8 lis 2011

O FIKUSIE, ŁOBUZIE I INNYCH TAKICH.

Fikus Benjamin w moim salunie postanowił pójść przykładem swoich większych kolegów i zrzuca perfidnie liście na podłogę. W ilościach hurtowych.  Ja rozumiem, że jest jesień i w ogóle… ale do drzewa to mu jeszcze trochę brakuje. Tak sobie przypominam, że to nie jest pierwszy raz, bo kiedy na studiach zrobił mi tego psikusa, był już prawie wylądował na śmietniku. Moja współspaczka krzyknęła NIEEEE, ja się nim zajmę, on nie wierzy w siebie.  I się nim zajęła. Studia skończyłam,  kwiatek wciąż żyje.
Co prawda znowu mu te liście lecą jak szalone… I teraz nie wiem, koleżanka została w Kraku, mam ją ściągnąć czy jak?
Wczoraj na przykład, kiedy M się pytał czy mam coś do wyrzucenia, bo idzie z workiem, to mówię: potrząśnij  tym benjaminem i pozbieraj liście, bo strasznie zrzuca.
I potrząsnął.
Ale jak?!
Normalnie 5 listków na krzyż zostało.
I teraz szukam skutecznych metod przywracania kwiatkom wiary w siebie.
Jakbym nie miała nic innego do roboty.
Lub jakby mi nie trzeba było przywrócić wiary w siebie ;)
*
Klatkę schodową mieliśmy malowaną w zeszłe wakacje. I było ok. Kilka tygodni temu jakiemuś podlotkowi najwyraźniej przeszkadzał porządek oraz czyste ściany i czerwonym (niezmywalnym) markerem raczył strzelić spory autograf tuż przy wejściu:
G: mamo, a cio to?
Ja: aaaa jakiś łobuz popisał ścianę
G: to ci łobuz.
Następnego dnia, schodze z Gutkiem, a ten:
G: o popać, łobuz popisał ścianę…
Ja: no….straszny łobuz
G: teź chcę być takim łobuzem  - dodaje z zadumą
Tiaaaa ;)
*
Poza tym nawiedziłam wczoraj dentystę i normalnie pękłam z dumy. Myślałam, że będzie kupa roboty, bo jak tak liczyłam to mi wychodziło, że nie byłam rok. Po czym się dowiedziałam, że nie było mnie dwa lata (sic!). Na szczęście skończyło się na zdjęciu kamienia z jednej siódemki. Jupppiiii!
Teraz Gutka musze umówić… już ćwiczymy otwieranie szczęki ;)
Będzie cudownie, czuję to… on tak lubi jak mu ktoś zagląda do paszczy… i w ogóle jest taki ufny :-/
*
Dostałam wczoraj takiego Powera do sprzątania, że przewróciłam pół chałupy do góry nogami. Nawet ośmieliłam się zapudłować całą Chmilewską i część Gutkowych bajek, chociaż miały to być ostatnie książki, które wrzucę do pudła. Zostało na półce dosłownie kilka pozycji, których jeszcze nie przeczytałam, kilka gazet, a reszta to Gutkowe bajki wciąż i w kółko czytane. Strasznie pusto się zrobiło :)
*
Schodów wciąż nie mamy. Ani mebli. Będziem spać na podłodze. Trudno. Do końca listopada musimy się wyprowadzić. Joł. 

12 komentarzy:

  1. Nie wiem, co z tymi beniaminami jest, ale kiedy w domu mojej mamy fikus zaczynał gubić liście to wstawiało się go do Jej pokoju na stół blisko okna i ożywał. Nie wiem do tej pory czy magia ludzi czy miejsca?
    A propos schodów może rozważcie kupno drabiny, będzie bez stresu, a jednozębnemu fachowcowi opadnie szczęka? :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. może fikus poczuł się samotny ;) albo czuje że przeprowadzka się zbliża ,do końca listopada jeszcze sporo czasu a spanie na podłodze nie jest złe ;)Myska dasz radę z tą podłogą ;) Przecież nie jesteś stara dupa ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może fikusa musisz poprzytulać, pogadać do niego;)
    A jak Gutek podłapie to on będzie gadał;)
    Cos o fikusie było chyba w filmie "Nie kłam Kochanie" i też Krakowa tam sporo było, ale fikus był w Warszawie;)
    Meble? A po co Wam meble, minimalizm w czytsej postaci, mnie spzrątania będziesz miała bo z mebli to kuzre trzeba wycierać...
    A co do schodów, ja myślę, że ten osławiony fachowiec szykuje Wam niespodzianke i robi schody ruchome i dlatego tyle czasu to trwa....

