3 lis 2011

O ZASTOJU...

Nie, nie, nie.
Jeszcze się nie przeprowadziłam.
Niestety. Boeingi bez kół lądują, siedmiomiliardowe dziecko się rodzi, a u nas zastój.
Powoli mam dość tego czekania i trwania w zawieszeniu. I wkurzam się, bo niewiele sama mogę zrobić.
Łóżko jeszcze nie dojechało, a na podłodze spać mi się nie uśmiecha… to już nie te lata, że śpiwór i karimata robią za luksus ;)
No i schody się jeszcze nie zrobiły… ale to oczywiste (monotematyczna chyba jestem).
Stolarz mnie tak wkurza, że patrząc ostatnio na niego, miałam ochotę wybić mu i tak już osamotnioną jedynkę. Po co mu jeden ząb? Miałby z głowy całkiem.
Już pomijając jego jamę ustną, chyba bym się wściekła z tak niesłownym chłopem. Jako mąż i ojciec piątki dzieci, powinien być bardziej odpowiedzialny.

No ale dobra.
Na cmentarzu byli?
Byli.  
Ja w sumie dość często odwiedzam znajome kwatery, ale jakoś tak sobie myślę, że strasznie szybko ubywa wolnego miejsca. Poza tym dzień dobry pani Alinko (polonistka, uśmiałaby się, jakby wiedziała, że klepię w klawisze i ktoś to czyta;), dzień dobry panie Jacku (ginekolog, do zobaczenia bardzo niedługo;), dzień dobry ciociu (stomatolog, do zobaczenia w poniedziałek na kontroli;) Przerąbane mieszkać w małym mieście :)  
A teraz łapka do góry, kto jak był dzieckiem maczał palce w gorącym wosku i lepił kulki?

A skoro już przy dzieciach jesteśmy, to byliśmy w tym przedszkolu, tak?
Miałam o tym całego posta sklecić, ale już mi się przeterminowało.
W każdym razie Gutek zakochany.
W tym przedszkolu.
Znaczy się jest dobrze.
Tańczymy, śpiewamy i uczymy się angielskiego. Myślę, że niedługo będę tam zbędna.
Ale wiecie co? Skupić uwagę dziesięciorga maluchów na sobie przez dłuższą chwilę to naprawdę wyzwanie.
A ja chciałam być kiedyś przedszkolanką…
Tiiiaaaa… kątów do rozstawiania by mi zabrakło ;)  
Dobra, lecę obiad robić, bo potem pan Jacek ;)

14 komentarzy:

  1. Ja, ja, ja, jaaaaa lepiłam kulki z wosku. I nie tylko kulki, bo lubiłam nadtapiać i pół świecy i lepiłam z miękkiego wosku całe stada piesków i kotków. W ogóle uwielbiam lepić. Z modeliny, plasteliny, gliny, masy solnej.
    Ulepiłam swego czasu wszystkich muszkieterów, D'artagnana, Julię i jej chusteczkę (pamiętasz taką kreskówkę D'artagnan i trzej muszkieterowie gdzie bohaterami były pieski? rewelacyjna ale możesz nie pamiętac, ona leciała jak ja miałam 6-7 lat).
    W każdym razie ja ulepiłam bohaterów bajki.
    A potem moich przyjaciół z podstawówki.
    A ostatnio to z masy solnej baranka wielkanocnego, kurczaki i pisanki i potem to malowaliśmy plakatówkami z Młodszym.

    Dobrze, że Gutkowi się podoba przedszkole, to znaczy jest bardzo społeczny mimo "czasowego jedynactwa" :))

    A stolarzami się nie przejmuj. Tak niestety wygląda polska rzeczywistość. Chyba ci mówiłam, że moja klientka czeka na kuchnię od lipca? :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Myska ja tż bawiłam się gorącym woskiem....Kulki i takie tam, ale że ja muzyczna jestem, to z plastyką nie bardzo się lubiłyśmy.
    To dobrze, że Gutkowi podoba się w przedszkolu. Będzie chętnie tam chodził.
    Co do stolarza, to ......nic nie będę mówić....Bo to co bym chciała powiedzieć musiałabym ocenzurować, a jak ocenzuruję to nie będę miała nic do powiedzenia.
    Pozdrawiam, Karol(ina).

    OdpowiedzUsuń
  3. No, kiedyś to i znicze były normalne - takie gliniaki - szerokie, otwarte, bez wieczek, że palec łatwo można było włożyć i wyjąć oblepiony woskiem. A teraz lampijony i inne cuda... ech.

    Figa - ja pamiętam te pieski muszkietery. Oglądałam, a jakże!

    A przedszkole Mysko - oby tak dalej. Gutek podrośnie to pewnie rozumu nabierze he he ;-). Żartuję, niech je kocha ile wlezie.

    OdpowiedzUsuń
  4. widzisz, a ja sobie właśnie myślałam, że zajęta układaniem w pięknych, nowych półeczkach i rozpakowywaniem pudeł - nie masz czasu na bloga
    ale Figa ma racje, tak to niestety u nas wygląda :( ogrom cierpliwości potrzeba człowiekowi, tylko skąd jej brać, jak tu już jedną nogą się prawie na swoim mieszka...

