4 paź 2011

A TO JUŻ PAŹDZIERNIK?

Moja mama ażeby sobie rozrywkę na weekend zapewnić wybrała się z tatą na przejażdżkę rowerową, następnie spadła zeń (z roweru, nie taty;) i złamała rękę, a także potłukła nogę. Prawą tę rękę i nogę… a jest oczywiście praworęczna.
A my byliśmy przez weekend u teściów i pochowaliśmy wczoraj babcię mojego męża. Ja całą mszę pogrzebową przesiedziałam na parkingu, gdyż moje dziecko przechodzi swój pierwszy kryzys wiary i do kościoła nie chciało wejść za żadne skarby świata. Ani prośbą ani groźbą (nie cie!!! boje się!!! będę baldzo niegziećny!!!). Więc patrzyłam jak ten łobuz bawi się w kierowcę i smażyłam się w czerni na słońcu.
Za to teść mi pojechał komplementem, że wsiadam i wysiadam z auta jak jakaś księżna.
A jak?! :)
To, że musiałam to inna sprawa. Bo jak się ciągle nie zrobiło rozpierdaczka w wąskiej spódnicy to co zrobić ;) Trza se  było radzić ;)
Pyk – pupcia, pyk – nóżki, a nie jak w portkach rozkrok i dawaj… tak bez klasy zupełnie…
Poza tym, drogie koleżanki, taka wąska spódnica to świetne ćwiczenie na uda i pupę, mówię wam. Zakładacie taką, do tego obcasy, puszczacie dziecko przodem na kilka metrów, a potem lecicie za nim, znaczy przebieracie nóżkami jak miś duracell, bo ulica blisko – świetne, kilka takich przebieżek i zakwasy gwarantowane… albo szwy w spódnicy popękane;)
 *
Poza tym Gutek ma chrypkę. Wczoraj nie chciał jeść, dzisiaj też niewiele lepiej. Ja chrypki nie mam, ale mam zaatakowany lewy migdał i lewe ucho. Boli kiedy przełykam.
Jemy czosnek i pijemy syrop z cebuli… spoko wykupiłam połowę sklepu z orbitek ;) Trzymajcie kciuki, żeby pomogło.
*
Tak mnie kilka dni temu olśniło, że moje dziecko dorasta.
Jakieś dwa tygodnie temu Gutek zaczął bawić się sam i odganiać mnie od siebie. I trwa to nadal. Obiad się pyrta na gazie, Gutek jeździ po balkonie traktorem, a ja siedzę i coś sobie robię mając wszystko na oku! Wow! To dla mnie nowość! Bo do tej pory nie mogłam nic zrobić bez towarzystwa mojego syna.
Z drugiej strony trochę mi smutno, no bo jak to mamunia już nie potrzebna do wszystkiego?
;)
*
Rozmawiamy sobie z Gutkiem co będzie się dziać w najbliższym czasie, między innymi o przeprowadzce i mówię:
Ja: … a w kuchni tata niedługo podłączy piekarnik i będziemy mogli w końcu piec różne fajne rzeczy
G: a cio piec?
Ja: no… może upieczemy pierniki na choinkę, co? Pomożesz mi wykrawać różne wzorki?
G: yhym… a cio jeście upieciemy?
Ja: no… niedługo będą Twoje urodziny, to może jakiś tort?
G: Tak! Tolt! Ciekoladowy!
Ja: ok, może być i czekoladowy… tylko w jakim kształcie (pytam już bardziej siebie)
G: Mozie siamochodu?
Było nie pytać?
*
Siedzimy na budowie. Ja z M zajęci. Gutek w sumie też (nie wiem jakim cudem, ale on się tam nigdy nie nudzi). Nagle wpada do kuchni i pyta mnie
G: ale będziemy tu mieśkać?
No! To chyba największy problem z głowy :)
*
Dobra mili Państwo. Idę coś łyknąć, jakąś witaminkę albo co… bo jakoś nie mam czasu chorować. I przespać się bo się nie wysypiam ostatnio
M: myska, co ty taka jakaś dziwna? Czemu oczka zaspane?
Ja: a daj spokój, bank dzisiaj z K obrabiałam.
Autentycznie. Planowałam w nocy z siostrą moją rodzoną bank rabować. I w końcu wyszło na to, że zostałam z dziećmi, a ona ubrana w czarny skórzany kombinezon poszła do banku (moje stare liceum) i napad jej się nawet udał. Tylko nie wiem co dalej, bo czekałam na nią z tymi dziećmi, a ona nie wracała i nie wracała… z kasą gdzieś prysła, czy jak?
Nie wiem bo mnie Gutek obudził.
*
Aaaaa, jeszcze jedno. Dziewczyny jakie macie pralki i czy jesteście zadowolone?
Znaczy chodzi mi o markę i czy według was warto?
Moja sąsiadka poleca whirlpool. Dobrze prawi?
Ja mogę powiedzieć z całą stanowczością – nigdy więcej LG :)
Teraz wy… plizzzz… pomóżcie…

