21 paź 2011

CUDOWNY PIĄTKOWY WIECZÓR

Leżę na łóżku, telewizor mi mruga (de facto nic ciekawego nie ma), Gutek śpi, M na budowie jeszcze. Stolarz łaskawie przyjechał więc mój mąż mu nie odpuści i będzie wykorzystywał do późnej nocy. Tak przypuszczam. Ale nie wiem. Mógłby w sumie przyjść i mnie wykorzystać bo się trochę nudzę. A potem nie wiem czy spać nie będę.
Znaczy niby nie powinnam się nudzić, gdyż wzięłam się w końcu za nasze rozliczanie w celu otrzymania zwrotu podatku budowlanego. No i lecę z tymi fakturami, znaczy leciałam dopóki rozumiałam co czytałam…
Potrzebuję translatora (czyli M) do niektórych faktur.
No więc wzięłam się za szukanie na ceneo.pl.
Plazma czy LCD?
Kurka, na tym też się nie znam.
Se może chociaż płyn do demakijażu kupię :)
Ale najpierw opowiem Wam drodzy moi czytelnicy jak się pakuję.
A właściwie powiem Wam teraz czego nie należy nigdy robić, jak nie macie czasu.
Otóż. Jeśli pakujecie rzeczy, nigdy, ale to nigdy:
1.   Nie otwierajcie starego albumu na zdjęcia. Bo jak już się raz otworzy to leci. Trza wszystko wytłumaczyć dziecku, tak? Ta mała śmieszna dziewczynka z białymi włoskami i wielką czerwoną kokardą na czubku głowy to mamunia jak była w wieku swojego syna obecnie. A ta kuzynka na innym zdjęciu to tak naprawdę nie kuzynka tylko mama kuzynki.
Mówię Wam… czas staje w miejscu, znaczy tak się tylko wydaje,  ale to bardzo złudne jest,  wy gapicie w te albumy, dziecko się z was nabija, a minutki lecą.
2.   Nie róbcie porządku z zabawkami dziecka z dzieckiem.
To był durny pomysł mój.
Najpierw wywaliłam wszystko z pojemników na środek pokoju. I zaczęłam rewoltę. Jedno pudło na autka. Drugie na klocki. Trzecie na kolejkę. Czwarte z przyborami plastycznymi. Piąte na inne zabawki.
Mój syn nie ma wielu zabawek. Serio. Przynajmniej w porównaniu do innych znanych mi dzieci. A porządki zajęły mi 3 godziny.
A! i jedno pudło do wywiezienia na budowę. Tam ładowałam zabawki, którymi Gutek się już nie bawi… może się jeszcze komuś przydadzą ;)
Wszystko oczywiście musiało przejść przez ręce głównego zainteresowanego i co z tego, że owe przedmioty nie były używane przez niego od miesięcy.
Potem jak już przygotowałam pudło do wywózki, tylko nie zakleiłam taśmą, bo poleciałam sprawdzić czy brokuły zmiękły to to pudło  zrobiło takie pyk… a właściwie buuuummmm! I znowu się dziwnym trafem wszystko rozsypało po pokoju. Oczywiście nie samo. A potem jeszcze to z autkami.  I przyborami. I odnowa.
Z pozytywów - znalazłam za to zagubioną skarpetkę dziecięcą, swój kalkulator i gumki do włosów, a także pieczatkę męża mego. O!
3. Nie zaczynajcie nic szukać w Internecie, bo właśnie sobie przypomnieliście, że koniecznie mieliście sprawdzić czy dany autor napisał coś nowego.  To koniec.
4.   Coś jeszcze miało być ale w tej chwili nie pamiętam.    

Jutro 4 chłopów zwala mi się do karmienia. Poza tymi dwoma co już mam. No ale dobra, niech już będzie, niech malują, szpachlują i przyklejają… bo chcę się już wprowadzić (choć kiepsko idzie mi pakowanie – we should not forget).
/Właśnie kichnęłam i mnie jajnik zakuł. Mam świeczki w oczach. Też tak macie?/
Nie wiem, schab czy karkówkę upiec?
Idę po sałatkę.
TUP, Tup, tup…..
…tup, Tup, TUP
Jestem. Ale muszę zjeść.
To dobranoc kochane bąki. Miłych snów. I weekendu.
A po weekendzie…
Na razie csssiiii :)

O!  mąż wraca.... proszzz jak sie wyrobiłam z tym pisaniem :)
Lecę po drugi talerz.

