Kochane kurczęta.
PMS mi się skończył. Zaczęło się więc co innego.
Ale najważniejsze, że psychika do normy wróciła i całe szczęście, bo zwariować ze sobą chciałam.
Uwaga. Wrzucam foty.
![]() |
| Okoliczności przyrody. Potrzebuję nowego aparatu, gdyż w moim się wyraźnie matryca psuje. |
![]() |
| Niektórzy fotografują dzwonnice, ja mam zboczenie na punkcie latarni:) Przy czym na każdym zdjęciu jest inna - to jakby ktoś miał wątpliwości :) |
Mieszkamy w miejscu, w którym często można zauważyć samoloty. Takie duże rejsowe, małe - ze szkółki lotniczej i często również można zauważyć latających na lotniach.
G: Mamo! pać! motolotnia leci! - dziecko krzyczy podniecone
Ja: o faktycznie! Fajna, co?
G: nooo - przyznaje - ja teź cie polatać tak
Ja: na to musisz jeszcze trochę poczekać. Jak urośniesz to polatasz
G: jak ulosne, to sobie taką kupię i będę latał.
No. Moja krew :) 



Super, jak kupi to i mamusie przewoził ("przelatał"? ;-)) będzie. Będzie wszędzie blisko! :-)
OdpowiedzUsuńPs. Nie uwierzysz, ale mnie też właśnie skończył się pms... bo właśnie dostałam innego bólu... ;-) Ale przynajmniej już nie gryzę! Miłego weekendu!
ale w dyni to brakuje oczkow i zabkow i swiecacej sie swieczki:D
OdpowiedzUsuńlatarenki urocze.... w sumie moglabym i w latarenkach ugrzeznac gdyby nie te dzwonnice
a na PMS chyba jakies witaminki mozna brac, wtedy latwiej sie znosi :)
Wow jaki Gutek ELEGANCKI :)) Ten kapelusik mnie rozczulił :)
OdpowiedzUsuńTak patrzę na to rozmyte foto z twoim mężem i widzę, że jemu identyczne miejsce na taka czapeczkę jak nosi papież się wytworzyło jak mojemu mężowi :P
Słuchaj, mój ze swoją łysina wpadł na pomysł, że se zapuści z tyłu taki prostokątny kawałek i teraz muszę go tam równo golić od linijki.
Jak strzele fotę to ci przeslę.
W każdym razie włoski urosły na tyle, że widać już czy męza mam blondyna czy szatyna (bo nie wiedziałam, hehe) i można go już ciut pociagnąć za te włosy :))
pozdrowionka :))
:)) superancko :))
OdpowiedzUsuńJaki przystojniak w kapeluszu :))
Ja też się lubię huśtać :)
A latarnie?? Mam fioła na punkcie latarenek, świeczek, świeczuszek w latarenkach. Ściągam do domu wszystko co się da :)) Już muszę chować przed mężem :))))
Buziaki Mysko
Ada
->Julita - ależ my na jednym wózku jedziemy :) Ja to zawsze zauważałam w społecznościach kobiecych. Jak nas było kilka w jednym mieszkaniu to zawsze na początku okresy miałyśmy rożnie, a po kilku cyklach nam się zbiegały :)
OdpowiedzUsuńMoże i niedługo będzie tak na blogu :)
A z tym "przelatywaniem" to nie wiem, czy bym się teraz z znowu odważyła, za długą przerwę miałam... chociaż za pierwszym razem też się bałam, a i tak poleciałam :) Oczywiście w tandemie :)
-> Lorusza - a i dobrze, że brakuje... bo mnie te halloweenowe ozdoby nie przekonują :) Mamy swoje tradycje, nie musimy wszystkiego czerpać z zachodu :)
Wiesz... z tymi latarenkami to jakie wyjście mam? u nas takich uroczych dzwonnic nie ma :)
A co do pmsa to różnie bywa...raz lepiej, raz gorzej. Już się tak szprycowałam nie widząc konkretnej poprawy (de facto najlepszym lekarstwem okazała się ciąża:) że chyba podziękuję i zostane przy melisce :)
