29 gru 2011

O GUTKOWYCH KOMPLEMENTACH

Powiem Wam, że troszku jakbym z mysy przeistaczała się w leniwca. Nie wiem, czy to kwestia pogody, czy końcówki roku, czy coś... ale chętnie zawisłabym sobie głową w dół i przekimała nadchodzące zlodowacenie;) 
*
Idziecie gdzieś na Sylwestra?
Bo u nas zawsze było tak, że gdy mieliśmy wielką ochotę to się jakoś nie składało.
Albo nie było z kim Gutka zostawić...
Albo Gutek właśnie się urodził i nie miałam ochoty w pół zgięta hulać.
A jak było przed Gutkiem to już nawet nie pamiętam ;)
A teraz?
Mamy zaproszenie na domówkę i to z noclegiem dla nas trojga... ale nam się nie chce. Odłożyliśmy w kąt wszelkie zaproszenia i postanowiliśmy sobie spędzić tę noc przed kominkiem, bawiąc się w trójkę, następnie w dwójkę, a na ostatek zostanę zapewne sama z michą popcornu i colą :)
Dla mnie bomba!
Wszak leniwcowywuje się ;)
*
Gutek ma katar. Do tej pory jakoś się nie składało, żeby mój syn nauczył się smarkać nos w chusteczkę, bo albo kataru nie było, albo chęci ze strony dziecka.
No i wczoraj sobie pomyślałam ile można?
Zabrałam się za szkolenie, które nie było długie, ale na pewno zabawne.
Oczywiście zaczęło się od wydmuchiwania ustami zamiast nosem, ale luz. Po demonstracji ze strony mamy, szybko zaczął pojmować sytuację. 
I w końcu Gutek mówi:
G: mamo pokaź jeście laz. Tylko bez chustećki! - zażądało dziecko
Ja nieudolnie demonstruję, uraniając z nosa ździebko zawartości, na co Gutek:
G: mamo, ale maś siupel gile!
Ba!
*
Odkurzam igiełki ze stroików świątecznych. Gdy kończę Gutek przychodzi na zwiady:
G: i cio? skońciłaś odkuziać?
Ja: tak, skończyłam
G: uuuu jak pięknie... Ty mamo jak odkuziś - zachwyca się dziecko - to najlepiej w świecie!
Tiaaa, przynajmniej jedno mi wychodzi ;)

17 komentarzy:

  1. Mysko, taki Sylwester też fajny.
    My od 3 lat chodzimy z grupą znajomych na zorganizowane zabawy i fajnie się bawimy. Dzieciaki z Dziadkami :)

    A jeśli chodzi o odkurzanie, to ja nauczyłam synka, jak był mały, jak się odkurza, że paskami, że dokładnie, że w kątkach trzeba ściągnąć końcówkę, itp, itd. I mój Mały kiedyś tak "odkurza", a miał ze 3-4 lata, a ja Go chwalę, że tak pięknie i zachwycam się. I na koniec pytam, "kto Cię nauczył tak dokładnie odkurzać". (I oczywiście oczekuję odpowiedzi, że mama). A Mały odpowiada "Taty krew" :)))))

    Nic dodać, nic ująć.

    Buziaki Mysko :)

    Sida leniwca znasz?? Rodzinka? :))

    Ada

    OdpowiedzUsuń
  2. Gutek jest wspaniały i wiesz Mysko... przypomina mi naszego Aleksandra z tym komplementowaniem i miłośnictwem. Ostatnio tylko "mamuniu, tatuniu, kocham cię, jak dobrze, że już wróciłaś z tej pracy bo tak długo czekałem" etc.

    Miłe te nasze chłopczyki.

    My też nigdzie nie idziemy. Spędzamy w chałupce we czworo :). Też jestem leniwcem. Zresztą weź tu baluj jak dzieci ranne ptaszki i trza im kroku dotrzymać. A po imprezie to człek by pospał, kacyka poleczył...

    Ewentualnie zapraszamy do nas ;-) hi hi hi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gutek jest cudowny, chyba sie powtarzam, bo juz to kiedyś mówiłam, ale tak jest, no jest naprawde przeuroczy;)

    Ja ide na sylwestra, ale boję się jak to będzie bo w ostatniej chwili złapalismy cokolwiek, nie znam nikogo ( albo całe tłumy bo dosć blisko od domu) i w ogóle nie wiem czy słuszna decyzja z tym sylwkiem;( zwlaszcza z tym moim dołem, ale moze uda mi się choć na chwilę zapomnieć.
    A Twój sylwester bardzo dobry, mi się plany pokrzyżowały, bo jeszcze bedac w ciąży miałam zamiar wlaśnie przy kominku ze Stokrocią posiedziec, ale ktoś inny mnie podsiadł i o.