29 komentarzy:

  1. W wyborze pralki to nie bedę pomocna, na pewno wiem jedno jak dla mnie musi mieć wyświeltacz na którym mówi ile czasu zajmie jej pranie i jeszcze musi mieć mozliwosć regulowania długości tego prania:) Nie pamiętam jakiem marki była bo uzywałam jej w wynajętym mieskzniu już jakis czas temu ale te udogodnienia były rewelacyjne i jeśli kiedyś będę w końcu dla siebie kupowac to na pewno taką.

    Gutek ma super teksty;)
    Moja siostrzenica też ostatnio zaczęłam gadać jak najęta, ale jak sie nie zapisze od razu to później ucieka....

    Przykro mi z powodu Babci.
    A ze spódnica i szpilkami juz niedługo sobie potrenuje;)
    Zdrówka dla Was i współczuje tego syropu z cebuli ale na pewno pomoze:)

    No a Twoja mama to ma naprawde pomysłowe rozrywki, to juz lepiej jakby jednak z taty spadła, pewnie uszczerbek zdrowiu byłby mniejszy....

    OdpowiedzUsuń
  2. ej no super! Gutek wszedł widzę w piękny okres (Zu ma to od jakiegoś czasu), że najlepszy towarzysz zabaw to on sam! a mamusia kawa i manicure! czasem tylko trochę smutno, ale da się przyzwyczaić ;-D

    a jeśli chodzi o pralkę to my mamy AMICĘ i nawet bym poleciła, mamy ją 8 lat, raz się zepsuła, ale zadzwoniłam do serwisu i przez telefon mi wytłumaczyli jak ją zresetować i się naprawiła (SERIO! ;-)

    ale scena u nas - Skarb w kuchni a ja krzyczę - ej, jaką my mamy pralkę, sprawdź! a on pyta po co, a ja na to, że na blogu znajoma pyta co byśmy polecili, a on: "pralka amica, ale mikroweli to nie polecaj bo własnie się zjebała..."
    i w ten własnie sposób oprócz tv, playstation, kina domowego jeszcze cholerną mikrowele trzeba natychmiast kupić...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieje, ze Myska nie będzie miała mi za złe jak do Oli się odezwę, ale się tek uśmiałąm, ze muszę: Olu, ciekawe czy z takim zapałem Skarb microwelą sie też zajmie jak TV;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myska, ponoć dzieci tak mają, że w pewnym momencie zaczynają bawić się same. I mamunia schodzi w trakcie zabawy na dalszy plan. Piszę o tym chociaż własnych dzieci nie mam, ale widziałam to i owo u kuzynostwa. Więc się nie martw. Przyjdzie czas - będzie rada. A że Gutek dorasta, to sie tylko chwali. Szybciej ten samolot kupi, o!!
    Etap szpilek i kiecki już przerobiłam...Tyle, że nie biegałam jak gejsza za dzieckiem. Miałam wąską kieckę, rozpierdaczek z tyłu niewielki, szpilki do tego i leciałam do autbusu. Wsiadając podciągnęłam delikatnie kieckę co by nogę na stopniu postawić i .....trachhh...Rozpierdaczek z 5 cm, miał 25.....Tak więc wnioski nasuwają się same ( dobrze, że kiecka na podszewce była, to chociaż gołym tyłkiem nie świeciłam).
    Też przerabiałam picie syropu z cebuli. Na szczęście od kilku lat nie wiem co to przeziębienie, czy angina ( którą jako dziecko przechodziłam dwa razy w ciągu roku). Tak więc przesylam moc pozytywnych fluidów, ażebyście się tego zarazka jak najszybciej pozbyli. Buziole, Karol(ina).
    P.S. Następnym razem jak będziesz napadać na bank, to koniecznie współpracownikowi podrzuć gps-a. Będziesz wiedzieć gdzie jest. Wczoraj Steven Segal tak zrobił w filmie [tylko, że on szukał zabójców syna, póżniej dzięki temu gps-owi wszystkich wytłukł z jednego pistoletu (bez przeładowywania, he,he)]. Kochana dał radę on, to i Tobie się uda ;-o)))

