10 sie 2011

O WYRÓŻNIENIU CZII. - UWAGA BĘDZIE DŁUGO ;)

Dzień dobry wieczór
Jakem obiecała, tak zdradzać będę dzisiaj swoje sekrety i odpowiadać na pytania.
Ale najpierw formalności.

Ad.2.


Ad.4.
Oczywiście nie wytrzasnę nagle 16 kolejnych blogów. Natomiast do zabawy, zapraszam stare znajome, a także osoby, które poznałam stosunkowo niedawno i chciałabym się czegoś więcej o nich dowiedzieć. Poza tym, niektóre blogerki zostały już wyróżnione więc nie będę się powtarzać ;)
Ale spoko, luz… Jeśli ktoś wywołany do tablicy nie czuje się na siłach, nie ma ochoty brać udziału w zabawie, nie ma czasu, bądź zwyczajnie zlewa to strumieniem długim i cienkim to rozumiem…  nie każdemu psu burek (czy jakoś takoś;).
A więc (dwója bęc):
Ada – kobieta wspaniała, która inspiruje mnie i dodaje wiary w siebie
Aspołeczna – kobieta, której wpisy pozwalają mi cofnąć się w czasie do czasów studenckich. Bardzo przypomina mi siebie sprzed kilku lat. I ta stylistyka i składnia – po prostu zazdroszczę.
MamaTygryska – kobieta, z którą poza uwielbieniem do książek, łączy mnie jeszcze parę innych, ważnych cech i bardzo chcę poznać ją bardziej i bardziej
Lorusza – kobieta, od której pomalutku uczę się słuchać siebie. Przy okazji odkrywa przed nami cudowną Szwecję
Mila – kobieta, która wróciła z emigracji i jest teraz studentką z wieloma przemyśleniami
Linka – kobieta z wielkim pokładem dobrego humoru, a także do tej pory jedyna prawdziwie rozumiejąca problem mojej wagi ;)
Kawoszka – kobieta niezwykła to przede wszystkim, a poza tym królowa opowiadań
Amelia – kobieta, która stanęła wyzwaniu naprzeciw i bardzo jestem ciekawa jak się dalej będzie wszystko toczyć
Wybredna - kobieta, która mnie nieustannie wzrusza i bardzo chcę, żeby była szczęśliwa

Ad.3. A teraz uwaga, zdradzam to, czego o mnie nie wiecie (chyba)

Najpierw odpowiedzi na pytania

1. Lorusza: „Z takich prostych, codziennych przyjemności, która daje najwięcej błogiej radości???”

- jako studentka zawsze niedzielne przedpołudnia o ile byłam obecna w Krakowie spędzałam tak samo. Na 9.00 szłam do Dominików na mszę studencką, potem do baru na grodzkiej na bułki z pastą jajeczną, następnie odwiedzałam ulubioną starą i brzydką, za to z pysznymi wypiekami cukiernię. Kupowałam tam marcepanki i wracałam tramwajem do domu. Tam robiłam herbatę, brałam marcepanowe figurki, przykrywałam się kocem i czytałam.
Jedna koleżanka powiedziała mi  kiedyś, że to nudne ;)
Bo w dzisiejszych czasach głupio i niemodnie jest być zwykłym i czasem siedzieć na tyłku z książką. A ja lubię swojską nudę, kiedy nie muszę się spieszyć, mogę sobie w spokoju swój spokój celebrować ;)
Takie zwykłe chwile są dla mnie wyjątkowe.
- Lubię patrzeć na mojego męża jak się nad czymś skupia. Coś mruczy wtedy pod nosem i drapie się po brodzie i nawet nie wie, że go wtedy podglądam ;)
- Lubię też patrzeć na moje dziecko kiedy zasypia. Jak mu się powieki sklejają, jak staje się niewładny, jak wydyma usteczka…. taka fala miłości i ciepła mnie wtedy zalewa… i błogości.
- Z dziwolągów to mam taki nawyk, który sprawia mi frajdę, mianowicie nigdy nie mogę się oprzeć widząc kosz/worek wypełniony jakimś zbożem bądź ziarnami fasoli, żeby tam rękę zanurzyć. Zawsze, kiedy mam zamoczyć jakiś groch czy coś w tym stylu to najpierw się bawię w garnku ziarnami ;)