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też uważam, że fikus poczuł, że nadchodzi przeprowadzka! Jak nic! I on się już obraził na stare kąty i tęsknie wypatruje nowego miejsca. Z tej tęsknoty liście gubi... No chyba, że przypomniała mu się koleżanka... w takim wypadku jak nic musisz go na wycieczkę do Krakowa zabrać! ;-)

    Co tam schody, co tam łóżka, najważniejsze że u siebie w domku będziecie! A spanie na podłodze może być zabawą dla Gutka w szkołę przetrwania.. ;-)

    Ps. Jakoś mi się humor poprawia jak czytam te twoje wpisy. Oby częściej! ;-) Wczoraj nie miałam czasu ale dziś wieczorem mam nadzieję, że odpowiem w końcu na komentarze u siebie i napiszę Wam jak było pięknie!
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie kwiaty kiedyś pieknie rosły aż się koleżanki dziwiły...
    A ja normalnie do kwiatków gadałam. Wycierałam im liście z kurzu i przemawiałam pieszczotliwie. Rosły znakomicie.
    Aż kiedyś atmosfera w domu przestała być fajna, z pierwszym mężem się nie układało i kwiaty jeden po drugim zaczęły padać...
    Teraz nie mam żadnego. Co jeszcze w miarę żyło pooddawałam.
    Wysoki sobie cos tam hoduje na parapecie, jakieś egzotyczne roślinki palmy i bananowca - czekam i zacieram ręce kiedy mu to padnie, bo nie pierwszy raz wystawia mi okropne doniczki na parapet a ja muszę uważac jak kurze wycieram :> więc nie wycieram. A kwiatki po 2 miesiącach zdychają.

    Spać możecie na podłodze na materacu. My tak spaliśmy 5 lat :)) Przynajmniej nic nie skrzypi :)) hihi i nie ma jak zlecieć.
    No a te schody ... pamiętasz jak się włazi po drabinie?
    Gutek jak mniemam będzie zachwycony :))))

    OdpowiedzUsuń
  6. ->DZIEWCZYNY - bo ja chyba powinnam była dokładniej o tych schodach napisać. My nie potrzebujemy drabiny, bo mamy schody wylane z betonu :) I te betoniaki chcemy obłożyć drewnem. Problem nie polega może w samych schodach, tj. stopniach, tylko w barierkach. Bo Gutek jest w stanie samodzielnie wyjść na poddasze, chwila naszej nieuwagi i już jest na górze. A tam sajgon. Nie mamy żadnej barierki zabezpieczającej i łatwo spaść (M raz zleciał i mało się nie zabił, dziękuję, to mi wystarczy :-/). Także podstawa dla mnie to te barierki tak naprawdę. A one będą dopiero wtedy, kiedy będą już schody... a dokładniej stopnie ;) No i te blokady dla dzieci, żeby same nie wychodziły/wchodziły - to też nam stolarz ma zrobić.... tylko coś mu to nie idzie :-/

    ->MARYANKA - ja to nie wiem, ale jak tak sobie myślę, to chyba go przesuszyłam ostatnio, bo zapomniało mi się z tego wszystkiego o kwiatkach i to chyba dlatego się obraził i się rzuca ;) Stoi koło okna i w słonecznym bardzo pokoju. Raczej mu to pasuje... no chyba, że nie podlewam ;)
    Ale coś jest w tym, że do kwiatków trzeba mieć rękę. Ja rękę może i mam... ale do tych ciętych, o doniczkowych zapominam ;)