    OdpowiedzUsuń
  5. A co do pralki to ja osobiscie polecam whirpoola. Mam od 8 lat, prosta w obsłudze, pokazuje czas prania i nawet "END" jak skończy. Nigdy nie miałam z nią problemów, a do tego proszki typu "Calgon" omijałam ( czyt. zapominałam). No, to by było na tyle. Buziaczki, Karol(ina).

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo swojsko czuję się pośród Twoich zapisków. Nie ma to jak człowiek z poczuciem humoru i dystansem do świata i siebie ;-).

    Gutek jest przemocny w słowach i czynach. Czy on jest Gustaw tak formalnie?

    Co do pralki - ja właśnie też mam whirpoola - chyba już 4 lata. Wersja taka dość prosta ale nigdy (ODPUKAĆ) nie miałam problemów najmniejszego typu. Lubię ten sprzęt i już. Polecam więc. W rodzinie dookoła mają Boscha. Raz jeden u brata się zepsuła (ale na gwarancji), ale tak poza tym to też wszyscy zadowoleni. I są to 2 marki, o których mam pojęcie i raczej za nie ręczę.

    Na przeziębienie to ja ... nie wiem, bo sama z dziećmi się męczyłam. Czosnek na pewno jest cool.

    Ja też do Oli - rozwalił mnie Skarb... LOL!

    OdpowiedzUsuń
  7. -> Stokrotka - no teraz to już mało kiedy można spotkać pralki bez wyświetlacza... tylko im więcej tej elektroniki tym gorzej - ja mam takie odczucia przy używaniu LG. Bo czas pokazywany na pralce jest zakłamany (niby ustawiam na 51 min. a pierze czasem półtorej godziny). Blokada na dziecko (dwa przyciski się wciska jednocześnie) też się zepsuła zanim jeszcze dziecko dorosło do tego, żeby ją odblokować ;) Nie mówiąc o tym, że pralka ma 5 lat, dwa razy grzałkę już wymienialiśmy. A teraz raz załączy się raz nie... kapryśna ta moja pralka.
    I tyle kasy wtedy kosztowała....
    Ale tez mi zalezy, żeby przede wszystkim nie była wielka, ważyła pranie i odmierzała potrzebną do tego ilość wody, i ta regulacja czasu jest bardzo potrzebna...
    Z tym gadaniem to tak jest jak piszesz... mnie też dużo umyka i naprawdę muszę sobie zapisywać, inaczej bym nie zapamiętała ;)
    Tak... mojej mamie na pewno wyszłoby bardziej na zdrowie, gdyby spadła z taty, a nie roweru ;)

    -> Ola - no... ja myślę, ze się dość szybko przyzwyczaję hihi :) z jednej strony człowiek czuje sentyment, z drugiej dumę, co? Ale to fajne!
    Czyli pralka Amica do obejrzenia w sklepie :)
    O ładnie z tą mikrofalą... my mamy taką starą SHARP co ma 22lata.. różnie grzeje, ale grzeje :) Ciekawe jak długo nam nowe sprzęty posłużą... bo jakoś o tej nowoczesnej technice nie mam najlepszego zdania :)

    -> Stokrotka - spoko... ze mną jak z dzieckiem :)

