19 sie 2011

JUŻ PIĄTEK, A JA JESZCZE O OSTATNIM WEEKENDZIE

I w ogóle jadę z koksem co się działo, kiedy nie pisałam. Chciałam to zrobić wczoraj, ale żadnej nowej notki nie mogłam wstawić, nie wiem dlaczego.

Więc tak.

1. O CYKLISTACH.
Jak wam długi (?) weekend minął?
Kto był w Zakopanem i czy fajnie stało się w korku?
My, spędziliśmy 3 dni u teściów moich i generalnie poruszaliśmy się w przeciwną stronę do wszystkich. To znaczy droga nam sprzyjała, a pas nasz był wolny i sunęliśmy jak po maśle.

Przy okazji minęliśmy cały zlot motocyklistów jakichś, co też skutkowało wielkimi oczami i jeszcze większym bananem na twarzach naszych. A także w efekcie owych nam się marzenie włączyło, że fajnie by było kiedyś do nich dołączyć:
M: myska, ale kupimy se kiedyś taki motor, co? – o choppera chodzi, albo takie wielkie hamerykańskie coś, co to jest szersze jak dłuższe i pojęcia nie mam jak się to coś nazywa.
Ja: yhyyym – zapewniam
M: i zapuścimy sobie brody – marzy dalej mąż
Ja: taaa, ja na pewno… a ty już swoją masz – przypominam, bo się zagalopował
M: to zapuszczę dłuższą 
Ja: i będę ci pleść z niej warkoczyki… - ciągnę dalej
M: i ubierzemy się w czarne skóry
Ja: i będziemy przeżywać drugą młodość…
Ej, serio mu się to marzy. Przynajmniej wiem w jakim kierunku uderzy, kiedy go kryzys wieku średniego dopadnie ;)

2. O ZŁYCH LUDZIACH
Niektórzy ludzie są źli – to taka moja obserwacja. Niby nic odkrywczego, ale czasem to do mnie uderza z większą siłą.
Bo jak nazwać kogoś, kto wyrzuca z auta psa? I ten pies potem biegnie i mało się nie zabije, bo nic z tego nie rozumie.
Ok, zgadzam się, że nie każdy musi lubić zwierzęta… ja na przykład nie przepadam za kotami, szczególnie gdy mi się łaszą do nogi to mam wtedy odruch żeby kopnąć… ale hello - to nie znaczy,że to robię. Skoro nie lubię, jest mi zbędny. A skoro jest mi zbędny to nie biorę, choćby nie wiem jak uroczy był malusi kotek. Więc po jaką cholerę inni biorą zwierze do domu, przyzwyczajają do siebie,a potem brutalnie porzucają? Słyszałam o zbędnych prezentach w postaci zwierząt, ale czy nie da się do schroniska oddać albo poszukać innego domu?
Ze zwierząt domowych najbardziej właśnie lubię psy i wiem, jak bardzo kochają swoich panów i jak bardzo się przywiązują. Znam przypadek, w którym pies zdycha z tęsknoty za właścicielem, który zmarł wcześniej. Niedawno jedna koleżanka straciła dwa psy – labradora i zwykłego kundla. Labrador zjadł przypadkowo środek na ślimaki i się otruł… kundel z rozpaczy przez tydzień nic nie jadł i zdechł również. Czy to nie tragicznie cudowne zjawisko?
Naprawdę smutno było patrzeć na tego psiutka, spanikowanego, przerażonego i zdezorientowanego.

