwoni i chyba myślała, że jak się nie przyzna, to ja nie będę wiedzieć, że to ona.
No błagam. Znana z tego była w całym zakładzie. Wszyscy wiedzieli ;)

Poza tym co?
Kichawę chce mi katar rozsadzić.

PS. A jak żony Waszych szefów?
Moja koleżanka opowiadała mi niedawno, że poszła na rozmowę kwalifikacyjną i weszła do pana prezesa, który siedział za biurkiem, a na biurku - nóżka na nóżkę - siedziała jego żona i zadawała pytania, piłując paznokcie, czujecie?

10 komentarzy:

  1. hehehe
    fajna taka pani Stasia :)
    u mnie takich atrakcji brak, szef świeżo "ożeniony", ślub brali w lipcu, póki co młode małżeństwo, więc wszystko przed nimi, no i nami :)
    Jego żona pracuje u nas, ale w zupełnie innym dziale, znam ją jeszcze z czasów zanim cokolwiek wskazywało na to, że będzie jego żona, a on moim szefem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam 2 szefów.

    Boss główny - prezes, poseł, biznesmen, spółdzielca, człowiek po 60-ce, nadal full active, itepe. Rzadko miewam z nim kontakt jako taki. Żona na emeryturce.

    Mój szef bezpośredni zaś - nie ma żony, bo sam jest kobietą. Na dodatek bez męża :).

    Taaa Mysko, ta Pani Stasia to niezły przypadek ha ha. A ta co te paznokcie piłowała - no żesz, co to się może dziać na tym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mojego szef żona to baardzo miła kobieta rzadko do nas wpada i za bardzo nie orientuje się w interesie męża , nie wydzwania często raczej on kilka razy dziennie sprawdza co u niej ;)
    chyba że żona wyczai , że szef jest pod wpływem wtedy nawet nie odbiera telefonów tylko dzwoni do mnie na wywiad w jakim jest stanie ;) a szef lubi oj lubi być pod wpływem

    OdpowiedzUsuń
  4. Może ta z pilnikiem miała predyspozycje do przeprowadzania rozmów kwalifikacyjnych ale ja jako kandydatka do pracy czułabym sie lekceważona przez taką kobietę, która nie patrzy na mnie i nie słucha ze skupieniem. Znając mój niewyparzony język powiedziałabym jej to i pożegnała się.

    Wszystkie żony moich szefów były bardziej obrotne, zorganizowane i zdyscyplinowane. Szef facet jest często tylko na pokaz (wizerunek mężczyzny jako prezesa jednak się lepiej sprzedaje), a firmą zza pleców męża zarządza żona.

    OdpowiedzUsuń
  5. ->LILIJKA - w sumie ona nie była taka zła ;) To nie mnie męczyła hihi :)
    Może jej się w domu nudziło? Bo to taka starsza pani na emeryturze i szukała sobie rozrywek... a jej mąż był całkiem obrotny w pracy, tylko chyba straszny pantofel :)

    ->AMISHKO - Taaak... ja też czytałam o Twojej szefowej i nie mogłam wyjść z podziwu - w pozytywny sposób :)
    Ta od paznokci wymiata - autentycznie byłabym w szoku gdybym zobaczyła coś takiego :) Mam nadzieję, ze to jednak nieczęsty proceder :)

    ->AMELIA - aaa to Ty masz odwrotny przypadek, że to mąż dzwoni do żony :) Ja też zazwyczaj czekam na telefon, chyba że mi się z czymś palić, bo co chłopa będę truła przez cały dzień ;)

    ->FIGA - zdaje się, ze ta moja koleżanka coś jej nawet powiedziała... nie pamiętam co, ale uwagę jej zwróciła. Ta prezesowa to jakaś straszna prostaczka musiała być...ja się nigdy z takim zachowaniem nie spotkałam, ale to myślę może być domena małych firemek do których żony mają swobodny dostęp.
    Ja myślę, że ogólnie nie ma w tym nic złego o ile ta żona to mądra kobieta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No, jakbym zobaczyła taką panią piłującą paznokcie, to nie bardzo wiedziałabym co robić - udawać, że nie widzę (chyba byłoby ciężko), czy strzelić jakieś hasło, że do gabinetu kosmetycznego to ja na później byłam umówiona i chyba coś mi się adresy pomyliły.. ;-P

    A mój szef (mam i szefa i szefową) nie ma żony, za to czasem wydaje się (i takie chodzą pokątne plotki) że może być gejem, ale żaden facet z tego co wiem też do niego nie wydzwania. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ->JULITA - ponoć w każdej plotce jest ziarnko prawdy hihih więc może ten szef to ma jakieś ciągoty do panów :)
    Z tym gabinetem kosmetycznym to utrafiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po pierwsze "łał" co do żony szefa: i tej na biureczku i tej u Ciebie w pracy. Po drugie: mam szefową :) Nie ma żony, ma narzeczonego, więc inna bajka.
    Żart o stolarzu...hmm...ja Cię podziwiam za pozytywne podejście do życia w każdej sytuacji.Też bym tak chciała umieć.
    A co do śniegu, to u nas póki co deszcz ze śniegiem, nic białego (prócz szronu) za oknem nie widać. A w zeszłym roku u nas pażdziernik byl słoneczny i ciepły, i śnieg widzieliśmy chyba w połowie listopada. Też jak pomyślę, że jak spadnie, to będzie tak leżał miesiącami i brrr... lepiej wtedy siedzieć w domu. Ale dzieciaki chociaż będą miały radochę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem kierowniczką żony mojego szefa tak,że za bardzo się nie wybija a ja nie zwracam na nią uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. -> MAMATYGRYSKA - pozytywne nastawienie??? hehe - mój mąż by się uśmiał ;)

    ->SIMERA - porządnie się ustawiłaś hihih :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...