14 lip 2011

O KAWAŁKU NOSA

Skorygowałam nieco swój pogląd na temat nowych butów.... wciąż są piękne, ale na tym koniec. Do niczego się nie nadają, a do chodzenia w szczególności. Potrzebuję kilku dni przerwy, by od nowa zacząć masochistyczne doznania. Drogie były więc się nie poddam tak łatwo.
*
Macie jakieś takie swoje dziwne zwyczaje?
Tak pytam, bo mnie ostatnio zaskoczył własny nawyk. Otóż, kiedy wracam skądś do domu to raz, że się przebieram, a dwa, że zawsze zdejmuję biżuterię. Całą. Począwszy od kolczyków, skończywszy na pierścionku i obrączce. Nic nie zrobię, kiedy mi coś dynda na ręku czy dzwoni koło ucha. Przyzwyczajeniem tym zostałam niejako obarczona genetycznie, gdyż wszystkie kobiety w linii mojej mamy tak robią i robiły zawsze. Najlepsze jest to, że jak się z siostrą nawzajem odwiedzamy to bezwiednie ściągamy wszystko i zostawiamy w upatrzonym miejscu. A potem jest:
Ja: słuchaj, nie zostawiłam u Ciebie obrączki? – pytam siostrę dzwoniąc do niej.
Lub na odwrót – to ona dzwoni z podobnym zapytaniem.
Zaręczam Wam jednak, że nigdy mi się nic takiego nie zdarzyło u żadnej innej osoby ;)
Ostatnio jednak, po powrocie do domu i w trakcie zdejmowania całego żelastwa z siebie, Gutek mnie na tyle zaabsorbował, że zapomniałam o kolczykach. Takich malutkich wkręcikach.
Kładąc się wieczorem do łóżka i przykładając głowę do poduszki, wyraźnie czułam jak drobne szpikulce próbują mi się wwiercić w czaszkę. Zmęczona jednak byłam na tyle, że nie chciało mi się już wstawać i odkładać ich na miejsce, a bałam się, że się gdzieś zawieruszą, położone byle gdzie. Stwierdziłam, że jedną noc wytrzymam.
Buehehe.
Oczywiście, że nie wytrzymałam!
Rano obudziłam się ze ślicznie spiętymi do pary kolczykami w dłoni. Musiałam to zrobić przez sen. Ale kurcze, że ich nie wypuściłam, tylko twardo trzymałam, nieźle, co?
*
Kawał nosa.
G: mamusiu, daj mi kawał nosa – prosi Gutek w okolicach kolacji
Ja: słucham? – pytanie wyraźnie mnie ogłupiło
G: chcę zjeść kawał nosa!
Ja: jak to kawał nosa... chcesz zjeść?
G: no taką kiełbaskę
Oczywiście w razie gdyby ktoś nie zajarzył.... chodziło o kabanosa.

7 komentarzy:

  1. Ależ masz odporność...z tymi kolczykami w łapce to rzeczywiście...


    Cieszy mnie, że Gutek ci jada wędliny. Młodszy do teraz do ust nie weźmie : zadnych szynek, kabanosów, kiełbasy, salami - chyba, że mu przemycę pod serem i nie zauważy to wtedy jest to jego ulubiona wędlina. Do następnego razu kiedy absolutnie nawet nie skosztuje. Skąd mu się to wzięło to nie wiem. Do skonczenia roku jadł wszystko, a potem zaczął wybrzydzać - francuski piesek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podczytuję sobie Pani bloga od kilku dni w pracy o jakież było moje zdziwienie, gdy dziś weszłam na onet a tam informacja, że to koniec?! Przeraziłam się nie na żarty, ponieważ lektura Pani bloga jest naprawdę bardzo ciekawa i odprężająca. A już teksty Gutka to w ogóle :) Bardzo się więc ucieszyłam gdy na końcu ostatniej notki znalazłam link do nowego miejsca :)
    Będę dalej miała się przy czym relaksować za co bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam :)
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałam jeszcze dodać, że teraz u mnie na topie szary lakier do paznokci :)
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  4. -> Figa - a może Twój Młodszy w ten sposób wchodzi w bunt nastolatka ;) Swoją drogą mój Gutek nie każdą wędlinę je... bo szynek nie lubi na przykład i wypluwa, mimo, że kupuję dość dobre jakościowo to i tak wypluwa.... woli kiełbasę swojską i kabanosy właśnie.
    -> Dominika - nawet nie wiesz jak mnie cieszy, że ktoś relaksuje się czytając mojego bloga, bo taki był mój zamysł właśnie, kiedy zaczynałam pisać. Gutek, faktycznie, nawet mnie zaskakuje swoimi tekstami :)
    I nie jestem "pani" tylko "mysa".... bo mi głupio jak ktoś mi paniuje, do tej pory jestem zaskoczona jak mi się dzieci kłaniają na ulicy i zawsze im "cześć" odpowiadam :)
    A co do lakieru - to szary jest fantastyczny.... sama niedawno taki kupiłam, ale nie wiedziałam, czy na lato będzie pasował. Skoro mówisz, że fajny, to zabieram ze sobą do teściów i wieczorem maziam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z kolei wpadłam w nawyk .... mycia rąk nie że do tej pory nie myłam ;) tylko po prostu robię to baardzo często jak do kogoś idę w odwiedziny wchodzę od razu do łazienki myć ręce a nie jestem żadną pedantką wręcz przeciwnie. aaa i ostatnio nie potrafię zasnąć jak mam coś na sobie no wszystko mnie drażni i koniec więc muszę spać nago, a kilka lat wstecz nie potrafiłam zasnąc bez stanika ...
    hmmm

    OdpowiedzUsuń
  6. Myska, ja też się przebieram, ale żelastwa (czyli biżuterii) nie zdejmuję. Może dlatego, że mam tylko obrączkę na palcu i kolczyki na wkręciki. Natomiast żle się czuję, jak zdejmę obrączkę i zapomnę założyć. A czasami bywa tak, że spać się nie położę jeśli nie mam pierścionka ;-o).Chyba bardzo Ci zależało na kolczykach, skoro ich nie upuściłaś przez sen. A swoją drogą to ja poproszę o więcej "kawał nosów"....Ma ten Twój chłopak poczucie humoru:-)) Pozdrawiam, Karol(ina).

    OdpowiedzUsuń
  7. -> Amelia - ja nawyk mycia rąk mam od dawna, a odkąd urodziłam Gutka to mi się pogłębiło ;) A spać w staniku to spałam tylko w skrajnych warunkach, gdzieś w gościach, albo w szpitalu ;) Pewnie, że na golasa najfajniej, tylko przy dziecku trochę to utrudnione ;)
    -> Linka - to ja czasem noszę tyle dziadostwa na sobie, że bym nie wytrzymała ;) Ale wiesz, że ja kiedyś nosiłam tylko pierścionek i zegarek i też nigdy nie zdejmowałam. Ani do spania, ani do kąpania.... dopóki mi nie siadł ten zegarek ;) Najlepsze jest to, że Gutek nie żartował z tym kawałkiem nosa.... coś mu się pokiełbasiło ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...