9 komentarzy:

  1. no moja droga album na zdjęcia to istny złodziej czasu ;) ja ostatnio znalazłam przez przypadek stary album mojego taty powojenne zdjęcia bo tato rocznik 44 i szok przeżyłam bo prawie cały był w zdjęciach rodziny ale uwaga w trumnie... teraz wiem dlaczego tak głęboko był schowany , nie wiem czy takie hobby mieli czy jak?

    OdpowiedzUsuń
  2. Heheheeee...album mówisz...
    Jak to dobrze, że ja się właściwie nigdy nie przeprowadzałam :P
    Trochę tułaczki było za dziecka...moja matka nie była całkiem normalna (dalej ni jest)
    Za to ja przyrosłam do tego domu. Wyprowadzę się jak się syn ożeni (o tyle o ile to zrobi, bo raczej wróżę, że wyjedzie z kraju).
    Zdjęcia tu zostaną.

    A nie znalazłaś tego co ci zginęło ...co to było...kluczyki?

    LCD żre mniej prądu niż plazma.
    Z kolei plazma ma moim zdaniem przyjemniejszy dla oka obraz (LCD jakieś takie rozmyte mi się zdają)
    Jak chcesz żeby ci TV grzał w salonie no to plazmę weź :)
    Właczysz se obraz palacego się kominka (to się wgrywa jakoś) i będziesz miała trzaskające płomienie na zimowe wieczory.

    Ja bym się decydowała na LEDa. Ale no cena...koszmar.
    W Saturnie jest jakas promocja na LCD LG 42 cale za 1600zł z kawałkiem.
    Z produktów LG mi się nic nie zepsuło dotychczas, mam TV LG flatron 100Hz kineskopowy z 6-7 lat i nic mu nie jest, oraz z 8 lat DVD kupione w Holandii i też się nigdy nie zepsuło, a mąz ma telefon 1,5 roku i też nic nie szwankuje.
    Zaczynam sie przez was nakręcać na płaski tv :P
    Acha, tata mój kupił Sony bravia i ma go drugi rok, też się nie zepsuł :))
    A jak kiedyś miałam tv daewoo to się zepsuł po niecalym roku :P

    Dla chłopów zrób to co wymaga najmniej pracy :)) Im prostsza potrawa tym więcej chwalenia :P

    pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. 5)ciuchy pakuj w duże worki na śmieci;
    6)segreguj rzeczy w starym mieszkaniu i wyrzucaj te, z którymi się nie lubisz, bo potem będzie za późno;)
    7)załatw sobie na najbliższe dni jedzonko na wynos;
    ...20)pij duże ilości herbaty!
    Buziaki. :***

    OdpowiedzUsuń
  4. ->Amelia - to faktycznie nie dziwię się, że stary album taty był schowany... a wiesz, co z tymi trumnami jest na rzezy, bo ja wczoraj właśnie dorwałam zdjęcia z pogrzebu dziadka.... też nie kapuje o co kaman :) Od razu poinformowałam małżonka, że jak mnie w trumnie ktos sfotografuje to będę go straszyć po noach :)

    ->Figa - kluczyki od auta to ciągle zagadaka, choć moim zdaniem to mąz je gdzieś posiał i zwalił na dziecko :)
    Co do telewizorów to masz niezłą orientację :) ja, szczerze mówiąc, mnie to zwisa i powiewa jaki model,rozmiar, niby widziałam w sklepie różnicę w odbiorze ale dłużej się nad tym nie zastanawiałam i poszłam do pralek :) Od ślubu posługujemy się pożyczonym, malutkim sony (starym chyba 15-letnim, oczywiście kineskopowym) i pięknie odbiera, ani razu nic przy nim nie musieliśmy robić.... także mogłabym go zabrać do nowego domu, ale:
    1) malutki telewizor w malutkim pokoju wygląda ok, w nowym salonie trza by było chyba lornetki :)
    2)to najgorsze do zniesienia - spojrzenie mojego męża :)
    Podzieliliśmy się, ja szukam ekspresu i pralki, on tv i te wszystkie gadżety i jakieś cyfrowe polsaty, n, czy coś, żeby było co oglądać.
    Kominek z telewizora? Ajtam ajtam.... ogień będziemy mieć prawdziwy, jak zabraknie drewna, to las blisko :)

    Na obiad zrobiłam i karkówkę i schab. Jak mam dużo gęb, albo nawet nie dużo gęb, ale za to pojemnych bardzo, to lubię robić pieczenie. Tylko zamarynować i bum - samo się robi :)

