23 sie 2011

O KOLORACH I O OWCACH

A dzień dobry.
To znowu ja!
Pamiętacie jak to było z tym kolorem tynku? Że siedem minut i tak dalej?
No.
W sobotę panowie pociągnęli balkony od spodu i kawałek jednaj ściany. Wieczorem usiedliśmy z M, żeby klinkierówkę zamówić i zastanawiamy się nad odcieniem, ja wskazuję jeden, na co mój mąż zupełnie poważnie:
M: i myślisz, że do tego kanarkowego to będzie pasować?
Ja zawał i wylew na miejscu.
Ja: jakiego kanarkowego? O czym ty mówisz?
M: no akryl ten co kładą jakby kanarkowy jest
Ja znowu zawał i kolejny wylew, bo wybrałam złamaną biel, ale może facet ten co robi, źle numer odczytał i wziął inny.
W niedzielę z rańca pognaliśmy więc na działkę, bo chciałam zobaczyć ten kolor na żywo.
Niech go drzwi ścisną.
Chłopy to mają pojęcie o kolorach. Złamana biel z ciutką pigmentu ni to żółtego ni piaskowego, ale wciąż złamana biel (na pewno bardziej niż kolor) to dla niego kanarkowy.

Ale kurcze no. Mówię Wam. W końcu te wstrętne, czerwone pustaki zakryte. I zaczyna być ładnie.
A o budowlańcach wszelakiej maści moglibyśmy już powieść napisać. Ta ekipa od ocieplenia jest pierwszą, na którą nie możemy narzekać.

*

Gutek jest już na tyle wysoki, że sam potrafi otworzyć drzwi wejściowe. Wspina się na palce i przekręca skubany zamek. Ale wiecie jak to jest… różne bydlęta chodzą po blokach i kradną. Albo i gorzej.
Kiedyś w niedzielne popołudnie, gdy chłopcy spali, ja sobie cichutko buszowałam w sieci i nagle usłyszałam, że ktoś porusza za klamkę. Podeszłam na palcach pod drzwi, ślepię w judasz wsadziłam i widzę cygankę, która sprawdza cichaczem, czy może sobie bezkarnie wejść… a nuż jakaś torebka się znajdzie w pobliżu. No więc u mnie się rozczarowała, bo drzwi pilnuję, żeby zawsze były zamknięte, ale u sąsiadki z naprzeciwka mieszkanie otworem stało. Gdy cyganka (- z chaty za wsią – Aza, takie hasło w krzyżówce standardowo występuje, tak?) cichaczem zaczęła wchodzić, ja wyleciałam na klatkę i narobiłam rabanu. Bo z sąsiadami dobrze żyję i nie chciałabym, żeby poszkodowani byli.
Dlatego zawsze pilnuję zamka.
No, także teraz jak Gutek nauczył się sam otwierać to doprowadza mnie to do wściekłej furii. Natychmiast gdy zadzwoni domofon, ten leci do drzwi i przekręca zamek, nawet nie pyta kto idzie. Tłumaczę więc dziecku:
Ja: słuchaj, może przyjść ktoś obcy i będą kłopoty… nie wolno Ci samemu otwierać drzwi, tak? – się produkuję.
Zdawałoby się, że po kilku razach zrozumiał. A tu wczoraj powtórka. Zadzwonił domofon, ja wpuściłam tatę swojego, a Gutek sam zabrał się za otwieranie. Krzyknęłam tylko: hej!!!
A on na to
G: nie otwieraj sam dźwi, bo przyjdą owce! - sam siebie pouczył
O i tak. Gadaj zdrów.

15 komentarzy:

  1. ha ha ha haha, ale sie usmialam, te owce sa rewelacyjne :D no bo owce tez sa w koncu obce :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, te owce są rewelacyjne;)
    Ale najwazniejsze, ze dziecko słucha co do niego mówisz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha.. no tak, przyjdą owce i będą kłopoty.. ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. :D he he, owce straszna rzecz!
    sivi

    OdpowiedzUsuń
  5. -> DZIEWCZYNY - kiedyś u wujka wlazłam na wielką, starą czereśnie pozbierać owoce i w międzyczasie podeszły owce sąsiada pod drzewo. Siedziałam na niej do samiuśkiego wieczoru, dopóki ktoś się nie skapował, że ja ciągle na tym drzewie wiszę i przegonił te owce ;)
    Więc proszę się dziecku nie dziwić :) Może to jakieś podświadome... a może powinnam popracować nad własną dykcją :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, ja to się dziecku nie dziwię;)
    Kiedyś jak mała byłam to tez mieliśmy owce i barana, ale baran nie był jakiś mocno agresywny ot tak, że straszył z daleka tylko;) Rogów chyba nawet jeszcze nie miał.
    I sasiad w naszym wieku ( a mielismy wtedy po jakieś 7-8 lat)bawił się razem z nami na łace, owce zamknięte były za takim płotkiem i sąsiad taki odwazny wlazł na płot i mówi: a ja się waszych owiec nie boje i wskoczył przez płot do nich na co baran łeb na dół i za młodym;P zdążył przeskoczyc z powrotem przez ten płot i skończylo się tylko na rozdartych spodniach ale mysle, że do owiec uraz też mógł mu pozostać;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No z tymi cyganami to jest utrucie. Ja mieszkam na wsi to zawsze było tak, że kilku cyganów zachodziło Ci na podwórko jeden szedł do domu odwrócić uwagę a reszta szabrowała dobytek z podwórza przeważnie kury i kaczki. Ale to było kilknaście lat temu mojej babci złoto z meblościanki ukradli, była kobieta sama i nie dała rady, a jak to na wsi dom przewaznie otwarty tak i u mnie jest. A najwidoczniej cygany sobie teraz lepszy kąsek niż domowa kurka upatrzyły po co im po drobiu to już nie te czasy