2. Amelia: „Czego w życiu boisz się najbardziej”

Jest coś czego boję się przeraźliwie. Właściwie to dwie rzeczy, które niejako się przeplatają i wzajemnie się uzupełniają.
- Kiedy byłam w trzecim miesiącu planowanej i długo wyczekiwanej ciąży nagle zaczęło dziać się coś złego. Zadzwoniłam do swojego ginekologa, który kazał mi natychmiast przyjechać. Miałam przed sobą ponad dwie godziny drogi (bo nie było nas wtedy w mieście). Dwie godziny przerażającego milczenia. Potem czekanie na lekarza, badanie i usg. Ulga. Serduszko wciąż biło. Ale to było dla mnie nowe uczucie, które towarzyszy mi od tamtej chwili już zawsze - strach o Gutka. Pod każdym względem się boję. Chcę żeby był zdrowy. Żeby był dobry i szczęśliwy. Reszta nie ma dla mnie znaczenia.
- I druga rzecz, która mnie przeraża to choroba. Żyjemy w takich czasach, że w każdej rodzinie lub wśród znajomych jest ktoś poważnie chory. U nas też. Jestem spanikowana myślą o chorobie swojej lub moich chłopaków. Boję się każdej wizyty u lekarza, nawet ze zwykła wysypką. To uczucie też było mi obce, kiedy nie miałam dziecka.

3. MamaTygryska:

- „ulubiona książka, względnie ulubiony pisarz?”
Nie mam jednej ulubionej pozycji, po którą sięgam non stop. Czytam właściwie wszystko co mi wpadnie w ręce. Lubię się relaksować i wzruszać przy lekturze. Najczęściej sięgam po autorów z poczuciem humoru i ciętym dowcipem.
Może dlatego kryminały Chmielewskiej zajmują sporą część mojej biblioteczki. Choć nie mam jeszcze całej kolekcji, plan jest taki, że kiedyś będę się nią cieszyć.
Z polskich autorów na studiach odkryłam Izabelę Sowę, której owocową trylogię przeczytałam (nie żartuję) ok. 20 razy:)
Przeczytałam niemal wszystko Zafona, Vonneguta czy Irvinga.
Nie przepadam za współczesnymi bestsellerami (głównie amerykańskimi) dla współczesnych kobiet. Czytając książki w stylu „Diabeł ubiera się u Prady” wyję z nudów i wołam o pomstę do nieba ;)
Bardzo lubię czytać i oglądać książki kucharskie:)

- „jak zaczęła się twoja przygoda z blogiem?”
Gutek miał rok kiedy postanowiłam zacząć pisać. Wcześniej dość biernie poruszałam się w świecie blogów i byłam cichym czytaczem. Jednak przebywając z dzieckiem w domu czułam coraz silniejszą potrzebę zwykłego wygadania się. Większość moich koleżanek była jeszcze wtedy bezdzietna i nie bardzo kumała jak to jest być mamą i przez 24 godziny na dobę zajmować się dzieciątkiem, nie wychodząc z domu kiedy ma się na to ochotę. Chciałam również mieć jakąś formę pamiątki, bo o wielu sytuacjach zapomina się…. a dzięki blogowi zawsze można wrócić i powspominać :)
Byłam przerażona kiedy opublikowałam swój pierwszy wpis… a potem już poszło z górki :)
                        
A teraz reszta punktów:

4. W przeciwieństwie do dziewczyn, które wymieniły już swoje tajemnice i grzeszki, ja nie byłam niegrzeczną dziewczynką. Nigdy.
Przeżywałam okres buntu i robiłam za młodą gniewną, ale widzę, że w bardzo lajtowy sposób ;)
Nigdy w życiu nie paliłam trawy, zwykłym papierosem nie potrafię się zaciągnąć. Nie mam żadnych nałogów. Alkoholu prawie nie piję. Nie mam pojęcia jak to jest być na haju, nie miałam przygód na jedną noc… Nic.
Ale co jest najlepsze?
Że nie mam poczucia, żebym coś przez to straciła.
Studia były dla mnie wyjątkowym okresem. Poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, zdobyłam cudownych przyjaciół, spotkałam całą rzeszę dziwolągów, zwiedzałam stolice, odkrywałam Kraków, bawiłam się, uczyłam przeróżnych rzeczy, tańczyłam, wspinałam się na skały, latałam paralotnią, jeździłam na obozy, piłam hektolitrami cytrynówkę i sama nie wiem co jeszcze… może dlatego nie prześladuje mnie uczucie, że się nie wyszumiałam.
A może pojęcie „szumienia” ma wiele znaczeń i dla każdego znaczy co innego ;)