3. O PRZYCHODZENIU I ODCHODZENIU
Niby naturalna kolej rzeczy – jedni się rodzą, inni umierają.
Ale żebym tak w ciągu jednego dnia musiała brać na barki obie nowiny to nie wiem….
Przejdźmy jednak do tej przyjemniejszej wieści.
W sobotę urodził się mojemu mężowi drugi bratanek.
Że tak powiem - wykrakaliśmy. Bo żartowaliśmy wcześniej, że jedziemy odebrać poród. I prawie się to udało.
Bo jak można mieć 8cm rozwarcia, normalnie po domu się poniewierać i nie czuć bólu?
I się ledwo zdąża do szpitala… bo przecież nic nie boli, nie wiadomo czy jechać czy nie. A potem w szpitalu rach-ciach, macha się do męża i szwagra (czyli M), a chwilę później głośno krzyczy, a jeszcze chwilę później krzyczy już tylko nowe dziecko.
Nie rozumiem, ale gratulujem.
Tymczasem dyndają mi aktualnie na balkonie 3 pralki mikro ubranek, które pojadą do małego.
Na nowo mnie ten widok rozczula.
Hmmmm.


4. O ALLY McBEAL
Wiecie, że leci Ally McBeal? Ja się dowiedziałam w niedzielę. Zapomniałam, że takie coś było i w sumie to nigdy tego nie oglądałam jakoś nałogowo…. Muzykę ino z koleżankami z klasy sobie puszczałyśmy (z kasety magnetofonowej – ktoś ma jeszcze sprawny magnetofon?) i wyłyśmy. A teraz oglądnęłam dwa odcinki i proszz jak mi się spodobało. Tylko pora trochę licha jak dla mnie.

5. O KOMARACH
Że mnie żreją.
Senkju.
W uda - 3, w stopy - 4, w golenie - 2, w pupę - 1 i w brew - 1.
To nabytek z jednej godziny, a nie całego tygodnia – se nie myślcie.

6. O ZMIANIE JAKA WE MNIE ZAJSZLA (podejrzewam, że chwilowo)
Pobiłam wczoraj samą siebie.
M: mysa, musimy dzisiaj wybrać kolor tynku – zarządza małżonek o poranku
Ja: yhym – i się brechtam, bo czujecie jak ja wybieram w trymiga jeden kolor spośród półtora tysiąca (w sumie 8 palet trzech różnych firm, każda firma przedstawia ponad 500 kolorów, więc se wyobraźcie)
I teraz czujecie. Rozkładam jedną firmę i pytam Gutka
Ja: który kolorek ci się podoba?
G: ten – wskazuje dziecko majtkowy różowy
M: myska, lepiej go nie pytaj – podpowiada mąż
Liliowy, turkusowy i pomarańczowy też były bardzo ładne. Dla dziecka.
Ja: no dobra, jedźmy z tym koksem – postanowiłam i pojechałam
Trwało to chyba 7 minut i wybrałam, czujecie?
Nieźle jak na mnie, co?

A poza tym, nie mam czasu. Przedwczoraj pogrzeb, wczoraj urodziny siostrzenicy, w niedzielę rocznica ślubu rodziców (35-nieźle, co?).
O i tak.
Wracam do kuchni robić śniadanie.

FOTORELACJA Z WEEKENDU:

Samoobsługa :) Trzeba tylko popracować nad dokładnością :)

Znowu zbiorów nawiozłam. I cukinii :)

8 komentarzy:

  1. to ja też w pktach :)
    1. mój "M" też coraz cześciej mówi o takim cudeńku dwukołowym, ale nie o chopperze niestety, o jakimś ścigaczu, a takiemu zdecydowanie mówie NIE :)
    2. takich złych ludzi o których piszesz jest niestety bardzo duzo, widać ich szczególnie w okresie wakacyjnym :( jak chce się pojechać na urlop to zwierzaka najlepiej na pobliską wieś wywieżć, tam się ludzie pewnie nim zajmą, i błąkają się takie bidulki pózniej :(
    3. najbardziej rozczulający widok - małe nózki, spiące maleństwo
    4. "serialowcem" jestem nałogowym, ściągam z sieci sezonami a potem utkne przed tv aż obejrze :)
    gratuluje szybciego wyboru i zdecydowania, może z resztą wystroju domu też pójdzie Wam tak sprawnie :)
    Gutek super facet - jaki samodzielny, możesz mieć pewność ze z głodu nie umrze :)
    ale sobie pozwoliłam długo, buziaki wysyłam i pozdrawiam cieplutko, lilijka

