6 sie 2011

O LEWATYWIE, CEMENCIE I DZIEWICZEJ NOCY

Bo ja o tej lewatywie zaczęłam, tak?
A weźcie.
Zaczęło się od tego, że moi rodzice są teraz i to moja mama wczuła się w rolę i rządzi kuchnią, a ona trochę inaczej gotuje i niekoniecznie zgodnie z moimi poglądami. Nie wiem czy smaczniej… kwestia gustu... M ma dość w każdym razie ;) Ja na pewno bardziej urozmaicam posiłki, ciągle wymyślam i kombinuję. No i Gutek dostał od tej babcinej monotonnej kuchni  zaparć, ale takich, że ja pierniczę. Oryczał się strasznie. I przez trzy tygodnie spaliśmy jak przy noworodku, co chwila pobudka.
No. Taka jest geneza.
Przy okazji znaleźliśmy w końcu pediatrę dla dziecka. Bo wiecie… to jest tak, że w przychodni rejonowej są fajni lekarze, ale nie sposób tam się dostać kiedy dziecko akurat jest chore. Bo gdy się dzwoni, żeby zarejestrować, to pani krzyczy,  że trza było dzwonić 3 dni wcześniej (jakby człowiek wiedział, że mu akurat dziecko za trzy dni dostanie gorączki). Natomiast w przychodni prywatnej (ma umowę z NFZ) do której należymy, nie ma problemu z rejestracją, natomiast dwie panie o specjalności dziecięcej są nie teges…. w sensie, robią tak złe i niepewne wrażenie, że nawet nie wiem czy dobrą diagnozę stawiają.
Tak więc szukaliśmy od dwóch i pół roku pediatry, który będzie wiedział co mówi, dziecko nie będzie się go bało i ogólnie.... wiecie…
Znaleźliśmy.
Pół godziny dyskutowaliśmy z panią doktor, Gutek również dyskutował…. dostał 7 naklejek, tatuaż i samochodzik, tak się rozgadał.  No i tak wyszło, że lekarka nam poradziła różne naturalne sposoby na zatwardzenia, które de facto wcześniej już wypróbowaliśmy, a jak one nie pomogą to właśnie lewatywa.
Nie pomogły.
A idźcie.
Trzy dorosłe osoby  i ten mały… i ten wzrok… taki wyrzut wobec mnie.
Senkju.


  
Poza tym M mnie dzisiaj przegonił po sklepach budowlanych, samą, z dwójką nieletnich (Gutek + siostrzenica M). I tak na przykład musiałam cement kupować 3 worki (M twierdzi, że mówił 4, ale ja się upieram) i plastyfikator. Pomijam, że w sklepach budowlanych obsługa traktuje mnie jak powietrze i jak stoję z wózkiem to na pewno tylko czekam na kogoś. A tu kuku, niespodzianka. Ta mała przyszła coś kupić. TAAAAK!
I M obiecywał, że pan z obsługi na pewno mi pomoże i wsadzi ten ciężar do bagażnika. A kupa. Za to jak mnie potraktowali (jak powietrze - przypominam) to uniosłam się honorem i sama dojechałam rozwalającym się wózkiem do kasy (oczywiście wzięłam za mały i te 75 kg mało go na drugą stronę nie wywinęło), a następnie sama upchnęłam te trzy worki (każdy 25kg) w aucie, taka byłam zła.
Dla porównania –  ważę nieco mniej niż dwa worki cementu (hmm?)  


A także.
Spałam dzisiaj w nocy z jedenastoletnią siostrzenicą mojego męża. Mąż zaś spał na budowie. Pierwszą noc. Dziewiczą rzekłabym. I nie pamięta co mu się śniło.
Za to
M: Myska, prysznic super, sprzedaj Gutka na chwilę i jedziemy testować we dwoje.
Bo to taka moja fantazja od zawsze… ten prysznic… no wiem, że nic wyszukanego, ale jak się ma od zawsze wannę, to ten prysznic, prawda, nęci jakby.


Zbliża się dwudziesta druga. Jestem głodna…
Kolację jadłam.
Nie chce mi się znowu robić
Z drugiej strony głodna nie usnę.
Boże…

10 komentarzy:

  1. A próbowałaś kiedyś glicerynowych czopków? bo moja swego czasu też na zaparcia cierpiała i te czopki cuda działały.
    I co? wypróbowaliście prysznic? :D

    sivi

    OdpowiedzUsuń
  2. ->Sivi-oczywiście, że próbowałam czopków - trzy razy w przeciągu trzech tygodni.... Gutek miał tak zapchany "wychod", że one tylko chwilowo pomagały, bardziej chcieliśmy rozrzedzić zawartość jelit :) Teraz z radości się nie posiadam tak jest normalnie.... puk, puk - odpukuję :)
    Jeszcze nie testowaliśmy razem nowego prysznica - ale jak tylko pojawi się okazja, żeby Gutka się pozbyć na chwilę, to to będzie pierwsza rzecz jaką zrobimy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mysia, jak Młody tak mniej więcej w wieku Gutka był to też go zaparcia złapały (bo lato, bo picie mu nie smakowało i mało pił i teraz jak ta Ola mam schizę na uzupełnianie od tamtej chwili do teraz przez moje już prawie dorosłe dziecko płynów) no to dostał taki łagodny syropek przeczyszczający i polecił mi to kolega pediatra z Olkusza - tam jest jakaś klinika pediatryczna czy coś w tym stylu a pan doktor się nazywał Paweł Januszek. Mozna do niego walic jak w dym. Jak byś tak kiedyś z wizyta tam była to chyba jedyną byłam jego w miare bliską znajomą z onetu :) tyle, że z nicka Figa nie będzie chyba kojarzył - ewentualnie Figa z makiem :)
    Tylko zebym ja pamietała co to za syrop był...cos na L, chyba lactilosum albo bardzo podobny. Jedną łyżeczkę Młodszy wypił i puściło ładnie, bez ciśnienia, ale wypróżniał się po kieliszku na raty cały dzień.
    Na krótsze zaparcia to sok z marchwi, tylko nie z surowej bo skutek będzie odwrotny :) tylko z gotowanej/pasteryzowanej czyli przecierowe Kubusie itp. i marchewka z rosołu :) i dużo napojów. To akurat miałam sprawdzone.
    Ale żeby 3 tygodnie twojego malucha trzymało...to...no nie wiem, szczerze współczuję bo brzuszek go musiał boleć :(
    Cos tam jeszcze o miodzie słyszałam ale nie jestem pewna czy mód czasem nie na rozwolnienie...tak więc nie polecam jakby co.
    A pije Gutek aby odpowiednio? Znaczy w sensie napoje czy pije nie piwo :) hihihi