5. Mam całą masę kompleksów, ale takich oswojonych, o których człowiek przypomina sobie raz na ruski rok. Jest jednak jeden taki, który spędza mi sen z powiek. Chciałabym ważyć 10kg więcej. Nawet 7kg by wystarczyło. To mój największy kompleks i mój czuły punkt. Bardzo łatwo tracę każdy gram, natomiast 1kg przybieram tygodniami.
I tak przez ostatnie tygodnie wywalczyłam sobie dodatkowe 3,5kg, które - dostając teraz anginy - straciłam w ciągu dwóch dni. Koszmar dla mnie. Badania mam w normie – żeby było jasne. I nie chcę żadnych rad na przytycie. Po mamusi geny.
BTW, skoro już w temacie jesteśmy, to „ale jesteś chuda” dotyka na tym samym poziomie co „weź się odchudź spaślaku”, miejcie to na uwadze. 

6. Mało rzeczy mnie obrzydza. Niejedną osobę ratowałam z opresji na studenckiej imprezie, jestem w stanie zajmować się chorym człowiekiem i wykonywać różne czynności pielęgnacyjne. Widziałam mnóstwo obrzydliwości, żadna kupa, żadne wymiociny…. nic mnie nie rusza….
prócz…..
… włosów w kratce odpływowej wanny/prysznica. Swoje wyciągam po każdym myciu głowy, chłopaków nie muszę, bo mają po kilka milimetrów na głowie. Ale na studiach mieszkałam z dziewczynami, które nigdy tego nie robiły i to było dla mnie obrzydliwe. Długie, ciemne włosiory owinięte wokół odpływu…. brrrr…. jedyna obrzydliwość, która wywołuje u mnie torsje.!!!!

7. A co mi tam ;)


Ufff, jakoś poszło ;)

14 komentarzy:

  1. Dziękuję za wyróżnienie. W ostatnim Twoim poście nie pisałam komentarza, bo:
    1. Byłam po pracy i myślenie mi przeszło ( czyli wyłączyłam problematory);
    2. gdybym się skupiła i zaczęła wymyślać pytania, zabrakło by dnia na odpowiedzi;
    3. znamy się krótko i tylko z bloga, ale mam wrażenie, że wiem o Tobie dużo więcej, niż zostało powiedziane ( tak samo miałam z moim P. i chyba dlatego jeszcze ze sobą jesteśmy, że czasem czytamy sobie w myślach). Ja sobie bardzo cenię takie znajomości.
    4. Figury po dziecku można by Ci zazdrościć ( to a'propos fotki).
    5. Jak znajdziesz sposób na przytycie to daj znać, na gwałt
    potrzebuję z 3 kg.
    6. Też uwielbiam J. Chmielewską, a książka pt." Daibeł ubiera się u Prady" spowodowała, że po trzech rozdziałach oddałam ją do biblioteki. Nudna jak flaki z olejem i reklamy w trakcie filmu.
    A tak w ogóle, to pozdrawiam i ślę całuski dla całej Rodzinki. Karol(ina).
    P.S. A ja to chciałam wszystko zawrzeć w dwóch zdaniach....hi,hi ;o))

    OdpowiedzUsuń
  2. P.S.2 Tak się zakręciłam, że wszystko napisałam w podpunktach. Ale wiem, że Ty wiesz, o co mi chodzi. [weź pod uwagę, że piszę po pracy (cztery dni z rzędu)] Buziole. Karol(ina).