    -> Linka - tym samolotem mnie przekonałaś :) To ja raz prawie świeciłam gołym tyłkiem... bo miałam spódnicę taką półprzezroczystą z ciemną podszewką i jak siedziałam w autobusie to mi się gdzies ta podszewka musiała zeelektryzować i się podciągnęła tak do góry, że ledwo mi pośladki zakrywała... i ide ulicą i się zastanawiam, czemu wszyscy faceci tak się gapią na mnie ;) Jak się przejrzałam w witrynie sklepowej to mało nie padłam... nogi caluśkie było mi widać spod tego przezroczystego materiału... tylko tyłek ledwo przykryty :) Dobrze, ze to była niedziela wcześnie rano i prawie ludzi na ulicy nie było :) Obraziłam się oczywiście na te spódnicę i już jej więcej nie założyłam :)
    Jeniu, to co Ty robisz, ze się nie przeziębiasz? Masz jakiś sposób? Mnie co chwila angina atakuje :-/
    Ten whirlpool mnie autentycznie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. -> Amisha - oooo, musiałyśmy w tym samym czasie pisać komentarz :)
    Gutek to nie Gustaw :) Jak był maleńki, to moja babcia tak od razu na niego "to ci guciu/to ci gutek"... i tak nam się przyjęło :) Chociaż w domu mówimy do niego po imieniu :)
    Z tą pralką... to ja też się już przekonałam, że im więcej tym niekoniecznie lepiej. Mamy LG i się już połowa rzeczy w niej zrąbała... kosztowała jakieś 1800 pięć lat temu, a teraz bym złamanego grosza za nią nie dała :-/
    No trza mieć trochę dystansu bo by człowiek zwariował :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ehh te urwisy i rozmowy z nimi...
    potrafią humor poprawić od razu :)
    fajnie, że Gutek się sam zaczyna bawić, należy się mamusi chwila czasu tylko dla niej :) no prawie "tylko" :p bo z oka spuścić jeszcze niestety nie można
    kciuki trzymam za poprawe i duuuużo zdrówka życze, pogoda teraz chyba taka,że każdy podziębiony, mnie na szczescie też omija długim łukiem, ale chłopaki na zmiane, jeden skończył syropki i kaszel, i zaczął drugi :( ale co robić, trzeba przeczekać, byle do wiosny ;p
    Kochana co do tortu - wyzwanie masz, ale dasz rade z samochodem, wcale nie jest taki trudny, ja piec bardzo lubie, i tez wymyslam chlopakom rozne, za mies dla mężą chrześniaka będę jedyneczke wycinać :) zajrzyj na youtube i znajdziesz film, w którym pani pokazuje jak zrobić taki torcik samochod, wygląda bardzo fajnie, spróbuj... Guter będzie miał mega frajde :)
    hmmm szpileczki mówisz, i wąska spódniczka... jeden z moich ulubionych zestawów, na szczęście jeszcze nie miałam żadnych niefajnych przygód, ale widziałam oczami wyobrazni przygode Linki :) chyba bym tak nie chciała ;p
    a co do pralki, to my mamy jakies 5 lat candy, miałam wątpliwości, ale pan na sklepie był bardzo przekonujący i poki co - odpukać, nic się z nią nie dzieje, taki standard na chwile obecną ma, wazy, dobiera sobie ilosc wody, blokady i inne gadzety których nawet nie użyłam :)
    lilijka

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy kryzys wiary! :))

    Co do prali, to na razie żadnego kryzysu nie ma, bo całkiem nową kupiłam, więc ewentualne ostrzeżenia pojawią się po miesiącu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mastecook BioLine - ładowana od góry - od nowego roku posiadam, nie narzekam.
    Co do Gutka i jego usamodzielnienia się to gratuluję. Nasze Tygrysiątko też ma takie momenty, ale w większości przypadków zaprasza mnie do zabawy. Czy się kiedyś to zmieni? Póki co korzystam z tego czasu, choć czasem utrudnia mi to codzienne obowiązki. Ale my, Mamy, potrafimy sobie tak zorganizować czas, żeby dać radę ze wszystkim ;)
    I na koniec: powrotu do zdrowia dla Mamy życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ->Lilijka - noooo jeszcze trochę i oku się ulży i nie trzeba będzie non stop patrzeć dziecku na ręce ;) I nie będzie już momentów "zaraz, co tam tak cicho?" - bo ja tak zawsze mam... jak zapada chwilowe milczenie u mojego dziecka, to znaczy, ze coś kombinuje. Wczoraj na przykład ciastolonę przez szczebelki w balkonie wyrzucał :-/
    Lilijka, to w razie czego licze na pomoc słowną a propos tego tortu... bo w tak poważnym pieczeniu to nie bardzo mam wprawę:) Filmik nawet widziałam tego czerwonego auta z jakiejś bajki... ale ja nie bardzo lubię te sztuczne polewy... czy lukier.... musze mieć naturalną polewę... najlepiej z czekolady :) I nawet już opracowałam sobie plan, tylko muszę zakupić prostokątną formę z wyjmowanym dnem albo taką otwieraną jak tortownice... masz może jakiś sklep internetowy z takimi cudami? bo u mnie na osiedlu takich dziwactw nie posiadają ;)
    Ok... Candy wpisuję na listę pralek do oglądnięcia.... moja siostra ma i mówi, że niezbyt płucze.... ale ona ma tą ładowaną od góry, a Ty?

