7 wrz 2011

O SNACH, JESIENI, KOŁDRZE I ZŁOCZYŃCACH


Urodziłam drugiego syna. 4250g. W godzinę po cesarce już przy nim skakałam i do karmienia brałam.
Niemożliwe?
A jednak.
W snach wszystko jest możliwe ;)
Z wyglądu był jak dorodny półroczniak… tylko siedzieć jeszcze nie chciał.
*
Poza tym co noc śni mi się, że ktoś spada ze schodów, najczęściej Gutek.  Znaczy nie tyle ze schodów, co na schody. Z poddasza na schody. Barierek jeszcze nie mamy i to jak widać spędza mi sen z powiek. Zanim ten stolarz wydłubie to ja zdążę osiwieć.
*
Ja nie chcę nic mówić, ale u mnie na wsi jest już jakby pozamiatane. Trawy popalone, drzewa zaczynają się złocić, jarzębina z czerwonych rześkich kuleczek zmienia się w pomarańczowe pomarszczone cycki staruszki. Lato babie we włosy babie (czyli mnie) się wplata. Świerszcze już jakby rzadziej grają, owadów też jakby mniej, choć wczoraj dostrzegłam parkę komarnic kopulujących na naszym świeżo położonym tynku.
Zmierzam jak widać do tego, że jakby wieczory już chłodne, poranki także. Niby wygrzać do słońca pyszczek można, ale w cieniu jak zawieje, to dreszczyk przewierca ciało.
Czyli zła macocha idzie.
Z deczka mi się odechciewa na tę myśl.
I nie wiem czy się cieszę, czy się boję, że spędzę tę zimę w nowym domu.
No mówię wam.
Bo niby sobie będę mogła w końcu układać swoje szpeje na miejscu. Dom przystrajać świątecznie i w ogóle… ale z drugiej strony czy ja tam się w dzikuskę nie zamienię?
Czy ja w ogóle potrafię mieszkać w domu, skoro przez 30 lat byłam blokersem?
Ja nawet babci na wsi nigdy nie miałam. Pojęcia nie mam o uprawie ogrodu o sianiu, sadzeniu, przycinaniu i podlewaniu.
Pomożecie jakby co?
Uświadomiłam także mojego małżonka, że na wszelakiego rodzaju szkolenia może sobie jeździć, a jakże, ale ja mam mieć ciepło w domu. A że garaż i kotłownia to jego królestwo – tak mówi cały czas – to ja się wtrancać nie zamierzam… ma zrobić tak, żeby było ciepło, a żebym ja nie musiała tam wchodzić  ;) 
No i psa ma mi kupić jak już ma zamiar gdzieś wyjeżdżać. Bo umrę w tej głuszy.
Wiecie jak tam jest ciemno w nocy?
M ostatnio się dziwił, dlaczego tam ani jednej latarni nie ma, przecież domy stoją. I dlaczego nikt o to się nie stara.
O co zakład, że jak tam zamieszkamy, to zaraz jakiś kabelek pociągną i lampy zawieszą?
Mogę się założyć. On wszystko potrafi załatwić. Nie to co ja. Nawet fugi mi w sklepie nie przyjmą ;)
Ale wracając do tematu, to jakby trochę się boję, tak?
Z drugiej jednak strony jak jestem tam, to obawy ustępują miejsca dzikiej radości i entuzjazmowi. Codziennie mam ochotę polerować nowe okna, myć nową podłogę… no i w ogóle działać pod każdą postacią.
*
Poza tym jaram się, bo kupiłam sobie ostatnio w IKEI poduchy i kołdrę dwa na dwa. Ta kołdra. Dwa metry na dwa metry. I pościel od razu. Czyli może w końcu skończy nam się wojna o kołdrę.
I wiem, że niektórzy stosują dwie mniejsze na jednym łóżku, ale ja jednak wolę mieć bezpośrednią styczność cielesną z małżonkiem mym.
Kiedyś zażyliśmy noclegu u siostry M na wielgachnym łóżku pod takimi dwiema kołderkami właśnie i proszę mi wierzyć, że oboje obudziliśmy się niewyspani. Ilem się naganiała w nocy po tym łóżku za nim to mało. Never again ;)
*
A skoro już jesteśmy w temacie to w piątek znowu Ikea (ktoś chętny na kawę?;). I lekarz. Zabieg będę mieć. Trzymcie kciuki.
A jutro też lekarz ale inny.
Jezu.
*
Jakiś fagas chciał mi babcię naciągnąć metodą „na wnuczka”. Zadzwonił, że miał wypadek i przyśle kolegę po pieniądze. Nic się nie stało na szczęście… tylko dlatego, że moja babcia w całej naiwności powiedziała, że ma tylko 200 zł i nic więcej. Za mało im się widziało.
Od policji wiem, że obrobili w moim mieście już niejedną starszą panią.
Jakim trzeba być człowiekiem, żeby ostatni grosz wyciągać od starszej osoby?

15 komentarzy:

  1. O Myska!
    Poczułam się jakbyś o mnie pisała :) U mnie stolarz dzióbię schody, idzie zwariować! Stuka puka, ale może szybko skończy :) I właśnie będę spędzać pierwszą zimę SAMA w domu pod lasem! Boję się, że hoho. Ale tak się cieszę, że wreszcie mieszkam u siebie, że lęk maleje.
    Trzymam kciuki bardzo mocno i na pewno wszystko będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego "wnuczka" to tylko oskalpować :(
    Ile się twoja babcia nadenerwowała....

    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też uznaje tylko jedną kołdrę, ale nasza nie ma dwa na dwa tylko standard... więc albo piździ albo przytulanki
    trzymam kciuki za zabieg
    pozdrawiam Cię Blokersie (he he, ja siebie nazywam familokersem bo mieszkam w familoku)

    OdpowiedzUsuń
  4. witam pourlopowo :)
    kołdra tylko jedna, też mam taką duuużą, fajna sprawa :)
    w domku będzie Wam się super mieszkało, wiem co mówie, nawet dnia w bloku nie spędziłam i nie umiałabym byc blokersem, powoli się przyzwyczaisz do ciszy i tego błogiego spokoju :)
    za zabieg obowiazkowo czymam kciuki, będzie dobrze
    buziaki, lilijka

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja od urodzenia mieszkam na wsi i szczerze nigdy sobie nie wyobrażałam życia w mieście nawet we własnym domu, a teraz klops muszę się do bloku przeprowadzić.Jest ta wygoda że nie trzeba się martwić , że zimą rano w domu pizdzi jak za cara bo jeszcze nikt w piecu nie rozpalił ;) a co do pielęgnacji ogródka to pikuś mogę Ci pomóc zarówno u mnie jak i u mamy R były pokazne ogródki, co prawda trza się narobić żeby jako tako to wyglądało ale jaka satysfakcja jest jak latem sobie z książką w takim raju posiedzisz, uszy do góry mieszkanie we własnym domku jest cudowne. I przynajmniej sąsiadów nie słychać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No kochana synem mnie ustrzeliłaś na maksa. Nim doszłam do tego, że to był sen, to tak z pięć razy czytałam czy na pewno dobrze zrozumiałam sens przekazu ( tym bardziej, że ostatnio trochę się ociągałam z pisaniem do Ciebie i sprawa lekarza jakby mnie obeszła). Miałam tysiąc myśli na minutę.....
    Faktycznie idzie ku nam epoka lodowcowa, powiewa chłodem jak diabli. I tak się zastanawiam jakim cudem do zimy nazbieram choć trochę tłuszczyku,który mnie ogrzeje?
    Na każdym kroku widzę, że mamy ze sobą wiele wspólnego, bo:
    1. po pierwsze primo ja też nie lubię spać z moim P. w jednym łóżku pod dwoma kołdrami ( kto to w ogóle wymyślił?) I doskonale rozumiem Twoje ( Wasze) rozterki, co do szukania się w takim łożu.
    2. po drugie primo ogrzewanie w domu u mnie zawsze należało do P. I ja mu tak samo powiedziałam, że nic mnie to nie obchodzi jak się tam w tym piecu pali itd., itp. JA MAM MIEĆ CIEPŁO i już.
    3. po trzecie primo sprawa posiadania psa.... Takie same argumenty, tylko, że P. miał jeździć w trasy po Polsce albo i po Europie.
    No to chyba na tyle, bo mnie czas goni ( jak zwykle).Pozdrawiam serdecznie całą Rodzinkę. Karol(ina).

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie, jednak nie wszystko. Własny dom to sama radość. Zobaczysz jak się już zadomowisz, poustawiasz wszystkie durnostojki, to będziesz się zastanawiać jak mogłaś tyle lat mieszkać w bloku. Jakby co to służę pomocą przy ogródku ( jak mi jeszcze podsuniesz pod nos obrazki z roślinkami, których nie powinnam wyrywać, to nawet rabatki będę mogła oczyszczać z chwastów).
    Co do zabiegu to trzymam kciuki. Na pewno się uda. USZY do góry. Będzie dobrze. Buziole, Karol(ina).

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja Ci zazdroszczę tego domku. Też jestem blokersem odkąd pamietam, też babci na wsi nie posiadałam, ale się "wżeniłam" w rodzinę męża i mam teściów na wsi. Ja wiem, że koło domu to zawsze dużo roboty, że z sąsiadami mniejszy kontakt i że istnieje jeszcze wiele minusów, ale dom to jednak dom. Własne gniazdko, ogród w lecie - moje i męża marzenie największe. Pewnie pozostanie niespełnione, ale warto marzyć :) Powodzenia i niech ci się dobrze mieszka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. -> Mila - Mila studentka, która z emigracji wróciła, która prowadzi bloga, czy nowa Mila? Bo się pogubiłam :) W każdym razie łączę się w bojaźni, i podzielam entuzjazm. Ale jak to sama? Samiutka? To ja pass ;)

    -> Figa - tak, babcia się bardzo przejęła. Nie mówiliśmy jej na ile naciągnęli innych bo nie chcieliśmy jej bardziej denerwować. Ale trza być gnojem, żeby tak kraść.

