Jako dziecko często wyjeżdżałam na Śląsk Cieszyński, gdzie spędzałam każdą wolną chwilę oddechu od szkoły... wakacje, ferie, przerwy świąteczne. Ukochane wujostwo, do którego jeździłam przybliżało mi tamtejszą kulturę i obyczaje. Cudowne wspomnienia!
Przedświątecznym rytuałem gospodyń cieszyńskich jest między innymi pieczenie ciasteczek!
Ale jakich?!!!
Cudeńka malutkie o różnych smakach, kształtach, polane czekoladą, polukrowane, z różnymi posypkami, z nadzieniem - czego dusz zapragnie!
Dzisiejszy przepis mam właśnie od jednej z tamtejszych gospodyń.
Przepyszne, pachnące, maślane i kruche.
Obejdę się bez pierników, ale bez tych ciasteczek Świąt dla mnie nie ma! :)
1/2 kg mąki
1 masło
3 żółtka
1 szkl. cukru pudru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Mąkę z proszkiem przesiewamy. Dodajemy pozostałe składniki. Wyrabiamy ciasto, które wstawiamy do lodówki na min. godzinę (może być cała noc;)
Schłodzone ciasto delikatnie podsypujemy mąką i wałkujemy.
Wykrojone wzory kładziemy na blachę wyłożoną papierem i do piekarnika.
Pieczemy ok 8 min w 160st.
Rady na opady:
1. Zachęcam Was do własnej inwencji. Do ciasta można dodać kakao, olejki aromatyzowane, skórkę z pomarańczy - pełna dowolność.
2. Zaletą tych ciastek jest to, że można je piec już na początku grudnia jak i dzień przed Wigilią. W każdym przypadku będą przepyszne... Jedynym zagrożeniem są krążące po domu łakomczuchy :)
3. Z jednej porcji ciasta wychodzi ok 5 blaszek ciasteczek.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz