Ale jaja.
Nie kupiłam sukienki.
Nie spodziewałam się tego.
To, że nic mi się nie widziało u mnie na wsi to norma, ale obeszłam całą Galerię Krakowską i nawet yoshe zawiodło.
I teraz już nie wiem….
Czy w bluzce dżinsowej można na weselu występować ? I w berecie takim cieniutkim i szaliczku? Bo to akurat nabyłam. I lokówkę nową, bo stara stała się ofiarą Gutka… to nie wiem czy się kablem owinąć i wtyczkę jakoś zmyślnie upiąć czy jak….
Ale wiecie co? W peek & cloppenburg widziałam jedną taką sukienkę...ale to taką, że echhhh. Normalnie cudo. Ale zaczęły trapić mnie dwie wątpliwości
- Że wszyscy weselni goście będą patrzeć na mnie, a nie na pannę młodą i ona mi później tego nie wybaczy (znaczy nie, że ja jakaś cudna jestem, ale sukienka była naprawdę wspaniała)
- Że przez cały sierpień nie będziemy mieli za co kupić chleba
No, ale jakoś tak się odczepić od niej nie mogłam. W końcu M kazał mi ją przymierzyć. I po trosze z żalem, a po trosze z ulgą odwiesiłam z powrotem na wieszak, bo okazała się za długa, a o skróceniu nie mogło być mowy, bo żadna krawcowa u mnie by jej tak nie obrąbiła. Mogłabym se ją na przykład przydreptywać i dopiero byłaby przednia impreza, jakbym zęby na schodach kościelnych wybiła. Albo na przykład mogłabym się w tańcu zaplątać i wyrżnąć orła przed orkiestrą czyniąc rozliczne szkody dokoła, albo nie daj Boże, ktoś mógłby mi na niej stanąć i wtedy byłabym skłonna wszcząć potężną awanturę i może do rękoczynów by doszło…. sami widzicie – nie mogłam jej kupić ;)
Poza tym co? Widzieliśmy Orient Express w Krakowie, także zanim umrę muszę się nim jeszcze przejechać, taki mam przynajmniej plan. I nawet Agatha Christie i detektyw Poirot mnie od tego pomysłu nie odwiedzie.
Dobra, seksmisja leci, nie mogę się skupić … :)
Śpijcie dobrze.
Mysko, powody, aby nie kupić sukienki były całkiem słuszne, szczególnie ten drugi z chlebem sierpniowym :)) Czyli całkiem dobrze, że była za długa, bo jeszcze byście się skusili :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam mocno :)
Ada
Pomysł z owinięciem się kablem dość awangardowy, ale przy odrobinie szczęścia mogłoby się udać, choć w tym przypadku panna młoda na pewno byłaby w cieniu, więc zrobiłabyś sobie pewnie śmiertelnego wroga ;) Chyba pozostaje wizyta u krawcowej, najlepiej takiej, co pracuje dla jakiegoś znanego projektanta ;) Mimo wszystko powodzenia w poszukiwaniach. Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńNo patrz, a ja nie wiedziałam że lokówka może do tego służyć!! ;-p) Jakby co to mam zepsutą suszarkę.....Chętnie służę pomocą ;-o)). Co do kiecki i jej długości to bardzo dobrze, że jej nie kupiłaś....Widocznie winnym sklepie czeka na Ciebie prawdziwe cudo, które nie będzie się wiązało z uszczerbiem zdrowia....Całuski z upalno-padającej północy kraju. Karol(ina).
OdpowiedzUsuńPrzepraszam za błąd. Miało być " w innym" a nie "winnym". Karol(ina).
OdpowiedzUsuńNo dobrze, skoro ma nie być paniowania ;) to w czym Ty pójdziesz na to wesele skoro nic nie kupiłaś? :D
OdpowiedzUsuńPS.Seksmisję też oglądałam po raz setny chyba.
Dominika
No jakbyś wyrżnęła orła czy wibiła zęby w kościele to też byś była numerem 1 na weselu :D za to film weselny nie byłby już taki nudny :D
OdpowiedzUsuńsivi
-> Aldoniku - nie wiem czy bym się w końcu skusiła, ale na pewno straszną walkę wewnętrzną bym stoczyła... na szczęście problem sam się rozwiązał ;)
OdpowiedzUsuń-> MamoTygryska - krawcowa odpada, już nie zdążę, zresztą po potyczkach panny młodej z krawcową czuję wewnętrzny opór ;) Choć pięknie skrojona sukienka by mnie uszczęśliwiła bardzo ;) Kciuki trzymaj, jeszcze nie puszczaj, bo ciągle szukam! pozdrowienia!
-> Linka, prześlij tą suszarkę, stworzę sobie taką kompozycję, że wszyscy z krzeseł pospadają! Pozdrawiam z upalnego i suchego jak pieprz (od kilku dni) podkarpacia! :D
Błędu trza było nie poprawiać, nic nie zauważyłam! :) Jakbyś napisała "jurz", zamiast "już" to mogłabym się przyczepić, a tak to nie ma o co! buzi:)
->Dominiko - pojęcia nie mam, ciągle szukam i się nie poddaję. Tak to z tą seksmisją jest, że się ją ogląda tyle razy i zawsze się człowiek szczerzy jak głupi do sera:)
->Sivi - ty mnie kobieto nie prowokuj, nie że lubię być w centrum uwagi, ale taka całkiem niewidoczna też nie mogę pozostać :)