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie! co ciebie tak długo nie było!zaniedbujesz bloga!
    ad 1. to ty guralka że w przeciwną stronę niż do Zakopanego??
    ad 2. Wrrr i phhhh! za ten odruch na kota!!! no ale w sumie cóż się dziwić, skoro ty mysa to jak koty masz lubić?
    ad 3. Zapytaj jak sie to robi z tym bezbolesnym błyskawicznym rodzeniem! Przyda mi się ta wiedza niedługo!

    sivi

    OdpowiedzUsuń
  3. no! dobrze, że jesteś, bo już się zastanawiałam, gdzie Cię wsysło...
    jeśli chodzi o te "dwa kółka" to u nas trwa wieczna dyskusja na temat do kiedy przystoi jeździć na ścigaczu, a od kiedy wiek nakazuje przesiąść się na choppera ;-) i mam nadzieję, że zanim mój da radę noge podnieść tak sprawnie, żeby na motór wsiąść to będzie już ten dostojny wiek chopperowy... (ale cichaczem przyznam - oczywiście Skarbowi nie mówię - że ścigacze są wg mnie o wiele bardziej seksi i że mi sie tęskni... ale cicho sza!)

    OdpowiedzUsuń
  4. 1.Kochana tak to już nasze życie jest skonstruowane, że jedni przychodzą a drudzy odchodzą. Gratuluję BRATANKA!!!!!
    2. Nie bój żaby, mnie też komary gryzą szybciej niż ustawa przewiduje. Ostatnio w pracy przywaliłam sama sobie klaskacza...:-o)Bo gryzło mnie dwóch (albo dwie), jeden w policzek, a drugi w brew. Wbrew mnie!!!!!
    3. Co do zakupów to proponuję zgłosić Cię do jakiej Księgi rekordów Guinnessa cy cuś? Bo jak na Ciebie to rzekłabym - tempo (conajmniej) ekspresowe.
    4. Co do tego hamerykanskiego cuś (co to ani przeskoczyć, ani obejść) to proponuję jeszcze przyczepkę - dla Gutka. No chyba, że planujecie te zakupy jak chłopak dorośnie i kupicie Mu tekiego samego pojazda mechanicznego.
    5. Co do porzucania zwierząt gdziekolwiek - nie będę nic mówić, bo bym się musiała ocenzurować, a jak się ocenzuruję to już nie będę miała nic do powiedzenia....I tyle w temacie, a ogólnie mam takie samo podejście do sprawy jak Ty.
    Pozdrawiam, Karol(ina).

    OdpowiedzUsuń
  5. no a my z R mamy motora... może nie jakieś cudo ale na początek starczy nam zwykła mz ;)
    a co do porodów zbulwersowała mnie pewna sprawa siostra mojej bratowej rodziła w piątek, kobieta 7 lat starała się o dzieciątko była grubo tydzień po terminie a pani ginekolog nie chciała porodu wywołać tylko czekać ze ma naturalnie urodzić. Okazało się że mały w kanał rodny się nie mieści i szybko cesarka i co.. mały ma zakażenie krwi bo za długo czekali. jakby pani doktor dostała upominek to wszystko poszłoby sprawniej skwitowała pani dzieląca z rodzącą salę

    OdpowiedzUsuń
  6. -> lilijka - to ja znowu w punktach ;)
    1. ścigacze fajnie wyglądają i jest w nich coś co kręci, ale osobiście mnie przerażają i gdyby mój mąż jeździł towarzyszyłby mi ciągły strach o niego :-/
    2. amen
    3. nóżki do schrupania :)
    4. ja serialowcem jestem na pewno większym niż filmowcem, bo seriale się szybciej ogląda ;) Jeden odcinek trwa ok. 40 min.... tyle czasu moge sobie wieczorem wygospodarować zanim zasnę ;)
    5. Dzięki za miłe słowo. Pozdrawiam również :)