    ->Aurora - za miesiąc to ja zamierzam już prać w nowej pralce :) Nawet w proszki się zaopatrzyłam ostatnio :) A z jakiej firmy kupiłaś? :)

    MamaTygryska - zapisuję mastercook.... ja nie jestem do końca przekonana co do tych ładowanych od góry, choć są fajne, bo mało miejsca zajmują. Ale decyzja jeszcze nie podjęta :)
    Tak, ja jestem pełna podziwu dla kobiet za podzielność uwagi :) i dziękuję za życzenia... jest troszeczkę lepiej... troszeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mysko ;) ja w sprawie pralki. Mam electroluxa z time managerem tzn.mogę sobie dowolnie wydłużać lub skracać pranie i wszystko jest jasno i pięknie na wyświetlaczu podane :) Bajerów nie ma wiele, może poza programem do prania jeansów - nie korzystałam póki co. Ale ten model miał to tak o po prostu a mi zależało na tym time managerze, więc jakoś przebolałam ten dodatek w postaci programu dziwnego :D

    Również zdrówka dla mamy życzę!

    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  14. ->Dominika - o!o!o! o takie cuś mi chodzi... żeby sobie regulować samej długość prania, a nie żeby mi maszyna wyznaczała! A długo masz tę pralkę?

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak się zastanawiam czy ja czasem nie jestem najstarsza w tym gronie ...hmm...:))
    No możliwe więc pozwolę sobie powiedzieć coś o pralkach, bo kilka ich miałam. No...3 jeśli chodzi o automaty ale to już coś, bo wcześniej prałam w wirnikowej i wirow3ałam osobno o to była NAJLEPSZA PRALKA, dopierała dokładnie.
    Pierwsza była Privileg, sprowadzona z Niemiec, bardzo prosta w obsłudze ale części do nie nie można było dostać i po 3 latach ją wywaliłam.
    Potem była pralka Brandt i była doskonała. Nie miała żadnego wyświetlacza (kupiona ponad 10 lat temu) ale zużywała bardzo mało wody i prądu. Natomiast grzałka wymieniana co 2 lata, po 5 latach pralka zaczęła się psuć i po 3 naprawie za 150 zł wywaliłam ją i kupiłam Elektrolux (bo ja mam mikrowele z tej firmy i płytę gazową). Perypetie z pralką opisałam w którymś z postów.
    Zastrzeżenia?
    Są.
    Nie ma wyświetlacza (ale nigdy go nie chciałam).
    Nie można ustawić dodatkowego płukania po skończonym cyklu prania - w poprzedniej opralkce jak całkiem skończyła prać czyli wyprała, wypłukała kilka razy i odwirowała to jej włączałam dodatkowe płukanie i dopiero wtedy dolewałam płyn do płukania.
    Obecna pralka funkcję dodatkowego płukania ma ale płucze 3 razy i zużywa na to 42 litry wody.
    Niby ma klasę A ale nie jeśli chodzi o wodę.

    Jak byłam u kuzynki to ona miała jakąś pralkę z wyższej półki i ta pralka miała programtor że ustawiasz czas prania to była świetna sprawa !!! Bo można sobie letnie ubrania tylko odświeżyć jeśli nie sa brudne a trochę przepocone i to w 15 minut !!!
    Bardzo dobra funkcja !
    Żałuję że już wtedy miałam tą nowa pralkę bo napewno bym jej nie kupiła.
    Whirpool chwala sobie znajomi. Mam z tego chłodziarko-zamrażarkę i wczesniej miałam mikrowelę, polecam.

    Warto zeby pralka miała gdzie się da klasę A (energia, woda) i czy jest BLISKO serwis (do mnie serwis od Elektroluxa przyjeżdża do domu ale ma na interwencję bodajże 7 dni!!! kto by czekał z praniem cały tydzień?) i czy musisz pralkę dostarczyć do serwisu czy on do ciebie przyjedzie, czy są w Polsce części łatwo dostępne (grzałka) i czy są strasznie drogie czy nie :)

    Ja bym ci Mysa polecała przeczytac instrukcję obsługi 3 różnych pralek z tej samej półki cenowej i wtedy się zastanowić !

