Choć strasznie fałszuje.
Nie czarujmy się, wieś nie potrafi śpiewać wcale, ale jak zawodził pan Jerzy, może to robić każdy, przecież wcale nie o to chodzi jak co komu wychodzi.
Czasami i wieś musi, inaczej się udusi,
Ooo :)
Za to wystroić się tak jak wieś potrafi to mało kto umie.
A wszystko przez M.
Bo jak wyjeżdżaliśmy (do teściów) w czwartkowe popołudnie, to byłam lekko rozkojarzona i zdołowana i nie myślałam wcale, a wcale.
I stojąc w mym niezawodnym (i nudnym - wiem) mundurku: rurki, top, marynarka i balerinki… i szal srebrem połyskujący…. i widząc, że M się opatula jakby co najmniej środek zimy był, zdążyłam zdębieć, a następnie chwycić jedynie kurtkę mą a la narciarę i wrzuciłam do auta. I tyle. Nic więcej.
A jak jechaliśmy w piątek rano do Krakowa, to było takie sakramenckie zimno, że zrobiłam mix z tego co miałam.
I tak oto zaświeciłam ciemnymi skarpetkami do kremowych baletek. Koronkowym topem do sportowej kurtki i tym szalem połyskującym srebrem of kors.
Jak choinka u cioci kloci pojechałam załatwiać ważne sprawy.
Ale, ale.
W aucie odkryłam swoją starą płytę ze składanką ulubionych piosenek z czasów studenckich.
Alem się owyła. Naprawdę. Dave Matthews Band, Hootie & The Blowfish, Cohen, Pearl Jam, Jose Gonzalez, REM, Skin, Seal i sama już nie pamiętam co… (łapka do góry, kto co zna z tej listy;)
I w bojowym nastroju dojechałam.
I załatwiłam wszystko.
Liśmy.
Załatwiliśmy wszystko.
W zasadzie w Ikei mogliby mnie zatrudnić. Serio. Potrafię wskazać drogę, pomóc znaleźć towar, w magazynie to już w ogóle prima sort.
Nie mówiąc o tym, że jak wchodzę do sklepu to mam motylki w brzuchu. Mogłabym wykupić wszystko.
A nie, nie wszystko.
Jedna meblościanka mi podpadła. Z powodu:
A) Bycia meblościanką
B) Czarnego koloru
C) Błyszczącej politury
Ok-rop-na. I najbardziej niepraktyczna w użyciu. Nie dość, że kurz, to jeszcze poodbijane palce. Normalnie gratis powinni dodawać do niej takiego ludka ze ściereczką, któryby po każdym macnięciu jej (tej meblościanki) wycierał i polerował powierzchnię.
Ale reszta ok. Tylko trza by mieć wór pieniądzów.
Poza tym co?
Przejechałam się autobusem mpk. Bo ja na ten zabieg miałam jechać. A M potrzebował auta więc poszłam na przystanek. A jak autobus podjechał i zobaczyłam znajomego kierowcę, to miałam ochotę mu się rzucić na szyję. Już wiem dlaczego są oddzieleni szybką od pasażerów ;) I jechałam tym 173 z wielkim bananem na twarzy. Ale studenci jacyś strasznie młodzi teraz. Czy mi się wydaje?
Zawsze myślałam, ze jak ktoś studiuje to już jest bardzo dorosły.
Z żołnierzami też tak miałam. Jacy oni dorośli byli kiedy byłam dzieckiem.
A teraz?
No cóż.
A potem tez zabieg miałam. Ale to było przed 19-tą i już byłam taka zmęczona i podrajcowana tym autobusem, żem się już prawie wcale nie denerwowała. Wycięli i pozszywali. Teraz trochę boli, ale da się znieść. Wycinanka poszła się badać i głównie tym się stresuję.
No ale dobra.
Mili Państwo, jako, że teściowa patrzy to kończę. A niedługo jedziemy oglądać malusiego bratanka.
To papusie.
oj śpiewa wieś, śpiewa :)
OdpowiedzUsuńszczególnie w drodze do pracy, radio na full i jeszcze bujanie zadkiem na fotelu :)
nic to, że kierowcy z sąsiednich pasów patrzą jak na wariata i czekają z utęsknieniem na zielone :p
buzka, lilijka
-> Lilijka - skąd ja to znam :) Pocieszające, że nie tylko ja tak mam :)
OdpowiedzUsuń