    ->MARYANKA
    ad5. no własnie ja nie wiem co w tych dużych workach jest, ale większość z nich śmierdzi i mnie to odstrasza. Za to w lidlu są takie ni to worki ni reklamówki, całkiem przezroczyste - dla mnie idealne, bo łatwo w nich znaleźć wszystko, nie trzeba nic opisywać, bo wszystko widać... tylko jeden pokój wygląda u mnie teraz jak magazyn jakiegoś lumpeksu.... cała podłoga zawalona workami ze szmatami :) Chyba będę musiała jakąś fotę cyknąć na pamiątkę :)
    ad.6. segregacja to moje drugie imię :) Segreguję wszystko co się da... serio. jestem świruską na tym punkcie :) A przy tym kiepski ze mnie chomik i stale coś wyrzucam lub oddaję w inne ręce :)
    ad.7. o. i ten punkt jest najlepsiejszy :) jak sobie myślę o takiej z salami, brokułami, parmezanem i ciastem jak pergamin cienkim, pachnącym piecem opalanym drewnem, do tego pyszny sosik.... mogłabym codziennie...ajć... ale mi glut zwisa...
    ad...20 :)herbatę uwielbiam więc obiecuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myska, najgorsze co można zrobić przy pakowaniu/sprzątaniu to zagłębić się w stare albumy lub jakiekolwiek inne pamiątki... Wciągasz się na całego i wszystko inne idzie w odstawkę. ;-)
    Zapomina się o całym świecie i wszystko z przeszłości wydaje się jakby było wczoraj. ale całkiem przyjemne są takie wieczory... :-)
    Powodzenia w pakowaniu! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Postulaty popieram w stu procentach - przetestowane w praktyce, człowiek się uczy na błędach. Swoich.
    A zabawki nieużywane od miesięcy to najlepsza atrakcja dla dziecko, to jaky nowe zabawki w ogóle. Ja Tygryskowi czasem chowam częśc zabawek, wyciągam po jakimś czasie i jest fun :)
    Miły piateczek...u mnie wpiateczek, a potem w soboteczkę było piekło na ziemi...ehhh....

    OdpowiedzUsuń
  7. Człek sobie często obiecuje i NIBY uczy się na błędach a często i tak ponownie je popełnia, bo się... daje podkusić he he.

    Co do zabawek - mój Olu też ma raczej niewiele. Jeśli popakuje się je i schowa i za jakiś czas wyciągnie - są jak nowe.

    Pakowanie ma swoje uroki Mysko. Powodzenia. Potem już tylko czeka Cę radość rozpakowywania ! Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  8. największego "złodzieja czasu" przy pakowaniu było sobie zostawić na koniec :p
    a z zabawkami mam tak jak Wy... przerzucam pudła do góry nogami i jakie skarby okazuje się w nich znaleźć i ile przy tym dziecko radości ma :)

    powodzenia przy pakowaniu, i jeszcze więcej przy późniejszym rozpakowywaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. -> JULITA - noooo. człowiek zaczyna coś robić, kurzy się za nim najpierw, aż tu nagle na drodze staje pamiątka i zwalnia momentalnie. I lecą najpierw minuty, potem godziny... aż w końcu cały czas, który miało się przeznaczyć na pakowanie czy porządki się przebimba :)

    -> MAMATYGRYSKA - taaak, Gutek też czasem jak sobie przypomni, że ma jakąś zabawkę to jest w szoku i bawi się nią i nabawić się nie może. Chociaż... właściwie... moje dziecko najbardziej lubi moje zabawki. Najchętniej bawiłoby się malakserem, blenderem, czajnikiem, żelazkiem, gotowałoby, kroiło... wszystko co nie wolno :) Niedługo ma urodziny, planuje kupić mu kasę do zabawy, koniecznie pikającą i z pieniążkami - wiem, że marzy o takiej jak ma pani w sklepie :)

    ->AMISHA - a pewnie, że się daje podkusić. Ostatnio tłumaczyłam Gutkowi, dlaczego niektóre panie mają takie duże brzuszki i że on też był w moim brzuszku... w poniedziałek odszukałam płytki ze zdjęciami i wsiąkliśmy oboje :-/
    Z tymi zabawkami to dokładnie... te nieużywane jakiś czas, są naprawdę atrakcyjne.
    Ja w ogóle jak sobie myślę, ile niektóre dzieci mają tego plastiku to naprawdę się dziwię jak one cały sprzet nadążają użyć ;)
    Pakowanie już mnie denerwuje, ale rozpakowywać z pocałowaniem ręki bym chciała :)

    ->LILIJKA - no widzisz, nie dość, że nie zostawiłam na koniec to jeszcze drugi raz popełniłam ten sam błąd... tym razem z Gutkiem, oglądaliśmy zdjęcia z ciąży i jak się urodził... ale była zabawa!!! :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...