10 wrz 2011

WIEŚ NIE TAŃCZY, ALE ZA TO ŚPIEWA

Choć strasznie fałszuje.
Nie czarujmy się, wieś nie potrafi śpiewać wcale, ale jak zawodził pan Jerzy, może to robić każdy, przecież wcale nie o to chodzi jak co komu wychodzi.
Czasami i wieś musi, inaczej się udusi,
Ooo :)

Za to wystroić się tak jak wieś potrafi to mało kto umie.
A wszystko przez M.
Bo jak wyjeżdżaliśmy (do teściów) w czwartkowe popołudnie, to byłam lekko rozkojarzona i zdołowana i nie myślałam wcale, a wcale.
I stojąc w mym niezawodnym (i nudnym - wiem) mundurku: rurki, top, marynarka i balerinki… i szal srebrem połyskujący…. i widząc, że M się opatula jakby co najmniej środek zimy był, zdążyłam zdębieć, a następnie chwycić jedynie kurtkę mą a la narciarę i wrzuciłam do auta. I tyle. Nic więcej.
A jak jechaliśmy w piątek rano do Krakowa, to było takie sakramenckie zimno, że zrobiłam mix z tego co miałam.
I tak oto zaświeciłam ciemnymi skarpetkami do kremowych baletek. Koronkowym topem do sportowej kurtki i tym szalem połyskującym srebrem of kors.
Jak choinka u cioci kloci pojechałam załatwiać ważne sprawy.
Ale, ale.
W aucie odkryłam swoją starą płytę ze składanką ulubionych piosenek z czasów studenckich.
Alem się owyła. Naprawdę. Dave Matthews Band, Hootie & The Blowfish, Cohen, Pearl Jam, Jose Gonzalez, REM, Skin, Seal i sama już nie pamiętam co… (łapka do góry, kto co zna z tej listy;)
I w bojowym nastroju dojechałam.
I załatwiłam wszystko.
Liśmy.
Załatwiliśmy wszystko.
W zasadzie w Ikei mogliby mnie zatrudnić. Serio. Potrafię wskazać drogę, pomóc znaleźć towar, w magazynie to już w ogóle prima sort.
Nie mówiąc o tym, że jak wchodzę do sklepu to mam motylki w brzuchu. Mogłabym wykupić wszystko.
A nie, nie wszystko.
Jedna meblościanka mi podpadła. Z powodu:
A)     Bycia meblościanką
B)     Czarnego koloru
C)      Błyszczącej politury
Ok-rop-na. I najbardziej niepraktyczna w użyciu. Nie dość, że kurz, to jeszcze poodbijane palce. Normalnie gratis powinni dodawać do niej takiego ludka ze ściereczką, któryby po każdym macnięciu jej (tej meblościanki) wycierał i polerował powierzchnię.
Ale reszta ok. Tylko trza by mieć wór pieniądzów.

Poza tym co?
Przejechałam się autobusem mpk. Bo ja na ten zabieg miałam jechać. A M potrzebował auta więc poszłam na przystanek. A jak autobus podjechał i zobaczyłam znajomego kierowcę, to miałam ochotę mu się rzucić na szyję. Już wiem dlaczego są oddzieleni szybką od pasażerów ;) I jechałam tym 173 z wielkim bananem na twarzy. Ale studenci jacyś strasznie młodzi teraz. Czy mi się wydaje?
Zawsze myślałam, ze jak ktoś studiuje to już jest bardzo dorosły.
Z żołnierzami też tak miałam. Jacy oni dorośli byli kiedy byłam dzieckiem.
A teraz?
No cóż.
A potem tez zabieg miałam. Ale to było przed 19-tą i już byłam taka zmęczona i podrajcowana tym autobusem, żem się już prawie wcale nie denerwowała. Wycięli i pozszywali. Teraz trochę boli, ale da się znieść. Wycinanka poszła się badać i głównie tym się stresuję.
No ale dobra.

Mili Państwo, jako, że teściowa patrzy to kończę. A niedługo jedziemy oglądać malusiego bratanka.
To papusie.

2 komentarze:

  1. oj śpiewa wieś, śpiewa :)
    szczególnie w drodze do pracy, radio na full i jeszcze bujanie zadkiem na fotelu :)
    nic to, że kierowcy z sąsiednich pasów patrzą jak na wariata i czekają z utęsknieniem na zielone :p
    buzka, lilijka

    OdpowiedzUsuń
  2. -> Lilijka - skąd ja to znam :) Pocieszające, że nie tylko ja tak mam :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...