28 gru 2011

I PO GOŚCIACH

Stół dopiero teraz skończyłam sprzątać.
Wczoraj sił nam zabrakło.
I nawet nie, że się jakoś przeciągnęło wszystko... bo część gości przybyła z małymi dziećmi, co jednak zobowiązuje... tylko poprzednia noc była dla nas koszmarna, więc jak tylko ostatnich gości odwiozłam, to oklapliśmy jak stare baloniki.

Gutek nam się zakochał w doszywanej cioci, pochodzącej z Wenezueli. To nie było nasze pierwsze spotkanie, bo była u nas półtora roku temu i już wtedy mój syn bardzo ją polubił.  A gdy oglądałam z nim nieraz album ze zdjęciami, to piernik od razu leciał na strony, na których była ciocia. I jako jeden z niewielu (również dorosłych) nie miał problemu z zapamiętaniem jej imienia ;)
Tym jednak razem był mocno zawstydzony. Zaczął się przełamywać dopiero późnym wieczorem, kiedy rywalizacji, w postaci innych dzieci się pozbył :)
A gdy rozmawiałam z nim po spotkaniu, to powiedział mi, że bardzo ją kocha. A jakże?! :)

Zauważyłam też zmianę w zachowaniu Gutka co do swoich starszych kuzynów.... a może bardziej w zachowaniu kuzynów do Gutka ;) Mamy dwóch chłopaków o niespełna dwa lata starszych od mojego dziecka, którzy wykorzystywali fakt bycia większymi i silniejszymi, a Gutek, bez wprawy walki o swoje, zawsze był przy nich poszkodowany. Do tej pory było tak, że mój bratanek bił Gutka, podchodził ni z gruszki ni z pietruszki i zaczynał go okładać pięściami, zaś bratanek mojego męża miał zawsze problem z dzieleniem się swoimi zabawkami. Teraz Gutek wzrostem im nie ustępuje... pozostałe różnice dzielące chłopaków też się wyrównują i mimo, że z jednym starszym kuzynem wciąż są na dystans, to z drugim zaczynają się wspólnie bawić... do czasu oczywiście ;) 

Ale wiecie co najlepsze? 
Jedna osoba nie mogła się nadziwić jacy my z M jesteśmy zgrani. Że niby luz blues, a jednak jesteśmy oboje sobie bardzo oddani. Nawet nie wiedziałam... znaczy zapomniałam... ;)
Naprawdę to takie dziwne, że myślimy często o sobie w tym samym momencie? Że dzwonimy do siebie w tym samym momencie? Że gdy chcę sięgnąć po szklankę na wysokiej półce, a on jest obok, to sięgnie pierwszy i mi ją poda? 
Aj tam, aj tam ;)


Dobra, kolejkę musze pomóc dziecku układać bo się wkurzać zaczyna :)

4 komentarze:

  1. Może z tym Waszym zgraniem, jest tak jak pisałaś, że jest z naszą Wigilią - dla nas/Was to oczywiste, że nie można inaczej, a u innych wzbudza zachwyt :-)

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaa i dodałam przepis na piernik pod "piernikową" notką :D

    OdpowiedzUsuń
  3. No i wszystko jasne! Kiedy zobaczyłam godzinę wpisu komentarza pod moim postem to się zdziwiłam i pomyślałam, że to chyba raczej nie z tęsknoty za mną ;), bo ja o tej porze to zwykle śpię jeszcze, ale teraz rozumiem. Obowiązki, ach obowiązki...
    Jedno serce, jedno słowo, jedna dusza- Ci nasi mężowie...

    OdpowiedzUsuń
  4. ->MACIEJKA - wiesz... no może... dla nas to normalne, dla wielu par też... ale znajdą sie też tacy, którzy nie wiedzą o czym piszę - faktycznie! zupełnie jak z Waszą (i naszą też;) Wigilią! :-)
    Przepis na piernik zapisany!

    ->MARYANKA - eeeenooo spoko.... ja już od godziny nie spałam hihi :) Ale stęsknić też się mogłam, tak? ;)
    ...Widzę, że nas więcej takich z małżeńską empatią (czy co to to jest :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...