-> Figa - a wiesz, ze moje dziecko lubi być eleganckie? Na weselu był odstrojony w muchę (dzinsy i koszulę) i wzbudził sensację :) Jedna babka mu powiedziała: "ależ z ciebie elegancja francja", a on do niej: "ja nie jestem elegancja, bo ja jestem chłopcik. Jestem elegancik" :)
Kapelusz mu tatuś sprezentował, chyba z zazdrości, bo mój mąż nie wygląda w żadnym kapeluszu. Czapki, kaszkiety, patrolówki - ok. Ale kapelusze w żadnym wypadku :)
A M faktycznie ma miejsce na czapeczkę - piuskę :) Coraz większe to miejsce :) U mojego nawet jak ma 1mm czy 2mm to widać ciemne włosiory :) Twój się całkiem na łyso golił, na zero??? Pomysł z prostokątem niezły, ciekawe jak wyjdzie :)
A mi się jeszcze przypomniało, że oboje z M mamy płaskie głowy w tym samym miejscu... nazywamy to "syndromem trzeciego dziecka". Znaczy się, już nikt nie miał dla nas czasu jak się urodziliśmy i tylko leżeliśmy na plecach i nam się łepetyny spłaszczyły :)
-> Ada - taaak, latarnie/latarenki/ świeczniki mają w sobie coś fajnego i takiego klimatycznego :) Zapala się i od razu inna atmosfera się tworzy :)
Ja przed mężem ukrywam szaliki :)
Pozdrawiam słonecznie :)
Tak, tak, goli się całkiem na łyso, Gillette i ja mu z tyłu tam to golę żeby se z tego prostokąta nie zrobił kółka albo trójkąta (ten trójką to to by dziwnie wyglądał, co nie? jak taka mała c(i)pka na głowie)
OdpowiedzUsuńJa płaskiej głowy z tyłu nie mam ale Wysoki tak. Ale był drugim dzieckiem :P
Oni wszyscy (czworo) mają płaskie głowy po mamie :)
no elegancki Gutek niesamowicie :) super facet :)
OdpowiedzUsuńi też uwielbia "famoloty", moje Diablątko każdy wypatrzy na niebie, a jak jeszcze nie widać, a słychać ten charakterystyczny dźwięk od razu krzyczy - mama, mama famolot leci, tylko gdzie? :)
mogę z Wami (Tobą i Adą) przybić "piąteczke" w ukrywaniu pewnych rzeczy przed mężem, ja chowam buty :) ale myślę sobie, że więcej nas ma takie swoje sekreciki :p facetom czasami oczywiste rzeczy, nie wydają się takie oczywiste jak nam - np że butów czy szalików to nigdy za dużo ;p
buziaki, lilijka
Fajnie pooglądać :) Ty masz "skrzywienie" na punkcie latarnii - i fajnie, bo naprawdę w niektórych coś jest takiego...., ja mam skrzywienie na punkcie mostów. W Pradze myślałam że do stanę oczopląsu od tych mostów, co jeden to ładniejszy ;)
OdpowiedzUsuńA Gutek ma super kapelutek, zdradzisz, gdzie mozna taki nabyć?
->Figa - aaa to już wiem dlaczego nie wiesz jaki ma kolor włosów ;) Mój maszynką taką do strzyżenia jeździ co 2 tygodnie :)
OdpowiedzUsuńNo weź, rozwaliłaś naszą teorię dotyczącą płaskich głów :) Znaczy Wysoki z rodzeństwem może genetycznie jakoś (choć nie wiem jak;).... bo u nas wszyscy kształtne główki maja tylko nie my :)
Ile ja się Gutka oprzekładałam na boki, żeby mu się śliczna główka zrobiła i nie miał takiego placka jak my :)
-> Lilijka - hehe "famoloty" mnie ubawiły, super to brzmi :) U nas obsesja wygląda podobnie, na sam odgłos już w niebo ślepia wpatrzone.
