22 lis 2011

ZALEGŁY WCZORAJSZY I DZISIEJSZY POST

Wczoraj zaczęłam pisać posta. Nie zdążyłam go opublikować, bo  zajęłam się czymś innym i zapomniało mi się potem.
No ale uparłam się, żeby go wkleić.
Więc wklejam.
Uwaga. To już.
Ten mój mąż to sobie tak czasem żartuje ze mnie, że normalnie boki zrywać.
W sobotę krzątając się po naszej nowej norze sobie gadamy o przysłowiowej pupie maryni i nagle słyszę:
M: myska, fajnie, że już w przyszły weekend będziemy tu mieszkać, co???
Ja: yyyyyy co? w jaki przyszły weekend?
Ja naprawdę nie wiem jak on to chce zrobić.
Łóżka co prawda w środę albo czwartek kupimy i to tyle na razie. Kuchnia, łazienka i dwa łóżka w salonie (które kiedyś pójdą do sypialni,  jak się dorobimy podłogi i pomalujemy ściany).
Wsio.
Meble właściwe do salonu, cholera wie, kiedy dojadą.
Schody oczywiście niegotowe jeszcze.
Dzisiaj byliśmy umówieni ze stolarzem na 16:00, siedzieliśmy na budowie do 17:30 i nie przyjechał. Oczywiście jak się dzwoni do niego to albo ma wyłączony telefon, albo się nie zgłasza. Po 19:00 oddzwonił i pytał czy jeszcze przyjedziemy. Tak, kurna, proszę pana, ja nic tylko czekam na sygnał, się zrywam i lecę. 
I tak w kółko.

Koniec wklejki.
Tak było wczoraj.
A dzisiaj?
A dzisiaj jest zupełnie inaczej.

Rano telefon - meble salonowe jadą, będą w piątek, najpóźniej sobotę. Będę miała gdzie majtki czasowo ułożyć. I kilka bluzek najpotrzebniejszych.
Yes.
Ano.
Da.
Oui.
Si.
Taaaak!!!!
Ej, chyba naprawdę się przeprowadzamy.
Więc.
Wrzucam resztę naszych gratów do pudeł. Sprawa jest o tyle utrudniona, że część rzeczy nie jest nasza i musi zostać na mieszkaniu. I się plączę czasem w zeznaniach wysoki sądzie. Dodatkowo mam stałego przeszkadzacza, który jak widzi tylko niezaklejone pudło to na nowo rozsiewa mi po mieszkaniu jego zawartość. 
Alem i tak twarda.
Dzisiaj na przykład zdjęłam ze ścian wszystkie dzieła... aj tam, żadne  van gogi, jakieś rycinki, akwarele, ikonki i krucyfiks sztuk jeden... i utknęłam. 
No raz, że się strasznie łyso zrobiło, a dwa, że dziwnie mi tak pakować święte obrazki.
Właściwie to dla bezpieczeństwa.
Ale żeby tak Pana Jezusa w gazetkę z lidla zawijać?
Nie wiem...

Jest 22:15.
Gutek jeszcze nie śpi. (M tak).
Mały wstał dzisiaj o 10:15 (między czwartą a piątą rano prowadził ożywioną dyskusję ze swoim protoplastą. potem, kiedy M wyszedł było:mama wstajemy? - oł noł synku, jeszcze śpimy i usnął. i odsypiał). O 9:30 poszłam go obudzić, ale tylko odwrócił się tyłem i puścił bąka. Dziwne. 

5 komentarzy:

  1. Mysko, powodzenia w przeprowadzce :)
    Ale fajnie, że to już :)
    Święta w nowym domku.

    Ada

    OdpowiedzUsuń
  2. No, ważne, że te majtki już da się gdzieś upchać ;-). Aż się poczułam na walizkach czytając o tym pakowaniu. Myślę też, że Pan Jezus wytrzyma w gazetce z Lidla. Nie tyle krzywdy ludzkiej zniósł, prawda? Twardy jest i wyrozumiały :).
    Powodzenia w dalszych perypetiach :)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Myska ja tam za tę przeprowadzkę trzymam kciuki i duchem Was wspieram.
    A może jakbyś tak porozwalała majtki po całej chałupie, to by się ten stolarz sprężył i dokończył te schody ;-o)? No jak czytam o nim to mnie krew zalewa i zastanawiam się, jakim cudem facet chodzi żywy po tym świecie. Pogryzłabym jak nic ( ale to ja).
    Pan Jezus się nie obrazi jak Go w te gazetkie zawiniesz. Tylko pamiętaj żeby Go szybko w ważnym miejscu powiesić :-).
    Powodzenia Kochana. Karol(ina).

    OdpowiedzUsuń
  4. ->ADUŚ - dzięki, powodzenie się przyda na pewno. Ja póki co wymiękam jak myślę o logistyce, ale może nie będzie tak źle :)
    Tak... bardzo chcieliśmy być już na Boże Narodzenie w domku, u siebie. Może nawet złamiemy odwieczną tradycję, że Wigilia urządzana jest u moich rodziców. U moich rodziców duży pokój jest mały, a nas cztery pokolenia :)

    ->AMISHA - osszzzz.... pół dnia dzisiaj sobie wbijałam do głowy, żeby dać M chociaż krzyżyk jak będzie jechał na budowę, niech przyczepi i zapomniałam... teraz czytam Twój wpis i się chlastam :-/
    Ale to ładnie ujęłaś o tej krzywdzie...

    ->LINKA - ja to nie wiem czy jak porozwalam swoje majtki to się stolarz spręży czy rozproszy jeszcze bardziej ;) Nie to, ze ja mam samą taką burżujską bieliznę, tylko może jakoś obcy facet na majtki obcej baby to poleci ;)
    Wolę nie ryzykować :)
    Jezuska powieszę jutro... bo naprawdę dziwnie mi go tak trzymać w tej gazecie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, czyli to już naprawdę tuż tuż! To wspaniałe! :-)))
    Z tym Panem Jezusem w gazetce z Lidla to mnie rozwaliłaś... :-D Powieś go, powieś... :-)

    I powodzenia! :-)))

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...