    OdpowiedzUsuń
  8. Cyganami zawsze się dzieci straszyło w moich rodzinnych stronach. Ale to było 25 lat temu.
    Owce mnie powaliły na kolana ;-o)))
    A nad dykcją nie masz co pracować, bo dzieci zawsze swoje wiedzą....Szczególnie te prawie trzyletnie ;-o)) Swego czasu ( nie będę pisała ile lat temu, bo wyjdzie na to, że ja razem z dinozaurami po świecie biegałam) córka mojego kuzyna mówiła do swojej mamy tymi słowy: " Umyjeś mi wośki, bo mam takie oslane"....Tak więc dzieci w tym wieku mają swoje słownictwo i koniec, kropka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam świra na temat zabaw edukacyjnych dla dzieci, takie zboczenie nauczycielskie, te owce, owoce i obcych można świetnie przerobić na coś zabawnego hmmm.. może nawet coś wymyślę specjalnie dla Gutka ;)

    A cyganki hehe... mnie kiedyś w parku dorwały i chciały powróżyć, panicznie bałam się wtedy, że cyganki na mnie klątwę rzucą... wyciągnęły ode mnie całą kasę jaką wtedy miałam, bo trzeba było banknotami karty do wróżenia przełożyć..... wrrrrr...miałam wtedy 15lat może ale od tamtej pory jak jakaś się do mnie zbliża to jej mówię, by mnie w spokoju zostawiła, bo klątwa cygańska na mnie wisi :D

    OdpowiedzUsuń
  10. a taki wierszyk o obcych owcach wymyśliłam:

    w zielonym sadzie rosną owoce
    cichutko mruczą na drzewach całe noce
    gdy wszyscy śpią i nikt nie słyszy
    oprócz owoców jakiś zwierzak dyszy
    dyszy i prycha i coś bełkoce,
    że za wysoko są smaczne owoce
    to owca kudłata pod drzewem narzeka
    na słodkie owoce niecierpliwie czeka
    ta owca jest obca owocom z sadu
    co boją się intruzów szukających obiadu
    wiec gdy wiesz, że obce owce się w pobliżu kręcą
    siedź cicho na drzewie, niech twoje murczki ich nie nęcą

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. -> Stokrotko - Mnie po zwykłym siedzeniu na drzewie uraz został, a co dopiero jakby mnie baran napastował :) Mnie stado indyków kiedyś goniło - też nie polecam :)

    -> Amelia - tak to już nimi jest. Niestety, ale zapracowali sobie na opinię niechlujów, złodzieji i wyłudzaczy :/ Choć znam jedną rodzinę cygańską, a właściwie na wpół cygańską (ona jest Cyganką, on Polakiem), którzy żyją normalnie jak my. Pracują, dzieci chodzą do szkoły, wszystko w normie. Ale to jedna rodzina na wiele...

    -> Linka - u mnie też się Cyganami straszyło ;) A do tego pamiętam, że starsi chłopcy bili się z Cyganami... oni niedaleko mojego osiedla mieli swoje domki i tam ich było jak mrówków. Żadnemu dziecku nie wolno tamtędy było przejść bez opieki, tak byliśmy wytresowani ;)
    Dzięki za pocieszenie co do dykcji ;)

    -> Lorusza - Najpierw o cygankach - na mnie też klątwę rzuciły całe lata temu, jak jedna strzeliła do mnie tekstem: "daj dziewczyno piątkę, a powiem CI jak Twój chłopak ma na imię", a ja jej na to " nie dziękuję, ja wiem jak mój chłopak ma na imię" I mi poleciała wiązanką której już może przytaczać nie będę.
    Ale do rzeczy.
    Kobieto! Toć to bajki dla dzieci i rymowanki dla przedszkolaków tworzyć powinnaś. Ale serio, serio.
    Ja trochę przeglądnęłam tych bajek już, zawsze siedzę po księgarniach i studiuję nim coś kupię, a poza tym moje dziecko dostaje książeczki w prezencie i mówię szczerze, że niektóre nawet na podpałkę do pieca się nie nadają! Nad tekstem tylko siąść i głośno zapłakać. Naprawdę ciężko jest znaleźć fajne wierszyki, bo te stare Tuwima, Brzechwy czy Konopnickiej to jedno (już znamy), ale znaleźć coś fajnego współczesnych pisarzy czy poetów dziecięcych to zgroza!
    A tu proszę. taki talent się objawia!
    Tym bardziej, że pisanie Ci leciutko idzie!
    Dziewczyno, ja chcę Cię kiedyś w druku kupić!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Owce cudne :))) Tak, czy inaczej, lepiej ich nie wpuszczać :)))

    A tak na poważnie, rzeczywiście lepiej sprawdzać czy drzwi są zamknięte. Na szczęście nie przytrafiła się nam taka cyganka, ale lepiej uważać.

    Buziaki Mysko

    Ada

    OdpowiedzUsuń
  14. -> Aduś - jak dobrze, że już jesteś :) Cyganki - nie żałuj, że się nie trafiła - nie polecam! :)
    A owcy jeszcze tych obcych wpuszczać nie mam zamiaru, bo się ich zwyczajnie boję :) Ja paniusia z miasta tylko duszą wieśniaczka jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. heheheh, owce mówisz?
    mogą być, byle nie czarne ;p

    to Ci M psikusa zrobił z tym kolorem :) i tyle stresu i niepewności zanim sama sprawdziłas "na żywo", nie zazdroszcze :)
    pozdrawiam cieplutko, lilijka

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...