    OdpowiedzUsuń
  4. A potem w przedszkolu Pani pyta dzieci:
    - Co wasze mamy lubią robić najbardziej?
    A dzieci chórem:
    - SPRZĄTAĆ !


    hihihi

    OdpowiedzUsuń
  5. -> ADO - jak fajnie, że macie znajomych, bo fajnie isć na zorganizowaną imprezę, ale fajnie też jak są jacyś sprawdzeni ludzie :) dla naszych przyjaciół ten rok był bardzo płodny i wielu z nich doczekało się dzieciaczków, a wiadomo jak z dziećmi, to za małe, to chore, to nie ma z kim zostawić ;)

    A odkurzania ja tez Gutka uczę, niech chłopak wie co go czeka później ;) Jemu to z kolei strasznie dużo czasu zajmuje... za bardzo się skupia na jednym miejscu heheh :) Musimy jeszcze poćwiczyć. Ale fajnie tak pozachęcać malucha, ma się później pożytek :D
    Twój synuś sprytnie odpowiedział, nie ma co :)

    A pewnie, że Sid pierwszy mi się kojarzy ze słowem leniwiec :) Takiej rodzinki nawet mysa się nie powstydzi :)


    ->AMISHKO - to prawda... bardzo miło się słucha takich słów od dziecka... tym bardziej, że nie ma się wątpliwości, że to prawda hihih :)
    Taaaak. mnie też zawsze najbardziej zniechęca ten "dzień po" ;) dla dziecka niestety się nie liczy, że ktoś musi leczyć kaczorka, czy z bólem głowy stęka ;)

    My też zapraszamy hihih. Ja jeszcze adresu nie znam :) Chociaż przypuszczam, ze jakbym gdzies pokrążyła po Twojej mieścinie i popytała dobrze, to zaraz by się ktoś znalazł z odpowiedzią :)

    ->STOKROTKO - ja to myślę sobie, ze będziesz się dobrze bawić... bo ja tak zawsze mam, że jak się napalę to potem lipa, a jak tak nie liczę... nie jestem pewna, to potem się dobrze bawię :) Mam nadzieję, że i u Ciebie tak się teraz stanie :)
    I że mała Stokrotka prześpi calutką noc i da się mamie wybawić :D

    ->FIGA - to jeszcze pikuś...Kiedyś byłam świadkiem takiej dyskusji pani przedszkolanki z dzieckiem:
    Pani: powiedz mi kasiu, czym się zajmuje w domu Twoja mama
    No to Kasia wymienia: mama pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy, etc.
    Więc pani: A co robi tata?
    Kasia: tata? eeeeee, tata ogląda telewizję ;)
    To dopiero czad :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myska z tym leniwcem to piąteczke jak nic możemy przybijać. Mnie powoli mija, ale bardzo powoli :)

    Do sylwestra nigdy nie miałam podejścia jak większość. Dla mnie to dzień jak każdy inny. NIGDY nie byłam na żadnym balu sylwestrowym wystrojona w beze, bo na samą myśl słabo mi się robi. Jeśli się już na coś zdecyduję, to tylko ze znajomymi domóweczka. Na ten rok mam w planie wypicie lampki wina, obejrzenia jakiegoś dobrego filmu i grzecznie spać :)

    Gile mnie powaliły, aż mi się pokazał mój własny prywatny :) U nas obowiązuje hasło glut. Jak już jest, to Mały biegnie po chusteczke z krzykiem "gluta mam, gluta"

    OdpowiedzUsuń
  7. ->LILIJKO - no pewnie, że mija.... przechodzi na mnie :)
    Aaaa nie... dla mnie tak imprezy z pompą to tez nie moje klimaty. Ja wolę z najbliższymi (rodzina, przyjaciele;) Plany mamy widzę podobne... dla mnie szmpon do wypicia się mrozi, mąż piwko, a potem lulu ;)
    o! Gluty też fajne... u nas jeszcze "kozucha" jest :) Kiedyś stoję z Gutkiem w kościele, a ten dłubie w nosie i wyciąga zawartość i mówi: mamo, mas koze! nie cicho ;) też spoko ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A wiesz, my też zostajemy w domu, chociaż Elemka ofiarowała zająć się Maczkiem, a imprez dookoła cały rój. Postanowiliśmy zostać w domu. Do dwudziestej w cekinowych czapeczkach wypijemy cały soczek jabłkowy i obejrzymy nasz prywatny pokaz sztucznych ogni, a potem kiedy dziecię polegnie... same przyjemności. :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. "A potem w przedszkolu Pani pyta dzieci:
    - Co wasze mamy lubią robić najbardziej?
    A dzieci chórem:
    - SPRZĄTAĆ" -- jakby nie było przyjemniejszych zajęc, i jeszcze sie wszyscy dziwia ze ukochany ogląda TV a co ma ze soba zrobic?