    OdpowiedzUsuń
  3. och dzięki dzięki ;) muszę wytrwac w tym moim postanowieniu jeszcze trochę i mój blog rozwinie skrzydła muszę się z nim oswoić.
    A propo tych włosów w odpływie ja nie znoszę męskich włosów łonowych na muszli klozetowej wrrr a już szczyt jak są pokręcone

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ładne zdjątko :)
    O, a ja mam marzenie żeby schudnąć te 10, może być 7 :)

    sivi

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju, no coś ty słoneczko :)
    Jesteś taka myszka ale nie chuda wcale. A swoją drogą - możesz piec i jeść własne wypieki do woli :) A to już dla przeciętnych osób czasem kłopot.
    A ty jesteś po prostu: nieprzeciętna :)
    Śliczna figura (ta sukienka mi sie też bardzo podoba, uwielbiam takie)

    A jakbyś była chuda to byś miała kosciste łydki :P a nie masz.

    Mysia...nie bój się niczego. Nie i koniec. Bądź zawsze dobrej myśli, wierz najsilniej jak potrafisz, że wszystkie powazne choroby będą was omijać z daleka !
    A tak będzie !
    Ja wierzę!
    I nikt u nas nigdy powaznie nie chorował.
    I wierzę, ze mimo iż palę nigdy żaden rak moich płuc czy innych wnętrzności nie zaatakuje. Wierzę i już, i koniec, i kropka, i basta!
    I trochę Ci tej mojej wiary oddaję. Wierzę, że będziecie cieszyć się dobrym zdrowiem, Gutek wyrośnie na super mężczyznę (a teraz to jest z niego superaśny chłopczyk), że M będzie cię uwielbiał i kochał do samej śmierci, i nosił na rękach, że stworzycie większą rodzinkę (znaczy dzieciaczków będzie więcej, a potem wnukiiiiii), że będziesz zawsze tryskac taką ZDROWĄ, DZIEWCZĘCĄ radością jak dotychczas.
    Jesteś tu takim "naszym" (moim) kwiatuszkiem. Kwitnącym żółto-złociście, z rozchylonymi płatkami, takim otwartym do słoneczka i radosnym.
    Naprawdę twoje wpisy nawet jeśli gdzieś tam przemycasz jakieś marudzonko to i tak aż chce się żyć kiedy się ciebie czyta. Bo z każdej najzwyczajniejszej chwili jesteś zadowolona :) I to się udziela.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Mysko, dziękuję za miłe słowo :)

    Wiesz, to zdjęcie takie delikatne jest, zwiewne, pełne uroku :) Mimo, że nie widać twarzy, oczu można z niego wiele subtelności wyczytać :)

    Mysko, a tą wagą, to nie walcz, nie warto. Masz super sylwetkę.
    Ja zawsze chciałam być grubsza i tez miałam kompleksy z powodu tej mojej chudości, a teraz dałabym wszystko, by znów ważyć tyle ile dawniej. A tu nie ma :)) Po dwóch ciążach zostało mi już te parę kg chyba na stałe. Jak tylko zrzucę, to z powrotem przybiorę tyle samo. Więc naprawdę ciesz się, że jest tak, a nie odwrotnie. Wyglądasz super!!


    Pozdrawiam mocno..

    Ada

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za wyróżnienie. Postaram się nie zawieść :)
    Czytam te twoje tajemnice i kurcze w niektórych momentach jakbym czytała o sobie. Chmielewską przeczytałam chyba całą wszerz i wzdluż, z używkami i studiami podobnie (zazdroszczę Krakowa), tylko z tymi kilogramami...masz super figurę, ja niestety tego o swojej powiedzieć nie mogę, ale póki w oczach męża widzę zachwyt, to mi wszystko jedno ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myska jak miło Cię w końcu zobaczyć! :-) A ten strach o dziecko to chyba każda z nas nosi w sobie...raz to bardziej wypełza, innym razem mniej, ale siedzi głęboko!

