25 paź 2011

O TAJEMNICZEJ FUNKCJI I INNYCH TAKICH

Jeszcze raz dzięki wszystkim za życzenia! :]
Wiecie co? Dopiero jak przeczytałam Wasze komentarze w sprawie pralki, to sobie zdałam sprawę, jaką ja tajemnicą owiałam tę „pewną funkcję”.
Hłe, hłe, hłe.
To nie było celowe. Coś mi się widać na mózg rzuciło :)
Więc tajemnicza pozycja to nic innego jak „time manager”
Bardzo, ale to bardzo mi na tym zależało :)
Bo mnie trafia jak piorę w tej tutaj, na mieszkaniu. Mogę ustawić obroty i temperaturę… ale z czasem nic nie mogę zrobić. I to jest dla mnie koszmar, bo nieraz pasuje coś wygotować… ale niekoniecznie chcę, żeby to trwało ponad 2 godziny (obecnie 2:15-2:45 w zależności od programu). No i się uparłam na to. I mam. Udało się. Wymienili mi i normalnie chodzę uhahana. Pralka ma świetne recenzje na necie więc czuję w moczu, że to będzie to :)
A jak nie to nie wiem :)
Ale mówię wam, jaką awanturę zrobiłam… jaką awanturę zrobiłam… to koń by się uśmiał.
Cała ja.
Wszystko sobie ułożyłam w głowie, na walkę się przygotowałam, kawę sobie strzeliłam z mega kopem wcześniej, żeby energii dodać i pojechaliśmy.
Weszliśmy do sklepu, zaczynam mówić… chcę się rozkręcić, bo prawda to ułożone w głowie wciąż jest, a pani tymczasem: naprawdę? To może jakąś inną praleczkę pani wybierze i wymienimy? Już poproszę kolegę i zaraz coś wymyślimy?
No i co? I musiałam splunąć soczyście w okolicę blenderów i innych robotów,  przydreptać chęć boju i iść wybrać upatrzony na necie model.
Myślałam, że może chociaż im dołożę, bo nie będą jej mieć na stanie. Ale niestety też nie.
Mieli . Panowie ją tylko zapakowali i dawaj.
Załatwione.
Nawet więcej.
Dostaliśmy taki upust, że jeszcze ekspres, odkurzacz i czajnik nabyliśmy.
To się nazywa interes.
Psia mać :)
Się ma gębę, co? ;)

Teraz tak.
Gutka zapisałam na sobotnie zajęcia w przedszkolu (zajęcia rytmiczno-taneczne + angielski z jakimiś grami i zabawami ruchowymi). Zobaczymy. Myślę, że mu się będzie podobało. Szczególnie, że jak pójdziemy na ten wygwizdów to mu tam towarzystwa zabraknie. W sobotę będzie debiut – o trzymanie kciuków upraszam :)
Dobra, zmykam, bo jeszcze nie śniadałam. To buzi.

13 komentarzy:

  1. No tajfun z Ciebie wyszedł w tej awanturze widzę ;-))
    Tak trzymać!!! A upuścik dobra rzecz i czasem wręcz wymagana. Karol(ina).

    OdpowiedzUsuń
  2. nooo Kochana... chylę czoła...
    i że Ty niby taka szara myszka jesteś... jasne :p
    a tu proszę jaki upust wywalczyłaś :)
    może nie pozwolili się rozwinąć głosowo ale wierzę że miną i postawą dałaś do zrozumienia swoje niezadowolenie... :)

    za Gutka trzymam kciuki, chociaż myślę że świetnie sobie poradzi... nie śmiem nawet powątpiewać :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, a ja stawiałam na odsierszczanie?:) Kurde nie wiem jak to napisać:) Odsierściuchowywanie?:P
    No rzeczywiście, z Tobą tylko chodzić po sklepach i boruty robić hehehehe:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Huragan z Ciebie a nie Myska! I tyle dodatkowych gratisów :) Tylko szkoda mi Ciebie, mogliby pozwolić Ci się rozkręcić i wyżyć, ale nie wiem czy wtedy nie dodaliby Ci gratis połowy asortymentu ;)
    Praleczka niech śmiga po wsze czasy!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Myska to potrafi ;) no a ja myślałam że celowo o tej funkcji nie napisałaś że niby taki dreszczyk emocji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm...mój mąż rocznik 83, więc w tej kwestii podobieństw brak (tradycja rodzinna, że mamy młodszych mężów;) ). Ale z tym urządzaniem awantur to też zupełnie jakbym siebie widziała. Się nastawiam, ukladam w głowie, a potem cała para mi uszami wychodzi bo się wszystko własnie odwraca. No ale gratuluję pomyślnego załatwienia sprawy (i to jak!) bez krzyku. To też sztuka.

    OdpowiedzUsuń
  7. ->LINKA - tajfun myska (zdaje się, że różnym takim zjawiskom atmosferycznym nadaje się imiona... mogliby mnie wziąć do tego;) Tak jak teraz analizuję, to chyba jednak wielkiego interesu nie zrobiliśmy, ale dobra... niech już będzie :)

    ->LILIJKA - hehe, lilijko się uśmiałam, bo ja nawet gabarytami nie wzbudzam specjalnie respektu :) Ale wiesz, za mną stał mąż i pewnie jego się przestraszyli :)

    ->KROKODYLKA - oszzz.... to ja nie mam odsierszczania? muszę znowu iść wymieć pralkę :) ALbo najpierw jakiegoś sierściucha kupię :)

    ->AMISHA - ja to jestem "miszczu" :)

    ->GALOPEK - no właśnie kurcze, jak tak sobie myślę, to się dałam naciągnąć jak ta lala :) za gratisy musiałam zapłacić, trochę mniej, ale tak liczę i wcale mało nie wychodzi :-/
    Ale praleczka czadzik :)

    ->AMELIA - ale was zrobiłam z tą pralką, co? normalnie rykłam śmiechem jak to jeszcze raz przeczytałam. Jakbym conajmniej striptizu od niej wymagała :)

    ->MAMATYGRYSKA - kochana, to jest tak, że to gdzies we mnie siedzi bo nagromadziłam werwy jak głupia, i teraz chyba będę musiała wybuchnąć.... biada każdemu kto się znajdzie na mojej drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mysa gabaryty moze niewielkie ale jaka sila ducha :-P

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadza się, też się potem wyżywam na Bogu ducha winnych ludziach. Najczęściej na mężu... nie ma lekko

    OdpowiedzUsuń
  10. Się uśmiałam, bo ja widzę, że obie takie w gębie jesteśmy mocne. ;)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. ->LILIJKA - dzięki za pocieszenie :)

    ->MAMATYGRYSKA - przerąbane mają te chłopy :) Ale gdzieś trza tą skumulowaną energię wyładować, tak? Mój mąż opanował sztukę spojrzenia, która sprawia, że mi usta się zamykają i idę sobie do łazienki do lustra pogadać :)

    ->MARYANKA - no to piąteczka i żółwik!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...