Ba! Oczywiście, ze pewnych rzeczy kobiecie nigdy za dużo. Mój mąż ma to szczęście, że ja sobie sama potrafię granice wytoczyć.... i to ja jestem ta bardziej oszczędna ;)
-> MamaTygryska - No ja się nie dziwię, stare mosty są naprawdę urokliwe. I Twojej reakcji w Pradze się nie dziwię... w ogóle Praga jest cudowna :)
Kapelutek kupiony w H&M.. nie wiem czy jeszcze mają, bo to było latem i mogli już wyprzedać...Ja mieszkam w takiej metropolii, że u mnie nie ma akurat tego sklepu, to gdzies przejazdem byliśmy ;) A było ich sporo... w różnych kolorach :)
no coż... 100% małych mężczyzn mamy w domu Myska :)
OdpowiedzUsuńa takich słów-kwiatków mamy więcej, moje ulubione to własnie famolot, telehon i famochód :)
buziak, lilijka
Oooo hurra! U nas też był długo telehon :) I skandałki :)i wowlo (volvo) i wszystkie wyrazy, które kończą się na "ks" mówi "sk" na przykład zamiast taksi powie taski :)
OdpowiedzUsuńhehehe
OdpowiedzUsuńto super - te telehony...
u straszego były jeszcze uchi - ni diabła nie potrafił odmienić :) i cynamizon (tudzież cynamozon) przekraczał możliwości mojego synka :)
miałam to kiedyś wszystko zapisać, ale czas zleciał i nie zapisałam :( a teraz niewiele już pamiętam, przy Diabełku coś sie przypomina, ale nie wszystko, a jak i On urośnie to zapomne :( a szkoda, może to jest dobry powód żeby zacząc pisać bloga ;p
lilijka
Ha!
OdpowiedzUsuńNormalnie wszystkie kończyny do góry podnoszę z poparciem :) Weź no.... załóż.... to fajne, zobaczysz. zamiast podczytywać moje dyrdymały będziesz klepać w pracy nowe notki :))) jaaaa..... proszę!proszę!
oj kusisz kochana kusisz :)
OdpowiedzUsuńa tak poważnie, to też myślałam o tym, bo fajnie mi tu u Ciebie, zaglądam sobie też cichutko do dziewczyn - Oli, Figi i chętnie bym dołączyła do Waszego blogowego zespołu
ale jak czytam, że nosiłaś się z tym zamiarem 2 lata, Judyta 9 mies, to ja ot tak, z partyzanta wyskocze i post od razu? ;p
ale obiecuje, jak tylko taki się pojawi to za ten doping będziesz wiedziała o tym pierwsza :)
lilijka
->Lilijka - :)))) bo chyba pęknę z dumy :)))
OdpowiedzUsuńAle nie musisz brać ze mnie przykładu i czekać tyle czasu żeby spełnić zamiar :) Ja to mysa - wszystkiego się boję... ale Ty? :)
Grunt to zacząć... najpierw załóż, na to całe strojenie i wygląd trochę czasu się poświęca, bo wciąga jak odkurzacz, a potem napisz notkę :) Albo odwrotnie :) A reszta sama pójdzie, zobaczysz... zresztą, jedną czytelniczkę już masz :)
LI-LIJ-KA!
LI-LIJ-KA!
LI-LIJ-KA!
no dobra, namówiłaś mnie ;p
OdpowiedzUsuńpoczyniłam już pierwsze kroki nawet! ale pewnie chwilke potrwa zanim się oswoje z blogowaniem :)
chociaz masz racje - wciąga ;)
lilijka
-> Lilijka - łooooo, hurrej!
OdpowiedzUsuńTo ja sobie teraz spokojnie poczekam na efekt :)
Ale fajnie :)
skoro obiecałam, że będziesz pierwsza - to jesteś :)
OdpowiedzUsuńpojawiła się wirtualna lilijka
lilijkiswiat.blogspot.com
->lilijka - hurra!!! ależ pierś z dumy wypięłam :)
OdpowiedzUsuń