    ->sivi - przysięgam, że nie mam teraz wolnych chwil, Gutek mi już nie sypia w ciągu dnia, a wieczorami szukamy płytek/kuchni/mebli na necie, bo mamy ekipy ponagrywane i czas nas goni ;)
    ad1. każdy góral by sie obraził, gdybym określiła się jego mianem ;) ale bliżej mi do gór niż morza ;)
    ad2. taaa... może to i z tym jest związane, że mysz z kotem to niebardzo ;)
    ad3. sivi, pojęcia nie mam jak ona to zrobiła. Wiedziałam, że łatwiej przy drugim porodzie ale nie sądziłam, że aż tak łatwo :) Moja siostra na przykład ledwo zdążyła wjechać winda na oddział i wleźć na porodówkę... szwagier, który został wypełnić papiery przyszedł do niej jak już dziecko się darło :) Nic tylko brać przykład :) Trzymam kciuki i za Ciebie :)

    -> Ola - no jest coś w ścigaczach, że są seksi - przyznaję, ale ja bym umierała ze strachu o M gdyby takiego dosiadł... już niech ten chopper zostanie :) Ale nie wiem czy to należy tak szufladkować stary - chopper, młody - ścigacz... bo ja już się nieraz zaskoczyłam ;)

    -> linka - skarbie mój, patrz jakie france te komary i jak ofiary wypatrują. Nie wiem czy im się nie chce przez tkankę tłuszczową przedzierać czy co... ale mój mąż wygląda apetyczniej ode mnie, a i tak mnie tylko jedzą.
    Przyczepka dla Gutka mnie rozwaliła :) Ale zanim na motor uzbieramy to Gutek już z gniazda wyfrunie podejrzewam ;) Na razie cała kasa w dom idzie ;)
    Pozdrawiam bardzo, bardzo!

    -> Amelia - takich historii to się człowiek nasłucha tak, że ma dość. U mnie w szpitalu też są łapówkarze straszni i niektórzy palcem nie kiwną póki w łape nie dostaną. Na szczęście ja trafiłam na dyżur mojego gina, do którego chodze od lat i on odbierał mój poród najpierw naturalny, a potem robił mi cesarkę (Gutek też się nie mieścił). Trzymam kciuki za malutkiego, żeby szybciutko wracał do zdrowia... i za rodziców, bo muszą bardzo cierpieć... wspólczuję takich przeżyć :(

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja może nie będę nic o motorach, złych ludziach, porodach, Ally nic gadać, bo to zupełnie nie moje klimaty...

    O Gutku chciałam.
    Mysa, co ci powiem to ci powiem, że ci powiem, że Gutek na tych fotkach wyglada na 4 lata a nie 2,5 :))) Znaczy gesty, postawę, minkę ma takie dorosłe. Jaki to juz duży chłopczyk!
    A jak zaczynałas blogować to on w pieluchy jeszcze siusiał i pulchniejszy był, hihi :)
    On jest teraz w najwspanialszym wieku (do 4 lat). Tzn. nie mówię, że później nie jest wspaniale ale później dziecko traci swoją dziecięcość. To oczywiście też raduje rodziców i daje dużo powodów do dumy ale tak ci powiem, że tęskni się za tym własnie wiekiem, kiedy dziecko było WŁAŚNIE TAKIE DZIECIĘCE.

    OdpowiedzUsuń
  8. -> Figa - aaaa, bo z Gutkiem tak mam od maleńkości... zawsze wyglądał na starszego niż jest faktycznie. Jeszcze jakbys usłyszała jak on gada to byś padła. W kółko trajkoce i to tak ładnie mówi... żadnego seplenienia, tylko "r" mu nie wychodzi jest "l", ale "sz", "cz" i tego typu stara się mówić bardzo wyraźnie ;) Moja duma :)
    A co do wieku dziecka.... to czekałam na takiego rezolutnego dwulatka... co to już się robi coraz bardziej samodzielne, potrafi już z Tobą pogadać...a przy tym jest ciągle milusi i kochaniusi, lubi się przytulać i jak on to mówi "kokosić" więc jest super. Cieszę się tym póki mogę :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...