    Acha, jak będziecie kuchnię urządzać to podeślij mi projekt, zrobię ci dobrą ofertę na blaty granitowe :))) (co tam chcesz Star Galaxy, Nero Assoluto, Madura, Kashmir ? - to najpopularniejsze) Montujemy w Krakowie wiec odległość tak specjalnie nie ma znaczenia :)))

    No chyba, ze chcecie posadzki marmurowe, co?
    Breccia Sarda (vel Daino Reale)

    OdpowiedzUsuń
  16. Figa, ja zaliczyłam chyba z 7 pralek ze względu na różne lokalizacje mojego pomieszkiwania podczas studiów... tylko ni cholery nie pamiętam jakich pralek wtedy używałam, bo kto by wtedy zwracał uwagę na to jaka firma :) Wiem tylko, że najbardziej niezawodna była pralka marki polar, której moja mama używała 25 lat :)
    Ale popieram Cię w zupełności co do tego timera, że sobie można samemu ustawić długość prania... to i zużycie wody i energii będzie dla mnie wyznacznikiem. Bo strasznie mi brakuje tej funkcji w obecnej pralce. Czasem chciałabym coś uprać w 90 stopniach to mogę ale najkrótszy czas to 2:15... dla mnie to za długo. Niby mogę na szybkie pranie ustawić - najkrótsze 30min. a czasem tak jak mówisz wystarczy tylko rzeczy włożyć i delikatnie przeprać jeśli były nienoszone, tylko szafą ubrania śmierdzą :) (ja mam taką obsesję... po zimie wyprałam wszystkie czapki, szaliki i rękawiczki i pochowałam... i teraz przed sezonem znowu wszystko prałam bo od razu kichać zaczęłam jak tylko wyciągnęłam z pudeł... więc muszę wszystko prać po dwa razy jak długo nie noszone;)
    Pocieszyłaś mnie z tym Whirlpoolem bo też sporo sprzętu z tej firmy zakupiłam do kuchni :) Zobaczymy jak sie sprawdzi.
    Z instrukcją to świetny pomysł :)
    Laska, z tymi blatami to trza było wcześniej, bo kuchnię już mamy prawie urządzoną... a przynajmniej wszystko już kupione... M teraz sprzęt podłącza i szafki dokręca :) Nie wiem czy u nas takie luksusy byłyby możliwe ze względu na wystrój... bo mnie marmury i granity to do nowoczesnych wnętrz bardziej pasują... albo jakichś ekskluzywnych... a my taki mały wiejski domek budujemy :) No i stać by nas pewnie by nie było... na niewiele zresztą już nas stać - skarbonka się zamyka :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A skąd mogłam wiedzieć że wy juz na etapie meblowania prawie się skończyliście :) hihi
    Jak niedawnno elewacja była to moim skromnym zdaniem teraz czas na wnętrza i tak se mniemałam, że przed Bozym Narodzeniem się wprowadzicie. Bo wiesz...te budowy teraz to jakaś porazka ... znaczy ekipy budowlane się nie wyrabiają. Mam klientke która umowe podpisała na blaty podpisała w maju z realizacja na połowę lipca a parę dni temu wstepnie ustaliłam z nią po raz czwarty nowy termin na te blaty po 15 października :) bo posadzek jeszcze kobita nie ma skończonych i mebli się nie da poskładac. A pomiar do produkcji musi być ze stojących mebli, a nie z projektu. No i myślę, że ona tak jakoś na koniec listopada to może se kogoś do mycia okien najmie i jak dobrze pójdzie to się przed tymi świętami wprowadzi :))

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Myska, ja w sprawie pralki to niewiele pomogę, my mamy Boscha, ale bez wyświetlacza i nie jestem "z nią" od początku, bo pralka jest w tym mieszkaniu dłużej ode mnie, ale wiem, że się nigdy nie psuła.

