9 lis 2011

ZDECHŁA MYSA NADAJE Z KUCHNI

Powiem Wam tak.
Siedzę na tej budowie, znaczy w domu i dogorywam. 
Aktualnie próbuję negocjować z moim kręgosłupem coby się jeszcze zmusił i wstał i wrócił do bloku.
Nie chce skubany.
Ale, żeby nie było, że cały dzień tak sobie bimba, to Wam się pochwalę, że przyjechaliśmy rano i wpadłam w amok. 
Najpierw stosowne paliwo, czyli drugie śniadanie, a potem  wzięłam się za okno i mycie szafek. 
Wytachałam ze strychu pudła ze składem kuchennym i zaczęłam nimi żonglować. Szklanki tutaj, kieliszki i lampki za szybę, filiżanki tutaj, a talerze tam. 
Garnki przetestowałam - jeden komplet się nie nadaje, mimo stosownych oznaczeń. 
Trudno. Dam mamie. Tak samo zresztą jak dwie nowiuteńkie patelnie. Przesortowałam połowę pudeł, reszta może jutro *
Ugotowałam obiad, zjedliśmy i nie mam sił.
Żeby nie było - fajnie mi się tutaj robi, znaczy w nowej kuchni. 
Mam póki co problemy  z orientacją, ale myślę, że to chwilowe. 
Ogólnie jest git.
Tylko niech mnie ktoś zawiezie na mieszkanie i wniesie na drugie piętro, co?
(A potem da jeść, wykąpie i ulula;)

Z ostatniej chwili:
G: mamusia, myjeś naczinia?
Ja: tak kochanie.
G: to wlacamy już?
Ja: jeszcze nie. A co? Chcesz już wracać?
G: nie, nie chce. Ja tu mieśkam i nigdzie już nie chcie jechać
No to klops ;) 

* bo ja tak kolekcjonuje różne rzeczy od czasów studenckich. Potem mało nie kupiliśmy z M mieszkania - zaraz po ślubie i wtedy ostatecznie dopukałam z tymi garami. Okazuje się, że niepotrzebnie. Połowa rzeczy teraz nie nada :-/

11 komentarzy:

  1. Kochana, jak pięknie :)
    rozumiem że kuchnia już sprawdzona i w pełni się nadaje do użytku
    wcale się nie dziwie, że taka jesteś zdechła, jak w taki amok pudełkowy wpadłaś

    Gutek się zadomowił, prysznic podobno też już działa, to może pierwsza noc w domu? nawet na podłodze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak mnie zastanawia, po co Wy jeszcze wracacie na to drugie piętro? Gutka rozumiem w całej rozciągłości! :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam jak układałam wszystko w naszej nowej kuchni, jak ja się cieszyłam, jak głaskałam te kieliszki nowiutkie i talerze:) A wyobraź sobie, po pół roku mój mąż przy obiedzie zapytał gdzie jest sól :) Mężczyźni:) Nie dziwię się, że Synuś nie chce do bloku wracac, w nowym domu tyle miejsca do zabawy. pa

    OdpowiedzUsuń
  4. ->LILIJKA - kuchnia po części sprawdzona. Narazie nauczyłam się używać płytę i ekspres. Ciągle zapominam, że mam zmywarkę i lecę do zlewu :)
    Zapomniałam sobie instrukcji do mikrofali i nie wiedziałam jak ją włączyć. Piekarnika jeszcze nie przetestowałam, choć miałam ambitny plan na dzisiaj, bo ponoć na świętego marcina najlepsza gęsina... i miałam zrobić mojemu mężowi. Tylko nigdzie gęsi nie znalazłam ;)
    Obecnie M wykańcza saloon (szpachlowanie, docieranie i malowanie,) a potem tylko mycie i wchodzimy!
    Znaczy jeszcze te schody, bez nich się nie wprowadzę, bo co noc się zrywam, bo śni mi się, że ktoś z poddasza nam spada (najczęściej Gutek). W poniedziałek mają być gotowe. Zobaczymy ;)

    ->MARYANKA - dziewczyny, bo ja naprawdę zaczynam już rozważać tę podłogę, szczególnie jak jestem już u siebie i nie chce mi się wracać ;) Ale niech chociaż farba wywietrzeje ;)

    ->MEG - hihi... no ja też głaskam to całe szkło (M mówi na to skorupy;). Panowie chyba mają to we krwi, że nigdy nie wiedzą gdzie co stoi i wszystkie szafki otwierają w bezsensownym poszukiwaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. i znowu mi komentarz wcieło :)

    napisałam Ci, że z głodu nie padniecie, skoro płyta działa i kawe wypić się da :)
    no i przede wszystkim trzymam kciuki za pana stolarza, co by już żadnej obsuwy nie zaliczył na koniec :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, ja Ci się nie dziwię - ani Gutkowi - że nie chce Wam się do starego domu wracać! To musi być takie piękne uczucie być u siebie, w nowym domu! I teraz ja Ci zazdroszczę! ;-P

    To w jakich okolicach mam następnym razem na kawę zjawić? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też się Gutkowi nie dziwię.
    Kurcze dom to fajna sprawa, przekonuję się o tym za każdym razem u teściów.
    A Ty powinnaś być Chomicką a nie Myską, skoro tak wszystko chomikujesz ;) Ja mam tak znowu, że trudno mi coś wyrzucić, bo "może się kiedyś przydać"...

    OdpowiedzUsuń
  8. ->LILIJKA
    Stolarz systematycznie działa nam na nerwy i pewnie już tak zostanie dopóki nie skończy tych nieszczęsnych schodów. Głupi jakiś, bo jakby zrobił szybko, to szybko dostałby pieniądze i szybko dostałby następne zlecenie na barierki balkonowe ;) A tak lipa....
    Gotuje się super... kawa też pyszna... nie wiem jak ja teraz się rozpuszczalki napiję hihih:)

    ->JULITA - na Podkarpacie na kawę zapraszam :)
    Tak.... dni się wloką, a my już tak bardzo chcielibysmy być u siebie :)

    ->MAMATYGRYSKA - dom to wspaniała sprawa... ale też cała masa obowiązków. Kto nie lubi tyrać fizycznie, a ma dom to ma przerąbane. No chyba że bogacz jakiś, co do każdej roboty sobie kogoś najmuje :)
    faktycznie, może powinnam nick zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurna, Ty się Mysa nie strasz z tym laktatorem, że niby nowe na nowym? :))) Jak możesz się rozstać bez sentymentu z niektórymi skorupami to wystaw w necie i po kłopocie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podkarpacie? To super!!! Wcale nie tak daleko. Kiedyś w takim razie kawka jak nic. Co tam kawka, jakaś butelka wina jak nic!
    Szczęściara z Ciebie, tam jest tak pięknie! :-)))

    OdpowiedzUsuń
  11. ->MARYANKA - no właśnie nie potrafię się rozstać ze starociami bez sentymentu :)
    Strach o laktator już mi przeszedł :) Nie miałabym nic przeciwko jakbym miała znowu użyć ;)

    ->JULITA - a to zapraszam... po drodze chyba będzie:) Przystanek na siku i jedzonko :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...