    ->AMELIA - z tą samotnością to może tak być... mało nas w mieszkaniu ostatnio :) Ja wymyśliłam, że kupimy sobie łóżko do sypialni jeszcze i na tym będziemy koczować ;)

    ->STOKROTKA - ooooo tak! Gutek będzie gadał do kwiatka! To świetny pomysł, buzia mu się nie zamyka, to znajdę mu słuchacza :) Z tym minimalizmem to ok, zgadzam się, pod warunkiem, że mam gdzie majtki trzymać, a na razie lipa ;)
    Schody ruchome???? wooow. To wytrzymam jeszcze kilka dni :)

    ->JULITA - ja wiem, ja wiem! Fikus się przestraszył, bo ma zostać u mojej mamy hihi, nie zamierzam go brać, to pewnie dlatego takie cyrki wyprawia ;)
    CO do spania na podłodze to ja wymiękam ;) To nie na moje plecy ;) Gutek jest w najlepszej sytuacji, bo na dniach M ma mu przywieźć łóżko, które sobie ostatnio sam wybrał w ikei ;) Ale nie zmieścimy się w trójkę na nim ;)
    Koniecznie napisz jak było w Bieszczadach. Może jakaś fotka? :)

    ->FIGA - eeee, u mnie w domu atmosfera wciąż ta sama... to raczej ja i moja ręka jesteśmy winne ;) Mam zamiar mieć w domu 3 kwiatki na krzyż, bo jestem w stanie uśmiercić każdą roślinę doniczkową hihih :)
    Ciekawe jest to, że do ciętych kwiatów mam dar wręcz odwrotny :)
    Po drabinie włażę na razie na strych albo zjeżdżalnie na placu zabaw :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Te sprzątanie totalne to ja widzę większą większość ostatnio naszła ;-).

    Fikus tak ma - u nas też gubi liście co jakiś czas. Rzekłabym, że taka jego natura. Grejpfrut tez ma podobnie.

    Roboty remontowo budowlane Mysko NIGDY nie obchodzą się bez wszelkiej maści większych i mniejszych dramatów. Prawda stara jak świat... Ale trzymam kciuki za realizację bliższą w czasie niż dalszą. Co by Gutek nie wybił ząbków :). A kysz!

    OdpowiedzUsuń
  8. ->AMISHA - z tym sprzątaniem to nie wiem, moze coś w powietrzu, albo co ;)
    O to z tym fikusem to mnie pocieszyłaś, znaczy mam go oszczędzić od śmietnika? :)
    Te kciuki trzymaj bo ja na dwa domy już nie wyrabiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od śmietnika - z daleka. Nie wywalaj kumpla ot tak, że mu opada...ją liście. Ja zawsze mam sentyment i serce ku żyjątkom.

    Wyrobisz jeszcze i na 3 domy kochana, ale siłę miej :).

    PS. Obaj beczą - must go..

    OdpowiedzUsuń
  10. fikusy chyba faktycznie czasami tak mają, przynajmniej moje, co jakiś czas upierzenie zmieniają skubańce... a mnie to tak wkurza - nie nadążam zbierać tych małych listków...

    spanie na podłodze nie jest takie złe, Gutkowi spodoba się na pewno :p

    a power chyba w powietrzu jakiś urzęduje, i dodaje nam skrzydeł do pracy :) chociaż mnie już opuścił, za bardzo eksploatuje mnie w pracy :/

    OdpowiedzUsuń
  11. w takiej pracy nie domowej, tylko pracy-pracy, 8-16 i te sprawy... :)
    ...bo tak napisałam jakoś :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ->AMISHA - fikus na razie stoi, dałam mu szansę i gadam do niego. Nie jest gorzej więc uznaję, że może będzie lepiej ;)

    ->LILIJKA - spoko, zajarzyłam o co chodzi z tą pracą :)
    Czyli uznaję, że fikusy są jak zwierzęta, zmieniają odzienie na zimę, coby nie zmarznąć i waracają do formy :)
    Oby!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...