24 cze 2011

Z ONETU: CHORA MYSA

Porzuciłam gorączkę i puszczanie pawia na rzecz niemożności skrętu głową. No jak mnie zawiało to ja pierdziu. Wzięłam i poszłam w końcu do lekarza i się zaantybiotykowałam. Przy okazji wyglądam jak islamska dziewczynka z chustką na głowie. Póki co, jeszcze nie taka znowu radykalna muzułmanka bo tylko szyję i uszy zawinęłam. Choć de facto w burkę mogłabym się spokojnie przyodziać, gdyż mi opryszczkę na całej górnej wardze wywaliło. Senkju.

Przy tym okazało się, że pisanie postów na bloga i posiadanie gorączki w tym czasie, ze sobą jakoś nie współgra. Także wybaczcie moje ostatnie wypociny. Już mi się nie chce kasować i zmieniać, bo za dużo tego. Trudno. Słowo się rzekło, kobyłka u płotu – jak mawiał poeta.

Oglądaliście wczoraj Przeminęło z wiatrem? Bo ja chyba milionowy raz. Teksty znam na pamięć. Sceny też. I tak się powstrzymać nie mogę, żeby znowu i znowu. Jak się zakochałam jako mała dziewczynka w tym filmie, tak trzyma mnie do teraz. Wiecie, że Scarlett nie chciała się z Retthem całować, bo ponoć dawał cebulą? :) Ależ ciekawostkę wyniuchałam :)

Dobra, spadam do łózia poczytać, póki Gutek śpi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...