2 lip 2011

Z ONETU: SOBOTA

Ej no.
Co to ma być?
Listopad?
W lipcu?
Hellllooooołłłł?!

Idziemy na wesele,mówiłam Wam?
Trzydziestego.
Nie wiem jeszcze co z Gutkiem zrobimy. Nie wiem również co na siebie założę, ale to jakby się wpisuję w standardy przeciętnej użytkowniczki weselnej. Musze polatać za kiecką, a najgorsze jest to, że wiem czego chcę. Tak, tak. WIEM. To właśnie jest najgorsze, bo oczywiście tego znaleźć nie mogę. Poza tym pasuje się do Pani Kasi na jakieś pasemka umówić, żeby mi na wczasy nie uciekła. Na fryzurę nie mam pomysłu. Wiem jedno, koczek – loczek wciąż trendi i dżezi na weselach odpada.    

Poza tym co? Chłonę białe michałki. Smaczne. Ale chyba wolę te ciemne.

W poniedziałek jedziemy z Gutkiem do ortopedy. Cosik mi się nie widzi. Stresik za to mnie dopada.

Idę się rozładować. Kotleta utłukę albo co...... coś trza ze sobą zrobić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...