    OdpowiedzUsuń
  9. -> Linka - Karolku ja uwielbiam podpunkty i jakby się tak dało, to bym zawsze z nich korzystała i wszystkim komentującym kazała z nich korzystać ;)
    Nie musisz się w żaden sposób tłumaczyć, kobieta pracująca jesteś i zalatana ;)
    Patrz no, w sumie niedługo się znamy, a mam wrażenie, że sto lat!
    Jak znajdę sposób na przytycie to dam znać, na razie znalazłam bloga "jak zdrowo przytyć" czy jakoś tak i czasem tam wpadam ;)

    -> Amelia - wytrwaj, wytrwaj w postanowieniu, bo ciekawa jestem co się będzie u Ciebie działo

    -> Sivi - jak masz na zbyciu to ja chętnie przyjmę ;)

    -> Figa - kobieto do łez mnie doprowadzasz! ;)
    To ja dziękuję za przekazanie trochę wiary, że będzie dobrze.... bardzo mi tego ostatnio brakuje. No i za te wszystkie komplementa... aż mnie zatkało :)
    Mam nadzieję, że się nie gniewacie za brak wyróżnienia.... Ty, Ola i Krokodylka - zawsze od Was zaczynam czytanie, a wszystkie już zostałyście nagrodzone i nie chciałam się powtarzać... alem głupia, mogłam i tak to zrobić drugi raz :-/

    ps. ale chuda jednak jestem... obiektyw i kamera ponoć dodają kilogramów ;)

    -> Aduś - mówisz jak moja mama:) Też całe życie marzyła żeby przytyć, dopiero po urodzeniu trzeciego dziecka (czyli mnie) nabrała trochę ciałka, a teraz ciągle się odchudza ;)
    Ale ja i tak pragnę tych kilku kilogramów jak skarbu :)
    Dzięki za takie ciepłe słowa :)

    -> MamoTygryska - na pewno nie zawiedziesz... to niemożliwe! Widzisz ile nas łączy :) A figurę na pewno masz super ... skoro mąż się zachwyca to musi tak być.
    Ja walnęłam zdjęcie, żeby zawalczyć ze swoimi słabościami, a tu takie pozytywne reakcje... aż t rudno mi w to uwierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. -> Olu, akurat skrobałam swój komentarz, kiedy Ty pisałaś swój ;)
    Tak, niepokój o dziecko chyba jest nieodłączną cechą macierzyństwa ;)
    A z tą fotką.... to nie posądzałam siebie o to, że umieszczę coś kiedyś ;)
    Przynajmniej macie już o mnie jakieś wyobrażenie, choć nie wiem jeszcze czy to dobrze czy źle ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myska, pewnie, ze nikt się nie gniwa za brak wyróżnienia, a ja to jestem nawet bardziej niż zadowolona. Wyróznienia są stanowczo nie dla mnie. Nie biorę w nich udziału, jak pewnie wiesz :)
    No chyba, że ci braknie kogoś na liście kiedyś to możesz mnie tam wrzucić jako taką "zapchajdziurę" - co nie znaczy, ze podam dalej :)) i wezmę udział.
    Po prostu służę osobą swą wirtualną jakby co.

    No i się odetkaj ze swojego wzruszenia, bo się jeszcze zatchniesz i trzeba cię będzie reanimować a nie wiem jak w tej kwestii M. biegły bardzo czy nie bardzo?
    Uściski :))

    OdpowiedzUsuń
  12. czesc Myska
    lęk o dziecko wpisany jest chyba nieodzownie w bycie rodzicem i raczej nas nie opusci, też coś o tym wiem :)
    a czytając Twoje posty mam czasami wrażenie, że czytam o sobie :) chyba troszke podobne jesteśmy
    pozdrawiam, lilijka

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj Mysa, ale mnie wrobiłaś! Ale dziękuję za wyróżnienie ;)
    Muszę przyznać, że zdjęcie mnie zaskoczyło, nie tak Cie sobie wyobrażałam. Pozytywnie :))

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. ->lilijka- no widzisz jak to się złożyło... fajnie, że mamy podobne podejście do życia, poglądy czy nawet wspomnienia... ale nie wiem czy podobieństwo do mnie samej komukolwiek dobrze wróży na przyszłość ;)
    PS
    Twój nick bardzo mi się miło kojarzy ;)

    ->Mila- a nie ma za co, czekam teraz na Twoje zwierzenie - jeśli tylko będziesz miała ochotę się nimi podzielić :)
    To ja może zmienię zdjęcie na jakieś co na przykład dopiero wstaję z łóżka... wtedy może spełnię każde wyobrażenie :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...