    Stolarzowi zęba daruj, taki gargamelowy uśmiech chciałabyś zepsuć? :)

    pod woskowymi kulkami ja również się podpisuje, a nawet woskową piątke przybijam, bo my będąc w podstawówce, robiliśmy z wosku odlew dłoni na przykład, studziliśmy wosk i wylewaliśmy na ręce, a potem odklejaliśmy całą łapke...ehhh głupolki, dobrze ze nikt się wtedy nie poparzył...

    a co do przedszkola to super,
    napawasz mnie optymizmem taką wiadomością, ja swojego urwisa będę prowadzić od grudnia na 5 godz, ma dołączyć do grupy czterolatków i tak się z panią umówiłam, że wyjątkowo go przyjmie, ale musi mieć pełne 3 lata, więc czekamy
    miesiąc niecały został i póki co to ja jestem przerażona, moje dziecko na "przedszkol" się chyba jescze nie nadaje, oj będzie ciężko :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Figa to chyba jakaś artystyczna dusza, żeby takie figurki lepić :)Ja tam kulek nie robiłam, albo nie pamietam, ale paluchy wkladałam do wosku i patyki też maczałam, a jak się taki znicz rozbił - a były to białe gipsowe znicze, to potem i pisać tymi odłamkami się dało jak kredą :) Eh... jak się jest dzieckiem to się we Wszystkich Świętych widzi jednak co innego... w końcu punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, jak to mówią.
    A przedszkolanką też kiedyś chciałam być. Przez taki elementarz, na okładce ktorego byla taka czarnowłosa dziewczynka, która misiom pokazywała lityerki. Szybko mi przeszlo, jak się zaczelam zajmować dziećmi brata ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ej tam, ej tam... to znowu nie taka filozofia skupić maluchy ;-) fajnie, że się Gutkowi tak podoba, u nas na początku to była dzika dzicz... trzymam kciuki za Stolarza i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. No proszszszzzz...ciesz,e się, że nie jestem aż taka stara i ktoś jeszcze poza mną pamięta tą bajkę :))
    A suknię Julii? Normalnie aż mi się łza w oku kręci jak se wspomnę a nie mam żadnej pamiątki - mało kto miał aparat w domu.

    A dzisiaj moje dziecko zachciało lepienia z plasteliny i wykałaczek modeli atomów a wyszła mu arena bokserska i trójwymiarowy model kryształu. Mam prikaz kupienia plasteliny.

    MamaTygryska - masz na myśli elementarz do I klasy, który miał tytuł LITERY ?
    Taki z Dorotką?
    Jeju, ja go gdzieś mam... ale okładka się zmieniała przez pare lat i nie wiem czy później nie było coś o pokazywaniu literek misiom.
    Ja miałam to:
    http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=800434&page=27

    OdpowiedzUsuń
  8. Figa ja się też z tego elementarza uczyłam :-p)!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też pamiętam ten elementarz!!! I ja też lepiłam kulki z wosku, albo druga zabawa to zbieranie różnych kolorów wosku na opuszkach palców.. ;-) A=My to mieliśmy fajnie, a teraz bieda... Wszystkie znicze pozakrywane...

    Super, że Gutkowi się spodobało! :-)

    A stolarz z jednym zębem wymiata! ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. -> FIGA - łoooo laska, to ty widze wymiatałaś z tym lepieniem ;) Ale mnie też to trochę kręci i do tej pory moim marzeniem pozostaje ulepić z gliny/gipsu popiersie kobiece - pojęcia nie mam dlaczego to, ale od dawna mi lata po głowie ten pomysł :) Ja się przymierzam do lepienia z Gutkiem z masy solnej czegoś na choinkę ;) Co do bajki to wiem, że taka była (starsze rodzeństwo;), ale kompletnie nie wiem co sie niej działo:)
    Stolarzem się przejmuję, bo schody miały być w sierpniu - nie były, podpisaliśmy umowę, że do 15 września będą i nie były.... teraz M się wziął za niego i niby robi, codziennie jest coś więcej, ale tak niesłownego człowieka ze świeczką szukać.
    Dobry z niego chłopina i ładnie robi, ale kurde nigdy nie ma pieniędzy nawet na materiał (drewno) i jakieś kredyty ponoć brał. Nie wiem jak on utrzymuje rodzinę, skoro taki kiepski z niego biznesmen :-/
    No i ta świadomość, że można by juz mieszkać, ale nie można... nie z własnej winy...

