G: mamo, któla godzina? – pyta mnie dziecko grzebiąc w piasku
Ja: godzina? –upewniam się, bo po kiego dziecku godzina
G: tak, któla godzina?
Ja: trzynasta trzynaście – odpowiadam zgodnie z prawdą
G: aha,to jeście chwilke
Za moment:
G: a telas, któla godzina? – pyta Gutek ponownie
Ja: trzynasta piętnaście
G: aha
Wstał. Otrzepał spodnie i poszedł na zjeżdżalnię.
Czyli co? Zaplanował sobie, że kwadrans po pierwszej czas zamienić piasek na zjeżdżalnię? Czy jak?
*
Pamiętacie jak kiedyś zastanawiałam się co najpierw siądzie – mikrofala czy telefon, gdy dziecko zacznie podgrzewać komórkę?
Już się nie zastanawiam.
Bo wiem.
Najpierw mili państwo siada telefon.
Mikrofala zostaje cała.
Jak
się jednak okazuje telefon siada tylko na chwilkę. Zakładam, że czas
odgrywa jakąś rolę, u nas podgrzewanie trwało ok. 4-5 sekund zanim się
skapowałam ;)
Ja: Gutek, co tam włożyłeś?
G: tfuj telefon
Ja: łaaaaaaaaa
Zaznaczam
natomiast, że wiek urządzeń też może mieć jakieś znaczenie, bo mam
wrażenie, że naszej kuchenki nawet wybuch jądrowy nie zniszczy i służy
dzielnie mojej rodzinie od – uwaga – 20 lat!!! (tfu, tfu - spluwam, czy
tam puk, puk, - odpukuję;)
Telefon
też nie najmłodszy, znaczy przepraszam, dwa i pół roku ma, więc
właściwie helloł.... całkiem mi dobrze służy i broń Boże nie narzekam,
przeszedł wiele przy Gutku i chyba musi bardzo mnie kochać, skoro
jeszcze działa (tfu, tfu, puk, puk)....
Także
w sumie nie wiem o co chodzi, ale wszystko ok. Telefon, a dokładnie
wyświetlacz na około pół minuty został co prawda okraszony milionem
kropek, ale to tyle. Po chwili wyzdrowiał.
Czad, co?
*
A teraz zagadka:
G: Mamusia, cie jeść – oznajmia porą popołudniową dziecko
Ja: a na co masz ochotę? – pytam więc
G: śpialkę fasolkową – odpowiada pewnie
Ja: jeszcze raz, na co?
G: cie śpalkę fasolkową
Na co stawiacie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz