15 wrz 2011

NIE WIEM O CZYM


Uff. Że tak sobie pozwolę odetchnąć.
Ostatni goście wyjechali.
Nareszcie!
Przez całe wakacje do dzisiejszego poranka może ze 3 dni byliśmy sami. Serio. Tak to ciągle ktoś się kręcił. Najdłużej moi rodzice.
Ja to jednak wymiękam.
Nie potrafię już z nimi mieszkać. Zresztą z nikim nie potrafię mieszkać. Prócz moich chłopaków, rzecz jasna.
Także dzisiaj rano odetchnęłam z ulgą.
Chwilowo.
Gdyż albowiem okazało się, że mi jakby mieszkanie z wszelkich dóbr opustoszało i trza było się na zakupy wybrać.
Uwielbiam ten moment, jak wykładam zakupy na taśmę i normalnie  nie nadążam, potem się oblewam kiedy mi się taśma kończy, wózek jeszcze pełny, a tu już trza od kasjerki odbierać policzone zakupy. A i jeszcze dziecko pyta mamunia, a gumę kupiłaś? A że mamunia nie odpowiada od razu bo się skupia na wykładaniu, łapaniu, wkładaniu to się to samo dziecko zaczyna bardzo intensywnie dopytywać Kupiłaś gumę? No kupiłaś? Mamo?! Gumę kupiłaś? Łeeeee no kupiłaś?
Kupiłam.              
A potem jeszcze kuku i rachunek ma kilometr a pani w kasie zaczyna gadać po chińsku chyba, bo nie rozumiem jak podaje kwotę do zapłacenia.
Ale wiecie.
Wyposażyłam się już w przyprawy, oleje, oliwy, kawki i herbatki do nowego domu. Domeczku. Domusiuniu.
A mąż siedzi jeszcze na budowie i meblunie kochaniunie skręca, abym mogła sobie układać w nich.
I mam wenę na robienie przetworów, bo za pusta spiżarka mi się zdaje. W sensie – nic w niej nie ma. Nic. Zero. Smutna taka stoi. Nie dość, że nie pomalowana, że drzwi jeszcze nie ma… to jeszcze pusta.
Więc tworzę.  
Ale mi marmolada z moreli wyszła, mówię Wam. Miodzio.
A dzisiaj popełniam swój debiut w postaci pasztetu z królika.
Nie wierzę, ale wyszedł. Mmmm psiepyśny – Gutek stwierdził. Mnie się wydaje, że dobry. Ale główny tester jeszcze nie miał kiedy skosztować. Także nie chcę się chwalić zawczasu.

Poza tym Gutek daje czadu. Czasem walnie takim tekstem, że padam. Przy czym nie wszystkie zwroty zna ode mnie. Od razu uprzedzam. Nie wiem skąd je zna. (On strasznie podsłuchuje. Normalnie jak idzie do piaskownicy to zawsze siada tam, gdzie są przynajmniej dwie znajome sobie panie. I słucha co mówią. Niby grzebie łopatką, a radary nastawione. Serio.)
Przytaczam to co pamiętam:
 1.
Gutek uczy się liczyć palce. Siedzą z M gadają o czymś. I nagle:
G: tata, mogę wziąć ciasteczko?
M pokazuje mu kciuk, czyli, że jedno ciastko i mówi: tyle możesz wziąć, wiesz ile to jest?
G: dwa?
M: nie
G: tsy?
M: nie
G: yyyy okej?
 2.
Jedziemy autem. (M ostatnio szaleje, nikogo nie wpuszcza, pieszych najchętniej by przejechał, cały czas mu się spieszy – doprowadza mnie to do szału i zawsze mu zwracam uwagę). No i jedziemy tym autem. M prowadzi. Wjeżdża na rondo. Zjeżdża z niego z taką prędkością, że nas w fotele wciska. A Gutek na to
G: tato! Zwolnij! Jedziesz za sibko!
Mój syneczek cium, cium.
 3.
Gutek je z dziadkiem śliwki. Skończyli jedną porcję, dziecko prosi o dokładkę. Dziadek na to:
Dz: nie wiem czy Ci mogę dać jeszcze kilka śliwek. Żeby Cię brzuch nie bolał
G: Mozieś dziadziu. Bez paniki. Spoko maloko.   
 4.
G: mamo, mogę się pobawić nożem? -  pyta retorycznie dziecko
Ja: nie, nie możesz – krótka piłka ze mną
G: tak bym sobie pokloił coś baldzo, co? – jeszcze mnie próbuje.
Ja patrzę na niego spojrzeniem bazyliszka, a dziecko na to
G: ściemniam, tak?
Ja padam. Kurtyna. Oklaski.

10 komentarzy:

  1. he he he ale się uśmiałam czytając o Gutku... te hasła 2-3 latków są bezcenne! i trzeba to wszystko zapisywać bo tak szybko się zapomina!
    a domusiunia to zazdroszczę! też bym tak sobie pokupiła nowych rzeczy do nowych mebelków... ech... może za rok...

    OdpowiedzUsuń
  2. O jak dzis wesolutko, optymistyczni i w ogóle szczesliwie;)
    Tak teksty Gutka a super;)
    Zapisuj, zapisuj;)
    A moja mała to jeszcze troche zamin mi takim tekstem sypnie;)
    Na razie tylko mnie w boczki podkopuje;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mysko roześmiałam się :))

    Już Cię widzę przy tej kasie :)) A Gutek niesamowity :)) Przebywa pewnie z dorosłymi, dużo z Nim rozmawiacie i takie są efekty :))
    Ja już czekam kiedy się nasza Polcia tak rozgada :)Chociaż na razie jesteśmy na etapie tekstów Dziesięciolatka. Wymiękam czasami :)

    Buziaki

    Ada

    PS.I tylko Ty mi już tylko nie pisz, że wenę straciłaś :)Bo fakty mówią same za siebie :)

    Buziak. Papa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bosko. Gutek jest niezłym "podsłuchiwaczem". Po ostatnim tekście się ugotowałam :)
    Niekończące się oklaski, owacje i bisy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. -> Ola - właśnie! Trza by wszystko spisywać, bo ciężko jest zapamiętać wszystko jak leci... szczególnie jak ktoś ma taką pamięć jak ja ;) Najbardziej mnie śmieszy, kiedy taki mały człowieczek strzela tekstem dorosłego... fajnie to brzmi w wydaniu małych usteczek :)
    Domusia nie zazdrość.... sama niedługo będziesz się cieszyć olbrzymim mieszkaniem :) Fajne takie urządzanie, dopóki człowiek nie ogląda swojego konta w banku :)

    -> Stokrotka - dziewczyno, ani się obejrzysz, a sama będziesz nam spisywać teksty malutkiej :) Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale strasznie szybko czas ucieka :] Na razie czekamy na opisy słodkich nóżek, pierwszego uśmiechu i takie tam... które też cieszą do rozpuku każdą mamę :)

    -> Aduś - wiesz, tego gadania są plusy i minusy. Podstawowym plusem jest oszczędność na prądzie bo radia przy Gutku nie trzeba. Milczy właściwie tylko kiedy śpi :)
    Ale czasem to strzelam pąsa jak mi na przykład do sąsiada (starszego pana) na Ty woła albo próbuje już konfiguracji z pan/pani i mu wychodzi coś w stylu "pan ludwik, chodź tu do mnie do domku". Ostatnio gdy szliśmy po klatce za innym sąsiadem to mówi do mnie głośno i wyraźnie (na pewno sąsiad słyszał)"ale pan ma wielki bziusiek... jak tata świnka" i weź tu wybrnij z takiej sytuacji :)

    -> MamaTygryska - A dziękujemy, dziękujemy! :) Z tym podsłuchiwaniem to on serio tak ma... zawsze uszy stroi jak jacyś dorośli ze sobą rozmawiają... czasem nawet się wtrąci ;)
    A co najlepsze to ani ja, ani M tak nie mamy... generalnie plotki się nas nie trzymają i omijają nas szerokim łukiem... chyba się w jakąś ciocię wdał :)

    OdpowiedzUsuń
  6. sciemniam, tak? ;p
    rewelacja :)
    potrafią zaskoczyć czasami takie maluchy, niby małe ale kojarzące jak dorośli czasami :)
    też mam "malego Gutka", wiekowo chyba bardzo podobni sa nasi mali mężczyźni... i tez zdarza mu się wywołać u mamy płonącą czerwień na twarzy, oj zdarza...
    i też podsłuchuje... niby bawi się zajęty sobą, my rozmawiamy, a jak w trakcie padnie pytanie do niego, to bez zająknięcia na nie odpowiada, jakby od samego początku z nami te dyskusje prowadził ;)
    lilijka

    OdpowiedzUsuń
  7. -> Lilijka - dokładnie jest tak jak napisałaś... to nam się ananasy udały :) Mój chłopak z grudnia 2008, a Twój? I czy jeden czy coś więcej? Weź no napisz... nie bądź żyła! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. oj udały się, to fakt
    nawet czasowo się prawie dograłyśmy, bo mój mniejszy listopad 2008 :)
    a żyła nie bede i napisze :)
    sztuk 2 u nas na stanie, zróznicowane czasowo i pod każdym innym względem, ogień i woda, prawie 3 letni diabełek, żywe srebro, wszędzie go pełno, daje w kość starszemu bratu nieziemnsko, a brat jego w tym tyg kończy 10 lat, wiek bardzo poważny już :) (a to mi przypomina że i mama już w poważny wiek weszła skoro dziecko takie duże ma, żeby nie napisać że stara jest ;p ) grzeczny, spokojny, ułożony, całkowite przeciwieństwo młodszego brata, uzupełniają się idealnie, ale wesoło przynajmniej mamy :)
    buzka, lilijka

    OdpowiedzUsuń
  9. ->Lilijka - daj spokój z tym poważnym wiekiem...mogłabyś się martwić, jakbyś miała dzieci w wieku okołorozwodowym, ale tak to dziewczyno świat wojować możesz :)
    Skoro dzieci zazwyczaj na zasadzie przeciwieństw funkcjonują to nasza następna pociecha (jak się kiedyś pojawi) będzie jako noworodek wrzeszcząca, a jak już się wykrzyczy to aniołkiem zostanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. no fakt, wiekiem się nie przejmuje, coż to jest te 23 lata :)
    a z tą grzecznością kochana to róznie może jeszcze być... nam w rodzinie wszyscy zazdrościli i mówili że mamy monopol na grzeczne dzieci, szczególnie szwagier - że u nas dwoje grzecznych to reszta w rodzinie będzie już drańska, bo wyczerpaliśmy limit :) i tak faktycznie było, dopóki Diabełek nie zaczął chodzić ( a zaczął bardzo pózno bo miał rok i 5 mies), nadrobił to jednak max w 3 mies, bo jak już poszedł... tak wszyscy zapomnieli jaki był kiedyś grzeczny ;p
    lilijka

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...