    uściski

    OdpowiedzUsuń
  4. Acha, jak ten tego...pod prysznicem to zakręcić prosze wodę bo:
    a) należy ją oszczędzać, bo w ...Indonezji i gdzieś jeszcze dzieci umierają z braku wody.
    b) woda wypłukuje naturalne wydzieliny że tak się wypowiem wprost - śluz i będzie wrażenie, że sucho i tarcie nieprzyjemne :P
    (z autopsji to wiem)

    Polecam łagodne środki myjąco-pieniące, super sliska skóra, i wrażenia....no to koniecznie Gutka trzeba "sprzedać" bo chyba wam smaków narobiłam :) hihi
    ale ja taka już jestem, sama wiesz, bezpośrednia.

    OdpowiedzUsuń
  5. ->Figa - dzięki za informację o lekarzu... popatrz jak to się nieraz internet przydaje :)
    My też mamy lek na przeczyszczenie, znaczy może nawet nie na przeczyszczenie, co na ułatwienie ;) duphalac się nazywa i pije Gutek codziennie rano i jest dobrze. U nas problem był taki, że wyjście było strasznie zatkane i to nawet nie o to szło, że mu się nie chciało, tylko chciał zrobić kupe, to go bolało i zaciskał pośladki byleby nie puścić nic.
    Gutek bardzo dużo pije, zawsze tak było, głównie wodę, nie przepada za sokami marchwiowymi (to ma chyba po mnie - nie znoszę kubusiów) jemy mnóstwo jarzyn i owoców i ja bardzo lubię mieszać w kuchni.... to makaron, to ryż, to kasza, to ziemniaki..... a moja mama w kółko to samo gotuje.... trochę chyba jest urażona, bo dałam do zrozumienia, że teraz ja się biorę za posiłki dla naszej trójki.... M też bardziej zadowolony będzie :)
    A co do prysznica, to odpowiednie środki są nabyte, woda ma się lać.... ma być gorąco i parno :) Taki mam kaprys :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a co do Gutkowej przypadłości to u mnie w domu moja bratowa zawsze swoim dzieciom na zatwardzenie dawała starte jabuszko normalnie jak ręką odjął zero chemii. No chyba że Gutek nie gustuje w tych owocach...
    A co do prysznica gorąca woda rozszerza naczynia krwionośne przez co doznania stają się przyjemniejsze ;) aż sama muszę mojego R na prysznic namówić ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale rad co do prysznica dostałaś ;D
    Ja jeszcze powiem, że koniecznie musi być troche obszerniejszy, bo jak się w nim ledwo 2 osoby mieszczą (tak u nas jest) to kicha :) więcej czasu stracicie na przepychanie się niż na przyjemności :D

    sivi

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobry pediatra to skarb. Też długo szukalismy, nim znaleźliśmy "ideał". Z zaparciami u Tygryska problemów jeszcze nie miałam i oby tak zostalo.
    Co do fantazji z prysznicem, to też mam...wannę.Prysznic mamy u teściów, ale jakoś nie zdarzylo nam się być tam tylko we dwójkę. No i wybitnie nia mamy komu "sprzedać" Tygryska, więc klops. Ale mam nadzieje, że u was będzie lepiej ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. -> Amelia - jabłuszko dobre na zaparcia, ale u nas nie skutkowało. Na szczęście problem zdaje się byc zażegnany :)
    Jakoś ktoś coś do mnie mówił, kiedy czytałam Twój komentarz i myślałam, że ta gorąca woda to też na zaparcia.... bo ponoć pomaga :)

    ->Sivi - uderz w stół, a nożyce się odezwa - to tak apropos tego prysznica :)
    A co do jego objętości, to ci powiem, że to była pierwsza rzecz jaką sprawdziliśmy jeszcze w sklepie, czy się oboje zmieścimy bez gniecenia hihih :)

    -> MamoTygryska - to prawda z tym pediatrą.... oczywiście lepiej nie użytkować, ale kiedy już jest potrzebny, to dobry fachowiec jest na wagę złota.
    Co do prysznica, to doskonale rozumiem twój problem. Też zawsze wanna i też nam się raczej nie zdarza okazja do "opchnięcia" dziecka. Ale jak już zamieszkamy w domku, to jak będziecie kiedyś na podkarpaciu to zapraszam :) Wypucuje Wam łazienkę, że się będzie można przejrzeć, klucze pod wycieraczką zostawię, a dzieci zabiorę na lody :)

    OdpowiedzUsuń
  10. aaahaha wiesz co sobie pomyślałam że jestem z R pod prysznicem sytuacja wielce intymna i sprawy daleko posunięte a tu ooooo ciepła woda poskutkowała na zaparcia i trzeba z kibelka skorzystać ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...