    ->LINKA - fajnie było z tym woskiem kiedyś, ja to się przestaję dziwić, że dzieci teraz się nudzą... my z rodzeństwem nigdy się nie nudziliśmy na cmentarzu, zawsze było kupę roboty z tymi zniczami :)
    Co do stolarza, to jak będę potrzebowała wsparcia to wiem do kogo uderzyć ;)

    ->AMISHA - a wiesz, ja też troche tęsknię za tymi glinianymi zniczami... teraz to jarmark i meksyk nam się na grobach robi :-/ Już nawet nie mówi się znicze, tylko lampki, albo lampiony... ja to jestem tak zboczona, że zawsze jak robie porządki u dziadków i widzę te oplastikowane cudeńka, to rozbrajam je i zostawiam samo szkło z tym kapelusikiem ;) Okropne-wiem, ale moje poczucie estetyki nie znosi takiej tandety :)
    A to przedszkole to zajęcia tylko sobotnie, bo znalazłam tylko jedno w moim mieście przedszkole, które organizuje zajęcia dla tych nieprzedszkolnych maluchów. Ale lepszy rydz niż nic ;) Coś tam zawsze się nauczy :)

    ->LILIJKA - oj bardzo bym chciała, żeby tak było, ale kurcze czas mi ucieka przez palce, a tu nic się nie posuwa :-/
    Ale było zabawy z tym woskiem :)

    Wiesz, z tym przedszkolem to nie wiem też jakby to było, jakbym Gutka prowadziła dzień w dzień na kilka godzin i szła sobie. U nas są to sobotnie zajęcia. Chodzi do grupy 2,5-wczesne3latki. Trwaja 2 godziny i rodzice mogą być obecni. Pani powiedziała, że jeśli dzieci będą się dobrze zachowywać, to rodzic może sobie iść... więc czekam na ten moment, zobaczymy ile to potrwa :)
    Nie wiem co by było, gdybym miała go zostawić tak na pół dnia samego.
    Ja mam dodatkowo uraz, bo Gutka próbowałam umieścić w żłobku, kiedy chciałam wrócić do pracy i to był koszmar... a do tego fakt, że on ciągle jest ze mną i jest trochę maminsynkiem ;)
    Także teraz te zajęcia traktuję trochę jak hartowanie :)

    -> MAMATYGRYSKA - Ja myślę, że my jako dzieci mieliśmy więcej zajęcia we Wszystkich Świętych i nie umieliśmy się nudzić działając przy zniczach.... teraz jak patrzę na potomstwo w rodzinie to różnie z tym jest ;) ale i lampki teraz nudne, nie trzeba nic przy nich robic, wystarczy odpalić ;)
    Elementarz pamiętam :) Bardzo go lubiłam :)

    ->OLA - z tymi maluchami to chyba kwestia czasu. u nas jest trudniej, bo to tylko raz w tygodniu, a poza tym dzieci są z rodzicami. Może jakby były same, to byłyby grzeczniejsze. Na dziesięcioro tylko 3-4 było w miarę skupione, reszta biegała, szalała i rozpraszała te grzeczne dzieci. Ale to może też zależy od rodziców... ja Gutkowi wcześniej tłumaczyłam co będziemy robić i jak ma się zachowywać no i nagrodą zmotywowałam i na niego podziałało... ale niektóre mamy siedziały i miały gdzieś, że dzieci robią co chcą, chodzą po ścianach i głównie przeszkadzają, a nie były pierwszy raz :-/ kasa wywalona w błoto.

    ->FIGA - ja tez ten elementarz przerabiałam :)

    ->JULITA - nooo, teraz to dzieci się nudzą na cmentarzu bo nie mają w co rąk włożyć :)
    A u nas najczęściej były zawody, kto więcej wosku uzbierał wokół opuszek :) Najgorzej to było pierwszy raz włozyć bo troche parzyło, a potem już leciało :)

    Stolarz wymiata... taka stercząca jedna osamotniona jedynka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurcze, ja to chyba bardziej coś takiego miałam: http://forum.gazeta.pl/forum/w,96921,116145426,,AAAA_Stre_podreczniki_do_podstawowki.html?v=2,(gdzieś w dole strony) a skąd mi się ta dziewczynka z misiami wzięła? Jak znajdę, to wkleję, bo musiało coś takiego być! A jak już przy wspominkach jesteśmy, pamietacie kredki z misiem: http://printo.republika.pl/warszawa/muzeum/kredki.jpg - moje dziecko takimi rysuje, bo znaleźlismy je w szyfladzie u dziadka!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeniu, dziewczyny, aleście mi namieszały w głowie z tymi podręcznikami, bo jestem pewna, że znam oba :) Ale to może wpływ starszego rodzeństwa :)
    MamoTygryska, ja też bym się dała pokroić za misie, że są na okładce :)
    No i kredki z misiem! Klasyka!
    Jak i gumy donald i oranżada w woreczku :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mysa ja też się pogubiłam z tymi podręcznikami ( a jestem jedynaczką więc odpada starsze rodzeństwo). Ale coś się mię kojarzy, że z tego pierwszego elementarza uczyłam się w zerówce, a te od Mamy Tygryska to jakby I klasa podstawówki. Łbem nie ręczę, ale mi się tak ćmi między uszami. Misiowe kredki!!!! Donald!!! Oranżada!!! No łza się w oku kręci. Fajne czasy!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. ->LINKA - dokładnie, łezka w oku się kręci. Fantastyczne dla mnie wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...