    Co do Gutka, to jest super. Jak czytam teksty tych waszych pociech to żałuję, że jeszcze ciąży nie jestem... ;-P
    Ale jak mamusia już mu do zabaw nie potrzebna, to mamusia będzie miała więcej czasu, żeby na blogu pisać... ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  19. ja kiedyś moje dziecko zostawiłam na chwile samo - dopoki nie zaczał chodzić był bardzo grzeczny, siedział obłożony zabawki i potrafił tak nawet 2 godz, byliśmy wtedy na etapie szukania samochodu, mąż mój woła mnie na chwile do kompa, poszłam do drugiego pokoju, oglądamy, rozmawiamy, no i po kilku min wracam do Małego, to co zobaczyłam... nie wiedziałam czy mam się śmiać, czy płakać... mine pewnie miałam bezcenną :) jak minął szok to w pierwszej kolejności zdjęcia zaczęłam robić bo - wymazało się moje dzieciątko w kremie, który gdzieś mu się po dywanie przyturlał, cała buzia, brzuszek, rajstopki, zabawki - bo własnie zabawkami wyciągał go z pudełeczka... całe duże opakowanie sudocremu... prałam prawie we wrzątku, żeby sie tego kremu pozbyć... od tamtej pory nie zostaje nawet na chwile sam, więc też czekam na ten odpoczynek dla oka z wytesknieniem ;p
    co do tortu, to ja kupuje takie rzeczy w supermarketach przy większych zakupach, blachy z otwieranym dnem nie mam, mam kilka tortownic, ale poszukaj może na allegro, czasami można fajne rzeczy znaleźć, najlepiej u jednego goscia - jedna przesyłka
    a pomocą chętnie służyć będe - jeśli dam rade :) w listopadzie robie 3 szt, to poprobuje też lukrowe, bo zawsze śmietanowe robie, nie przepadam za takimi słodkimi masami
    praleczke mam normalną, nie lubie tych od góry pakowanych, nigdy takiej pod uwage nie brałam, jakoś mi nie podchodzą :)
    noooo, ale sobie pozwoliłam miejsca zająć ;p
    buźka, lilijka

    OdpowiedzUsuń
  20. ->Figa - No ekipy to mają zapierdziel.. teraz im się ulży bo zima idzie ;) My trochę fuksa mieliśmy. Znaleźliśmy jednego chłopaka co nam płytki w łazience zrobił, a potem jakoś kontakt się urwał i trza było szukać innego do podłóg i znaleźliśmy - akurat miał tydzień bo coś mu się przesunęło... z tynkiem było podobnie.
    I w końcu wyszło na to, że za jednym zamachem mieliśmy 3 różne ekipy :)
    Teraz w końcu stolarz do schodów przyszedł i robi! ROBI! Widziałam już kawałek!... straszny ściemniacz, ale robi w drewnie pięknie, a trochę się na tym znam, bo z drewnem od dziecka za pan brat jestem :)
    My myślimy się wprowadzić końcem października/początkiem listopada :)

    ->Julita - też słyszałam, że pralki bosha się raczej nie psują...
    Wiesz... poczytaj nas trochę to może akurat Cię najdzie, żeby zajść w ciąże :)
    Z tym pisaniem to nie wiem jak na razie będzie... bo niedługo się przeprowadzamy, a jeszcze strasznie dużo spraw do załatwienia i pół chałupy do spakowania... i rozpakowania potem ;)
    A jeszcze sprzęt trza kupić (min pralkę;) i jakieś meble, żeby było się na czym przespać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. -> Lilijka - aaa spoko z tym miejscem, nie wyznaczam nikomu limitu :)
    A wiesz, ze ja jeszcze chyba na onecie opisywałam podobną historię z sudocremem(chyba z okazji dnia ojca)? Wiem co piszesz z tym praniem, bo to cholerstwo ciężko się z rąk pozbyć, a co dopiero z ciuchów :)
    Taaak....właśnie....allegro :)
    Ostatnio na stronie ikei wyniuchałam stolnicę silikonową!!! Wiesz jak zdębiałam na ten widok? Myślałam, że są tylko drewniane... a tu ryp, taka mata, którą łatwo można wymyć i zwinąć - muszę koniecznie ją kupić i przetestować (nożyk silikonowy też jest w razie gdyby przyszło coś kroić:)
    A co do samego tortu, to ja też nie lubię jak mnie słodycz mdli :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja się musze ratować allegro, do najblizszej ikei mam jakies 180 km :(
    ciesze się jednak, bo podobno na 2013 planują start też w mojej metropolii
    taka stolnica... super :) nie mam żadnej, jakoś tak wyszło, czemu kurcze mam tak daleko? ;p
    torcik - własnie, taki z lukrem, z jednej strony pociąga mnie to co można z niego zrobić, takie cudeńka, ale z drugiej ta słodycz mnie odstrasza :( ale popróbuje, może uda się jakoś zrównoważyć smaki
    lilijka