    -> Ola - my póki co ciągle się tą małą kołdrą opatulamy. Tamtej jeszcze nie wyciągnęłam z folii... czeka na nowy dom ;)
    Blokersi i familiokersi to prawie jedna rodzina ;)
    Zabieg nie był najgorszy. Trochę boli, ale da się żyć ;)

    -> Lilijka - za kciuki dziękuję, przydały się :) No ja mam nadzieję, że będzie dokładnie tak jak mówisz. Skoro pourlopowo to znaczy, że fajnie ten urlop spędziłaś? jakieś wczasy czy coś? :)


    -> Amelia - to już tak jest, że blokersi ze wsią się muszą oswajać, a mieszkający na wsi z miastem. Pewnie jak już się oswoję z domem i otoczeniem to już nie będę chciała wrócić do bloku. Z tym ogródkiem to ja pewnie nieraz będę się was radzić, pomożecie jakby co?

    -> Linka - a to cieszę się, że ktoś się na drugiego syna nabrał :)
    Z tym tłuszczykiem to Cię mogę wesprzeć, bo ja tez nie mam szans sobie nic uzbierać, tym bardziej, że już w październiku słyszałam, że ma być ciekawie ;)
    Popatrz ile mamy wspólnego. Ja to czasem mam nawet wrażenie, żeśmy się sklonowały i umieściły w różnych rejonach kraju dla równowagi ;)
    Ja to mam nadzieję, że tak to będzie z tym domem. Wszelkie obawy ustąpią na miejscu.

    -> MamaTygryska - taaak, stanowczo domy posiadają wiele minusów (szczególnie jak ktoś jest wygodnicki), ale dla mnie także plusy przesłaniają te złe strony ;) Marzenie do spełnienia. Też jeszcze kilka lat temu nie myślałam, że to możliwe będzie, myslałam, że dopiero koło 50-tki się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta sama, samiutka Mila :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mila, to jak to sama będziesz spędzać zimę w domu? Jak to? Opowiedz no coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  13. moja tesciowa mieszka na strasznym odludziu, w lesie, sasiadow nie widac z okien, trzeba kilka km do nich sie przejsc. kiedys moja brat z dziewczyna byli u nas i do tesciowej ich wywiezlismy. w lazience tam jest takie wielkie, niezasloniete okno i moja "szwagierka" strasznie bala sie tam kompac, "bo co jak ktos ja bedzie podgladal" a moja tesciowa na to.... "jak komus chcialo sie isc przez ten las tyle km by podgladac, to nich sobie chociaz popatrzy"
    pewnie odkryjesz wiele zalet i wad mieszkania w domu ale polecam delektowac sie zaletami a wady potraktuj jako koszt za te zalety;) trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  14. ciesze sie że kciuki pomogły, nie puszczam na razie, czekam jeszcze na wynik wycinka :)
    urlopik udany, baaardzo, zakopane zakopane :)
    kocham gory, ale za każdym razem przypominają o braku kondycji :(

    OdpowiedzUsuń
  15. -> Lorusza - Teściowa niezły tekst puściła :) Ja jak spędzałam wakacje u wujostwa, to oni też mieli wielkie okno w łazience i też nie było osłonięte... za każdym razem jak miałam wleźć pod prysznic to tak się okombinowałam, że miałam dość ;)
    Bo jak człowiek przywykł do tego, że mu w okna wszyscy zaglądają to i się krempuje bardziej ;)
    Potem trochę pomieszkałam na Zachodzie (w luksie) i tam prawie nigdzie firanek w oknach nie ma (za wyjątkiem polskich domów;), a i tak nikt tam sobie w okna nie zagląda. Bardzo mi się to spodobało i ze względów wizualnych i praktycznych. Ja też nie mam przewidzianych firan... tylko jakieś zasłony... nie wiem jak to z kolei moja teściowa przeżyje, bo ona fanka tego dziadostwa :) Co się z nią widzę to mnie pyta czy już kupiłam nowe firanki, a ja zawsze odpowiadam, że nie będę wieszać żadnych. I tak w kółko :)
    PS
    też mam nadzieję, że zalety przeważą wady. Właściwie jestem tego pewna :)

    -> Lilijka - Trzymaj, trzymaj te kciuki. Zakopanego zazdroszczę. Znaczy Tatr, bo samo Zakopane mi się przejadło :) Ale i tak zazdroszczę. CO do mojej kondycji to może nie będę zabierać głosu ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...