    OdpowiedzUsuń
  10. ->MARYANKA - no to podobnie jak u nas.... tylko my musimy z dzieckiem zahaczyć jeszcze o pediatrę :-/ A jak dziecko polegnie wieczorkiem to faktycznie... same przyjemności... mam nadzieję ;)

    ->NINKA - przypuszczam, ze gdyby pani zapytała moje dziecko to by odpowiedziało, że mama najbardziej lubi czytać albo gotować.... bo lubię. Sprzątanie, wbrew pozorom jest gdzieś z tyłu ;)
    Przedwczoraj ja odkurzałam, dzisiaj mąż, do tego zmył podłogi, wypucował łazienkę i pościerał kurze, kiedy ja wesoło hasałam z dzieckiem. I nie musiałam go o nic prosić - żeby było jasne.... Więc luz... nikt u nas na kanapie przed tv nie leży...
    A jak jakaś kobieta lubi wykonywać pewne prace za męża i nie może liczyć na jego pomoc, to współczuję, ale się nie bardzo dziwię, jeśli też na to sobie pozwala.
    Nie wiem skąd ten pstryczek z Twojej strony;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadz że Cię ten leniwiec nie ogarnie jak mnie, bo ciężko z nim sobie potem poradzić :)

    Ehhh te nasze Maluchy, mają pomysły :)
    A propo sytuacji kościółkowych, to mi kiedyś Mały dłubał palcem w nosie, jak trzymałam go na rękach, kręciłam głową we wszystkie strony i prosiłam żeby przestał a ten draniec na cały głos się śmiał :) Ja mówie "przestań", od on "dawaj gluta" :) Dziewczyna obok nas śmiała się prawie jak Mały. Teraz nie chodzi z nami do kościoła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ->LILIJKO - wracam do tego swojego komentarza do Ciebie i nie rozumiem co czytam hehe... składnia wspaniała wprost ;) Dobrze, ze Ty mądra kobieta jesteś to sobie jakoś przetłumaczyłaś :)

    Właśnie sobie wyobraziłam tę Waszą scenę z kościoła i tez się w głos śmieję... dzieci są czaderskie :))) Jeszcze mi się przypomniało, jak kiedyś byliśmy na sumie w innej parafii i tam jest taki strasznie sztywny i poważny proboszcz.... i kończy się msza, ksiądz kończy błogosławić, a taki mały bajtek (nie Gutek;) staje na stopniach do ołtarza na przeciwko niego i po zakończeniu mszy na całe gardło krzyczy: "blawo! supel było księdzu!!" Normalnie pół kościoła w ryk :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój Potomek Młodszy "Tata to jest mistrz! Tata to wszystko potrafi! A ty potrafisz tylko dzieci usypiać, nie, mama?"
    No i co robić, mus się pogodzic ze smutna rzeczywistością :)))....

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj Myśka!Znamy się z onetu i tym tropem Cie tutaj wyśledziłam ;) Najlepszośći w NoWym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  15. ->ANUTEK115 - a witam Królową! :)
    Ale wiesz... tak jak mama potrafi usypiać dziecko, to nikt nie potrafi :)))
    Ciekawe kiedy u nas rolę się odwrócą i spadnę z piedestału ;)

    ->SIMERA - no pewnie, że się znamy!! Ty też tutaj?! Ale fajnie!
    Najlepszości!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. myska - to nie był pstryczek, a raczej dywagacja na żarcik Figi, sorki, nie chciałam cie urazić
    pozdrawiam w NOWYM ROKU

    OdpowiedzUsuń
  17. ->NINKA - a to przepraszam... po jednym głupim mailu jestem ostatnio przewrażliwiona.
    Sorki.
    PS... ale trza było jakąś minkę trzasnąć, wtedy bym wiedziała że to żarcik ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...