    OdpowiedzUsuń
  23. No to się pochwaliłam!!!! Wczoraj w pracy zaczął nie krzyż boleć i dostałam lekkich zawrotów głowy. W ciągu dwóch godzin czułam jak mi wszystkie włosy dęba stają, a dreszcze miałam, że ho,ho. Jak wróciłam do domu i zmierzyłam temperaturę to mnie w kanapę wbiło....Jedynie 39,2. Nie wiem skąd, ani nie wiem jak. Tak więc teraz leżę pod kołderką, pocę się ( Herbatka z sokiem malinowym). A mój sposób na niemanie przeziębienia, to ....Ciepło się ubierać. Ja zmarźlak jestem więc ubieram się na cebulkę. lepiej mieć za dużo i zdjąć, niż za mało i zmarznąć. Poza tym taka pogoda, że człowiek nie wie jak się ubrać. Odwołałam już jutrzejszą jazdę i usłyszałam od instruktora: "Ty Też?" Czyli ni ma bata, coś jest w powietrzu. Spadam odpoczywać. Wszystko mnie boli, ale gorączka spadła. Pozdrawiam, Karol(ina).

    OdpowiedzUsuń
  24. -> Lilijka - ja mam jakieś 120km do IKEI i też czekam aż otworzą mi gdzieś bliżej, ale u mnie to dopiero 2014 :-/ A ja niecierpliwa pod tym względem jestem :)
    Wiesz, te torty z lukrem są faktycznie przepiękne.... bardzo mi się podobają bo można cuda z tego wyczarować, tylko mnie trochę mdli na sam widok takiej ilości cukru :) Choć na weselu tym w lipcu co byłam to jadłam właśnie taki z ciemnymi biszkoptami i coś tam z wiśniami było.... i nawet mi smakował ten tort.
    Ale właśnie wpadłam na pomysł, że może jak tak lubisz takie rzeczy robić, to na blogu idealne miejsce żeby się pochwalić robotą i ja będę mogła z czystym sumieniem zgapić przepis :)
    PS... a wiesz, że ja się tak rozpędziłam, że chyba niedługo drugiego bloga zacznę prowadzić? Ze swoimi wytworami :) tylko znowu na odwagę się zbieram :)

    OdpowiedzUsuń
  25. ->Linka - ooo rany... wilka z lasu wywołałam i czuję się niejako odpowiedzialna za Twoją chorobę :-/
    Leż kochana, wypoczywaj, szprycuj się sokiem malinowym i czosnkiem, a ja kciuki będę trzymać....
    mnie przeszło już prawie całkiem, jeszcze trochę gardło czuję, ale to nie to samo co było....

    OdpowiedzUsuń
  26. hehehe
    z moją cierpliwością też różnie bywa, póki co nie potrzebowałam, ale na wiosnę planuje dom do góry nogami przewrócić, i bez ikei pewnie się nie obędzie :) ale ja musze do stolicy w tej sprawie, a straaasznie tego miasta nie lubie :/
    pewien pomysł już na torcik mam, w pierwszy weekend listopada będzie pierwszy z trzech, więc jak się uda to się pochwalę :)
    a na kolejnego bloga Twojego autorstwa czekam z niecierpliwością :)
    lilijka

    OdpowiedzUsuń
  27. -> Lilijka - to ja czekam na ten tort... masz czas do połowy grudnia bo na 19 -tego muszę mieć tort :)
    Ale wiesz, ten mój nowy blog to będzie całkiem inny od tego :) Sama nie wiem co mi z tego wyjdzie :) I jeszcze nie wiem, kiedy ja na to znajdę czas :)

    OdpowiedzUsuń
  28. damy rade :p
    inaczej być nie może, nawet jak nie pójdzie po naszej myśli, dzieciaki i tak będą zachwycone - mam nadz ;p
    to dobrze, nudno byłoby, gdyby było tak samo jak tu... ale ogólną koncepcję już masz?

    OdpowiedzUsuń
  29. Myska, to koniecznie zaczynaj tego drugiego bloga! Trzymam kciuki! A czas jakoś znajdziesz ;-)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...